Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martin jarvis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martin jarvis. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 grudnia 2009

Niezwykłe Rzeczy Do Słuchania

Dla tych, którzy przegapili, tu jest fragment audycji "Open Mike" z NPR na temat audiobooków... Możecie jej posłuchać, ściągnąć, komuś przesłać...



A tutaj jest całość, z wywiadami, które przeprowadziłem z Martinem Jarvisem i Davidem Sedarisem. Jeśli podobał się Wam fragment, tutaj jest pełno fragmentów, które nie znalazły się w przyciętej wersji. A wywiad z Martinem Jarvisem to praktycznie wykład o tym, jak należy podchodzić do nagrywania audiobooków.



(Najdziwniejszy moment w rozmowie z Martinem Jarvisem, to kiedy opowiadał, że pamięta głosy swoich nauczycieli oraz ich nazwiska: John Branston and Dick Glynne Jones. Chodziłem do szkoły Whitgift w Croydon, do której Martin uczęszczał 20 lat wcześniej i obaj mnie uczyli. Występowałem w reżyserowanej przez Branstona inscenizacji "Juliusza Cezara" w Fairfield Halls, a angielskiego uczył mnie Dick Glynne Jones. Kiedy wymówił te nazwiska, pomyślałem "nie może mówić o tych samych osobach...". Ale oczywiście właśnie o nich mówił.)



Na stronie http://www.lomography.com/magazine/lomoamigos/2009/11/30/neil-gaiman-shoots-with-the-lc-a-plus jest coś w rodzaju wywiadu ze mną i galeria zdjęć.
Uwielbiam zdjęcia, które wyglądają, jakby były robione kiepskiej jakości aparatem i to, że są mieszanką stylu artystycznego z dokumentalnym, jak w tym momencie, kiedy urwała się półka i cała zawartość torby do charakteryzacji wpadła do sedesu, kiedy Amanda bezskutecznie próbowała nawiązać przyjazne kontakty z owcami, czy zdjęcie, które nie powinno wyjść (biorąc pod uwagę znikomą ilość światła) na którym moje córki chrzestne oglądają DVD "Koraliny" w okularach 3D...

Najbardziej ekscytującą rzeczą dla mnie było to, że dali pobawić się aparatem Dave'owi McKeanowi. Nie mogę się doczekać rezultatów.

Wybrałem jeszcze kilka zdjęć z ich galerii. Oto Królowa Owiec, we własnej osobie...

Claire, przyjaciółka Maddy, na lotnisku w San Diego...

A to jest Ivy McCloud (prawie niewidoczna, po prawej, daleko) i moje córki chrzestne i ich koleżanka...

...
Przeczytałem książkę "Koralina". Skończyłem czytać, a potem opowiedziałem o niej moim rodzicom. Zastanawiałem się, czy są tam jakieś wątki religijne. Szukałem, ale chyba niczego na ten temat nie napisałeś, więc mam nadzieję, że odpowiesz. Po prostu jestem ciekaw.

Nie sądzę. Chociaż uważam, że ludzie czasem potrafią odczytać książkę z religijnego punktu widzenia i tak ją interpretować.

Bardzo dobrze wypadłeś dziś rano w NPR. Tak dobrze, że powinieneś mieć własną audycję.

Jeśli dobrze brzmiałem, jest to zasługą znakomitej pracy producentki Maeve McGoran i realizatora Barry'ego Gordemera. Znalezienie czasu na to wszystko, na przeprowadzenie wywiadów i złożenie tego w całość, zajęło kilka miesięcy. Chętnie pracowałbym częściej dla radia, dla NPR, albo brytyjskiego Radio Four, ale to chyba pozostanie w sferze drobnych, pojedynczych projektów. Ale kocham to robić.
...
Ten list zawiera spoiler dotyczący "Księgi cmentarnej":

Drogi Panie Gaiman
Czym wytłumaczyć fakt, że Silas usuwa wspomnienia Scarlett w "Księdze cmentarnej"? Skoro wystarczający powód nie jest podany, a może jest? Czy nie staje się to Problemem Scarlett? Wie Pan, co mam na myśli. Właśnie przeczytałem "Problem Zuzanny" ze zbioru "Rzeczy ulotne", napisanie, czy raczej przerobienie tego było bardzo odważne.
Uważam, że to co zrobił Silas było z jednej strony takim boskim czynem, a z drugiej, czymś zupełnie dla niego nienaturalnym. To oznacza, że dość silna postać, jaką jest Scarlett, nie umiała spojrzeć odważnie w oczy prawdzie i zmierzyć się z nią, a właśnie o to chodzi w baśniach. Zarówno w tych dla dzieci, dla młodzieży, jak i dla dorosłych.

Oddany fan Twój i Sandmana,
Ahimaz


Silas zrobił to, co zrobił, bo uważał, że tak będzie najlepiej. Czy to była najmądrzejsza rzecz w takich okolicznościach, to się dopiero okaże.
....

Cześć Neil,
Mieszkam w Naperville, w Illinois, i właśnie dowiedziałem się o Twoim udziale w projekcie Naperville Czyta. Nikt w okolicy nie ma specjalnie dużo informacji o tym co dokładnie będziesz tutaj robił i czy którekolwiek ze spotkań będzie otwarte dla publiczności? Dzięki!


Jeszcze nie wiem. Kiedy dostanę program, zamieszczę go tutaj i w dziale Gdzie jest Neil.

Hi,
zanim zarezerwuję bilety lotnicze, chciałbym się dowiedzieć, czy będziesz podpisywał książki po nowozelandzkim wykładzie, albo gdzie indziej w Wellington w ten sam weekend. Nie chciałbym wsiąść w samolot, a potem dowiedzieć się, że przegapiłem szansę na autograf w Arty Bees Books...
A twoje antyspamowe urządzenie kazało mi wpisać
"$2-mil manistee".
Pomyślałaem, że powinieneś o tym wiedzieć.
Mike


Myślę, że będzie jedno czy dwa spotkania z autografami, ale w ramach festiwalu (bilety na główną imprezę są na http://www.nzfestival.nzpost.co.nz/writers-and-readers/town-hall-talk-neil-gaiman (Zazwyczaj podpisuję po spotkaniach). Mam zamiar wybrać się na koncert Amandy i prawdopodobnie po występie będę podpisywał, żeby dotrzymać jej towarzystwa.

Cześć Neil! Czy będziesz podpisywał książki na UCLA 4 lutego 2010? A jeśli tak, to przed czy po dyskusji? A może będziemy mogli kupić książki z autografem?

Nie sądzę, żeby po dyskusjach na UCSB czy UCLA miały być jakieś autografy. Poproszono mnie o podpisanie wkładek, które zostaną wklejone do książek (i o podpisanie samych książek), więc jakieś na pewno będą dostępne.

Cześć Neil,
Nie wiem, czy ktoś już Ci to pokazywał, ale na końcu artykułu w The Writer's and Artist's Year Book jest napisane, że Twoje filmy, "Beowulf" i "Gwiezdny pył", zostały wydane w 1987!
Ups!
Pozdrawiam,
Mark


Tak. A także znakomity Chris Riddell został w tekście Paulem Riddell. No cóż. Zdarzają się tajemnicze pomyłki.
...
Na koniec wieści od Beth z Black Phoenix Alchemy Labs:

Czy mógłbyś wspomnieć o najnowszych Wampirzych zestawach i koszulkach? Chciałabym, żeby świąteczne pieniądze poszły na jakiś szlachetny cel, a zbliża się ostateczna data zbierania zamówień, które możemy zrealizować przed Bożym Narodzeniem. Zestawy zawierające perfumy oraz zestaw kart tarota można znaleźć na:
http://www.blackphoenixalchemylab.com/vampiretarot.html

A koszulki:
http://www.blackphoenixtradingpost.com/vampiretarot-bptp.html

Medalion z serii Śnieg, Szkło i Jabłka jest tutaj:
http://www.blackphoenixtradingpost.com/neilgaiman.html

Zostało nam jeszcze kilka zestawów Ptaka Słońca:
http://www.blackphoenixalchemylab.com/sunbird.html

Z radością je tu zareklamuję. Świetnie nadają się na prezenty. Zapach "Ptak Słońca" jest niesamowity, w zestawie jest książeczka i zostało już tylko kilka sztuk. Zyski ze sprzedaży perfum i koszulek zostaną przekazane CBLDF. Te ze sprzedaży medalionów - na badania nad Alzheimerem.

czwartek, 12 listopada 2009

Radio! Książki! Lekcje gry na skrzypcach! A także fryzura, o której nic nie wspominam!

Pojechałem dziś do stacji radiowej KNOW w St Paul i nagrałem wstęp do audycji w ramach porannego programu "Open Mike" na temat audiobooków. Usłyszałem także wersję po edycji. Poprosiłem, by poświęcili trochę więcej czasu założycielowi Audible, Donowi Katzowi, który udzielił niesamowitego wywiadu, obecnie skróconego do jednego zdania. Audycja wyjdzie w przeciągu najbliższych dziesięciu dni, dokładnie powiem, kiedy się dowiem. Rozmawiam w niej z Davidem Sedarisem, Martinem Jarvisem, Donem Katzem i byłym audio producentem/dyrektorem Rickiem Harrisem.

Wpadłem też do DreamHaven i podpisałem trochę książek. Stosy urosły tak wysoko, a administracja okazała się na tyle trudna dla Grega odkąd został sam na stanowisku, że musiałem przestać personalizować podpisy. Ale mnóstwo książek z autografami jest dostępnych na Święta na stronie DreamHaven Neilgaiman.net.site.

Resztę dnia spędziłem jeżdżąc po mieście, będąc tatą, odwożąc córkę i jej koleżankę na lekcję gry na skrzypcach, załatwiając inne takie normalne sprawy i przez cały czas słuchając Dobrego omenu Martina Jarvina. Jestem teraz mniej więcej w połowie. Bardzo mnie cieszy, szczególnie słuchanie Adama Younga, który jest czytany głosem podobnym do głosu Martina w Tylko William. Co dziwne, łatwiej mi było rozpoznać, które kawałki napisałem ja, a które Terry, niż kiedy patrzyłem na tekst (do odkryłem parę lat temu, kiedy korektowałem edycję dla Harper Collins). Po tych wszystkich latach tekst już trochę się zaciera, ale przy słuchaniu złapałem się na myśleniu "Ja... Terry... W pierwszej wersji ja, Terry w drugiej... W pierwszej wersji Terry, ja w drugiej... Mój przypis do jego kawałka... Jego przypis do mojego...", czując się jak archeolog. Zauważyłem nawet parę wpadek w ciągłości, które powinniśmy byli wyłapać 21 lat temu. Może nawet zadzwonię do Terry'ego, żeby poprawić je w przyszłych wydaniach.

(Edycja, by zamieścić ten link do audiobooka Dobrego omenu na iTunes, który obawiam się prawie na pewno będzie działał tylko w USA i terenach, które kupują książki od USA.)

Wciąż nie wziąłem się za Wielki Chiński Blog. W międzyczasie wskazuję wam blog Amandy na http://blog.amandapalmer.net/post/240943999/east-infection-china-singapore , na którym jest wiele zdjęć nas, naszych przygód oraz wiele drobnych anegdotek.

(Amanda jest teraz w trasie po wschodnim wybrzeżu -
11.12 Portland, ME
11.13 Northampton, MA
11.14 Brooklyn, NY (WYPRZEDANE)
11.18 Philadelphia, PA
11.19 Falls Church, VA
11.20 Carrboro, NC
11.22 Knoxville, TN.
Wybierzcie się na jej koncert. Jest cudem na żywo. Pozdrówcie ją ode mnie.)

Cześć Neil,

Właśnie przeczytałam o Twoim styczniowym występie, w trakcie którego będziesz narratorem Piotrusia i wilka. Razem z mężem bardzo się ucieszyliśmy. Mamy nadzieję, że wybierzemy się razem z naszymi trzema dziewczynami. Mamy jednak jedno pytanie. Czy będziesz czytał oryginalną wersję, w której wilk naprawdę ginie, czy też wersję "och na boga nasze dzieci nie mogą usłyszeć o śmieci", w której zabierany jest do zoo? Oczywiście oboje mamy nadzieję, że będąc sobą i nie bojąc się straszyć dzieci (przy okazji dzięki za to) opowiesz prawdziwą wersję, w której Piotruś zastrzelił wilka, którego ciało jest potem obnoszone po mieście jako trofeum.

Dzięki za poświęcony czas,
~Cecily

PS Orientujesz się, czy będą bilety albo przyjęcie po koncercie? To dla nas daleka droga i fajnie by było móc się przygotować na całodniowe czatowanie na siedzenia lub wiedzieć, że będziemy mieć bilety w ręce. (Na stronie nie znaleźliśmy żadnych informacji o rezerwacjach)

Zapomniałem - albo nigdy nie wiedziałem - że istnieje jakaś inna wersja. Scenariusz, który mi przysłano to wersja z ZOO. Zbadam to...

I nie, nic nie wiem o biletach. Dowiem się.

Drogi Neilu,

Twój Webgoblin zaoferował, że wrzuci na bloga zdjęcia koralinowych dyń i kiedy powiedziałam o tym moim córkom, ośmio- i jedenastoletniej, zdecydowały, że je zrobią. Oto one, wraz z dwoma emotikonowymi dyniami i rzepą.

http://www.steampunkfamily.com/wp-content/uploads/2009/10/IMG_01521-300x225.jpg

Użyłam ich do zilustrowania historii o duchach: http://www.steampunkfamily.com/2009/10/philomenas-fright/

Na Halloween trzy osoby z naszej czteroosobowej rodziny były przebrane za postaci z Koraliny (jedenastolatka poszła swoją drogą, wcielając się w Susan Sto-Helit).

http://www.flickr.com/photos/37435081@N03/4077708519/sizes/l/in/set-72157622616148613/

Inna Mama to najstraszniejsza postać, jaką kiedykolwiek byłam w Halloween. Wszystkie dzieci (nawet czterolatki!) wiedziały, kim jestem i śmiały się nerwowo, gdy proponowałam, że przyszyję im guziki zamiast oczu.

Dzięki za bycie NAPRAWDĘ PRZERAŻAJĄCYM.

Strasznie mi się podoba to, jak wiele rodzin w tym roku było rodzinami Koraliny.

Jeśli ktogoś oprócz mnie zaintrygowały wspomniane inne dzieła Kennetha Grahame'a i chciałby je przeczytać bez wysilania się na szukanie, z radością dowiedzią się, że zarówno Złoty wiek, jak i Dni marzeń są dostępne za darmo na jak zawsze nieocenionym Projekcie Gutenberg:

http://www.gutenberg.org/etext/291
http://www.gutenberg.org/etext/270

Przede wszystkim dzięki za wspomnienie o nich; zawsze ciekawią mnie pozycje w dziecięcej literaturze z tamtych czasów, które umknęły mojej uwadze.

Cóż za świetny pomysł. Dwie bardzo piękne, lekko zabawne książki autora O czym szumią wierzby. Bardzo mi się podobały, ale stylistycznie są, cóż, niemodne, więc nie każdemu przypadną do Edwardowego gustu.