Sara Benincasa i ja spotkaliśmy się osiem lat temu, kiedy przeprowadzała ze mną wywiad w wannie. (Ja byłem w wannie. Sara nawet się nie zachlapała).
Jest pisarką i komiczką, a przy tym osobą, która ma dziwne pomysły i je realizuje. A więc kiedy pewnego zapytała mnie na Twitterze czy przeczytam menu restauracji Cheesecake Factory na żywo dla publiczności, jeśli uda jej się zebrać pół miliona dolarów na dobroczynny cel, nie zadałem żadnego z oczywistych pytań (np. dlaczego miałbym czytać menu Cheesecake Factory na głos? Albo: kto chciałby tego słuchać? Czy nawet: jak zamierzasz zebrać tyle pieniędzy na coś tak nieprawdopodobnego?). Zamiast tego powiedziałem, że prosiłbym, żeby te pieniądze zostały przekazane Uchodźcom i że nie ma sprawy. (Dodałem też, że jeśli dobije do miliona, po menu przeczytam też w całości „Lisa w skarpetach”.)
A potem Sara zrobiła coś jeszcze bardziej nieprawdopodobnego. Założyła stronę w serwisie Crowdrise.com za pośrednictwem której można wpłacać pieniądze… i ludzie zaczęli przesyłać datki. Bardzo dużo.
Od tego czasu minęło kilka dni i teraz (kiedy to piszę) licznik pokazuje 8% celu, czyli 42,000 $. [w tej chwili jest to 18% i ponad 91,000 $ - przyp. Noita.] Temat podchwyciły gazety: LA Times, Boston Globe, a nawet Guardian.
Zróbmy, co w naszej mocy, żeby rozpowszechnić adres kampanii na całym świecie: https://www.crowdrise.com/neil-gaiman-will-do-a-live-reading-of-the-cheesecake-factory-menu-if-we-raise-500000-for-refugees/fundraiser/sarabenincasa
A ja dorzucę swoją część. Zamieszczę na tym blogu coś wyjątkowego.
Zastanawiacie się pewnie: czy napisze o tym, jak stąpało się po czerwonym dywanie w Cannes przy okazji pokazu „Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach”?
Pewnie myślicie: a może zamieści zdjęcia Gillian Anderson w roli Medii z następnego odcinka Amerykańskich Bogów jako wcielenie Ziggy’ego Stardusta, również wcinającego makaroniki pod kolor?
Nie. Nie sądzę, żeby takie zdjęcia istniały.
Zamiast tego zamieszczam zdjęcia swojego elfiego dziecka, Asha. Zobaczę go w sobotę, a czerwony dywan w Cannes byłby znacznie fajniejszy, gdyby mógł być tam ze mną.
…
Niezależnie od tego, czy uda się sprawić, żebym odczytał menu Cheesecake Factory (albo łamaniec językowy Dra Seussa, jakim jest „Lis w skarpetach”), w tym roku jeszcze kilka razy wystąpię i poczytam. Bilety szybko się wyprzedają.
Pod każdą pozycją powinien kryć się link do strony z biletami. Każde z wydarzeń to spotkanie, na którym będę sam czytał, mówił i odpowiadał na wasze pytania, poza tym w Hartford, gdzie będzie ze mną rozmawiać Paul Holdengraber z NYPL, we własnej osobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz