Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmęczony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmęczony. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 marca 2010

Wciąż kręci mi się w głowie, wciąż się uśmiecham

Neil napisał w czwartek 27 lutego 2010 o 10:47 Ostatnie trzy dni spędziłem w Naperville w stanie Illinois (i jak mnie poinformowano - również w mieście Aurora), niedaleko Chicago, gdzie byłem gościem festiwalu NAPERVILLE READS. Wieczorem po przyjeździe podpisałem 3000 książek dla księgarni Anderson's Books, która organizuje tę imprezę. (Zajęło mi to 3 godziny 10 minut i to z pomocą osób, które podsuwały, zabierały i układały książki.) A rano, od godziny rozpoczęcia lekcji w szkole do późnej nocy rozmawiałem z uczniami podstawówek, gimnazjów, liceów, ze studentami, dorosłymi i "całymi rodzinami". Becky z Anderson's twierdzi, że w sumie zwracałem się do - i odpowiadałem na pytania - 8000 ludzi (właśnie dlatego z góry uznaliśmy, że nie ma mowy o rozdawaniu autografów). Czytałem (fragmenty) z "Crazy Hair", "Wilków w ścianach", "Instrukcji", "Dnia, w którym zamieniłem tatę na dwie złote rybki", "Koraliny", "Odda i lodowych olbrzymów", "Księgi cmentarnej", "Dobrego omenu", "Gwiezdnego pyłu", "Chłopaków Anansiego" i "Amerykańskich bogów".

Dzisiaj jest już po wszystkim i jestem całkowicie i totalnie wykończony, wycieńczony i wyczerpany wręcz na poziomie komórkowym ("Moje ja boli", jak już napisałem na twitterze). Muszę jeszcze dolecieć do domu. Nie dałbym sobie z tym rady i nie przeżyłbym tego wszystkiego, gdyby nie pomoc Elyse Marshall z Harper Collins, która przyleciała tu, żeby wszystkiego dopilnować. (I do której wczoraj zadzwonili z informacją, że jej lot odwołano z powodu Pogody W Nowym Jorku, więc nie wiadomo kiedy, jeśli w ogóle, dotrze z powrotem do domu). Chcę podziękować wszystkim pracownikom Anderson's, personelowi wszystkich szkół, które odwiedziłem oraz wszystkim, którzy przyszli, żeby mnie posłuchać i odważyli się chwycić za zbuntowany mikrofon i mimo wszystko zadać pytanie.

A teraz w nagrodę czeka mnie lunch w towarzystwie Gene'a Wolfe'a. Znam się z Genem i Rosmary od 27 lat. Zadedykowałem im "Gwiezdny pył".

piątek, 10 października 2008

Niewyspany i jakby nieco oszołomiony

To bardzo dziwny dzień. Jestem w końcowotrasowym stanie lekkiego oszołomienia, poleciałem do Zjednoczonego Królestwa, gdzie spędzę cztery dni robiąc różne rzeczy. Jak na razie w połowie wykonałem zadania na Dzień Pierwszy – zobaczyłem się z Holly (najstarszą córką) i obejrzałem, nie na YouTubie, jak Amanda Palmer gra „Googluję cię”. Aby zrobić to drugie, musiałem zgodzić się przeczytać w ramach wstępu notkę z tylnej okładki „Kto zabił Amandę Palmer” (co było zabawne) i zostałem wciągnięty na scenę, by robić za tylny wokal i czuć się jak co-ja-tu-do-cholery-robię-chyba-zamieniłem-się-w-tamburyn-Davy'ego-Jonesa podczas „Oasis” (co było... nieprawdopodobne).

Sprawę z komórką skomplikował właśnie odebrany e-mail od mojej asystentki, który zaznaczał, że moja ładowarka została w domu.

Wkrótce wsiądę w samochód i skieruję się w stronę głębokiej Kornwalii na urodziny. Później prosto do Londynu na dzień spotkań i wywiadów. Następnie do domu do Stanów, gdzie padnę, całkowicie i ostatecznie.