Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 sierpnia 2010

Australia i Magiczny Lok

Neil napisał w sobotę 31 lipca 2010 o 12:27
Dobra. W drogę do Australii.

Jeżeli lecicie dziś do Australii i usłyszycie na pokładzie czyjeś łkanie dochodzące z pobliskiego fotela - to będę ja, w trakcie walki ze sobą o usunięcie dziesięciu stron z dość gęstego scenariusza. (Założę się, że dwie, czy trzy strony wywalę bez kłopotu. Potem zacznie się ból.)

Zostawiam was z tą niebywale wyretuszowaną okładką rosyjskiego pisma. (Można zobaczyć linię w miejscu, gdzie kończą się moje prawdziwe włosy, a zaczyna ich sztuczne przedłużenie.)


Najbardziej nie rozumiem, po co te udziwnienia? Moje włosy i tak wyglądają wystarczająco dziwnie.

(Dla tych, którzy lubią badać sprawę włosów: tu znajdziecie dużo zdjęć ze mną zrobionych tego samego dnia, co to rosyjskie: http://satu-san.livejournal.com/49214.html)

środa, 31 marca 2010

W trzech czwartych drogi dookoła świata...

Neil napisał we wtorek, 30 marca 2010r. o 2:25

Nie sądziłem, że przed jutrem znajdę czas na blogowanie, ale obudziłem się wcześnie.

No więc pomyślmy. Jestem w UK. Przyleciałem w piątek wieczorem, zobaczyłem się z moją córką, Holly, oraz moją straszną chrześnicą, które teraz dzielą mieszkanie. Holly i ja zjedliśmy w Kikuchi na Hanway Street. Opowiedziała mi o dobrowolnym zamknięciu The Hump i zasugerowała, że Michael Sheen i ja mogliśmy przyczynić się do przyspieszenia sprawy.

W sobotę wstałem wcześnie rano i pojechałem pociągiem do Brighton, gdzie byłem niespodziewanym gościem na World Horror Con. James Herbert był tam gościem honorowym, a ja miałem przeprowadzić z nim wywiad przed publicznością. Po raz pierwszy przeprowadzałem z nim wywiad w 1984r., kiedy byłem młodym dziennikarzem. Spotkanie z nim i jego żoną, Eileen, bardzo mnie ucieszyło. Później tego samego dnia Ingrid Pitt nie była gotowa na wywiad w trakcie jej godzinnego programu, więc Kim Newman rozmawiał ze mną przez jakieś 35 min. Podpisywałem też Off the Coastal Path wydane przez Stanza Press, które zawiera  mój wiersz My Last Landlady [Moja ostatnia gospodyni przyp. Varali].

Niektórzy z was narzekali, że gdyby wiedzieli, że przyjadę, zabraliby ze sobą walizki pełne moich książek, co jak myślę mogło być bardzo dobrym powodem, żeby nikomu o tym nie mówić. Świetnie się bawiłem, spotkałem ludzi, których wcześniej nie znałem, a także odświeżyłem stare znajomości, co zwykle nie zdarza się na konwentach. Hmm... 

Wczoraj było naprawdę fajnie. W 1996r. rozpocząłem projekt, który teraz zaczyna przynosić rezultaty. Na razie nazwijmy go Tajnym Projektem X. Bardzo mnie cieszy. Zaczynam też pracować z producentką Hilary Bevan Jones, która wyprodukowała Statuesque, co również mnie cieszy, a jednocześnie istnieje szansa na wciągnięcie w to moje szaleństwo Paula Cornella - reakcja jak wyżej.

Trudną częścią wczorajszego dnia była wieść o samobójczych atakach bombowych w Moskwie. Pięć dni temu jeździłem moskiewskim metrem, byłem na jednej z tych stacji, odkrywałem, jak bardzo lubię Rosjan. Tydzień temu prawdopodobnie byłaby to tylko smutna informacja z wiadomości, teraz jest to okropnie osobista sprawa: to byli moi przyjaciele.

(Tutaj znajduje się blog ze zdjęciami mnie i rosyjskich czytelników: http://satu-san.livejournal.com/49214.html)

I moje ulubione zdjęcie z Moskwy:




Dzisiejszy dzień należy przez następne 13 godzin (jak tylko wygrzebię się z tego łóżka hotelowego, wypiję herbatę i wybiorę się do Soho) do ekranizacji Księgi cmentarnej.

Jutrzejszy poranek należy do Doktora Who, spotkam się wtedy z panem Moffatem i dowiem się, co muszę zrobić, żeby dopasować mój odcinek do sezonu 6, a nie 5. Potem polecę do domu po podróży, całkiem dosłownie, dookoła świata.

Za kilka tygodni odbędzie się Narodowy Tydzień Biblioteczny, którego jestem honorowym przewodniczącym, a także parę innych towarzyszących mu wydarzeń: 16-ego będę w Indianpolis, gdzie wygłoszę przemowę upamiętniającą Mariana McFaddena (wejście bezpłatne, kto pierwszy ten lepszy), 17-ego będę w Chicago dla CBLDF (najlepsze miejsca już wyprzedane, miejsca zwyczajne wciąż dostępne, bilety na http://c2e2.com/en/Events/Neil-Gaiman/), a 18-ego kwietnia wygłoszę pogadankę w Minnesota's Washington County Library...


(Moja przyjaciółka, Laurie King, organizuje konkurs w ramach Narodowego Tygodnia Bibliotecznego. Wejdźcie na tę stronę i weźcie w nim udział: http://www.laurierking.com/events/twenty-weeks-of-buzz/fantasy-library-contest)

A potem czternastomiesięczne szaleństwo, które zaczęło się od premiery Koraliny i przyznania medalu Newbery Księdze cmentarnej definitywnie się skończy, a ja znów wrócę do bycia cichym pisarzem, który wymyśla różne rzeczy. I najwyższy czas.

piątek, 26 marca 2010

Kolejny post z Odwiecznej Hali Odlotów Duszy

Bardzo podobało mi się w Moskwie, z wyjątkiem ruchu ulicznego. Ludzie byli wspaniali, mój wydawca zdezorientowany i zachwycony, że setki ludzi pojawiały się na wszystkich podpisywaniach, rozmowach i wydarzeniach. Chcę tu wrócić.

Piszę to w hali odlotów Aeroflot dla pierwszej klasy. Są tu luksusowe siedzenia, rozległe wifi i absolutne mnóstwo miłych rzeczy dla międzynarodowych pasażerów. To mnie niezwykle ucieszyło: poprosiłem o lot Aeroflot, ponieważ słyszałem tak wiele okropnych historii od ludzi, którzy nim lecieli, że zawsze niejasno czułem, że coś mnie ominęło. I chociaż za poradą mojego wydawcy lecę międzynarodową biznes klasą, co zapewne wszystko psuje, pomyślałem, że zdecydowanie powinienem przekonać się do Aeroflot.

Napisałem o gali oskarowej w dzisiejszym Guardianie. Artykuł jest na http://www.guardian.co.uk/film/2010/mar/25/neil-gaiman-oscars-coraline

a urocze zdjęcie, o którym wspominam pod koniec jest na

http://www.latimes.com/entertainment/la-et-oscar-red-carpet-mcadams-theron-pano,0,7005862.htmlstory, chociaż poczułem się wzruszony, rozbawiony i troszeczkę zawiedziony, gdy zobaczyłem, że teraz naprawdę jestem wymieniony w podpisie do zdjęcia LA Times. Śmieszniej było, gdy nie byłem.

Jest 10:06, a moi sąsiedzi właśnie piją wódkę na shoty.

Przez ostatnie trzy dni wypiłem więcej wódki niż w całym moim życiu. Głównie ponieważ moi rosyjscy gospodarze byli przekonani, że jest idealnym lekiem na grypo-przeziębieniowe coś, z czym przyjechałem z Polski. Podejrzewam, że przeforsowaliby wódkę jako lek na cokolwiek innego, z czym mógłbym przyjechać, włączając w to połamane kończyny, złamane serce i łuszczycę.

(Wczorajszy wieczór upłynął pod znakiem Chrzanówki w Rosyjskiej Restauracji, która miała oczyścić moje płuca i zatoki. I chyba nawet to zrobiła.)

Przy okazji warto wspomnieć, że najlepsze placki ziemniaczane jadłem w Polsce.

Podsumowanie New Zealand Festival z książkowej perspektywy znajduje się na http://www.booksellers.co.nz/book-news/trade-news/new-zealand-post-writers-and-readers-festival-success-many-levels

Istnieje świetny blog (po polsku, ale z wieloma zdjęciami) pisany przez piękne, utalentowane, inteligentne i urocze osoby, które tłumaczą ten blog na język polski, który zawiera zdjęcia i relację z mojej zeszłotygodniowej wizyty w Polsce: http://neilgaiman-pl.blogspot.com/ z wpisami na http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2010/03/neil-i-amanda-w-polsce-dzien-drugi-neil.html , http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2010/03/neil-gaiman-w-warszawie-galeria.html oraz http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2010/03/neil-i-amanda-w-polsce-dzien-pierwszy.html

(A tu strona mojego polskiego wydawcy poświęcona ich pięknemu wydaniu "Odda i lodowych olbrzymów".)

Poniżej zamieszczam zdjęcia od tłumaczek bloga (jedno moje, jedno moje z nimi) w ramach podziękowania. Ten blog jest tłumaczony z pewnymi przerwami na wiele języków, zawsze przez wolontariuszy i zawsze jestem za to wdzięczny.





Zobaczmy... Michael Swanwick już otrzymał swój egzemplarz OPOWIADAŃ. Poza tym właśnie ogłosili odprawę.

Idę. Więcej później, kiedy wyląduję.

środa, 24 marca 2010

Szybka notka z Moskwy

Byłem w Polsce. Najpierw spotkałem się z Amandą, której występ otworzył festiwal muzyczny we Wrocławiu (jeszcze przed wyjazdem z Polski zdecydowałem, że wymawia się to mniej więcej Vrotswaf), a później pojechaliśmy do Warszawy, gdzie udzieliłem mnóstwa wywiadów, nakręciliśmy krótki filmik dla polskiego programu telewizyjnego "Pytanie na śniadanie" ("opowiada o ludziach, którzy wybierają Warszawę jako cel romantycznej podróży"*) i byłem na podpisywaniu, podczas gdy Amanda grała koncert ninja w klubowej piwnicy.

Moi wydawcy pilnowali, żebym nie chodził głodny.

Przez następne pół dnia mieliśmy zwiedzać miasto, ale spędziłem ten czas, mając jakieś okropne przeziębienie  i próbując je przespać. Rano Amanda poleciała do domu, a po południu ja poleciałem do Moskwy. Piszę to, siedząc w moim niesamowicie luksusowym hotelu.

Dziś o 18:00 odbędzie się podpisywanie w BiblioGlobus (st. Myasnitskaya 6 / 3, p.1), a o 20:00 przyjęcie w barze klubu literackiego Klub Literacki "Przecinek" (bar "Piątek", ul. Pyatnitskaya 3 / 4, budynek 1, wejście bezpłatne) http://ast.ru/onews/2453/ .

Jutro będą dwa podpisywania: o 17:00 w Moskiewskim Domu Książki na Arbacie (Novy Arbat 8) http://ast.ru/onews/2453/ . Następnie o 19:00 (jeszcze tego nie ma w "Gdzie jest Neil?") będę podpisywał w DodoSpace (http://www.dodospace.ru/).

Nie jestem pewny, jak ludzie przekazują sobie wiadomości o wydarzeniach w Moskwie, więc jeśli to czytacie i jesteście w tej części świata, powiedzcie innym.

...

Powinniście zajrzeć na CRAFTS FOR CAUSE -- wielu fajnych muzyków/aktorów pisze, tworząc magiczne rzeczy, by pomóc Haiti. Byłem w hotelu w Hollywood bez niczego, z czego mógłbym stworzyć sztukę, więc Cat Mihos oddała dwie koszulki i dwa zestawy pocztówek z Neverwear.net i pokryłem je całe sztuką. Możecie obejrzeć je (oraz mnie w akcji) pod tym linkiem do aukcji.

...

właśnie to dostałem.

Drogi Panie Gaiman,


"Randkę w Warszawie" można obejrzeć na


http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/neil-gaiman-w-polsce/


a tu bezpośredni link do strumienia video, jeśli wolisz to obejrzeć pod Windowsami:

mms://212.191.235.6/31UJqecc0WGnBnPlwCvQTvR77DqNYJuQRFutG9UpWT%2bZLrP%2b1ArT9eopMrOmNw6vWLApXRiHNuk8LEN40KjGlk9xyESb24t5epiy3yG18CnWXAa6QUyZ61h%2fC954NePWgjXETiM0oCqlBraDUb98lQFFlUBuDCGwq6OUBSb7cayF4%3d/1.wmv

Gdy to oglądam, w połowie pojawia się jakiś dziwny demoniczny głos. Mam nadzieję, że to z powodu mojego wolnego łącza, a nie jakiegoś prawdziwego złego ducha próbującego popsuć Twój pobyt w Warszawie. [obawiam się, że to samo dzieje się u mnie... przyp. Varali]


Pozdrawiam,
Marcin

niedziela, 1 kwietnia 2007

Przeprosiny za maj 2008


Neil napisał w sobotę, 31 marca 2007 o 18:12

Kilka dni temu ktoś napisał do mnie pytając o Moskwę w maju '08 i Eurocon [europejski konwent sci-fi], którego mam być "gościem honorowym".


Pierwsze słyszę.


Co prawda nie mam najlepszej pamięci i czasami gubię się w tym, na co sie zgodziłem, ale wydawało mi się dziwne, że wyleciał mi z głowy cały konwent i to w kraju, który bardzo chciałbym odwiedzić, bo nigdy jeszcze w nim nie byłem.


Więc wysłałem e-maile do moich asystentów i agentów pytając, czy ktoś wie cokolwiek na temat konwentu w Moskwie w 2008. Żaden nie wiedział. Sprawdziłem swój dysk w poszukiwaniu Moskwy i Euroscon-u i nic nie znalazłem.


Ale było to i jest nadal na stronie http://www.convent.ru/Euroscon/ . Jako dwóch pierwszych "gości honorowych" wymieniono George'a R. Martina i Neila Gaimana. Na szczęście George to stary przyjaciel, więc napisałem do niego i zapytałem, czy może mnie oświecić w tej sprawie. Odpisał:



To dla mnie nowość.


Mój terminarz na 2009 jest już od jakieś czasu ustalony i nie ma w nim Moskwy.

Nie żebym nie chciał kiedyś odwiedzić Rosji... ale o ile nie planują mnie porwać - nie pojawię się tam.


Mam nadzieję, że nasze klony będą się świetnie bawić na konwencie.



Naprawdę chciałbym pojechać do Moskwy, ale wiele lat temu zapowiedziano mnie jako gościa na konwencie, a dopiero później o to zapytano. Wyjaśniłem, że nie mogę z powodu wcześniejszych zobowiązań, na co oni, że już to ogłosili i teraz powiedzą, że się nieoczekiwanie wycofałem i to był praktycznie szataż. Właśnie wtedy zdecydowałem, że jeśli jakiś konwent ogłosi mój udział zanim zapytają o moją zgodę, to zwyczajnie od razu odmiawiam.


Więc jeśli wreszcie pojadę do Moskwy, to obawiam się, że raczej nie na Euroscon.