Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

Sunday, July 14, 2013

Iain Banks. Z lub bez „M.”

Neil napisał w niedzielę 9 czerwca 2013 o 13:22

Powinienem pisać o Oceanie na końcu ulicy, bo wychodzi za dziewięć dni i już zaczęły pojawiać się recenzje i artykuły na ten temat, a dokładnie w tej chwili powinienem kończyć pisanie tego, co musi być gotowe przed wyruszeniem w trasę.

Ale właśnie dowiedziałem się, że zmarł Iain Banks, jestem w tym domu sam, a radzę sobie z rzeczami pisząc o nich.




Iaina poznałem pod koniec 1983 lub na początku 1984 roku. To było podczas prezentacji książek dla handlowców z Macmillan/Futura Books i nielicznych dziennikarzy. Byłem jednym z dziennikarzy. Redaktor Richard Evans powiedział mi, że jest dumny, iż znaleźli Fabrykę Os w stercie niezamówionych rękopisów. Iain, który dobiegał wtedy trzydziestki, wstał i zaczął opowiadać: o pisaniu książek, o wysyłaniu ich do wydawnictw, o tym jak do niego wracały i o tym, jak ta jedna nie wróciła. Pytacie mnie: Fabryka os, co to takiego, mniej więcej? – powiedział.  To mniej więcej 180 stron. Był błyskotliwy, zabawny i mądry.

Pasował do nas idealnie. Był jednym z nas, cokolwiek to znaczy. Pisał naprawdę dobre książki: zarówno Fabryka os, Stąpanie po szkle, jak i Most istnieją na niepewnej granicy pomiędzy SF, fantasy i literaturą głównego nurtu (po napisaniu tych trzech zaczął wprowadzać wyraźniejszy podział pomiędzy swoją twórczością fantastyczno-naukową i głównonurtową, zwłaszcza poprzez wydawanie książek SF jako „Iain M. Banks”). Jego proza była cięta, surrealistyczna i piekielnie inteligentna. Iain we własnej osobie był zabawny, radosny i zawsze łatwo się z nim rozmawiało. Stał się dla mnie znajomym z konwentowego baru, bo na konwentach właśnie się spotykaliśmy, siadywaliśmy w barze i nadrabialiśmy zaległości. (Prawdziwa historia: w 1987 podczas Brighton WorldConu byłem na niewielkiej imprezie, gdzie nad ranem okazało się, że skradziona została biżuteria należąca do śpiącego właściciela apartamentu. Wezwano policję. Kilka minut po ich przybyciu pojawił się Iain – na balkonie hotelu Metropole. Otóż wspiął się po zewnętrznej ścianie budynku. Trzeba było przekonać policjantów, że to szanowany pisarz, który woli się wspinać niż wchodzić drzwiami, a nie nieudolny włamywacz powracający na miejsce zbrodni.)

Nigdy nie zostaliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, głównie dlatego, że nie udało nam się znaleźć w tym samym miejscu na wystarczająco długo. Z przyjemnością się widywaliśmy. Jadaliśmy razem. Rozmawialiśmy. Każdemu z nas podobała się twórczość tego drugiego. Zawsze wydawało nam się, że mamy czas.

Po raz ostatni widziałem Iaina w sierpniu 2011 roku w Edynburgu. Na czas festiwalu wynajęliśmy z Amandą wielki dom, a tego dnia, kiedy grała koncert w Glasgow, zaprosiłem paru pisarzy, paru aktorów i komików, którzy bardzo pisarzy lubili. Ponieważ miał pojawić się Iain, który napisał Raw Spirit, książkę o podróży po Szkocji w poszukiwaniu idealnej whisky, kupiłem z tej okazji najbardziej wyjątkową i wyszukaną butelkę, jaką udało mi się znaleźć – specjalnie dla niego.

On pojawił się z butelką czerwonego wina. W sumie już nie piję whisky, przyznał. Przestałem po tej książce. Absurdalnie wykwintnego trunku skosztowali więc wszyscy oprócz Iaina.



To był cudowny, niezapomniany wieczór. Były sztuczne ognie, które nie odpaliły się tak, jak powinny i były najlepsze rozmowy, a ja niecierpliwie oczekiwałem powtórki w tym roku.

W kwietniu dowiedziałem się, że Iain jest nieuleczalnie chory na raka.

Nie napisałem do niego. Zamarłem. A potem, tydzień później, zupełnie bez ostrzeżenia, zmarł mój przyjaciel Bob Morales i było mi ogromnie przykro, że nie odpisałem na jego ostatni e-mail sprzed tygodnia. Więc odpisałem na ostatni e-mail od Boba, choć wiedziałem, że nigdy go nie przeczyta. A potem napisałem do Iaina. Napisałem, jak bardzo się cieszę, że miałem okazję go poznać i jak wiele przyjemności sprawiła mi nasza znajomość, choć twarzą w twarz spotykaliśmy się zaledwie raz na kilka lat.

Zakończyłem:

Uważam, że jesteś genialnym i szczerym pisarzem, a co znacznie ważniejsze, bo znam wielu genialnych pisarzy, którzy są skończonymi dupkami, uważam że naprawdę świetny z Ciebie gość i bardzo cieszę się, że dane mi było Cię poznać.

Iain w odpowiedzi napisał dobre, podnoszące na duchu, mądre rzeczy. Niewiele mamy okazji do pożegnań, trzeba z nich korzystać, kiedy tylko możemy.

Miałem nadzieję, że mu się poprawi. Albo że będzie miał więcej czasu. Nie miał. Wieść o jego śmierci bardzo mną wstrząsnęła.

Jeżeli nigdy nie przeczytaliście żadnej jego książki, przeczytajcie jakąś jego książkę. A potem kolejną. Nawet te złe są dobre, a te dobre są naprawdę nadzwyczajne.

No comments:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI