Trasa rozpoczęła
się 13 czerwca od spotkania i rozdawania autografów w Bath. Następnie pojechałem
do Stanów i Kanady, potem wróciłem do Anglii przez Holandię i skończyłem pod
koniec sierpnia w Szkocji. W trasie podpisałem ok. 75 tys. Książek, z czego
większość to Ocean na końcu ulicy. Po
sześciu tygodniach wróciłem do Wielkiej Brytanii na mini-trasę promocyjną Na szczęście, mleko… To był taki aneks
do trasy, jej ostatni odcinek. A mimo to spotkało mnie wówczas kilka najprzyjemniejszych
momentów w ciągu całego roku, w tym jedno z najlepszych spotkań z czytelnikami
w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem.
Pierwszego dnia po powrocie do UK udałem się do National Theatre na premierę The Light Princess („Lekkiej księżniczki”), przepięknego musicalu Tori Amos. To baśń mówiąca o feminizmie, ekologii i o tym jak ważne jest odczuwanie i okazywanie emocji. Wykonawcy są znakomici, piosenki piękne, a efekty latania (i unoszenia się w powietrzu) – powalające. Publiczność była zachwycona i nagrodziłą spektakl owacją na stojąco. Wyszedłem przekonany, że zdania krytyków będą podzielone i opinie, które następnego ranka ukazały się w gazetach były mieszane. Recenzent w Daily Mail dał sztuce jedną gwiazdkę, a zachwyconą publiczność uznał za „ociężałą umysłowo”, natomiast Daily Express ocenił Księżniczkę na pięć gwiazdek:
Ta szalona, ale i
przepiękna fantazja z elementami pantomimy, baletu, cyrku i opery, a także teatru
muzycznego wymyka się kategoryzacji. Amos zapewnia, że każdemu facetowi, który
zabierze dziewczynę na randkę na to przedstawienie z pewnością się poszczęści.
Nie znam się na tym. Wiem tylko, że ja chętnie poszedłbym na to jutro, i
następnego dnia również.
Moim zdaniem to
było magiczne.