Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podejrzane włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podejrzane włosy. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 sierpnia 2010

Australia i Magiczny Lok

Neil napisał w sobotę 31 lipca 2010 o 12:27
Dobra. W drogę do Australii.

Jeżeli lecicie dziś do Australii i usłyszycie na pokładzie czyjeś łkanie dochodzące z pobliskiego fotela - to będę ja, w trakcie walki ze sobą o usunięcie dziesięciu stron z dość gęstego scenariusza. (Założę się, że dwie, czy trzy strony wywalę bez kłopotu. Potem zacznie się ból.)

Zostawiam was z tą niebywale wyretuszowaną okładką rosyjskiego pisma. (Można zobaczyć linię w miejscu, gdzie kończą się moje prawdziwe włosy, a zaczyna ich sztuczne przedłużenie.)


Najbardziej nie rozumiem, po co te udziwnienia? Moje włosy i tak wyglądają wystarczająco dziwnie.

(Dla tych, którzy lubią badać sprawę włosów: tu znajdziecie dużo zdjęć ze mną zrobionych tego samego dnia, co to rosyjskie: http://satu-san.livejournal.com/49214.html)

piątek, 3 sierpnia 2007

Moment odświeżenia

Neil napisał we wtorek, 31 lipca 2007 o 3:02

Znów w domu. Przez parę następnych dni zamierzam nic nie robić oprócz jedzenia i spania i, czasami, spacerowania i naładowywania swoich baterii. Czas odzyskać siły. Spacerowanie zostanie utrudnione burzą, która nawiedziła tę okolicę i poprzewracała drzewa, blokując ścieżki. (W ogromny dąb bardzo blisko domu uderzył piorun i trzeba go było ściąć. Środek drzewa był węglem. Słońce znajduje się w miejscach, które jeszcze przed chwilą były w cieniu.)

Pies był niezmiernie szczęśliwy, gdy mnie zobaczył. Kukurydza i pomidory i oberżyny (bakłażany) są dojrzałe, dziś rano jadłem z krzaka borówki i maliny...

Dobrze jest być w domu.

Cześć Neil. To nie jest pytanie, ale raczej odpowiedź na jedno. Wydaje mi się, że dziennikarz Time'a opisał Twoje włosy jako "podejrzanie dobre", ponieważ są bujne (och, no dobrze, po prostu GRUBE) i wciąż ciemne (żadnych śladów siwizny, przynajmniej z tego, co możemy zobaczyć). To stawia Cię w pozycji głównego podejrzanego o noszenie peruki, posiadanie implantów, lub co najmniej używanie jakiś nieprzekonujących produktów do farbowania włosów. Oczywiście, żaden szanujący się Grecki Bóg nigdy nie zrobiłby żadnej takiej rzeczy. Trzymaj się!
Tin Ambat


Obecnie mMają w sobie wszystkie odcienie szarości szczerze. I zdają się stawać coraz jaśniejsze kiedy się starzeję. (Tutaj znajduje się moje zdjęcie z premiery Gwiezdnego pyłu, kiedy mam na sobie smoking w upale LA, akt szaleńca, na którym możesz zobaczyć dziwaczne włosy niczym u klauna.)

No więc jestem pewna, że dostałeś już parę tysięcy odpwiedzi na pytanie: "Co to jest matleta?", ale w przeciwnym wypadku: pierwszy raz usłyszałam termin "matleta" we wspaniałym programie telewizyjnym "Luzaki i kujony". Matleci stanowili szkolną drużynę, która startowała w turniejach matematycznych. Nie wiem, czy termin pochodzi z tego programu czy też Judd Apatow znalazł go gdzieś indziej, ale jestem właściwie pewna, że wziął go stamtąd. I rozbawiło mnie to, gdy to zobaczyłam. "Luzaki i kujony" był wspaniałym programem.

I hej! Przynajmniej to musi być miłe wciąż wyglądać wystarczająco młodo, by być porównywanym do nastolatków, no nie?

Zrozumiałem- dzięki dla wszystkich, którzy napisali i powiedzieli mi... (Niestety, nie byłem żadnym matletą. Dla wszystkich jest tajemncą jak udało mi się wyskrobać B na poziomie 0 z matmy, a Maddy i Mike oboje śmieją się ze mnie za to, że jestem absolutnie beznadziejny w liczeniu, podczas gdy oni są matematycznymi geniuszami.)

W mediach jest już za dużo różnych rzeczy, bym choć próbował za nimi teraz nadążyć (oprócz paru wczesnych pozytywnych recenzji "Gwiezdnego pyłu"- Hollywood Reporter i FilmsinReview), ale Anne Thompson z Variety powiedziała na swoim blogu coś, co mnie ucieszyło-

Dwóch filmów ze zjazdu, których obejrzenia w całości nie mogę się już doczekać, nie można było nigdzie znaleźć na naszej pierwotnej liście (to jest właśnie piękno Comic-Conu, doprawdy).

Pierwszym jest Wall-E Pixaru, który zapowiada się fantastyczne. Drugim jest, co ogłaszam z radością, Koralina...

To zdumiewające, kiedy widzi się jak te marionetki potrafią oddać język ciała. Obsada Koraliny ożywa w sposób, w jaki ani postacie Tima Burtona ani Aardmana nigdy tego nie robiły (co wcale nie jest ujmą dla wspaniałej pracy tych twórców, ale raczej dowodem uznania dla dokładności Selicka przy postaciach). Klip sam w sobie- który zawiera pierwsze odwiedziny Koraliny w "Innym" świecie, gdzie 3-D staje się wyraźniejsze- ukazuje wygląd, który jest prawdziwie niepowtarzalny dla tego filmu, a nie stanowi kontynuacji sztuki Tima Burtona, którą to mogliśmy zobaczyć w innych projektach Selicka (takich jak "James and the Gigant Peach").

Możecie przeczytać, co ma do powiedzenia na:

http://weblogs.variety.com/thompsononhollywood/2007/07/comic-con-toon-.html

Dave McKean zrobił nową okładkę (i dwie nowe wewnętrzne ilustracje) dla Limitowanej Edycji Subterranean Press Koraliny. Oto jak wygląda okładka:



Szczegóły na: http://subterraneanpress.com/index.php/2007/08/01/announcing-coraline-by-neal-gaiman/

(I nie, to nie oznacza, że powstaną nowe książki z Hill House. Hill House dostał już uprawnienia do Chłopców Anansiego, Nigdziebądź i Rzeczy ulotnych od Harper Collins i przeczytałem na ich stronie, że w następny poniedziałek dostaną część Trade Paperback dwutomowego wydania Chłopców Anansiego, choć główne woluminy nie dotrą od polskiego wydawcy aż do drugiej połowy sierpnia.)

(I ponieważ wiem, że Hill House miewał problemy z komunikacją przez ostatnich parę lat, jeśli ktokolwiek z was miał problemy z otrzymaniem odpowiedzi lub informacji od Hill House, skontaktujcie się z moim asystentem Cat Mihos poprzez Cat@gaiman.net, a my upewnimy się, że wiadomość dotrze do Harper Collins i do Hill House.)

...

Jeden z moich ulubionych momentów na Comic-Conie miał miejsce, kiedy zszedłem ze sceny. Zrobiono mi wtedy zdjęcie, a następnie zauważyłem, że pewien mężczyzna czekał, by ze mną porozmawiać. Wspomniany meżczyzna okazał się być Mattem Groening. Miał sprawę: chciał przedstawić mi swojego syna, który jest czytelnikiem SF (rozmawialiśmy o Genie Wolfe). Później Matt i ja prowadziliśmy rozmowę na różne tematy i w pewnym momencie od niechcenia wspomniałem, że nie chciałem pojawić się epizodycznie w The Simpsons, ale jak kiedyś tu napisałem, naprawdę, naprawdę, naprawdę z chęcią zostałbym głową w słoiku w Futuramie.

A on powiedział, że można to załatwić.

Triumfuję. Tylko popatrzcie.

notatki warzywa

Neil napisał w poniedziałek 30 lipca 2007 o 21:34


Dzisiejszy dzień miałem spędzić wegetując, ale było kilka telefonów, a nawet jedno spotkanie. Wszystkie plany podróży na przyszły tydzień zostały zmienione i nic nie jest dokładnie ustalone. Wasz autor jest, po-konwentowo i po-premierowo, warzywem.

Artykuł z "Times Magazine" http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1647474,00.html (co to jest "matleta"? I dlaczego moje włosy wyglądają "podejrzanie dobrze"? Sam tak uważam: wczoraj przed premierą przyglądałem im się i stwierdziłem, że wyglądają jak fryzura klauna. Następnie uczesałem je i nałożyłem na nie różne rzeczy. Ale zanim wysiadłem z limuzyny wróciły do normy. Ale to nie jest dobrze.

Więcej o włosach i porównania do szkoły w "USA Today" ("Z kudłatymi kruczoczarnymi włosami i w skórzanej kurtce Gaiman wygląda jak licealista z obsesją na punkcie muzyki gotyckiej skrzyżowany z motocyklistą Hell's Angels" co przywodzi mi na myśł opis Noela Fieldinga w ostatnim 'Wielkim Quizie Roku'.)
http://www.usatoday.com/life/movies/news/2007-07-30-neil-gaiman_N.htm