Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lutego 2010

Na szybko

Neil napisał w niedzielę 7 lutego 2010 o 02:32

Wiem. Mam naprawdę wielkie zaległości. Właśnie teraz powinienem usiąść i napisać porządną notkę.

Tylko że mam wybór: blog albo sen. I sen raczej zwycięży.

"Koralina" dostała dzisiaj pięć nagród ANNIE - czyli więcej, niż ktokolwiek inny. (Choć w kategoriach "najlepszy film" i "najlepsza reżyseria" przegraliśmy z "Odlotem".) Gdyby Dawn French zdobyła nagrodę dla najlepszej aktorki w dubbingu, byłem gotowy wygłosić jej podziękowania, ale nie wygrała.

(Gdyby wygrała, jej podziękowania brzmiałyby tak: "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaagh!". Z tym dałbym sobie radę.)

No i jeszcze to.[*] Czyli coś, co również zasługuje za swój własny wpis na blogu.

Na UCSB było świetnie. Na UCLA było nieco trudniej, bo trochę się zataczałem z niewyspania po rozdawaniu autografów poprzedniego dnia, ale ludziom się podobało.[**]

(A telefon Nexus 1 jest wspaniały, a ostatnie ulepszenie pozwala powiększać lub zmniejszać różne rzeczy poprzez ich przeciąganie, albo ściskanie razem. Tylko tej funkcji iPhone'a mi brakowało.)

Mam MNÓSTWO pytań, na które muszę odpowiedzieć i rzeczy, które muszę opowiedzieć.

Ale najpierw - spać.


---

[**] http://latimesblogs.latimes.com/jacketcopy/2010/02/neil-gaiman-charms-at-ucla.html
fragment artykułu Carolyn Kellogg Gaiman oczarował UCLA

Potem odpowiedział na pytania publiczności.
  • "Grzeszna przyjemność", czyli coś, co uwielbia, choć trochę się tego wstydzi - pszczelarstwo.
  • Jako dziecko czytał Sherlocka Holmesa i uważał, że jest "cool".
  • Czy kiedykolwiek napisze scenariusz do Doctora Who? To pytanie zostało nagrodzone burzliwym aplauzem. Ktoś krzyknął "TAK!". Gaiman otworzył usta, ale nic nie powiedział. Potem uśmiechnął się. I kiwnął głową.
  • Co lubi najbardziej na świecie? "Amandę" - odpowiedział i obecnej publiczności nie musiał mówić ani nazwiska (Palmer), ani zespołu (Dresden Dolls), ani tłumaczyć, co ich łączy (są zaręczeni). "Najbardziej lubię Amandę. Tęsknię za nią."
  • Czy książki pisze po kolei, od początku do końca, czy w jakiś innym sposób? Od początku do końca, często bez korzystania z planu, co bywa nieco ryzykowne. "Czasem to tak, jakby wyskoczyć z samolotu i mieć nadzieję, że zdąży się wydziergać spadochron, zanim uderzy się w ziemię."
---

[*] EXCLUSIVE z http://www.sfx.co.uk/page/sfx?entry=exclusive_neil_gaiman_confirms_doctor

Neil Gaiman potwierdza pisanie odcinka Doctora Who

W specjalnej wiadomości przesłanej SFX Weekender, w której Neil Gaiman dziękuje za nagrodę w kategorii najlepszy komiks, potwierdził on, że pisze scenariusz do jednego z odcinków drugiej serii Doctora Who z udziałem Matta Smitha.
Gaiman nie był obecny podczas wręczania nagród, ale napisał:
"Przez lata SFX, jego czytelnicy oraz ich głosy w sondażach były dla mnie bardzo łaskawe. Pomyślałem, że mogę się im odwdzięczyć i dać im coś, co w dawnych czasach dziennikarze nazywali "cynkiem".
Jak wie każdy, kto czytuje mój blog - jestem wielkim fanem pewnego brytyjskiego serialu SF, który kręci się od bardzo dawna. Serialu, który (chowając się za strachu za kanapą) zacząłem oglądać w wieku trzech lat. I choć wiem, że skazywanie Was na oczekiwanie jest okrutne, to mogę powiedzieć, że za około 14 miesięcy, czyli NIE w najbliższej, ale dopiero w kolejnej serii może znaleźć się odcinek z moim scenariuszem. Odcinek ten miał się początkowo nazywać “The House of Nothing” [Dom Nicości], ale już się tak nie nazywa.

Odliczanie czas zacząć. Macie około 14 miesięcy."

Gdy Gaiman przyjął nagrodę za najlepszy komiks dla "Whatever Happened To The Caped Crusader" [Cóż stało się z Mścicielem w Pelerynie] przyznał:
"Uwielbiam Batmana. Kocham go od ponad 40 lat i kiedy zaproponowano mi możliwość napisania "ostatniego" komiksu o Batmanie, nie mogłem nie skorzystać. "Whatever Happened To The Caped Crusader" to właściwie list miłosny i hołd dla wszystkiego, co w Batmanie uwielbiam, a jednocześnie list od fana adresowany do wszystkich artystów, którzy przez lata tworzyli Batmana, którego tak kochałem: Bob Kane i Bill Finger, Dick Sprang i Neal Adams, Adam West i Frank Miller - lista może ciągnąć się w nieskończoność...
Jest mi niezmiernie miło, że komiks przypadł czytelnikom do gustu. Jednak nie spodobałby się on nikomu, gdyby nie geniusz Andy'ego Kuberta, który potrafi rysować w stylu Briana Bollanda lub Berniego Wrightsona, gdy go o to poproszę, a potrafi równie dobrze rysować w swoim własnym stylu. Byłem zachwycony, że poproszono mnie o napisanie tego komiksu, a jeszcze bardziej - że się on Wam spodobał. "

czwartek, 11 czerwca 2009

Remanent

Neil napisał w czwartek 11 czerwca 2009 o 8:52

Dzień dobry, świecie.

Jeśli chcecie zobaczyć wybrane sceny z naszego występu z Amandą z ubiegłego tygodnia (podczas którego zebraliśmy dla Housing Works dziesięć tysięcy, hurra) to Spin zamieścił je na http://www.spin.com/articles/watch-amanda-palmer-neil-gaiman-live-nyc. (po raz pierwszy przeczytałem na głos opowiadanie „Feminine Endings” [„Żeńskie końcówki”] i wydaje mi się, że się do tego nadaje, co bardzo mnie cieszy.) (Jest tam również jedno z moich ulubionych wykonań piosenki „I Google You”)

Dwa tygodnie szaleństwa dobiegły już końca i zaczynam się rozglądać z nadzieją, że pewnego dnia nadrobię zaległości.

W Chicago było fajnie w dziwny, bezsenny sposób. Wsiadłem do porannego samolotu, rozespany, zostawiłem w nim torbę z ubraniami (moja asystentka i Maure Luke to naprawiły), miałem zamiar poświęcić kilka godzin w hotelu na pracę nad przemówieniem. Ale kiedy dotarłem do pokoju hotelowego okazało się, że jest on już zajęty, a potem poranek robił się już tylko dziwniejszy, co oznacza, że moje podziękowania były bardziej improwizowane, niż planowałem, ale ludziom się podobało.


Zostało Postanowione, że nie będę potem podpisywał książek, i kiedy się o tym dowiedziałem byłem trochę zawiedziony. Ale wkrótce się zdrzemnąłem, przespałem dyskusję z udziałem Chipa Kidda i Ivana Brunettiego oraz następną, z Chrisem Ware’em i Lyndą Barrym obudziłem się w porę, aby zjeść w Katsu obiad z Jill Thompson i jej mężem, Brianem Azzarello

Śniadanie z Chipem Kiddem, który rzucił okiem na pierwszy egzemplarz “Who Killed Amanda Palmer” i powiedział na jego temat miłe rzeczy, a potem na lotnisko I w droge do Toronto.

Poszedłem coś zjeść z Markiem Askwithem, którego znam od 22 lat. Poznaliśmy się w Gotham City – dosłownie, na planie pierwszego filmu Tima Burtona o Batmanie – i chciałbym powiedzieć, że się nie zmieniliśmy, ale obaj jesteśmy łagodniejsi, bardziej zadowoleni i mniej wybuchowi, niż wtedy. Obaj byliśmy dziennikarzami/wyjaśniaczami/łącznikami, którzy kochają komiksy i chcą je tworzyć. I choć on napisał parę komiksów, to poszedł w inną stronę, w kierunku produkcji telewizyjnej, ja poszedłem w drugą.

Następnego ranka byłem w telewizji CBC na nagraniu programu „The Hour”. W samochodzie, w drodze do studia powiedziano mi, że dzień wcześniej postanowiono nie robić ze mną wywiadu, tylko dać mi do przeczytania listę Pięciu Nędznych Superbohaterów. Przejrzałem ją. Nie była śmieszna. Na miejscu zapytałem o to producenta i skończyło się na tym, że napisałem ja od nowa, w pośpiechu, żeby nie była aż tak nieśmieszna, ale nie jestem pewien, czy ostatecznie stała się śmieszna. Następnie z głębokiej piwnicy wyruszyłem do studia radiowego, gdzie Sook-Yin Lee przeprowadziła ze mną wywiad dla “Definitely Not The Opera” [“Zdecydowanie nie opera”] na temat ojców i synów i wyszło, że był to jeden z najszczerszych i najbardziej osobistych wywiadów, jakich kiedykolwiek udzieliłem.

Wadą częstego udzielania wywiadów jest to, że ludzie wciąż pytają o to samo, a ty wciąż powtarzasz te same odpowiedzi. Sook-Yin chciała wiedzieć rzeczy, o które nikt dotąd nie pytał i cieszyłem się, że mogę o nich mówić. Będzie wyemitowany 20 czerwca.

Impreza Luminato była naprawdę świetna. Przedstawiał mnie Mark Askwith (szybkie wyszukiwanie pokazało jedną relację z imprezy - tutaj, tu inna, w której jest więcej zdjęć oraz blog Marka Askwitha, gdzie jest jego wprowadzenie.)

Ale moje ulubione wydarzenie miało miejsce kolejnego ranka: poszedłem do Nelson Mandela Park school. Czytałem dla dzieciaków ze szkoły i odpowiadałem na ich pytania, potem oprowadzono mnie po szkole i na koniec zabrano do Sali, gdzie trzynastu małych aktorów odegrało sceny z pierwszego rozdziału „Księgi cmentarnej”. To było cudowne.

Z innych wieści: dziś w Nowym Jorku i Los Angeles odbędzie się premiera filmu Duncana Jonesa pt. „Moon”. W lutym widziałem pokaz przedpremierowy i strasznie mi się podobał. Naprawdę dobry film SF z takich, których dzisiaj już się nie robi.

Od około roku namawiam Mitcha Benna, żeby założył jakieś internetowe miejsce, gdzie można by kupić jego piosenki i wreszcie to zrobił, są na http://www.corporationrecords.com/store/index/104. Proszę, kupujcie jego muzykę, żeby nie miał poczucia, że to była strata czasu.

„Księga cmentarna” – i ten blog! – zostały nominowane do nagród British Fantasy Society: http://www.locusmag.com/News/2009/06/british-fantasy-award-finalists.html

Tu jest artykuł z “The New York Times” na temat musicalu “Koralina” I tego, jak wykorzystane są tam różne rodzaje pianina. http://www.nytimes.com/2009/06/07/theater/07Blan.html

To przysłał Mike Berry:


Neil – gratulacje z okazji musicalu “Koralina”. Pomyślałem, że może Cię zainteresować to nagranie, gdzie Schuyler Rummel-Hudson opowiada historię Koraliny. Schuyler ma wadę mózgu, która znacznie utrudnia jej mówienie, co jej ojciec, Robert, opisuje w znakomitej książce "Schuyler's Monster" [„Potwór Schuyler”]. Mimo to, ma niezwykłą zdolność opowiadania.

Oto link:
http://www.schuylersmonsterblog.com/2009/06/storyteller.html

środa, 10 października 2007

Odzyskując solidność

Neil napisał w poniedziałek 8 października 2007 o 15:46

Wydaje się, że przez ostatnie 26 godzin spałem.

Mój świat skurczył się do: Spać. Wstać. Znów pójść spać. Czynność powtórzyć. (Gdzieś w trakcie pisałem bloga i nawet odebrałem telefon, ale nie jestem pewien kto dzwonił, ani co mu powiedziałem.)

"Wyglądasz nieco lepiej" powiedziała wychodząc, aby wyprowadzić psa moja asystentka Lorraine, kiedy przed chwilą zszedłem na dół. "Już nie jesteś taki przezroczysty".

Czuję się mniej przezroczysty, ale jeszcze nie całkiem solidny. Myślę, że chyba cos zjem, a potem znów położę się spać.

Kiedy przyjechałem do domu pogoda była letnia i upalna, jakby kolory opadających liści miały być jakąś pomyłką. Teraz jest jesień, deszczowo i chłodno...
...

Susanna Clarke przeprowadziła piękny wywiad z Alanem Moorem dla "Daily Telegraph".

Właśnie odkryłem, że Terri Windling nie wiedziała, że "Gwiezdny pył" miał początek w jej domu, ale to sprawia, że jej obecność na Premierze jest jeszcze milsza. Tutaj Matthew Vaughn przechodzi surrealistyczny tydzień z "Gwiezdnym pyłem" i "Thorem". Moja ulubiona część-

Do Paryża na rozdanie nagród filmowych NRJ (francuski odpowiednik MTV). Byłem z żoną, więc dziennikarze się wściekli i zostałem dosłownie zepchnięty z czerwonego dywanu. Claudie zapytano co tu robi - na co odpowiedziała, że aby wspierać męża i jego film. A gdzie on się podział? Przemakał na deszczu i wyglądał, jak obłąkany fan. Wtedy zorientowała się, że nie ma mnie obok. Wskazała na mnie i zawiedzione zbiry z ochrony wpuściły mnie z powrotem na czerwony dywan.