Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

Wednesday, May 9, 2012

Maurice Sendak: "Kanibale i psychole"

Neil napisał w środę 9 maja 2012 o 2:51

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem książkę Maurice'a Sendaka. Była to In The Night Kitchen ["W nocnej kuchni"]. Miałem jedenaście lub dwanaście lat i dostawałem od rodziców niewielkie kieszonkowe, za które mogłem kupować książki mojej najmłodszej siostrze, pod warunkiem, że będę jej czytał, bo sama jeszcze nie potrafiła. Uwielbiałem książki i czytanie ich na głos. In The Night Kitchen wyzwalała, naruszała normy i spełniała marzenia: rozumiałem nagość, nie mogłem zrozumieć dlaczego wszyscy kucharze wyglądali jak Oliver Hardy, ale  byłem tym faktem zachwycony. Po latach natknąłem się na [komiks] Little Nemo in Slumberland ["Mały Nemo w Krainie Snu"] i natychmiast przypomniało mi się In The Night Kitchen.

Już jako rodzic czytałem swoim dzieciom Gdzie mieszkają dzikie stwory, ale dla Holly ulubioną książka Sendaka była Outside Over There ["Tam, na zewnątrz". Książka ta zainspirowała film Labirynt Jima Hensona z 1986 z Davidem Bowiem w roli głównej - przyp. noita.] Musiałem czytać ją jej setki, a może i tysiące razy, zachwycając się oszczędnością słów Sendaka, jego okrucieństwem i jego rysunkami.

To, co w jego książkach najbardziej kochałem i co najbardziej na mnie oddziaływało to poczucie, że w swoich książkach Sendak nikomu nic nie zawdzięcza, nie ma w nich obcych wpływów. Jego jedynym obowiązkiem było pozostanie wiernym książce, aby była ona prawdziwa. Napisane przez niego kwestie mogą być słodkie i urocze, ale szczerość znacznie przewyższa tę słodycz.

Nigdy go nie poznałem, choć mam znajomych, którzy z nim współpracowali i takich, którzy się z nim przyjaźnili. Nigdy nie chciałem go poznać. Czytałem jego książki – właściwie przeczytałem je wszystkie – i wywiady, których udzielał. Był tak bardzo marudny i tak bardzo mądry, taki rozsądny i tak głęboko oddany każdej ze swoich książek. Napisał kilka bardzo osobistych książek, które były publikowane, a potem zakazywane, a zostały pokochane przez dzieci, które się na nich wychowywały. (In The Night Kitchen znalazła się na 24. miejscu listy książek najczęściej zakazywanych w amerykańskich bibliotekach w ciągu ostatniego dziesięciolecia.)

Kiedy usłyszałem dziś rano, że Maurice Sendak nie żyję, za pośrednictwem Twittera poprosiłem New Yorkera o udostępnienie dwustronicowego komiksu, który art spiegelman i Marice Sendak stworzyli wspólnie w 1993 roku. Zgodzili się, za co jestem bardzo wdzięczny.

Po kliknięciu na poniższy obrazek pokaże się całość w powiększeniu:


Podczas czytania tego komiksu zdałem sobie sprawę z czegoś bardzo dziwnego: zawiera on właściwie to samo, co starałem się wyrazić tydzień temu w Chicago podczas wykładu im. Zeny Sutherland. Tylko że to, co mi zajęło trzydzieści pięć minut i prawie pięć tysięcy słów, art i Maurice zdołali zawrzeć w jedenastu kadrach.


***
[tekst udostępnionego przez New Yorkera komiksu]

NA ŚMIETNISKU

art spiegelman odwiedza Maurice'a Sendaka w jego sielankowym domu w Connecticut, gdzie uznany rysownik ukończył niedawno „Wszyscy mieszkamy na śmietnisku z Jackiem i Guyem”, książkę dla dzieci o bezdomnych dzieciakach mieszkających na wysypisku...

MS: ...i nie musiałem poprawiać choćby jednego rysunku w „Śmietnisku”. Po prostu – BACH – i od początku do końca gotowe. Rysowałem jedną ilustrację dziennie, jak kiedy miałem 12 lat...

as: Zazdroszczę! Ja do każdego rysunku robię ze 20 szkiców, a wszystko z przerażeniem, że ludzie wreszcie odkryją mój straszliwy sekret: nie umiem rysować!

MS: Moje życie też tak wyglądało, nic tylko Sturm und Drang! Przyjaciele ode mnie uciekali mówiąc „on nie pisze książki, tylko buduje trumnę!”
Ale mam to już za sobą. Mam 65 lat i teraz będzie już z górki. Teraz wszystko podporządkowuję przyjemności.

Ma to związek z młodymi znajomymi umierającymi na AIDS... ze studiowaniem Melville'a...

Ilustruję teraz jego najbardziej MESSHUGAH książkę, „Pierre”...

as: Pracujesz nad książką dla dorosłych?

MS: Książki dla dzieci... książki dla dorosłych... to tylko marketing. Książka to książka.

as: Może i tak. Ale kiedy rodzice dają małym dzieciom do przeczytania „Mausa”, mój komiks o Auschwitz, moim zdaniem to maltretowanie...
Chcę chronić swoje dzieci!

Kiedy moją 6-letnią córkę Nadję zapytano czym się zajmuję, odpowiedziała „tatuś rysuje myszki”!

MS: Art, dzieci nie ochronisz... One i tak wszystko wiedzą!

Dam ci przykład... Mój znajomy niedawno stracił żonę, a na pogrzebie jego córeczka zapytała go wprost: „Dlaczego nie ożenisz się z panną Taką-a-Taką?” Ojciec popatrzył na nią jakby była czarownicą!

...a ona jest po prostu jak każde dziecko, które ma codzienne potrzeby i desperacko walczy, by były zaspokojone, niezależnie od okoliczności.

Ludzie mówią „Panie Sendak, tak bardzo chciałabym mieć kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem, jak pan!”. Zupełnie jakby było takie urocze i swawolne, jak Piotruś Pan.

Dzieciństwo to kanibale i psychole wymiotujący ci prosto w twarz!

Odpowiadam „Ależ pani jest z nim w kontakcie: jest pani okropna dla własnych dzieci, traktuje męża jak byle co, kłamie, jest pani samolubna...
To właśnie jest pani wewnętrzne dziecko!”

W rzeczywistości dzieciństwo jest głębokie i przebogate. To kluczowy, tajemniczy i głęboko istotny okres. Swoje dzieciństwo pamiętam bardzo wyraźnie...

Wiedziałem potworne rzeczy... 
Ale wiedziałem też, że nie mogę pozwolić, by dorośli się o tym dowiedzieli...

To by ich przeraziło.

No comments:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI