Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

Monday, April 30, 2007

FAQ Dobry Omen, Gwiezdny Pył

FAQ Powieści i Opowiadania

DOBRY OMEN

Czy możesz potwierdzić plotki o ekranizacji „Dobrego Omenu”?

Właśnie przeczytałem na www.darkhorizons.com takie zdanie: „Dobry Omen: plotka głosi, że Johnny Depp dołączy do Robina Williamsa w adaptacji książki Gaimana i Pratchetta”

Proszę, powiedz, że to bzdura. Nie przeszkadza mi Johnny Depp w filmie, jako że już wcześniej pracował z Terrym Gilliamem. Ale Robin Williams??? Nie może być. To znaczy… jeszcze nie było żadnych ogłoszeń w sprawie obsady… proszę, uspokój moje skołatane nerwy!

Hmm. Cóż, Robin również już współpracował z Terrym, choćby przy najsłynniejszym „Fisher King”. Ale nie mam pojęcia o obsadzie „Dobrego Omenu” (z wyjątkiem Shadwella. Terry powiedział mi kogo widziałby w roli Shadwella. Natychmiast zapomniałem jego nazwisko, ale mogę cię zapewnić, że nie był to Robin Williams.) Bardzo chętnie napiszę coś więcej, jak tylko zostanie oficjalnie ogłoszone, ale chwilowo nie ma nic do powiedzenia.

www.smart.co.uk/dreams to pół-oficjalna strona Terry’ego Gilliama i najlepsze miejsce, by udać się w poszukiwaniu nowin dotyczących „Dobrego Omenu”.

GWIEZDNY PYŁ

Co było pierwsze: komiks czy książka?

Pierwsza była ilustrowana powieść stworzona z Charlesem Vessem. Gdy była gotowa, wysłałem rękopis mojej redaktorce, Jennifer Hershley (wtedy w Avon, obecnie HarperCollins) z dopiskiem „oto nad czym ostatnio pracowałem” a jej odpowiedź brzmiała „czy mogę to wydać?” Pierwsze wydanie pojawiło się nakładem DC w czterech częściach. Następne było zebrane w twardej oprawie z DC, potem nieilustrowana twarda oprawa wydawnictwa Avon, potem zbyt duże ilustrowane wydanie DC w miękkiej oprawie, potem nieilustrowane miękkie Avon, a następnie nieilustrowane miękkie wydanie Harper Perenial i mniejszy format ilustrowanego wydania z DC.

Jak wymawiać imię gwiazdy z “Gwiezdnego Pyłu”?

Ja wymawiam je “Ew-ejn”, tak żeby EV rymowało się z 'rev', a VAINE z, cóż, 'wejn' [„vain” = próżny]. Ale jako że jest to prawdziwe imię, być może wymawiam je źle (już dwukrotnie dowiadywałem się, że źle wymawiałem imię postaci.

Pszczoły i inne

Neil napisał w niedzielę, 29 kwietnia 2007


Znów jestem w domu. (Nie zajmowałem się blogiem przez dwa dni z powodu hotelu w Helenie w Montanie, który miał fatalnie powolne połączenie z internetem – prawie działał w ciągu dnia aby potem przestać działać w nocy, mniej więcej w momencie, w którym myślałem sobie „czas napisać posta”. Szedłem spać zamiast tego.)

The Moth we czwartek (http://www.themoth.org/) był wspaniałym i przerażającym wydarzeniem -- Pico Iyer, Jonathan Ames, Edgar Oliver, Laila Lalami, i wystraszony ja opowiadający ostatnią historię wieczory (o dniu który spędziłem na Liverpool Street Station w Wielkanoc 1977). Wyszukiwarka w google znalazła krótki opis tutaj http://wordriotpress.blogspot.com/2007/04/moth.html.

Opuściłem PEN World Voices czując prawdziwy szacunek i o wiele więcej zrozumienia w temacie czym jest PEN i co robi. http://www.pen.org/ to ich strona i właśnie ją dla was skomentowałem.

Potem pojechałem do Heleny. Zajechałem późno w piątkową noc. W sobotni ranek rozmawiałem – najpierw z bibliotekarzami o historii komiksu i komiksowej cenzury oraz CBLDF i tym czym się zajmuje, potem o cyfrowych sprawach (dowiedziałem się, że jestem znaczonym pikselami technowieśniackim draniem), potem poszedłem na lunch przy którym rozmawiałem z bibliotekarzami o pisaniu i o tym jak zostałem facetem, który to właśnie robi, a potem rozmawiałem z ludźmi, głównie pochodzącymi z Montany. Czytałem im, potem odpowiadałem na pytania, potem podpisywałem książki wielu wyjątkowo miłym ludziom, którym musiałem wyznać, że nie widziałem wiele Montany, bo cały dzień spędziłem w hotelu rozmawiając. Muszę tam wrócić – to co widziałem, było urocze.

Gdy podpisywałem książki w Montanie, Charles Vess był w Nowym Jorku na projekcji Gwiezdnego Pyłu.

Pisze o tym na swoim blogu...

Wytworne siedzenia dla najwyżej 50 osób. Te siedzenia zajmowało kilka gwiazd filmowych (Robert DeNiro, Claire Danes, Charlie Cox), producentów (Lorenzo DeBonaventura, etc.) i dużo twarzy, rozpoznawalnych i nie rozpoznawalnych. Matthew Vaughan, reżyser, zapowiedział film i światła pogasły. Z nerwów nie potrafię opisać jak się w tamtej chwili czułem. Co, jeśli przerazi mnie to, co zrobiono z „moją” opowieścią. Co, jeśli zaczną wychodzić? Co, jeśli, co, jeśli...

Tu możecie zobaczyć co myśli o tym, co zobaczył: http://greenmanpress.com/news/archives/153.

Nie wydaje mi się, żebym obejrzał film przed projekcją w czerwcu w Wielkiej Brytanii. Kiedy ona nadejdzie, wszystko będzie już skończone i zobaczę kompletną wersję. Trochę się denerwuję, tak jak Charles – Ostatnio widziałem testową projekcję z mnóstwem brakujących i niedokończonych rzeczy, ale wpis Charlesa i komentarz Harry’ego Knowles’a wpisany wczoraj na AICN są bardzo pokrzepiające. (Dłuższy angielski trailer do Gwiezdnego pyłu można obejrzeć na http://www.stardustmovie.com/intl/uk/).

Charles Vess wygłasza wykład w Nowym Jorku 2 maja w Stowarzyszeniu Ilustratorów (Society of Ilustrators), a 4 maja będzie podpisywał nowe wydanie Gwiezdnego Pyłu w twardej oprawie – szczegóły na http://greenmanpress.com/news/archives/152.

Założyłem dzisiaj swój biały strój pszczelarski i poszedłem poznać pszczoły. Drzewa śliwkowe właśnie kwitną. Teraz muszę zrobić obiad dla Maddy.

Saturday, April 28, 2007

Ciekawostka dla fana

Oto strona którą ukradłam z pewnego bloga o szalonych włosach Neila Trzęsiportka Gaimana - myślę, że nie tylko ja się uśmiałam czytając i oglądając zdjęcia. Niestety tekst jest po angielsku. Jeżeli interesuje was przetłumaczenie go, piszcie w komentarzach!

Friday, April 27, 2007

Szybka notka

Mam nadzieję, że będę miał czas napisać o zeszłonocnym MOTH-ie. To było jednocześnie przerażające i wspaniałe, ale mi ostatecznie udało się dobrze wypaść.

A to szybka notka żeby powiedzieć, że Harry Knowles pisze o "Gwiezdnym pyle" na http://www.aintitcool.com/node/32443.

Natomiast według Observera, W opowiadaniach Neila Gaimana fantastyka i realizm są starymi przyjaciółmi, zawsze gotowymi by ubarwić najlepsze z własnych anegdot. "Rzeczy ulotne" stanowią dowód, że Gaiman cieszy się słuszną sławą pomysłowego narratora złowieszczych opowieści, a jego przekorny i doskonały styl pisania równa się z w szczytowej formie z MR Jamesem i Edgarem Allanem Poe.

Thursday, April 26, 2007

Czytania pszczoły i książki

Neil napisał w czwartek, 26 kwietnia 2007 o 07:31

Dzień dobry, świecie.

Holly i ja dotarliśmy wczoraj do Nowego Jorku, zameldowaliśmy się w hotelu, a następnie pobiegliśmy na próbę MOTH. Odrobinę się spóźniliśmy. Obejrzałem jak ktoś o imieniu Edgar opowiada w stylu Southern Gothic historię szaleństwa, które mu się przytrafiło , po czym opowiedziałem własną, mniej imponującą. Zrobiłem notatki, a potem razem z Holly wyszliśmy na deszcz, żeby dostac się do hotelu gdzie inni uczestnicy panelu YA czekali na zawiezienie do Small Press Centre, księgarni na 44 ulicy obok której od lat przechodziłem, ale nigdy nie zajrzałem. Zaliczyłem dyskusję (na temat „Opuszczenie domu jako rytuał przejścia w literaturze dziecięcej”) z czterema rozmówcami o bardzo odmiennych poglądach, mimo wszystko dobry panel, a potem pospieszyłem w deszczu do Ratusza na czytanie.

Byłem nieco przerażony – nie ma to jak być częścią zupełnie wyprzedanego spotkania dla 1500 osób z udziałem laureatów nagrody Noba, nagrody Booker, Pulitzera oraz gwiazdy „Człowieka z Dwoma Mózgami”, żeby poczuć się, jakbyś znalazł się tam tylko przypadkiem i przed samym Twoim wejściem ktoś to zauważy, każe oddać ołówek i iść sobie do domu.

Za kulisami wszyscy mierzyli się z tym samym- ściskając kurczowo albo kartkując swoje książki czy kartki. Udałem się do cichego kącika żeby skończyć i wyliczyć sobie czas (mieliśmy po osiem minut. Caro, organizatorka festiwalu, groziła, że jeśli go przekroczymy będzie nas ściągać ze sceny hakami) i spotkałem Dona DeLillo opuszczającego ten właśnie kąt. Połowę z nas wysłano na lewą stronę sceny, połowę na prawą. („Naprawdę mam nadzieję, że to nie ma być odbiciem naszych politycznych przekonań” powiedziała Nadine Gordimer stanowczo gdy odesłano ją to bandy po prawej.) Salman Rushdie przedstawiał prawa stronę, a czytał po lewej. Ja siedziałem po lewej wraz z Pią Tafdrup, Tatianą Tolstaya i Kiran Desai. Kiran była zdenerwowana i zabawna, gadaliśmy cicho czekając na rozpoczęcie.

Nigdy nie piję przed czytaniami i zorientowałem się z niejakim zdziwieniem, że najwidoczniej nalałem sobie plastikowy kubek białego wina.

(To wykształcona publiczność, powtarzałem sobie. Nie przyniosą kamieni. Nie będą rzucać żadnymi kamieniami, które mogliby przynieść. Nawet jeśli przynieśli kamienie i planują nimi rzucać, to ja wchodzę pod koniec, może wyrzucą już wszystkie kamienie zanim zdążę wejść, a przed pozostałymi pewnie uda mi się zrobić unik.)

Steve Martin wyszedł jako pierwszy, czytał fragment swoich wspomnień z czasów gdy występował jako komik, kiedy jeszcze zastanawiał się czym powinien się zająć, Jako część tych wspomnień śpiewał, zrobił sztuczkę z serwetką, a publiczność się śmiała i podobało im się to, mu po lewej stronie sceny tez się śmialiśmy i też się nam podobało i nic nie rzucał kamieniami i wszystko miało być w porządku.

Wszystkie odczyty były wspaniałe i bardzo różnorodne. Gdy przyszła moja kolej przeczytałem dwie strony o domu z końcówki „Amerykańskich Bogów” oraz „Instrukcje” i wydawało się, że publiczność to polubiła. Zszedłem ze sceny i udałem się za kulisy, gdzie oglądałem występy Nadine i Salmana na ekranie (tam brzmiały znacznie lepiej, niż z brzegu sceny) i już było po wszystkim. Poza podpisywaniem książek.

Szybko zauważyłem, że wszyscy inni już się rozeszli, a ja nadal podpisywałem książki. I wciąż podpisywałem. Trochę to trwało.

Potem wróciliśmy z Holly do hotelu, gdzie przyjęcie trwało w najlepsze. Zjadłem wystarczająco dużo przystawek z mijających mnie tac by wystarczyło to za obiad, którego w biegu nie zdążyłem zjeść; powiedziałem „dziękuję” wielu miłym ludziom, którzy opowiadali jak bardzo podobał im się mój występ i mniej więcej wtedy zdałem sobie sprawę, że już długo nie wytrzymam na jawie. Uciekłem do pokoju hotelowego, położyłem się w łóżku i pomyślałem, że „jestem taki zmęczony. Zbyt zmęczony żeby iść spać”. I wtedy zasnąłem.

. . .

Witaj Neil,
Jak wspomina artykuł, do którego linka podałeś, od kilku miesięcy słyszymy o stracie pszczół. Po tym jak po raz pierwszy wspomniałeś o nich w swoim dzienniku zastanawiałem się, skąd weźmiesz swoje, bo zastanawiałem się co zostanie zrobione by zastąpić te wszystkie pszczoły wymierające w całym kraju. Czy masz zamiar zaimportować trochę pszczół z Afryki?

trzymaj się,
Cal

Nie sądzę, żeby straty w pszczołach były tak duże, jak Ci się wydaje. Są pszczoły i są hodowcy pszczół.

Sharon Stitele wyjaśnia, że

nasze pszczoły to Minnesota Hygienic Italian Bees wyhodowane przez marle Spivak z Uniwersytetu Minnesota. Jest jednym z badaczy studiujących Chorobę Wymierających Kolonii – mówiła, że to jest problemem od 15 lat, a w tym roku media uchwyciły się tego tematu. Badała roztocza Varroa, które w ciągu ostatnich 20 lat stały się głównym zagrożeniem dla pszczół dających miód. Odkryte w USA w 1987 roku roztocze osłabia system odpornościowy pszczół. Wyniszcza większość kolonii w rok lub dwa po zainfekowaniu. Pszczelarze stosują pestycydy, by kontrolować roztocza, ale Spivak szukała sposobu na wyhodowanie odpornych pszczół. Pszczoły są uczone wykształcania „higienicznych” zachowań. Wyczuwają kiedy jaja są zarażone i usuwają je. Pozbywają się też wszystkich martwych pszczół. Takie zachowanie eliminuje zakażone potomstwo i inne problemy kolonii. Strona Marli:
http://www.entomology.umn.edu/Faculty/spivak/spivcv.htm
Ona również jest osobą, która prowadziła Krótki Kurs Pszczelarstwa w którym uczestniczyłam w ubiegłym miesiący, by wiedziec jak dbac o nasze pszczoły. Oto link do artykułu który o nich napisała:
http://www.beeculture.com/storycms/index.cfm?cat=Story&recordID=290
Sharon

Możecie poczytać o pszczelarskiej przygodzie Sharon i Lorraine (beze mnie, a niech to) tutaj:
http://www.birdchick.com/2007/04/hiving-part-1-panic-at-bee-hive.html
http://www.birdchick.com/2007/04/part-2-enjoyment-at-beehive.html oraz
http://www.birdchick.com/2007/04/trouble-with-olga.html

Ostatnio najczęściej zadawane pytanie dotyczące zdjęć książki, którą aktualnie piszę, „The Graveyard Book” to (na przykład) W poście na temat The Graveyard Book gdzie pokazałeś nam rękopis w wymyślnym włoskim notatniku zauważyłem, że nie skreśliłeś ani słowa. Wybrałeś do pokazania wyjątkowo udaną stronę, czy po prostu pisząc nie potrzebujesz nic skreślać? Jeśli to ostatnie zdanie jest prawdą, to wielu pisarzy będzie zazdrosnych oraz warianty: Mam podobny, w którym piszę swoje wiersze i zastanawiałem się: skoro piszesz w nim pierwszy szkic, to czy skreśliłbyś stronnicowy fragment, który jednak nie powinien znaleźć się w tej historii, czy wyrwałbyś stronę, czy zrobił coś w tym stylu, co zniszczyłoby schludność takiego pustego notatnika i sprawiło, że będzie mniej „piękny”? bo ja nie miałbym serca.

Najlepiej pamiętam komentarz Aubrey’a o Jonsonie, który opowiadał o ile lepiej byłoby, gdyby Shakespeare, który tego nie robił jednak skreślił pewne rzeczy.

Jeśli pisze prozę ręcznie, (i zazwyczaj chcę, żeby to było czytelne, w razie gdybym zmienił zdanie, albo gdybym znalazł tam coś, co można wykorzystać) Ale to tylko pierwszy szkic, prosto z głowy na papier, trochę jak ten blog. Dla mnie ważne jest, by posuwać się naprzód: poprawianie, naprawianie porządkowanie, wycinanie, to wszystko odkładam na później, gdy znajdzie się na komputerze, to wszystko w kolejnej wersji.

Dobra. Lepiej wstanę i skończę blogować: Laura Miller będzie tu za kilka minut żeby przeprowadzić ze mną wywiad na temat Narni, a moje włosy wyglądają naprawdę przerażająco.

Wednesday, April 25, 2007

Klamoty

No, no, cóż za tempo! Na neilgaiman.info znajdziecie http://neilgaiman.info/index.php?title=Academia- miejsce, gdzie można publikować prace na powiązane ze mną tematy, a także informacje, jak publikować prace lub do kogo wysłać e-maila, jeśli publikowanie okaże się zbyt problematyczne.

John Hodgman nie będzie gospodarzem czwartkowego spotkania na PEN Moth. Będzie nim Jonathan Ames.

Wiele osób napisało z wiadomością, że odkryto kryptonit oraz że armia Wiccanów może zostać pochowana.

Świetnie się bawiłem podczas czytania w Bryn Mawr- skonfrontowałem bardzo cierpliwą widownię z całością ręcznie napisanej pierwszej wersji drugiego rozdziału “Księgi Cmentarnej” (cóż, to ja czytałem im, nie zmuszałem ich, żeby sami to robili), przez co dowiedziałem się, w których momentach się śmiali oraz które kawałki wyszły dobrze, w które nie za bardzo.

Później podpisałem każdemu książkę i powlokłem się dalej.

Jutro Nowy Jork. (Szczegóły czterech moich występów oraz informacje o biletach można znaleźć na http://www.pen.org/author.php/prmAID/36.)

Żadnych tyrad na temat sera

Większość wczorajszej notki została pożarta przez Bloggera, co najprawdopodobniej wyszło na korzyść, jako że zaczynała się przydługą tyradą na temat mojego rozczarowania skrajnie miękkim, żółtym paskudztwem w czerwonym Wallis-i-Gromitowym opakowaniu, które nazywa siebie Wensleydalem i które można obecnie kupić w Ameryce, oraz że nie ma to jak porządny Wensleydale (cały biały i orzechowy i kruchy i nie w Ameryce), co prawdopodobnie zostawiłoby każdą czytającą to osobę z przeświadczeniem, że jestem szalonym, starym człowiekiem, który pisze o serze i pozbawiłoby mnie reszty atutów, które posiadam.

W każdym razie, obecnie jestem w Bryn Mawr, Holy wyjada zawartość koszyka, który dostałem jako prezent od angielskiego wydziału, a ja właśnie decyduję, że będę czytał dzisiejszej nocy.

...

Czy to ja zwariowałem, czy post o Johnie Cale i Davie McKeanie, który przed chwilą tu był, zniknął? Ponieważ, jeśli jestem szalony, prawdopodobnie powinienem o tym wiedzieć zanim pójdę jutro uczyć szóstoklasistów (nie to żeby robiło mi to dużą różnicę- odrobina szaleństwa pewnie by pomogła)
Przy okazji, dzięki za Twój interesujący blog...


Wciąż tu jest- http://www.neilgaiman.com/journal/2007/02/cale-mckean-cat-bag.html . Znalazłem go w sposób, w jaki zwykle znajduję rzeczy na tej stronie. Otwieram okno Google i wpisuję site:neilgaiman.com oraz jakiekolwiek wyrażenia, których szukam.

Kiedy już go znalazłem, wypróbowałem opcji "SZUKAJ" na tej stronie i odkryłem, że w ten sposób nie mogę odnaleźć hasła "Cale McKean", bez względu jak bardzo się starałem. Wciąż nie do końca rozumiem dlaczego ludzie, którzy parę lat temu gruntownie przebudowali tą stronę, zamienili dobrze działającą wyszukiwarkę Google na własne "coś", co niespecjalnie spełnia zadanie. Trzeba to naprawić i jestem pewien, że Webelf to zrobi. Na razie, jeśli poszukujesz czegoś na tej stronie, polecam wpisać w google site:neilgaiman.com i szukać dalej. Przepraszam za to.

Witam, Panie Gaiman... (lubię kropki...)
Podczas podpisywania w tym śnieżnym piekle zwanym Leipzig powiedział Pan, że planuje zebrać wszystkie prace naukowe dotyczące Pana twórczości i umieścić je na stronie. Czy nadal rozważa Pan zrobienie czegoś w tym stylu?


Pozdrawiam Thomas

To coś, co uważam, że powinno być zrobione w roli źródła informacji. Ludzie wręczają mi w trakcie podpisywań prace naukowe i referaty dotyczące moich dzieł. Wiele z nich wydaje się dotykać podobnych tematów, co powoduje, że marszczę brwi i zastanawiam się, czy nie byłoby łatwiej, gdyby istniało miejsce, gdzie można by wrzucać i przeglądać dotychczas powstałe prace akademickie. Kiedy jeszcze działała strona Dreaming, niektóre prace zostały tam zebrane i opublikowane. Są one wciąż dostępne na
http://www.holycow.com/dreaming/academia/

To zdecydowanie coś, co musi powstać.

...
Na www.thestage.co.uk/tvtoday/2007/04/tv_dvd_catherine_tate_hustle_neverwhere.php
znajduje się recenzja angielskiego wydania DVD "Nigdziebądź". Zdaje się, że nie zawiera ono żadnych dodatkowych materiałów. Nie ma nawet mojego raczej niejasnego komentarza dla amerykańskiej wersji (która jest wydana z regionem 0 i działa w angielskich odtwarzaczach). Naprawdę mi przykro. Jest tyle fajnych rzeczy, które mogliśmy umieścić na DVD "Nigdziebądź", gdyby tylko starczyło czasu i chęci. Ech.

...

A kiedy ja jestem w Bryn Mawr, Ptasia Laska przyjeżdża do mojego domu z pszczołami. Chciałbym uczestniczyć w przedstawieniu Pszczół Ulom i mam nadzieję, że Sharon napisze o tym na blogu.

W międzyczasie, po przeczytaniu http://www.nytimes.com/2007/04/24/science/24bees.htm
cieszę sie, że odgrywam rolę w zapszczelaniu Ameryki.

Monday, April 23, 2007

Leniwa niedziela

Dzwonił mąż Ivy McCloud, Scott. „Jesteśmy dwadzieścia minut drogi od ciebie, na autostradzie.” Powiedział, “Możemy wpaść?”. Odparłem, że oczywiście i powiedziałem, że nakarmię jego rodzinę. Zatrzymali się więc u nas, zrobiłem sos do spaghetti i samo spagetti, którym ich nakarmiłem a potem – po skakaniu na trampolinie – Zima i Niebo zrobiły ze mną Wywal, głównie na schodach, a potem po kilku godzinach gang McCloudów ruszył w drogę, a Maddy i ja obejrzeliśmy odcinek Dr Who „Gridlock”, który mnie podobał się bardziej niż jej.

Widzę, że Fora TV rozpowszechnia wideo ze mną czytającym w Cody’s w zeszłym roku (http://fora.tv/fora/showthread.php?t=397) można to teraz obejrzeć i ściągnąć w kilku formatach. To wygląda tak sprytnie, że mam zamiar pogrzebać w Fora i zobaczyć czy mają tam coś co chciałbym ściągnąć i obejrzeć. Jeśli przegapiliście ten film to zobaczycie około dwie godziny mnie czytającego, odpowiadającego na pytania i znów czytającego.


Sunday, April 22, 2007

Z trudem wrzucony post

Neil napisał w sobotę, 21 kwietnia 2007

Internet w tym domu jest niesamowicie kapryśny, ale wygląda na to, że akurat zaczął działać, więc zamierzam wrzucić błyskawicznego posta, póki mam okazję.

Jestem w domu. Obejrzałem już z Maddy dwie części nowego serialu Dr Who (jeden dziś rano i jeden wieczorem), to naprawdę świetna rzecz. Mocniejsze wstępne odcinki (?) Zostawimy sobie trzeci odcinek na jutro albo poniedziałek.

Ogłoszono nominacje do nagrody Locusa –

http://www.locusmag.com/2007/04_LocusFinalists.html. Nagrody Locusa to nagrody SF na które głosuje najwięcej czytelników. Głosowanie jest

równiej niż w przypadku Hugo rozdzielone pomiędzy płci (8 kobiet na 35 głosujących, nie 1 z 20), ale wciąż nie tak równo jak mogłoby być.

Jestem podekscytowany faktem, że „Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach” znalazło się na liście nominowanych opowiadań (tak samo jak fakt, że to jedyne opowiadanie, które jest i na liście nominowanych do Hugo i do Locusa).

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to ule zostały wyniesione z piwnicy na tyły nieznanego i postawione przy ich wiatrochronach i płytach ochronnych. Ptasia laska(The birdchick) (albo raczej Pszczela) we wtorek pojawi się z pszczołami. Niestety nie będzie mnie w domu – we wtorek będę czytał w Bryn Mawr (http://www.brynmawr.edu/news/2007-04-19/gaiman.shtml) zanim pojadę do Nowego Yorku na jak mu tam, PEN World Voices.

(Kiedy skończyłem pisać, internet padł na 3 godziny i zasnąłem przed telewizorem w następstwie lotu samolotem. Teraz już nie śpię i Internet działa, więc publikuję to szybko, póki obie informacje nadal są prawdziwe.)

Saturday, April 21, 2007

Po tych wiadomościach...

Po tych wiadomościach...
To jest wiadomość od waszego lokalnego Web Elfa. Neil jest już bezpieczny w domu, ale jego łącze internetowe obecnie nie działa. Powinien niedługo wrócić.

Pozdrowienia
The Official Web Elf

Thursday, April 19, 2007

Inni Ludzie

Neil napisał w czwartek, 19 kwietnia 2007

Z Virginia Tech pamiętam jeden doskonały dzień w 1998 roku, szwendałem się po okolicy przez kilka dni z Tori, która była wtedy w trasie, spędziliśmy popołudnie na farmie jej babci a potem pojechaliśmy z powrotem do Blacksburg żeby wieczorem słuchać cudownej muzyki i spotykać miłych ludzi.

Nie pisałem o masakrze w Virginia Tech i nie zamierzałem. Ale...

Jestem teraz w Wielkiej Brytanii, a to bardzo daleko i czytam o tym co się stało w gazetach (ponieważ nie włączam telewizorów w hotelowych pokojach. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tego nie robię.), wciąż dając radę myśleć o tym jak o czymś tragicznym, co spotkało Innych Ludzi. I wtedy natykam się na to i serce nagle mi topnieje z powodu Michaela Bishopa, którego spotkałem w 1999 kiedy to byliśmy gośćmi honorowymi na World Horror, którego syn był fanem Sandmana i wtedy, o boże, klikam na to i aż do bólu masuję nos zdając sobie sprawę, że to już nie Inni Ludzie. To po prostu my.

Wednesday, April 18, 2007

Kwestia numeracji stron





Neil napisał w środę, 18 kwietnia 2007



To chyba naprawdę głupie pytanie, ale kiedy piszesz ręcznie, co najwidoczniej robiłeś będąc na wygnaniu, jak udaje ci się oceniać którą ‘stronę’ właśnie piszesz? Napisałeś, ze jesteś na 96-tej i wywnioskowałem, że to (przynajmniej roboczo) numer strony w drukowanej wersji. Czy miałeś na myśli stronę notatnika?

Nie wiem, na której stronie jestem w drukowanej wersji książki – to będzie zależało od rozmiaru czcionki i stron, ilustracji, oprawy i wielu innych rzeczy. Nie mogę powiedzieć, na której stronie jestem w książce, którą właśnie piszę.

Poczekaj, wyjmę komórkę i zrobię kilka zdjęć. Obejmę też swoją dłoń, żeby oddać skalę. (Ale dokładnie określić ją można tylko jeśli wiesz, jak dużą mam rękę. Ee, są dosyć duże.)

Książka wygląda tak:

Kupiłem tę pustą książkę w Wenecji i wygląda wręcz zbyt pięknie, by w niej pisać, ale jest naprawdę solidnie zrobiona i została ukarana wędrowaniem ze mną po świecie. Mam ich cztery – dwie kupiłem, dwie dostałem w prezencie. To jest jedna z dostanych.

Napisałem na pierwszej stronie „The Graveyard book” i moje imię, ponieważ to daje mi wrażenie, że coś zacząłem...

Piszę średnio coś poniżej 200 słów na stronie. Tak naprawdę to zależy od końcówki pióra...

Zwykle numeruję 50 stron do przodu zanim zacznę pisać, bo inaczej nieuważnie myliłbym się w numerkach pisząc. Kiedy zaczynam nową stronę, zakreślam numer strony. Rysowanie tych kółek nadzwyczajnie mnie uszczęśliwia. Oprócz tego rysuję mały nagrobek z numerem na koniec każdego rozdziału.

Naturalnie, piszę mniej słów na stronę, niż to będzie się działo w wydrukowanej książce. Jak dotąd w notatniku jest około 20 000 słów. Rozdział, który już napisałem, „Nagrobek czarownicy” ma około 10 000 słów. Myślę*, że książka będzie miała około 60 tysięcy słów – dwa razy tyle co Koralina.

*Cóż, mam nadzieję. Nie wygląda na to, żeby miała mniej. Mam jednak tendencję do zaniżania.

Założę się, myśleliście, że nie żyję

Neil napisał we wtorek, 17 kwietnia 2007



Najlepszą rzeczą w wyjeżdżaniu by pisać, nie mieć telefonu ani żadnych i tym podobnych, tylko małą wynajętą chatkę, pióro i papier i głowę pełną opowieści, jest że wszystko staje się jakieś prostsze i przypominam sobie dlaczego to robię i dlaczego to kocham.

Kiedy się zacinam, biorę inny notatnik i piszę wstęp, czy coś podobnego na co ktoś czeka. Potem wracam do swojej opowieści. Nią włączałem komputera, oprócz jednego razu, żeby sprawdzić jakiś szczegół.

Dziwne było to, że historia, którą uważałem za mniejsze zło z dwóch (większość rozdziałów The Graveyard Book to opowiadania), którą zatytuowałem „Przyjaciel” pisało się łatwo i przyjemnie, podczas gdy ta którą bardzo się ekscytowałem, „Ogary Boga” (której tytuł mogę w następnym szkicu zmienić na „Panna Lupescu” albo „Ghoulowa Brama”, albo nie) była jakaś dziwna i szła jak po grudzie, jakby wymagała odmalowywania i przesuwania ciężkich mebli, kiedy się ją wstukiwało. Mimo to jest w niej dużo dobrych kawałków, no i uwielbia ghoule, szczególnie Biskupa Bath i Wells i Księcia Westminster.

Jestem na stronie 98 i włączając „Nagrobek Czarownicy” myślę, że jestem w połowie książki. Jednak kilka końcowych rozdziałów planuję długich.

Piszę wiersz który przewija się przez następny rozdział, podobny do fantstyki P.L. Traversa który nazwałem „Danse Macabre”, myślę, że będzie to rozdział piąty, tuż za już napisanym „Nagrobku czarownicy” (który można znaleźć w zbiorze opowiadań „M jak Magia” przyp. tłum.). Ale nie jestem pewien. Potem jest rozdział „Jack Every Man”. Potem, prawdopodobnie, ostatni rozdział.

Prawdopodobnie to więcej, niż chcieliście wiedzieć, ale jestem autorem który pisał książkę i to właśnie wypełnia teraz moje myśli i to właśnie teraz według mnie jest interesujące.

(większość myśli, które zostały są wypełnione czymś co można roboczo nazwać Lyonesse.)

Najgorszą rzeczą w wyjeżdżaniu by pisać jest powrót do cywilizacji i odkrywanie kilku tysięcy nieprzeczytanych e-maili, maili o mojej pracy, prywatnych maili, pytań do FAQ... Nie jestem pewien, czy kiedyś to nadrobię.

Dziękuję bardzo Web Elfowi za zabawianie się wrzucaniem linków kiedy mnie nie było. Wygląda na to, że dobrze się bawiła wstawiając rzeczy o których pewnie bym sam nie pomyślał, co było w porządku i jestem jej za to wdzięczny. (Wciąż zastanawiam się skąd wzięła zdjęcia Holly, zwróćcie uwagę). Rozśmieszyła mnie tym, jak znalazła i zaczęła zrobiła rwetes wokół głosowania na nagrody blogowe ( jeszczebardziej nawet niż kiedy odkryłem że zostałem nominowany do najgorętszego tatusiowego bloga: Hottest Daddy Blogger. [?])

Myślę, że rozwiązałem właśnie zagadkę o której nikt nie wiedział nawet, że jest zagadką. Web Elf to Twoja żona, prawda? Nie zapomnij mojej żadnej-nagrody, jeśli się nie mylę!

Myślę, że tylko Marvel może rozdawać żadne-nagrody. Ale nie, mylisz się. Web Elf to sieciowy elf. Myślę, że wygląda jak Regencyjny Elf Dave’a Sima, tylko bardziej sieciowy, chociaż mogę się mylić, robię to często.

Dzień dobry, Chciałbym zapytać, czy planujesz napisać kiedyś komiksową serię na miarę „Sandmana”? Pozdrawiam, Paweł Deptuch POLSKA (udało się, Paweł! Przyp. tłum.)

Nie, już to zrobiłem.

W tej chwili nie sądzę, żebym kiedyś napisał komiksową historię na 2000 stron, ale jak już mówiłem, często już się myliłem...

NEIL

Próbuję znaleźć sobie miejsce w gatunkach pisarskich i powoli podążam w stronę Scenariuszy filmowych. Piszesz prawie wszystko, czy możesz powiedzieć, co jest łatwiejsze?

1.Komiksy

2.Filmy

3. Powieści

Podpisano - Bob Castle.

Myślę, że to zależy od tego, którym zajmuję się w tej chwili. Kiedy tego nie robisz, wszystkie inne wydają się łatwiejsze, a te które piszesz teraz wydają się o wiele zbyt trudne.

...

Jesteśmy już wyremontowani http://www.neilgaiman.com/exclusive/shortstories/partiesstory, strona główna „Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach”, teraz jest tam kilka słów o tym, co to jest, linki do wersji tekstowej i audio i linki do opowiadań nominowanych do Hugo.

http://www.nippon2007.us/hugo_nominees.php tu są wszyscy nominowani do Hugo i linki do wszystkich oprócz jednej noweli, nowelek i opowiadań i nawet jednej powieści.

Mamy tam małą różnicę zdań wobec tego, że jest zbyt mało kobiet w nominowanych do Hugo tym roku. ( Na przykład ta z Bookslut) (Dla mnie ten sporny kawałek to sugeruje się, że nominacje do Hugo pochodzą z góry, a nie są zwyczajnie oparte na głosowaniu fanów i czytelników którzy kwalifikują się do głosowania. To oni są Hugami, możesz na nich głosować jako członek albo członek-sympatyk WorldCon, a jeśli chcesz zobaczyć coś z listy na przyszły rok, głosuj na to. Powiedz przyjaciołom, by głosowali. Popatrz na szczegóły nominacji z 2004 roku : w 2004 było tylko 24 głosy, czasami mniej, żeby wprowadzić na listę coś krótszego niż powieść.)

...

Wywiad w związku z PEN World Voices Festival w przyszły weekend w Nowym Jorku -- http://www.wildriverreview.com/worldvoices-neilgaiman.php.

Tuesday, April 17, 2007

Ale I Tak Już Nigdy Nie Spojrzy Tak Samo Na Ser

To jest wiadomość od waszego lokalnego WebElfa. Pan Gaiman donosi, że skończył trzeci rozdział, jest gdzieś około strony 98 i zaczął rozdział piąty zatytuowany „Danse Macabre”. Mała myszka powiedziała mi, że Neil może powrócić już bardzo niedługo.

Dlatego, jako podarunek na cześć jego powrotu wszyscy powinniście zagłosować na Blogger's Choice Awards. na tego bloga. (albo na naszego :D – przyp. Tłum.)

Albo raczej powinniście rzucić okiem na kandydatów i zagłosować na najlepszy waszym zdaniem blog. Nigdy nie ośmieliłbym się wpływać na was w żaden sposób abyście wybrali ten blog.

Nie, to by było niewłaściwe.

Byłoby, na przykład niewłaściwe wmanewrować was w głosowanie na ten blog przez pokazywanie wam filmiku o łaskotanych szczurach.

W równym stopniu niewłaściwe byłoby też przekupywać was byście głosowali na ten blog przez pokazywanie wam uroczych zdjęć Maddy Gaiman z jej uroczym nowym uczesaniem:



Nie. Nigdy bym się nie zniżył do takich niehonorowych praktyk.

Ale jeśli zagłosujecie na ten blog obiecuję, że będę waszym najlepszym przyjacielem i prawdopodobnie będę piekł wam ciastka i kupię jacht i jeszcze do tego szczeniaczka.

Pozdrowienia,

The Official Web Elf


Saturday, April 14, 2007

I z całą pewnością nie na czyimś strychu


To jest wiadomość od waszego lokalnego Web Elfa. Pan Gaiman donosi, że siedzi już po kolana w rozdziale trzecim i wszystko jest porządku

Zapytałem Kuli Przepowiedni czy kiedykolwiek powróci z tego tajemniczego miejsca, w którym się teraz znajduje i uzyskałem taką oto odpowiedź: Jutro planuję sadzić różne rośliny i dużo spacerować po ogrodzie.

Co uważam za dobry znak.

(Ponieważ nie ma więcej filmików o The Graveyard Book, tutaj możecie zobaczyć film na YouTube w którym Neil czyta Locks z "Rzeczy ulotnych"

Tekst nominowanego do Hugo "Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach" jest razem z nagraniem dostępny w dziale Cool Stuff & Things.

To przesłała Terri Winding, która sprzedaje swój dom:

Pragniesz mieć bajkową chatkę z XVI wieku w anglii, w komplecie z goblinami w kuchni, ścianami malowanymi przez Briana Frouda, Alana Lee, Charlesa Vessa i innych artystów? Właśnie masz niezwykle rzadką okazję, żeby ją zdobyć. Chatka znajduje się w małej, sielankowej wiosce na skraju Dartmoor... doskonałe miejsce dla pisarza, malarza albo marzyciela szukającego inspiracji na łonie natury. Więcej informacji można znaleźć na stronie Phillipa Fowlera.

Lucy Anne, która prowadzi The (del.icio.us) Dreaming przypomina, że bilety na sceniczną adaptację Mr. Punch są już w sprzedaży.

No i w końcu tutaj jest jedna z ulubionych piosenek Holly z czasów kiedy była małą dziewczynką. (Głównie dlatego, że jest cudowna).

A tutaj Holly jako mała dziewczynka prawdopodobnie w okresie, kiedy była to jedna z jej ulubionych piosenek. (Głównie dlatego, że wstawiając to zdjęcie dajemy Cute Overload okazję do ubiegania się o swoje pieniądze)



Pozdrowienia,
The Official Web Elf

Thursday, April 12, 2007

Lubię munster albo szwajcarski albo nawet goudę

Oto wiadomość od lokalnego Web Elfa. Neil dał znać ze swojego tajemniczego miejsca pobytu, że skończył drugi rozdział "Księgi Cmentarnej", zatytułowany "The Friend" <"Przyjaciel">, a teraz zatapia swoje maleńskie ząbki w rozdziale trzecim, "The Hounds of God" <"Ogary Boga">. (W międzyczasie, na YouTube znajdziecie krótki filmik, na którym Neil opowiada o genezie "Księgi Cmentarnej".)


Na Film Ick znajdują się nowe fotosy z "Gwiezdnego Pyłu".


A tu jest rysunek Maddy. Ponieważ naprawdę, nigdy nie dość rysunków Maddy.


Pozdrawiam,

Official Web Elf

Tuesday, April 10, 2007

Gaiman audio po polsku!

Zapraszamy na stronę wydawnictwa Auditius, wydawcy polskiego audiobooka "Gwiezdny Pył". Książkę czyta Artur Barciś, a na stronie można przesłuchać fragment i przeczytać trochę o "Pyle" i autorze. Link znajdziecie z prawej strony, albo możecie przenieść się tam klikając tutaj.

Ratunku, porwały mnie elfy!

To jest wiadomość od lokalnego Web Elfa. Neil wyjechał stoczyć walkę przeciwko plikowi czystego papieru, a mnie poprosił żebym zapewnił was, że jest Cały i Zdrowy. (Dla ciekawych – na YouTube możecie znaleźć Neila czytającego rozdział The Graveyard Book, co może pomóc wam jakoś dożyć do jego powrotu.)


Oprócz tego w gazecie The Independent jest artykuł o Neilu Trzęsiportku (Scary Trousers).

Ci, którzy z niecierpliwością oczekują wersji audio opowiadania „Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach” nominowanego do nagrody Hugo, już nie muszą czekać. Możecie znaleźć to opowiadanie czytane przez Neila w dziale jego strony Cool Stuff & Things w formacie mp3.

No i na koniec tutaj macie piosenkę. Tak po prostu.

Pozdrowienia,
Official Web Elf

Sunday, April 8, 2007

A skoro Neila chwilowo nie ma...

Korzystając z nieobecności Neila i braku nowych notek z małym opóźnieniem (niestety przez jakiś czas nie miałam dostępu do sieci) wrzucam zdjęcia przesłane przez Varali - od niedawna członka blogowej ekipy tłumaczy. Wielkie dzięki!


Empik w Krakowie - Neil ofiarnie podpisuje książki ponad 500 fanom (Choć mogło nas być więcej!)spotkanie z fanami w kinie ARS
Kolejka do Empiku, której prawdopodobnie ani my, ani Neil prędko nie zapomnimy!

Saturday, April 7, 2007

"Wychodzę i może mnie nie być przez jakiś czas"

Neil napisał w piątek, 6 kwietnia 2007



Wyłączam się na jakiś czas by popracować nad Księgą Cmentarną (The Graveyard Book). Nie sądzę, żebym miał dostęp do internetu, tam gdzie się wybieram, prawdopodobnie więc minie trochę czasu, zanim znów coś tutaj napiszę.

Ale czasem, kiedy ogłaszam, że zamierzam odciąć się od świata publikuję dużą ilość postów o jakiś mało istotnych rzeczach, więc nigdy nic nie wiadomo.

Friday, April 6, 2007

Ogromne łóżko

Neil napisał w środę 4 kwietnia 2007 o 17:25


Hotele bardzo się różnią, jeden od drugiego. Dziś jestem w pokoju mniejszym niż łóżko, w którym spałem w zeszłym tygodniu (przydzielono mi go, ponieważ nie mieli już normalnych. Powiedziano mi, że to największe łóżko w Londynie. Nie wątpię. Zmieściłyby sie w nim całe rodziny).


Zostałem poinformowany, że artykuł w “The Independent on Sunday” pojawi się w tym tygodniu.


Czy mógłbyś rozwiązać spór rodzinny i potwierdzić, że to Ciebie wiedzieliśmy w czwartek wieczorem w The Now Show? Chciałem zdobyć autograf od Ciebie i Marcusa, ale moje najmłodsze dziecko było zbyt nieśmiałe i uciekło.


Przy okazji, moje najstarsze, szesnastoletnie, często cytuje Twoje “uprzejmie odrzuca twoją ofertę grzebienia” oraz spodobał mu się fragment o polowaniu na łasice.



Matthew


Tak, to byłem ja. Mam nadzieję, że to rozwiązuje spór rodzinny. Byłem tam jako gość Mitch'a Benn'a, ale bardzo ucieszyłem się widząc Marcusa Brigstocke'a (kórego nie widziałem odkąd pracowaliśmy nad “Krótkim filmem o Johnie Boltonie”). Zachwyciło mnie odkrycie, że chodziłem do szkoły z Steve'm Punt'em (“Widziałem twój zespół w music hall”, powiedział, jak tylko może powiedzeć ktoś, kto kiedyś miał czternaście lat do kogoś, kto miał wtedy szesnaście. “Byłeś legendą”. A potem już tylko wspominaliśmy szkolnego pawia i frytki Stewart'a Elsey'a.)


Trzeba było przyjść się przywitać.



...


Wiele osób napisało, że


Na stronie http://guilherme.tv/tyger/ znajdują się lepsze jakościowo wersje “Tygrysa”, jak i też więcej informacji.




...


Cześć Neil,
Cieszę się, że masz udane wakacje po odbyciu trasy, ale zastanawiam się czy podczas Twojej wizyty u Dave'a będziecie pracować nad okładką do “Crazy Hair”. Pamiętam, jak opisywałeś ją w zeszłym październiku. To brzmiało absolutnie wspaniale!- Rachael


Ona jest już zrobiona! Pokazał mi ją! Jest gotowa! Jest niesamowita! Być może będę musiał zmienić parę zdań, żeby treść i rysunki pasowały do siebie idealnie, ale to tylko parę linijek, a potem już będzie gotowa. Oczekuj wydania książki w 2008r. przez Harper Childrens i przez Bloomsbury w Stanach. Jest cudowna (na http://www.neilgaiman.com/journal/uploaded_images/Pgs.24,25-707551.JPG znajduje się jeden z rysunków).



Cześć Neil,
Tutaj Twója wierna fanka z pytaniem związanym ze światem kompiksu. Wiedząc, że trwa już praca nad produkcją “Koraliny” i że nie mogę być w obsadzie, haha, zainteresowałem się nową serią “Preacher” ["Kaznodzeja"] (do której dopiero odbędzie się casting) na HBO.



Szczególnie zależy mi na roli Tulip O'Hary, więc pomyślałam, że powinnam przesłać zdjęcia próbne, na których czytałabym z komiksu, a także kilka ujęć odwzorowujących rysunki z komiksu razem ze zdjęciem mojej twarzy i informacjami. Zamierzam również zapisać się w lokalnej agencji castingu na Maryland... i zobaczyć, czy oni też mogą pomóc.




Moje pytanie brzmi:





1) Czy powinnam wysłać informacje o sobie d Ennis&Dillon przez Vertigo? Czy do nich dotrą?






2) W jaki sposób będąc fanem mogę sprawić, że moje zgłoszenie będzie poważnie rozpatrzone?








Będę Ci wdzięczna za każdą informację, której możesz udzielić... jestem pewna, że w trakcie swojej kariery zdobyłeś doświadczenie w tej dziedzinie.







Pozdrawiam,
Jess Angell


No cóż, przez lata otrzymałem wiele zdjęć twarzy, z którymi nie miałem pojęcia co zrobić. A odpowiadając na Twoje pytania...


1) Możliwe, że do nich dotrze, ale Garth i Steve nie prowadzą castingu. Jeśli dostaną Twoje DVD i zdjęcie twarzy, ograniczą się do wzruszenia ramionami i zastanowienia się, po co je do nich przysłałaś. Jeśli jesteś niesamowicie niesamowita, mogliby przesłać je do producenta, który prawdopodobnie nawet by na nie nie spojrzał, ale musiałabyś być oszałamiająco dobra, a nawet wtedy najprawdopodobniej nic by to nie zdziałało.


2) Bądź aktorką



Mówię poważnie. Jeśli chcesz wziąć w czymś takim udział, najlepiej, żebyś już była aktorką. Bądź w tym dobra. Przyjmuj wiele ról. Udzielaj się w telewizji, filmach i teatrze. Bądź kimś, kto sprawi, że kiedy dyrektor castingu powie do producenta “Myślę, że moglibyśmy zaangażować Jess Angell do roli Tulip'y”, producent odpowie “Naprawdę? Czy ona byłaby zainteresowana czymś takim?”


W castingu chodzi o wiele rzeczy, a jedną z nich jest po prostu to zrobić.




...



Witam, panie Gaiman, pamiętam pana doskonały wkład w “AARGH”, kiedy zostało wydane (jestem aż tak stary), i pomyślałem, że mógłby być pan zainteresowany wzięciem udziału w kampanii mającej na celu ocalić starą księgarnię “Gay's The Word”, która przetrwała dysputy związane z Klauzulą 28, lecz teraz jest zagrożona likwidacją przez rozwijającą się sieć kawiarni Starbucks. Zawsze były w niej dostępne ciekawe pozycje komiksów i powieści graficznych związanych z gejami i lesbijkami. Historia jest opisana w Timesie:


http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/books/article1462206.ece?token=null&offset=0


... ale przecież ona nie jest zagrożona przez Sarbucks. Jest zagrożona, ponieważ większość księgarnii ogólnych ma teraz dobre działy LGBT, których nie miały wcześniej. Tak samo, jak trudno jest przetrwać specjalistycznym sklepom SF, kiedy w dużych księgarniach rosną półki z science-fiction.


Myślę, ze to smutne, kiedy małe sklepy są likwidowane, i chciałbym, żeby nie były, ale nie wydaje mi się, że to złe, gdy dziedziny, które niegdyś należały jedynie do specjalistycznych zainteresowań, stają się powszechnie dostępne. To oznacza, że małe sklepiki muszą znaleźć dla swoich klientów coś, czego większe lub wirtualne sklepy nie mogą zaoferować.



...


W zeszłym listopadzie wspominałem o inspirującej przemowie Clive'a Barker'a o gatunku literackim jako kontynencie, którą wygłosił spontanicznie podczas British Fantasycon. Ktoś napisał z informacją, że jest ona teraz dostępna na


http://www.clivebarker.info/newsfantasycon2.html




...


Dziękuję za podpisanie moich dwóch bezcennych Sandmanów w piątek. Jak zwykle jestem BARDZO wdzięczy. Został jeszcze tylko jeden!
Zastanawiałem się, czy oglądałeś w sobotę w nocy Dr Who, w tym samym czasie co Twoi rodacy? Podejrzewam, że nie i że wolałbyś raczej obejrzeć go z Maddy, gdy wrócisz do Stanów. Ale jeśli oglądałeś, to co o nim myślisz?
Na razie. Tony Scudder


Nie widziałem. Czekam, aż wrócę do domu i obejrzę Dr Who z Maddy. Nie mógłbym inaczej.

...


Gratulacje dla Bryan'a Talbot'a z powodu publikacji Alice in Sunderland- http://www.bryan-talbot.com/alice/.


A tutaj znajduje się wywiad przeprowadzony ze mną w Niemczech (po angielsku): http://www.phantastik-couch.de/interview-with-neil-gaiman.html



przetłumaczyła Varali

Tuesday, April 3, 2007

Króliki i Tygrysy i Motyle, och jej

Neil napisał w poniedziałek 2 kwietnia 2007 o 18:04



Dave McKean pokazuje mi na DVD filmy krótkometrażowe. I właśnie zdałem sobie sprawę, że rzeczone filmy można znaleźć na YouTube.



Najpierw pokazał mi tu. "Motyl Miłości" [The Butterfly of Love]. Kiedy go opisywał - połączenie scen z "Rashomon" ze świetną muzyką - brzmiało, cóż, nudno. A potem to obejrzałem i naprawdę zapada w pamięć...


http://www.youtube.com/watch?v=FOE73vrTGQ8


pokazał mi też "Tygrysa" [Tyger]. Absolutnie przepiękny, jak sen z dzieciństwa.


http://www.youtube.com/watch?v=6LsMoUtBlDk


Chciał pokazać mi jeszcze to, ale już wcześniej go widziałem. Mogłem nawet kiedyś go tu wrzucić. Ale jeśli tego nie zrobiłem, a naprawdę powinniście go obejrzeć: oto osiem magicznych, choć lekko niepokojących minut "Królika" [Rabbit]


http://www.youtube.com/watch?v=A4Yf-7Z_6PE

Pobłogosław...

Neil napisał w poniedziałek 2 kwietnia 2007 o 6:04


"Dlaczego", pomyślałem, niespecjalnie się tym przejmując, "ludzie piszą i żartują na temat mojej domniemanej świętości?"


I wtedy ktoś przysłał mi to...



Jak na prima aprilisowe żarty, ten jest całkiem niezły:
http://www.locusmag.com/2007/0401_NeilGaimanSainthood.html
prawie mnie nabrali.
Sho



I wszystko nabrało sensu.


Pomyślałem, że to naprawdę śmieszne (to owoc tegorocznych prima aprilisowych artykułów w Locusie). Miło było przeczytać własne “cytaty”, które wyglądają jakbym rzeczywiście mógł je powiedzieć. Czego oczywiście nie zrobiłem.


Cześć Neil,


Wspomniałeś piątkowe podpisywanie w Forbidden Planet oraz to, że kolejki nie były zbyt długie. Chciałam tam być, ale już na miejscu znalazłam informację, że będziesz podpisywał egzemplarze “Rzeczy ulotnych”. A ja, niestety, przyniosłam ze sobą “Chłopaków Anansiego” (jest już na nich gotowy podpis w stylu pret a porter, a ja chciałam zdobyć wersję haute couture).



Tak więc szybko uciekłam, by nie narazić się na publiczne zawstydzenie w sytuacji gdybym dała książkę do podpisania i została poinformowana, że to nie ta.



Dlatego chciałabym zapytać- czy odmówiłbyś podpisania tej książki? A może następnym razem nie powinnam być takim tchórzem?



Dzięki



Katherine


Nie, nie odmówiłbym i najprawdopodobniej nawet bym nie zauważył. Mnóstwo ludzi przyniosło po prostu swoją ulubioną książkę lub dwie. Albo komiks. Nie przypominam sobie, żebym podpisywał coś tak niezwykłego jak na przykład gitara basowa albo gumka w kształcie wampira-nietoperza, ale zdziwiłabyś się, co ludzie potrafią przynieść.



W razie wątpliwości najlepszym rozwiązaniem byłoby zapytać miłych ludzi w Forbidden Planet, którzy rozwialiby twoją niepewność.


FAQ dotyczące trasy znajduje się na neilgaiman.com. Postaram się je wyciągnąć i dać im mu własną, łatwą do znalezienia stronę.


Jak na razie, ostatni raz opublikowałem je na http://www.neilgaiman.com/journal/2005/05/so-youre-going-to-signing.asp

...




Jestem w tej chwili w suszarni chmielu Dave'a McKean'a w Kent, nareszcie zaczynając czuć, że moje baterie rozpoczęły ładowanie. Staram się przekonać młodego Liama McKean'a, żeby wrzucił kilka swoich filmików na Youtube. Jest naprawdę zabawny. I wie wiele ciekawych rzeczy o świniach.


Cieszę się widząc, że “Labirynt Fauna” pojawił się na liście nominowanych do Nagrody Hugo (http://www.nippon2007.us/hugo_correction_faq.php).


No dobrze. Muszę teraz iść oglądać Liam'a na trampolinie. Nie mam wyboru. Później idę z McKeanami zobaczyć wystawę dzieł Dave'a w Rye


przetłumaczyła Varali

Sunday, April 1, 2007

Przeprosiny za maj 2008


Neil napisał w sobotę, 31 marca 2007 o 18:12

Kilka dni temu ktoś napisał do mnie pytając o Moskwę w maju '08 i Eurocon [europejski konwent sci-fi], którego mam być "gościem honorowym".


Pierwsze słyszę.


Co prawda nie mam najlepszej pamięci i czasami gubię się w tym, na co sie zgodziłem, ale wydawało mi się dziwne, że wyleciał mi z głowy cały konwent i to w kraju, który bardzo chciałbym odwiedzić, bo nigdy jeszcze w nim nie byłem.


Więc wysłałem e-maile do moich asystentów i agentów pytając, czy ktoś wie cokolwiek na temat konwentu w Moskwie w 2008. Żaden nie wiedział. Sprawdziłem swój dysk w poszukiwaniu Moskwy i Euroscon-u i nic nie znalazłem.


Ale było to i jest nadal na stronie http://www.convent.ru/Euroscon/ . Jako dwóch pierwszych "gości honorowych" wymieniono George'a R. Martina i Neila Gaimana. Na szczęście George to stary przyjaciel, więc napisałem do niego i zapytałem, czy może mnie oświecić w tej sprawie. Odpisał:



To dla mnie nowość.


Mój terminarz na 2009 jest już od jakieś czasu ustalony i nie ma w nim Moskwy.

Nie żebym nie chciał kiedyś odwiedzić Rosji... ale o ile nie planują mnie porwać - nie pojawię się tam.


Mam nadzieję, że nasze klony będą się świetnie bawić na konwencie.



Naprawdę chciałbym pojechać do Moskwy, ale wiele lat temu zapowiedziano mnie jako gościa na konwencie, a dopiero później o to zapytano. Wyjaśniłem, że nie mogę z powodu wcześniejszych zobowiązań, na co oni, że już to ogłosili i teraz powiedzą, że się nieoczekiwanie wycofałem i to był praktycznie szataż. Właśnie wtedy zdecydowałem, że jeśli jakiś konwent ogłosi mój udział zanim zapytają o moją zgodę, to zwyczajnie od razu odmiawiam.


Więc jeśli wreszcie pojadę do Moskwy, to obawiam się, że raczej nie na Euroscon.

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI