Ktoś wrzucił Statuesque na YouTube.
Wątpię, czy długo tam będzie: prawnicy Sky zapewne zażądają usunięcia go, jak tylko się dowiedzą. Ale skoro już tam jest, uznajcie to za prezent noworoczny:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Statuesque. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Statuesque. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 stycznia 2010
sobota, 26 grudnia 2009
Z zupełnego pustkowia
Neil napisał w sobotę 26 grudnia 2009 o 15:14
Wczoraj wieczorem w telewizji Sky 1 było "Statuesque". Nie obejrzałem go. Nie obejrzałem też pierwszej części ostatniego odcinka "Doctora Who" z udziałem Davida Tennanata. (w Wielkiej Brytanii będzie można oglądać "Statuesque" na Sky Anytime do końca grudnia. Szukajcie pod nazwą "Ten Mintue Tales") (Owszem, Mintue. Wiem, że powinno tam być "Minute", ale póki co tak właśnie jest.)
Ale na pocieszenie mieliśmy dzisiaj kilka godzin słonecznej pogody. Trochę nawet z niej skorzystałem. Wczoraj wybraliśmy się na spacer i z pomocą mapy oraz GPS-u w nowym zadziwiającym Telefonie Komórkowym Google Mike'a (zwanym Dogfood) odnaleźliśmy kamienny krąg wikingów. I sporo gotuję na kuchence Aga. A najlepszy prezent to portret mojego psa namalowany przez Kelli Bickman, na który zrzuciły się moje dzieci. Wiedzą, że uwielbiam twórczość Kelli i uznały, że portret Cabala jej autorstwa sprawi mi ogromną przyjemność. I rzeczywiście jestem bardzo, bardzo szczęśliwy.
No cóż. Mam nadzieję, że miło spędziliście Drugi Dzień Świąt, a wszystkie prezenty pod choinką były dla Was.
Pozdrawiam z Zupełnego Pustkowia, gdzie nie ma telewizji, moja komórka nie ma zasięgu, a internet działa powoli i tak opornie, że szkoda zachodu.
Wczoraj wieczorem w telewizji Sky 1 było "Statuesque". Nie obejrzałem go. Nie obejrzałem też pierwszej części ostatniego odcinka "Doctora Who" z udziałem Davida Tennanata. (w Wielkiej Brytanii będzie można oglądać "Statuesque" na Sky Anytime do końca grudnia. Szukajcie pod nazwą "Ten Mintue Tales") (Owszem, Mintue. Wiem, że powinno tam być "Minute", ale póki co tak właśnie jest.)
Ale na pocieszenie mieliśmy dzisiaj kilka godzin słonecznej pogody. Trochę nawet z niej skorzystałem. Wczoraj wybraliśmy się na spacer i z pomocą mapy oraz GPS-u w nowym zadziwiającym Telefonie Komórkowym Google Mike'a (zwanym Dogfood) odnaleźliśmy kamienny krąg wikingów. I sporo gotuję na kuchence Aga. A najlepszy prezent to portret mojego psa namalowany przez Kelli Bickman, na który zrzuciły się moje dzieci. Wiedzą, że uwielbiam twórczość Kelli i uznały, że portret Cabala jej autorstwa sprawi mi ogromną przyjemność. I rzeczywiście jestem bardzo, bardzo szczęśliwy.
No cóż. Mam nadzieję, że miło spędziliście Drugi Dzień Świąt, a wszystkie prezenty pod choinką były dla Was.
sobota, 12 grudnia 2009
Chłodno i posągowo
Neil napisał w czwartek 3 grudnia 2009
Ach, pomyślałem, wpis na blogu naprawdę zasługuje na coś więcej, niż "Koralina właśnie zarobiła dziesięć nominacji do nagród Annie, czyli więcej, niż jakikolwiek inny film animowany". (jak pisze Variety) (Gratulacje dla Henry'ego Selicka, Travisa Knighta, Dawn French, Shane'a Prigmore'a, Shannon Tindle, Bruno Coulaisa, Christophera Appelhansa, Tadahiro Uesugi, Chrisa Butlera i całej załogi studiaLaika i Focus.) Ale wyjątkowo nie mogę się wysłowić.Nagle zrobiło się bardzo zimno i wyprowadzanie psa dzisiaj nie sprawiało tyle radości, ile powinno. Założyłem rękawiczki, a pojedyncze, krystaliczne płatki śniegu wirowały w snopie światła z mojej latarki, po czym znikały znów w ciemności. Zabrałem dziś Maddy i jej koleżankę, Annę-Rose na lekcję gry na skrzypcach, a wczoraj zawiozłem do oprawienia przepiękny rysunek zrobiony tuszem przez E. H. Sheparda, który sprawiłem sobie w nagrodę. Martwię się, że powinniśmy byli już ocieplić ule.
Bilety na Decatur na 14. rozeszły się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Więcej pojawi się w poniedziałek, miejcie oko na ich blog (http://littleshopofstories.blogspot.com).
...
Drogi Neilu,
gdybyś miał wybrać cytat (Twój lub innego pisarza) do umieszczenia na ścianie dziecięcego działu biblioteki, co by to było?
Dzięki!
Lynn
Gdybym nawet miał biblioteczną ścianę do zbezczeszczenia, chyba wcale nie chciałbym umieszczać na niej żadnego konkretnego cytatu. Wolałbym przypomnieć wszystkim o mocy, jaką mają opowieści i o tym, po co w ogóle powstają. Umieściłbym na ścianie cztery słowa, które każdy opowiadający chce usłyszeć. Słowa, które pokazują, że magia opowieści działa, a kolejne strony będą przewracane:
"...i co było potem?"
...
Ojej. Prawie zapomniałem. Statuesque, nakręcony przeze mnie krótkometrażowy film z udziałem Billa Nighy, Amandy Palmer, w którym wystąpiła także Becca Darling i Liam McKean,
zostanie pokazany w brytyjskiej stacji Sky 1 w Boże Narodzenie o 22:00. (W sumie jest jedenaście filmów, które pokazywane są kolejno, od 21 do 31 grudnia.)
zostanie pokazany w brytyjskiej stacji Sky 1 w Boże Narodzenie o 22:00. (W sumie jest jedenaście filmów, które pokazywane są kolejno, od 21 do 31 grudnia.)
Mistrza Liama McKeana można teraz oglądać w musicalu Oliver! w Theatre Royal Drury Lane w Londynie. Panna Amanda Palmer prawdopodobnie smacznie śpi w swoim domu w Bostonie.
środa, 16 września 2009
Chyba właśnie nakręciłem film...
Neil napisał w środę 16 września 2009 o 5:27
Skończyłem film. Ostatnie kilka dni spędziłem montując go wraz ze znakomitą montażystką Amandą James. Film został oddany, a oficjalne zakończenie prac nastąpiło wczoraj o 19:30 (bo dziś będziemy musieli zrobić korektę kolorów). O 19:28 siedzieliśmy zdenerwowani, wpatrując się w telefon i czekając, aż zadzwoni Główny Producent ze Sky TV i powie nam co sądzi o filmie, a o 19:29 na naszych twarzach gościły już szerokie uśmiechy, bo zadzwonił i powiedział, że jest bardzo zadowolony, szalenie mu się podobało i nie zmieniłby ani jednej klatki.
Film trwa osiem minut i 21 sekund.
Teraz trzeba zrobić korektę kolorów, a tymczasową ścieżkę dźwiękową (składankę z
The Velvet Underground, Owls, Rasputiny, Davida Bowiego, Steeleye Span, Beli Flecka, Kate Bush i Louisa Armstronga) zastąpi prawdziwa muzyka filmowa, napisana i nagrana przez niesamowitego Sxipa Shireya.
A potem, przed świętami Bożego Narodzenia, zostanie pokazany w telewizji Sky (wraz z 12 innymi niemymi filmami, które wciąż powstają).
Wspaniale się film kręciło, wspaniale montowało, wspaniale pracowało się z utalentowanymi ludźmi.
Jutro w drogę do Berlina (nie żebym miał tam coś do roboty. Będę z Amandą, przy okazji jej koncertu dobroczynnego), potem do Hamburga (gdzie będe gościem na festiwalu książki, szczegóły na http://www.neilgaiman.com/where/ gdzie przeczytacie również o tym, co będę robił w Cleveland i w Toledo w październiku oraz na uniwersytecie w Santa Barbara w lutym).
Dobra. Do pracy nad kolorami w moim filmie.
Skończyłem film. Ostatnie kilka dni spędziłem montując go wraz ze znakomitą montażystką Amandą James. Film został oddany, a oficjalne zakończenie prac nastąpiło wczoraj o 19:30 (bo dziś będziemy musieli zrobić korektę kolorów). O 19:28 siedzieliśmy zdenerwowani, wpatrując się w telefon i czekając, aż zadzwoni Główny Producent ze Sky TV i powie nam co sądzi o filmie, a o 19:29 na naszych twarzach gościły już szerokie uśmiechy, bo zadzwonił i powiedział, że jest bardzo zadowolony, szalenie mu się podobało i nie zmieniłby ani jednej klatki.
Film trwa osiem minut i 21 sekund.
Teraz trzeba zrobić korektę kolorów, a tymczasową ścieżkę dźwiękową (składankę z
The Velvet Underground, Owls, Rasputiny, Davida Bowiego, Steeleye Span, Beli Flecka, Kate Bush i Louisa Armstronga) zastąpi prawdziwa muzyka filmowa, napisana i nagrana przez niesamowitego Sxipa Shireya.
A potem, przed świętami Bożego Narodzenia, zostanie pokazany w telewizji Sky (wraz z 12 innymi niemymi filmami, które wciąż powstają).
Wspaniale się film kręciło, wspaniale montowało, wspaniale pracowało się z utalentowanymi ludźmi.
Jutro w drogę do Berlina (nie żebym miał tam coś do roboty. Będę z Amandą, przy okazji jej koncertu dobroczynnego), potem do Hamburga (gdzie będe gościem na festiwalu książki, szczegóły na http://www.neilgaiman.com/where/ gdzie przeczytacie również o tym, co będę robił w Cleveland i w Toledo w październiku oraz na uniwersytecie w Santa Barbara w lutym).
Dobra. Do pracy nad kolorami w moim filmie.
wtorek, 8 września 2009
Światła! Kamera! Akcja!
Jestem w trakcie kręcenia filmu. Nie mam czasu blogować i ledwo starcza mi go, żeby oddychać, ale możecie obejrzeć relację Amandy z niedzielnego oraz wczorajszego filmowania (ze zdjęciami) na http://blog.amandapalmer.net/post/182070703/secret-sunday-london-show-behind-the-film-scene.
Skomentuję tylko, że wszyscy są tak dobrzy w tym, co robią, a moi aktorzy są tak niesamowici (z Billem Nighy pracuje się jak we śnie)(takim dobrym śnie, nie jednym z tych strasznych), że szczerze nie jestem pewien, co ja tu robię, oprócz tego, że wszyscy mnie zmuszają, żebym dobrze wyglądał.
Wracam do pracy. Musimy nakręcić, jak Bill robi kanapki.
Skomentuję tylko, że wszyscy są tak dobrzy w tym, co robią, a moi aktorzy są tak niesamowici (z Billem Nighy pracuje się jak we śnie)(takim dobrym śnie, nie jednym z tych strasznych), że szczerze nie jestem pewien, co ja tu robię, oprócz tego, że wszyscy mnie zmuszają, żebym dobrze wyglądał.
Wracam do pracy. Musimy nakręcić, jak Bill robi kanapki.
piątek, 4 września 2009
Z powrotem. Wciąż żyję. Hurra.
Neil napisał w piątek 4 września 2009 o 12:54
Wróciłem z Nikąd. Wspaniale czułem się bez internetu, e-maili i twittera. Było świetnie i bajecznie. Nadrobiłem zaległości w spaniu. Amanda namówiła mnie nawet na jogging w szkockim deszczu.
Teraz jestem w Londynie.
W niedzielę zaczniemy kręcić krótki film (wszystko na jego temat możecie przeczytać tutaj). Będziemy na Charter Place i Watford High Street (WD17 2BJ dla zainteresowanych) i będziemy filmować od około 11 do 18. Będą żywe posągi i wszyscy mogą przyjść, popatrzeć, rzucić parę groszy i zobaczyć, co posągi wtedy zrobią, pomachać milczącej i posągowej Amandzie Palmer i tak dalej. Będę szczęśliwy, jeśli ludzie będą wpadać i przyglądać się temu, co robimy, ale będę pracował, więc niestety nie zatrzymam się, żeby coś podpisać czy pogadać.
A dla ciekawskich: tak wygląda część biblioteczki na dole oraz Biblioteczna Kotka Hermiona. (Chciałbym, żeby znalazła się tam też biblioteczka na piętrze ze wszystkimi dobrymi źródłami.): http://blog.shelfari.com/my_weblog/2009/09/neil.html
Wróciłem z Nikąd. Wspaniale czułem się bez internetu, e-maili i twittera. Było świetnie i bajecznie. Nadrobiłem zaległości w spaniu. Amanda namówiła mnie nawet na jogging w szkockim deszczu.
Teraz jestem w Londynie.
W niedzielę zaczniemy kręcić krótki film (wszystko na jego temat możecie przeczytać tutaj). Będziemy na Charter Place i Watford High Street (WD17 2BJ dla zainteresowanych) i będziemy filmować od około 11 do 18. Będą żywe posągi i wszyscy mogą przyjść, popatrzeć, rzucić parę groszy i zobaczyć, co posągi wtedy zrobią, pomachać milczącej i posągowej Amandzie Palmer i tak dalej. Będę szczęśliwy, jeśli ludzie będą wpadać i przyglądać się temu, co robimy, ale będę pracował, więc niestety nie zatrzymam się, żeby coś podpisać czy pogadać.
A dla ciekawskich: tak wygląda część biblioteczki na dole oraz Biblioteczna Kotka Hermiona. (Chciałbym, żeby znalazła się tam też biblioteczka na piętrze ze wszystkimi dobrymi źródłami.): http://blog.shelfari.com/my_weblog/2009/09/neil.html
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Na szybko
Neil napisał w poniedziałek 17 sierpnia 2009 o 8:33
Szybki post, żeby napisać, że jestem w Londynie, w siedzibie wytwórni filmowej i od dwóch dni przepytuję redaktorów, projektantów, scenografów, kostiumografów i różnych takich, na okoliczność krótkiego (dziesięciominutowego) niemego filmu, który napisałem i który będę reżyserował za dwa tygodnie.
Nie mogę jeszcze powiedzieć o nim nic więcej. Wystąpi w nim gwiazda i jeszcze inna gwiazda. Pomysł na film przyszedł mi do głowy w połowie występu charytatywnego dla HousingWorks, w którym brałem udział z Amandą w kwietniu (poprawka: w czerwcu. W kwietniu był PEN.), wyciągnąłem wtedy notatnik i go zapisałem.
W piątek usłyszałem, że mam zielone światło, film dołączy do serii Niemych Filmów, które zostaną wyemitowane na Wyspach w grudniu i już chyba i tak za dużo powiedziałem.
W środę i czwartek będę występował w Edynburgu (wyprzedane wystąpienia, ale sesje z podpisywaniem po nich są otwarte).
Żeby zamknąć kilka kwestii: „The Guardian” po raz kolejny ogłasza zwycięzców Nagród Hugo i jest zarazem jedynym większym dziennikiem na świecie, który o nich wspomina. Damien Walter napisał na blogu Guardiana uroczy artykuł o mnie, i o nagrodach. (Napisał o tym także Wired.)
Szybki post, żeby napisać, że jestem w Londynie, w siedzibie wytwórni filmowej i od dwóch dni przepytuję redaktorów, projektantów, scenografów, kostiumografów i różnych takich, na okoliczność krótkiego (dziesięciominutowego) niemego filmu, który napisałem i który będę reżyserował za dwa tygodnie.
Nie mogę jeszcze powiedzieć o nim nic więcej. Wystąpi w nim gwiazda i jeszcze inna gwiazda. Pomysł na film przyszedł mi do głowy w połowie występu charytatywnego dla HousingWorks, w którym brałem udział z Amandą w kwietniu (poprawka: w czerwcu. W kwietniu był PEN.), wyciągnąłem wtedy notatnik i go zapisałem.
W piątek usłyszałem, że mam zielone światło, film dołączy do serii Niemych Filmów, które zostaną wyemitowane na Wyspach w grudniu i już chyba i tak za dużo powiedziałem.
W środę i czwartek będę występował w Edynburgu (wyprzedane wystąpienia, ale sesje z podpisywaniem po nich są otwarte).
Żeby zamknąć kilka kwestii: „The Guardian” po raz kolejny ogłasza zwycięzców Nagród Hugo i jest zarazem jedynym większym dziennikiem na świecie, który o nich wspomina. Damien Walter napisał na blogu Guardiana uroczy artykuł o mnie, i o nagrodach. (Napisał o tym także Wired.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)