Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawsze mogę zbudować arkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawsze mogę zbudować arkę. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Mówią, że Bóg troszczy się o pisarzy i głupców…

Neil napisał w piątek 10 stycznia 2014 r. o 1:19

Pojechałem na południe. Wir Polarny odpuścił i znów się trochę ociepliło. Słuchałem albumów Dolittle Pixies i Son of Rogues Gallery Hala Willnera, dzięki czemu przyczepiły się do mnie szanty i przyszła ochota na morskie opowieści, więc zajrzałem do sklepu Audible i ściągnąłem sobie serię o przygodach Jacka Aubreya i Stephena Maturina czytaną przez Simona Vance’a.

Dziś rano w Południowej Karolinie facet przy stoliku obok powiedział „No tak, i to była zima, całe dwa dni”. Reszta trasy przebiegłą bez przygód… prawie…

Najdziwniejszą i najstraszniejszą częścią podróży było ostatnie kilka minut: ostatnie kilometry drogi do domu, w którym miałem się zatrzymać, zostały gwałtownie zalane.

Ale byłem w drodze przez prawie dwie doby. I właśnie zatrzymałem się, żeby zrobić zakupy. Nie do pomyślenia było się teraz zatrzymać. Nie przeszło mi nawet przez myśl, co może się stać, gdy samochód zatrzyma się w czasie powodzi. Albo to, że mini to niezbyt wysoki samochód i żeby się z niego wydostać w wypadku powodzi trzeba będzie wejść do wody i dotrzeć na jakiś bezpieczny brzeg…

Więc jechałem dalej i w momencie, kiedy zorientowałem się, że to był błąd i że miejscami woda sięgała prawie pół metra, było już za późno.
Patrząc wstecz widać, że tylko idiota ruszyłby przeładowanym mini w drogę po zalanej szosie, wierząc naiwnie, że prędzej czy później zrobi się lepiej.
I tylko idiota, który ma wyjątkowe szczęście mógł bezpiecznie dotrzeć zalaną drogą do celu.

I udało się. Idiota miał szczęście.

Z radością donoszę, że dom, w którym się zatrzymałem położony jest dość wysoko. Samochód zaparkowałem przy schodach prowadzących do wejścia i mam nadzieję, że w nocy nie odpłynie i rano nadal tam będzie.
Zamierzałem pobiegać jutro rano. Niewykluczone, że zamiast tego będę mógł pobrodzić. Zobaczymy.

***

Mnóstwo szczęścia sprawiła mi historia australijskiego naukowca, który przepraszał, że nie poświęcił więcej czasu na badanie smoków. Może i Wam się spodoba. Do przeczytania na ich blogu: http://csironewsblog.com/2014/01/06/accelerating-our-dragon-rd-program/.

I z ulgą przeczytałem, że recenzent Time Out ocenił występ Amandy na pięć gwiazdek. Jeszcze za nią nie tęsknię, ale już niedługo.