Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Neil Gaiman odwiedzi obozy dla uchodźców w Jordanii

Neil poinformował na Tumblrze, że dziś wylatuje do Jordanii, gdzie na zaproszenie agencji ONZ ds. uchodźców spędzi trochę czasu w obozach dla uchodźców i rozpocznie pisarsko-multimedialny projekt. Efektem podróży, spotkań i wysłuchanych świadectw ma być seria opowiadań i krótkich filmów, które z jednej strony będą miały przybliżyć nam życie i codzienne trudy tych, których wojna zmusiła do ucieczki z Syrii, a z drugiej – wspomóc apel UNHCR o pomoc dla ofiar trwającego już cztery lata konfliktu.

 

Więcej na temat udziału Neila na stronie http://donate.unhcr.org/neilgaiman (ang.),

a po polsku o misji ONZ w Syrii można poczytać (i wspomóc ją) na http://www.unhcr-centraleurope.org/pl/gdzie-dzialamy/nadzwyczajne-operacje-na-swiecie/operacja-nadzwyczajna-w-syrii.html

 

 

Neil obiecał relacje z podróży. Może wyjdzie z tego interesujący reportaż?

[noita]

czwartek, 31 grudnia 2009

Jak dostałem się do Bostonu

Mój syn, Mike, musiał wrócić do San Francisco, do pracy 30. grudnia. Ja miałem zamiar pojechać do Bostonu na sylwestrowy koncert Amandy i chciałem być tam dzień wcześniej, żeby odpocząć. Mieliśmy obaj wylatywać ze Szkocji o 7 rano: on do Gatwick, gdzie przesiadłby się w autobus do Heathrow i tam wsiadł w samolot do San Francisco, ja miałem polecieć do Manchesteru, stamtąd do Amsterdamu, a następnie do Bostonu.

Położyłem się zatem na parę godzin i wyjechaliśmy z domu o 3 nad ranem. Po trzygodzinnej jeździe dotarliśmy na lotnisko o 6 rano. Byłem z siebie całkiem zadowolony. Zgłosiliśmy się do odprawy. Kiedy staliśmy w kolejce do kontroli bezpieczeństwa, z głośników usłyszeliśmy ogłoszenie: "Z powodu opadów śniegu lotnisko zostaje tymczasowo zamknięte. Przyloty i odloty zostają wstrzymane do godziny 8:30".

Zjedliśmy śniadanie. Wezwano mnie do stanowiska lini lotniczych i zamieniono bilet. Zamiast do Manchesteru miałem tak samo, jak Mike polecieć na Gatwick z zamiarem przesiadki na Heathrow. Nie miałem nic przeciwko. Pomyślałem, że przynajmniej polecimy razem. Potem zauważyłem, że kompletniepokręcili sprawę z zamianą biletów, wróciłem do stanowisko i powiedziałem to pani, która mnie obsługiwała.
- Ojej - powiedziała. - Nie zauważyłam. Nie ma się czym martwić. Zaraz wykonam telefon i wszystko im wyjaśnię.
Usłyszawszy taką odpowiedź poczułem nieprzyjemny uścisk w gardle. (Jeśli coś nie zostanie zapisane w systemie komputerowym, możesz mieć przerąbane, bo różni ludzie będą wpatrywać się w swoje monitory, a twoje wyjaśnienie, że "tamta pani mówiła, że zadzwoni i wszystko załatwi" może zostać zignorowane.) Ale moja asystentka Lorraine jeszcze nie spała i wysłała mi e-mail z pytaniem, czy może w czymś pomóc. A że bilety były kupowane poprzez biuro z całodobową obsługą, poprosiłem ją, żeby upewniła się, że wszystko zostało załatwione jak należy.

Od czasu mojej ostatniej wizyty na tym lotnisku przemieszczono lub poukrywano wszystkie gniazdka, ale udało mi się znaleźć jakieś w biurze i naładować baterię w moim komputerze. O 8:30 głos z głośnika oświadczył, że zostaniemy powiadomieni o 9:30, o 9:30 usłyszeliśmy, że będzie cokolwiek wiadomo o 10:30 i nie wiem, co nam powiedziano o 10:30, bo zasnąłem w swoim fotelu i spałem do południa, kiedy głos z głośnika powiedział, że mamy wsiadać do samolotu. Wiadomości na twitterze wskazywały, że Lorraine wciąż nie poszła spać, a zamiast tego toczyła morderczą batalię z liniami lotniczymi.

- Jeszcze zdążymy - powiedziałem do Mike'a - W ostatniej chwili, ale uda się.

Stąpając po ziemi przysypanej zaledwie półcentymetrową warstwą śniegu, zastanawiałem się jakim cudem sparaliżował on lotnisko, bo wiem, ile śniegu musi spaść, żeby zamknęli Minneapolis-St Paul. Ale z drugiej strony, tam spodziewają się śniegu.

Wsiedliśmy do samolotu, zajęliśmy swoje miejsca. Pilot ogłosił, że nie działają urządzenia do odmrażania, a ja znów poszedłem spać. Przestałem mieć nadzieję, że dotrę na czas do Bostonu, liczyłem już tylko, że uda nam się w ogóle opuścić to lotnisko. Obudziłem się. Wciąż tam byliśmy.

Wróciłem do samolotu. Mike powiedział mi, że dziś nie uda nam się już opuścić Wielkiej Brytanii. "Przynajmniej jesteśmy razem", powiedział. I pomyślałem, że ma rację. Samemu byłoby o wiele gorzej. Z kimś do towarzystwa była to swego rodzaju interesująca przygoda.

Wystartowaliśmy o 14:15. Wylądowaliśmy na Gatwick o 15:45.

Natychmiast zadzwoniła Lorraine, jeszcze zanim wysiedliśmy z samolotu. "O 19:15 masz samolot z Heathrow" rzuciła i w skrócie opowiedziała mi przez co musiała przejść, żeby odzyskać pieniądze za mój bilet od FlyBe i zdobyć dla mnie miejsce w British Airways. Nie spała całą noc i dokonała cudów. Miała właśnie zamiar wreszcie się położyć.

Kiedy czekaliśmy na odbiór bagażu, Mike zadzwonił do United i zrobił się nagle bardzo ponury. Powiedział, że przebukują mu bilet, ale będzie go to kosztować 1900 $ i straci też wszystkie punkty za wylatane kilometry, które przeznaczył na rezerwację poprzedniego miejsca w klasie biznesowej.

Odebraliśmy bagaże. Lorraine zadzwoniła, żeby się upewnić, przez telefon sprawiała wrażenie wykończonej.
- Czy mogłabyś sprawdzić, co z biletem Mike'a? - zapytałem. - Każą mu dopłacić 1900
$, żeby mógł wrócić do domu. Spisała numer jego rezerwacji i 20 minut później oddzwoniła z informacją, że udało jej się obniżyć opłatę za zmianę rezerwacji do 300$ i załatwiła z powrotem miejsce w klasie biznesowej. Moja asystenka to naprawdę niezwykła kobieta.

W deszczu złapaliśmy taksówkę i z Gatwick pojechaliśmy na Heathrow, bez problemu przeszedłem przez odprawę i serdecznie uścisnąłem Mike'a na pożegnanie. Lot był opóźniony z powodu nowych przepisów bezpieczeństwa, przeszukiwania pasażerów i zaglądania do toreb. Obszukano mnie (ale nie na tyle dokładnie, żeby znaleźć materiały wybuchowe, gdybym ukrył je po wewnętrznej stronie uda, jak zrobił to idiota lecący z Amsterdamu do Detroit, bo człowiek, który go przeszukiwał był zbyt uprzejmy, żeby tam sprawdzić), zajrzano również do mojego plecaka (bez otwierania i zaglądania do licznych kieszeni i gdybym miał w którejś strzykawkę, jak wspomniany idiota, także by jej nie znaleziono). Zastanawiałem się, dla kogo to całe obszukiwanie i sprawdzanie. Doszedłem do wniosku, że ma to sprawić, że wszyscy będą czuć się bezpieczniejsi, bez utrudniania podróżnym życia tak bardzo, ja byłoby to konieczne, gdyby kontrole rzeczywiście miały cokolwiek wykryć.

Wylądowałem w Bostonie po 28 godzinach od wyjścia z domu. Taksówką pojechałem do mieszkania Amandy. Zamówiłem pokój w pobliskim hotelu, bo wiedziałem, że przed sylwestrowym koncertem będzie do późna ćwiczyć Czajkowskiego, ale praktycznie natychmiast zasnąłem w jej łóżku i nic nie byłoby w stanie mnie obudzić, nawet Uwertura 1812 z prawdziwą armatą.

Wczorajszy dzień spędziłem w hotelu, pisałem wstępy i inne rzeczy. Poszedłem na lunch z Chrisem Goldenem i Stevem Bissettem. Wróciłem do hotelu. Pisałem dalej. Poszedłem z Amandą do fryzjera i obserwowałem powstawanie jej fryzury. Wróciłem z powrotem do hotelu.

Co zamierzam robić dziś: pisać, (blog - leżąc w łóżku, co robię właśnie teraz), założyć smoking, przeczytać coś krótkiego podczas występu Amandy, zagrać na instrumencie. Do tego ostatniego wcale mi się nie spieszy.

...

Pod sam koniec roku pojawiło się trochę interesujących rzeczy. Najbardziej dumny jestem chyba z tego:

[Świętuj krajowy tydzeń bibliotek, 11-17 kwietnia 2010, honorowy przewodniczący - pisarz Neil Gaiman]

Temat przewodni obchodów to "Społeczności rozkwitają dzięki miejscowym bibliotekom". Więcej szczegółów oraz plakat na http://www.ala.org/nlw.

"Amerykańscy bogowie" znaleźli się w dziesiątce najlepszych książek dekady zdaniem Time Magazine. Bardzo mnie to cieszy, bo "Amerykańscy bogowie" to taki marmite wśród książek, ludzie albo ją kochają, albo nienawidzą. Ci drudzy obwieszczają ową nienawiść na tyle głośno, że często zapominam, jak wielką miłością darzą książkę ci, którzy ją kochają.

Film Koralina pojawia się w zestawieniach najlepszych filmów 2009 roku na całym świecie. Ale to cieszy szczególnie.

Moje opowiadanie pt. "Ja, Cthulhu" jest na stronie Tor. Co mówicie? Że jest też na Neilgaiman.com? No cóż, jest. Ale na Tor jest też wspaniała ilustracja Briana Eliga
(i parę szkiców na blogu Irene Gallo).

No dobrze. Czas zakończyć pisanie w łóżku i rozejrzeć się za jakimś śniadaniem.

Za kilka godzin możecie spodziewać się jeszcze jednego wpisu, z życzeniami na 2010 rok...

sobota, 11 października 2008

z najciemniejszej Kornwalii

Neil napisał w sobotę 11 października 2008 o 11:13

Dotarłem do Kornwalii około 4:30 (przez jakąś godzinę spałem w samochodzie, potem czytałem scenariusz). Samochód i kierowca odstawili mnie do hotelu. Ucieszyłem się, że ktoś nie śpi i mnie zamelduje. Wniosłem moje bagaże do portierni, wręczyłem spory napiwek kierowcy. Kierowca odjechał. Nocny portier powoli doszedł do tego, że wcale nie miałem zatrzymać się w tym hotelu, tylko w innym, odległym o parę mil i że kierowca trochę przesadził z chęcią szybkiego odstawienia mnie do hotelu. A także, że nie sposób wezwać taksówkę w wiejskich rejonach Kornwalii o piątej nad ranem, więc utknąłem. Siedzę w holu i piszę "Batmana". Jakoś w moim stanie wymęczenia lotem to wszystko wydaje się zupełnie normalne.

Moje komórki nie działają w tym mieście, a baterii nie starcza nawet żeby je włączyć.

Po trzech kwadransach pojawia się portier i zabiera mnie do pokoju powołanego do życia za pomocą czarów specjalnie dla mnie i nagle wszystko staje się cudowne. Śpię przez sześć godzin, biorę długą kąpiel i schodzę na dół spotkać przyjaciół, którzy wspólnie obchodzą 50. urodziny.

Jem najlepszy Kornwalijski pasztecik jaki kiedykolwiek dostałem na śniadanie, popijając cydrem (alkoholowym, w którym w ogóle alkoholu nie czuć, więc uwaga) i słucham mew i jestem szczęśliwy. Wpadam także na paru starych przyjaciół i to bardzo dobrze.

Teraz siedzę w hotelowym biurze, bo do mojego pokoju nie sięga internet.
...
Jakiś czas temu wspominałem na tym blogu sprawę Antre Norton. Sprawa została rozwiązana - patrz Scrivener's Error. Każdemu z czytających, który jest pisarzem - albo zna pisarzy - albo kiedyś być może zostanie pisarzem - chciałbym pokazać to http://journal.neilgaiman.com/2006/10/important-and-pass-it-on.html .

Od Marcusa z Blackwells słyszałem, że zostało im ostatnich 60 biletów na imprezę z czytaniem w Hallowe'en...

Piątek, 31 października, 18:30
The Old Theatre, London School of Economics, Houghton Street, WC2A 2AE

Blackwell Charing Cross Road z radością informuje o ekskluzywnym londyńskim spotkaniu z Neilem Gaimanem, które odbędzie się z okazji wydania jego fantastycznej nowej powieści pt. "Księga Cmentarna".

31 października, w Halloween dołącz do nas podczas spotkania i podpisywania w Old Theatre, London School of Economics, Houghton Street, WC2A 2AE od 18:30. Ponieważ jest to Halloween przebrania będą mile widziane (choć nie obowiązkowe). Za najlepszy naszym zdaniem kostium czeka nagroda i możliwość zapozowania do zdjęcia z Neilem. Prosimy upewnić się, że strój pozwoli na siedzenie w fotelu teatralnym i jest wystarczająco wygodny do stania w długiej kolejce.

Bilety kosztują £8 oraz £6 (ulgowe) i uprawniają do £2 zniżki na zakup tego samego wieczoru dowolnego wydania książki. Bilety do nabycia w Blackwell, 100 Charing Cross Road, London WC2H 0JG lub żeby zostały wysłane pocztą - pod numerem telefonu 020 7292 5100. Przez pierwsze dni linie telefoniczne mogą być bardzo obciążone, więc prosimy o wyrozumiałość!



Tu jest wywiad z "LA Weekly" przeprowadzony za kulisami w Santa Monica, a tu relacja z "Pink is the New Blog" z tej samej imprezy (z dodatkiem "Blueberry girl")
...
Wiele osób pisało z pytaniem o nagranie "Danse Macabre" ["Makabrela"] które Bela Fleck zrobił do "Księgi Cmentarnej".
(Dla tych którzy byli na którymkolwiek ze spotkań- to był utwór poprzedzający urocze "Vincent Price" Billa Hadera.) Jest na audiobooku "Księgi cmentarnej" - tym, który można kupić na iTunes lub na płycie. Niektórzy pytali o wiolonczelistę, który z nim grał. Inni chcieli się dowiedzieć czy będzie to dostępne jako samodzielny utwór do ściągnięcia. Jak mówi pan Fleck:

Wiolonczelista nazywa się Ben Sollee, wspaniały młody muzyk z Louisville.

Z mojej strony nie ma żadnych planów, bo to muzyka Beli, on ją nagrał i jeżeli ktoś postanowi zamieścić ją do ściągnięcia czy coś, powinien to zrobić właśnie on, nie ja. Strona Beli to http://www.belafleck.com/. (Uwielbiam ten blog. Wzdycham, że miło byłoby mieć "Makabrela" zagranego na banjo i najlepszy gracz na banjo w znanym wszechświecie pisze z pytaniem, czy byłbym nim zainteresowany, a potem nagrywa i brzmi to nawet lepiej, niż w mojej głowie. No doprawdy, czy można sobie wyobrazić coś fajniejszego?)

Oto magiczny dźwiękowy widget, dla każdego, kto chciałby posłuchać kawałka...


...


Drogi Panie Gaiman:

Chciałbym zawiadomić, że widocznie zabił pan (nie tylko być może Amandę Palmer, ale też) trzecią serię "Phonogramu":
http://gillen.cream.org/wordpress_html/?p=1652

Ale nie powinno się podawać złych wiadomości bez towarzyszących im dobrych. Pojawiła się oficjalna strona filmu "Koralina"!:
http://www.filminfocus.com/focusfeatures/film/coraline/

Najlepszego,
- Sam


Życie nie ma obowiązku być prawdopodobne, prawda? Czy nawet przekonujące.

Ale podoba mi się strona "Koraliny". I zastanawiam się co stanie się z http://www.theothercoraline.com/

...
I na koniec przypomnienie od Anne K.G. Murphy:

W większości stanów właśnie minął termin rejestracji do głosowania za pośrednictwem poczty (patrz http://www.eac.gov/voter/docs/state-reg-deadlines.xls/attachment_download/file) ale jest na to jescze czas w Alabamie, Californii, Connecticut, Delaware,
Idaho* (wyślij dzisiaj!), Iowa*, Kansas, Maine*, Maryland,
Massachusetts, Minnesocie*, Nebrasce, Nevadzie (termin zgłoszeń pocztą minął, ale wciąż można zrobić to osobiście), New Hampshire*, New Jersey, Nowym Jorku (dzisiaj!), Północnej Karolinie (wyślij dzisiaj lub zgłoś się do 1 lispoada) Oklahomie (wyślij dzisiaj!), Oregonie, Południowej Dakocie, Utah (osobiście),Vermont, Waszyngtonie (osobiście), Zachodniej Virginii, Wisconsin* i Guam.

*w stanach oznaczonych gwiazdką możesz także zarejestrować się w dzień wyborów jeżeli przegapisz ostateczny termin nadsyłania zgłoszeń. Dotyczy to również Montany i Wyoming, gdzie termin już minął. Północna Dakota nie prowadzi rejestracji wyborców, więc wygląda na to, że mieszkańcy tego stanu po prostu idą i oddają głos.

Weź proszę pod uwagę, że ta informacja na twoim blogu pomoże przy organizacji rejestracji wyborców.
dzięki!
--Anne

piątek, 4 kwietnia 2008

Przebiśniegi

Moja podróż do domu została wstrzymana [derailed – dosł. wykoleić się] (cóż, może raczej „deplaned”, ale to słowo oznacza „wysiadać z samolotu”, a nie lot, który zmienił się w małą wyprawę do piekła) przez potężne opady śniegu w Minneapolis. A zatem podróż powrotna trwała 36 godzin i nie czułem się po niej najlepiej. Ale mimo to, kiedy wreszcie udało mi się dotrzeć do domu czekało na mnie to – przebiśniegi w śniegu. Odrobina doskonałości.



W końcu nie bez powodu właśnie przebiśnieg uczyniłem magicznym kwiatem w “Gwiezdnym pyle”.

Moje Pierwszo-Prebiśniegowe postanowienia – muszę wrócić do formy (jeść rozsądnie, znaleźć nowego trenera, spacerować z psem dłużej i bardziej energicznie, nawet poćwiczyć trochę miłej, rozciągającej jogi). Z tej ostatniej wyprawy wróciłem cały obolały i przesunąłem się o jedna przegródkę w lewo w rozmiarze jeansów (stali czytelnicy tego bloga być może pamiętają, że w mojej szafie jest pięć przegródek z różnymi rozmiarami jeansów. Jeśli kiedykolwiek będę musiał założyć te najbardziej po prawej – kupione przez pomyłkę albo w przypływie optymizmu – będę wiedział, że mam zaburzenia odżywiania lub cierpię na jakąś wyniszczającą chorobę. A wchodzę tylko w te z brzegu po lewej stronie wiem, że zbytt długo unikałem ruchu. I właśnie przesunąłem się o jedną przegródkę w lewo). Czas trochę schudnąć, ale co ważniejsze – czas znów nabrać kondycji po bardzo, bardzo długiej zimie.
...
Wysłałem Joe Hillowi, pisarzowi-który-dopiero-co-zdobył-nagrodę-Stokera „Księgę cmentarną” kiedy ją skończyłem, bo ma małych synów i miałem nadzieję, że ją im przeczyta.

(Przeczytał. Podobała im się. Napisał “jest świetna do czytania na głos. Naprawdę powinieneś kiedyś usłyszeć jak wołam o pomoc w NightGaunt” i kiedy odpowiedziałem, że chciałbym - wysłał mi mailem plik dźwiękowy. Byłem pod wrażeniem.)

Piszę trochę na temat książki na swoim blogu -- http://joehillfiction.com/?p=163 w taki sposób, że chętnie wykorzystałbym to na okładkę, gdybym wcześniej nie napisał czegoś miłego na temat „Heart Shaped Box” [„Pudełka w kształcie serca”] i nie bał się oskarżeń o przynależność do towarzystwa wzajemnej adoracji.

Naprawdę cieszy mnie, że mu się podobało. Cieszę się, że komukolwiek się podoba.

...

Moja asystentka Lorraine przekazała to od organizatorów konferencji w Melbourne:

Witaj Lorraine,
Dobrze zobaczyć wszystkie szczegóły wizyty Neila na stronie – wreszcie moge uwierzyć, że to się dzieje naprawdę! Zastanawiam się, czy udałoby się umieścić tam również link do strony konferencji http://www.iceaustralia.com/cbca2008/ na niedzielę kiedy Neil jest gwoździem programu, żeby ludziom łatwiej było rezerwować miejsca.
Dzięki, Sian

A więc oto link, a jeszcze jeden zamieścimy w dziale Gdzie jest Neil. Przybywajcie popatrzyć jak mówię. Przybywajcie zobaczyć Shauna Tana, który jest nominowany do nagrody Hugo za „The Arrival” [„Przybycie”] książkę do czytania której staram się zmuszać ludzi. (To jest link do stron z „The Arrival” i esej na temat książki na stronie Shauna.)

Gdybym nie był w trasie pamiętałbym, żeby napisać coś o przedsprzedaży biletów na pierwszy Wykład Imienia Julie Schwarza na MIT, ale wygląda na to, że bilety przeznaczone do przedsprzedaży są już wyprzedane, ale będą jeszcze do kupienia w dzień wykładu dla osób z okolic Bostonu.

05.23.08 | 7-10 PM | Kresge Auditorium

Julius Schwartz Memorial Lecture: Neil Gaiman

Autor bestsellerów z listy “New York Times”, scenarzysta i geniusz komiksu Neil Gaiman (“Sandman”, “Beowulf”, “Gwiezdny pył”) wystąpi z pierwszym Wykładem Imienia Juliusa Schwartza 23 maja 2008 o godz. 19:00 w Kresge Auditorium. Wstęp od godz. 18:00

Przedsprzedaż biletów odbędzie się 31 marca i 1 kwietnia w Holu 10 od 9 do 16. Bilety kosztują $8, nie ma ograniczeń. PŁATNE JEDYNIE GOTÓWKĄ, WSTĘP DLA WSZYSTKICH, BEZ REZERWACJI. Bilety będę dostępne także przy wejściu wieczorem w dzień wydarzenia.

sobota, 18 sierpnia 2007

Post bez tytułu. No, praktycznie bez.

Neil napisał w czwartek 16 sierpnia 2007


Dzisiaj przeprowadzono ze mną wywiad o tajemniczym przyrządzie.

...

Jeśli będziecie w czwartek, 26 września w Wielkiej Brytanii i chcecie posłuchać rozmowy panny Susanny Clark, autorki Johnathana Strange'a i Pana Norella... powinniście być w Bloomsbury Theatre
15 Gordon Street
London WC1
o 19:00.
Każdy kto jest kimkolwiek się tam znajdzie. Ja tam będę. Dokładniej, znajdę się na scenie jako druga strona konwersacji. (Tej, która mówi "A teraz Susanno, opowiedz nam...") Zapiszcie to sobie w terminarzach.

...


Hej, Neil,


Widziałam dzisiaj gwiezdny pył i bardzo mi się podobał (tak jak mojej mamie, którą zaciągnęłam z sobą), ale nurtuje mnie kilka pytań.

1) Nowe zakończenie: czy wyszło od ciebie, czy było wynalazkiem Jane i Matthew?

Ee... od każdego po trochu. Zasugerowałem kilka wydarzeń w scenie w leżu czarownicy, które należały do takich, których uważałem, że potrzebujemy odkąd tylko zacząłem poprawiać Gwiezdny Pył. Ale Matthew i Jane dotarli w wiele miejsc, do których ja dotarłem, ponieważ to były te rzeczy, które robi się w filmie. (potrzeba Septimusa, czarownic, Tristrana i Yvaine w jednym miejscu, na przykład.) Szczęśliwsze zakończenie wymyślił Matthew. Zasugerowałem, żeby nakręcił też to drugie, ale naprawdę nie wydaje mi się, żeby funkcjonowało z filmem, który stworzył.

2) Nie wiem, co robi "sekwencjoner? (sequencer)", ale zauważyłam, że w napisach jakiś J.J. Connolly występował jako jeden z nich. Czy to nie ten sam J. J. Connolly, który napisał Layer Cake?

W rzeczy samej.

3) Czy Matthew Vaughn świadomie zrobił ujęcia Kapitana Szekspira podczas ataku Septimusa na statek jak ujęcia Buffalo Billa tańczącego w lustrze w Milczeniu Owiec, czy to przypadek?

Myślę, że przypadek. Albo, być może, wyobraźnia.

4)Czy są plany opublikowania scenariusza? (Albo czy będzie dołączony do wizualnego dodatku wychodzącego we wrześniu?)

To Wizualny Dodatek. Który został opublikowany w miękkiej oprawie 10 lipca, za Amazon. http://www.amazon.com/Stardust-Visual-Companion-Stephen-Jones/dp/1845764226

5) Jeśli już przy nim jesteśmy: jakieś powody, dla których wizualny dodatek i ścieżka dźwiękowa nie wychodzą przez cały miesiąc, zamiast być wydane równocześnie z filmem?

Dodatek już jakiś czas jest w sprzedaży, przynajmniej w miękkiej oprawie. To piękna książka. Jednak w Amazon napisano, że twarda oprawa nie pojawi się jeszcze przez kilka tygodni.

Zauważyłem, że ścieżka dźwiękowa z Gwiezdnego Pyłu jest już na iTunes, jednak nie jestem pewien dlaczego nie będzie jej jeszcze przez kilka tygodni na CD. (Deepdiscount będzie ją miał 28 sierpnia, a Amazon 11 września.)

...

żadnych pytań. Po prostu się dzielę:

http://viralvinyl.com/IGv11qd.mov

robiłem to, żeby się nauczyć Efektów Następczych do mojego Kursu Magisterskiego w Saint Martin.

Fajne!

Dr Jon z Australii przysłał mi to:

Cześć, Neil.
Prawdopodobnie zalany już zostałeś tym linkiem, ale w razie gdyby nie:


Śmierć porzuca kosę, przyjmuje "łagodniejszy" wygląd

http://www.brisbanetimes.com.au/news/world/death-drops-scythe-adopts-softer-look/2007/08/13/1186857383958.html

"Mała grupa religijna która czci posępnego kosiarza i walczy o uznanie przez rząd łagodniejszej niezakrytego przez kaptur, łagodniejszego wizerunku ich świętego Śmierci dzisiaj: kobiety z porcelanową cerą, brązowymi włosami do ramion i długimi, cienkimi palcami."

Dość interesujące, szczególnie w świetle "przyjmowania" Śmierci z Nieskończonych jako Wizerunku Boskiego z wyboru przez jakiś neopogański ruch.

...

na teraz jeszcze

cześć neil!

Może nie tak całkiem ważna dla ciebie, ale przynajmniej inteligentny pomysł. po prostu chciałem przekazać ten link, na wypadek, gdybyś go jeszcze nie widział.

http://www.riteintherain.com/ Pirz w Deszczowym Notatniku: Papier na Każdą Pogodę.

=^.^= canton ...


Nigdy nie wiadomo... mogę sobie wyobrazić potrzebę posiadania jednego z nich, nawet jeśli skłaniam się do konkluzji, że gdyby napisali "pisz" podniosłoby to moją chęć do używania ich notatników.

...

Najnowsze plany podróży oznaczają, że jadę z Chengdu do Pekinu na Beijing International Book Fair (Międzynarodowe Targi Książki w Pekinie), co oznacza, że będę w Pekinie podczas rozdania nagród Hugo (ech). No a potem będę w Japonii trzy tygodnie później. Zamieszczę tutaj szczegóły wszystkich podpisywań i wydarzeń czy czegokolwiek, kiedy tylko je dostanę.