Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tost. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tost. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 grudnia 2009

Trochę smutno. Ale na końcu są tosty.

Neil napisał w poniedziałek 30 listopada 2009 o 12:51

Pojechałem do Bostonu i spędziłem Święto Dziękczynienia z Amandą i jej rodziną. Było wspaniale. Każdą wolną chwilę spędziłem czytając komiksy z myślą o książce, którą pomogę zredagować w przyszłym roku. (Na zdjęciu stoimy na chodniku przed jej domem.)

Teraz jestem w domu. Piszę bloga, słucham koncertowego albumu TV Smith.
...

Najsmutniejszym momentem wycieczki był dzisiejszy lunch, kiedy dostałem telefon od Roz Kaveney z wiadomością, żenasz przyjaciel Rob Holdstock zmarł z powodu zatrucia bakterią e.coli. Miał zaledwie 61 lat. Kiedy jako młody dziennikarz ponad 25 lat trafiłem do świata SF i fantasy, Rob był już poczytnym i nagradzanym pisarzem i był do tego przyjacielski i bardzo mnie wspierał. Wielki, życzliwy facet, który potrafiłsprawić, że ludzie czuli się w jego towarzystwie swobodnie. Zawsze był Kimś Dobrym w świecie brytyjskiej literatury SF. Jego książka "Mythago Wood" jest jedną z moich ulubionych powieści z lat 80. Od kiedy zamieszkałem w Stanach, widywałem go coraz rzadziej. Tak jak innych moich brytyjskiech przyjaciół, spotykałem go głównie na imprezach wydawniczych i premierach książek. Zmarł zbyt wcześnie. Moje najszczersze kondolencje dla Sarah, jego towarzyszki.
...

Powinienem napisać o dwóch audycjach w NPR. Jedna to mój gościnny występ w programie "Morning Rdition", opowiadam i przepytuję ludzi na temat Audiobooków:

Drugi to "On The Media" na stronie http://www.onthemedia.org/episodes/2009/11/27. Jestem jedną z osób, które wypowiedziały się na temat przyszłości książek (czy raczej Przyszłości Książek).

Gratulacje dla Henry'ego Selicka i wszystkich pracowników studia Laika i Focus za "Koralinę", która zdbyła wczoraj wieczorem statuetkę BAFTA jako najlepszy film dla dzieci.

...
Bilety na spotkania z podpisywaniem 14 grudnia w Decatur w księgarni Little Shop of Stories dostępne będą od jutra, szczegóły na: http://littleshopofstories.blogspot.com/2009/11/details-of-neil-gaiman-event.html (zasadniczo od poniedziałku 30 grudnia, można kupić bilety osobiście. Od poniedziałku 7 grudnia można je rezerwować telefonicznie.)

Tu szczegóły na temat spotkania w Winnipeg 15 grudnia:
...
Nowoorleańska restauracja The Green Goddess dostała recenzję w New Orleans Times-Picayune. Zauważcie, że nie piszą tam, że jeśli mimochodem poprosicie o "Meze of Destruction", bardzo troskliwie się wasmi zajmą i podadzą wam Coś Miłego. Takich rzeczy można dowiedzieć się wyłącznie tutaj.
...

I na koniec:
na stronie http://twitpic.com/rhg4t, @heydeletethat wykonała portret mój i Amandy. Na Toście. Poważnie, to jest sztuka na Toście.


czwartek, 17 lipca 2008

Ogłoszenia publiczne

Neil napisał w czwartek 17 lipca 2008 o 14:10

Dave McKean pozostający stanowczo za długo człowiekiem bez strony internetowej chce, żebym Wam przekazał, że coś się weszcie rusza na jakże niezwykle nazwanej http://davemckean.com/ (oraz że Allen Spiegel będzie sprzedawał oryginały ilustracji do “Księgi Cmentarnej” na Comic-Conie.)

Ach, miasto zamieszkiwane przez najbardziej spostrzegawczych Żydów (Nowy Jork) dostanie Cię na Rosz ha-Szana. Co za pech.

Może następnym razem. Wydarzenia które właśnie wypisałeś, w tym 30. września nie należą do oficjalnego tournee “Księgi Cmentarnej”, prawda? Normalnie założyłbym, że Trasa Promująca Książkę odbędzie się dopiero po jej wydaniu, ale wiem, że ta będzie polegać bardziej na spotkaniach z czytaniem i pytaniami od czytelników, niż na podpisywaniu i wtedy możliwe, że zacznie się zanim książka wyjdzie.

Byłoby cudownie gdyby ludzie od planowania/promocji mieli wielki kalendarz z zaznaczonymi świętami wszystkich wyznań w komplecie z mapą pokazującą które miejsca zamieszkiwane są przez wyznawców konkretnych religii.


Kilka lat temu Daniel Handler ( ammanuensis Lemony Snicketa) i ja narzekaliśmy sobie, że prawdopodobnie tysiące lat temu postanowiono, że najważniejsze żydowskie święta [Jamim Noraim, czyli Straszne Dni trwające od Rosz ha-Szana - Nowego Roku do Jom Kippur –przyp.noita] będą wypadać w Najważniejszym Momencie Sezonu Wydawniczego i jakie to niesprawiedliwe dla żydowskich pisarzy i ich czytelników ale, nu, cóż można z tym zrobić?

Odpowiadając na Twoje pytanie: nie, podane przede mnie daty należą do amerykańskiej trasy “Księgi Cmentarnej”. Data amerykańskiej premiery książki to 30 września. (W Anglii wyjdzie w Hallowe’en i będę ją podpisywał lub/i czytał w Dublinie, w Szkocji i w innych miejscach UK i w Londynie.)

Ale jest coś, co zrekompensuje moją wizytę w Nowym Jorku podczas Rosz ha-Szana: 9 listopada, który wypada w niedzielę, w 92nd St Y będę rozmawiał z niesamowitym Chippem Kiddem o 20-leciu “Sandmana” w “In Conversation With...”. A  sądząc po tym jak przebiegały moje poprzednie wizyty w Y będę potem podpisywał różne rzeczy.

...

W “New Yorkerze” natknąłem się na ten fragment na temat recenzentki Katherine White. Pierwszy akapit pochodzi z artykułu, drugi to jej wypowiedź:

Jak dotąd część najlepszej prozy i poezji, nie mówiąc już o ilustracjach, znalazło się w książkach pisanych z myślą o dzieciach: dzieła natchnione, wręcz wzniosłe dzięki ograniczeniom jakie nakłada forma. Katherine White uwielbiała książki dla dzieci. Szczególnym upodobaniem darzyła piękno i liryzm ilustrowanych książek i ich czytelników poniżej dwunastego roku życia. Ale miała pewne zastrzeżenia względem książek kierowanych do starszych dzieci:

Zawsze wydawało nam się, że bystrzy chłopcy i dziewczęta mając dwanaście, trzynaście lat zaczynają bez zbytniego wybrzydzania czytać cokolwiek wpadnie im w ręce. W całej tej masie książek zdarza im się przeczytać kilka dobrych. Dwunastolatka może sięgnąć po Jane Austen, trzynastolatek po Dickensa. I można się zastanawiać jak autorzy literatury młodzieżowej ośmielają się z nimi konkurować beztrosko opisując swoje dzieła jako „odpowiednie dla dzieci w wieku 12-14”. Kto wie? „Odpowedniość” nie jest taką prostą sprawą.


Cały artykuł – narodziny Stuarta Malutkiego porównane z powstaniem i upadkiem pierwszego wpływowego dziecięcego bibliotekarza – jest znakomity. Zaczyna się na http://www.newyorker.com/reporting/2008/07/21/080721fa_fact_lepore?currentPage=1

W tym miesiącu dawałem wywiad do "Locusa" (tego z Garthem Nixem na okładce) i próbowałem powiedzieć coś podobnego na temat literatury młodzieżowej: że młodzież (i starsze dzieci) powinny czytać wszystko, bez wyjątku. Powinny czytać rzeczy spoza zakresu kierowanego specjalnie do nich, bo odpadły już pomocnicze kółka i tylko czytając absolutnie wszystko mogą się przekonać jaki jest ich własny zakres.

(z tego samego Locusa dowiedziałem się, że zmarł Michael De Larrabeiti. Kiedyś przeprowadziłem z nim wywiad i uwielbiam wszystkie trzy książki z serii „Borrible” – zwłaszcza dwie pierwsze bardzo mocno wpłynęły na „Nigdziebądź”)

...

Artykuł o poprawionej i ulepszonej inscenizacji „Pana Puncha” w LA jest dziś na http://www.latimes.com/theguide/performing-arts/la-gd-perf17-2008jul17,0,4577290.story –
Z wspaniałym zdjęciem, które wygląda zadziwiająco McKeanowato (patrz niżej)
To wywiad, którego udzielałem tydzień temu zaraz po powrocie z Brazylii i nie czułem się wtedy najlepiej, ale dzięki dziennikarzowi sprawia wrażenie, jakbym mimo wszystko mówił do rzeczy.



GDZIE: Bootleg Theater, 2220 Beverly Blvd., L.A.
KIEDY: pt 20:00; sob, 16:00 i 20:00; nd. 16:00; do 31.09 (oprócz 8-10.08)
CENA: $25 ($50 premiera)
INFO: (800) 838-3006; www.rogueartists.org

...

A ponieważ na wszystkie na tym blogu znajdują się wreszcie odpowiedzi:

ZZ9 Plural Z Alpha wydało serię 50 czarnych na czarnym koszulek Disaster Area t-shirts pod koniec lat 80-tych. Były też wersje żółte na czarnym i białe na czarnym, ale ostatnie wyprzedano około 2001 roku i od tamtej pory nie wznawiano produkcji.

Ktoś pytał w jakich rozmiarach są różne koszulki. Wahają się od XXL do takich w które nie mam pojęcia jak w ogóle zakładałem i jestem pewien, że albo one bardzo się skurczyły albo ja byłem dużo mniejszy. A zatem od Za Dużych Żebym Mógł Je Nosić do Naprawdę Cholernie Małych.

...
Matka mojej znajomej Kelli Bickman ma na imię Connie. Ostatnio widziałem się z Connie kiedy wpadła do nas zabrać torby z samolotów które nagromadziły się przez lata, takie z miniaturową pastą do zębów i opaska na oczy. Zrobiła się z tego góra przechowywana na dnie schowka, a ona zabrała je, żeby zrobić z nimi coś pożytecznego i dobrego dla dzieci.
Któregoś dnia Kelli napisała:

Moja Mama pracuje ochotniczo jako dyrektor kreatywny Children's Culture Connection (CCC), organizacji non-profit współpracującej z 12 międzynarodowymi organizacjami dobroczynnymi w celu pomocy dzieciom w Ameryce, na Haiti, w Wietnamie, Iraku, Af anistanie, Gwatemali, Indiach, Peru, Kenii, Nigerii, Chinach, Bułgarii i Rosji. CCC rebrało tysiące dolarów na wspieranie dzieci z całego świata, budowanie domów w Wietnamie, instalowanie na Sri Lance wodociągów doprowadzających czystą wodę do sierocińców, pomagało w zaopatrzeniu medycznym w amazońskiej dżungli, organizowało projekty artystyczne z udziałem dzieci w siedmiu krajach i wiele więcej... to naprawdę niezwykłe.

Zainspirowana udzieloną mi przez Mamę lekcją i zarażona jej duchem dzielenia się z innymi postanowiłam pomagać CCC uświadamiać sytuację dzieci, a także wysyłać materiały malarskie dzieciom na całym świecie. Właśnie uaktualniłam moją stronę (www.kellibickman.net) i będę przekazywać 20% ze sprzedarzy każdego dzieła sztuki na zakup materiałów, które pomogą dzieciom poszerzać horyzonty wyobraźni i ich świata.

Czy mógłbyś zamieścić ten link na swoim blogu? Będę niezwykle wdzięczna... Bardzo chcę dzielić się dobrą nowiną. Jeśli oczywiście ktoś jest zainteresowany zaangażowaniem się lub bezpośrednią darowizną na rzecz CCC będzie to bardzo mile widziane. www.childrenscultureconnection.org


...

I wszystko w tej notce blednie w obliczu ...

Pana Tosta jako Sandmana

czwartek, 31 stycznia 2008

kiepski blogujący. żadnych historyjek o wątróbce.

Neil napisał w poniedziałek 28 stycznia 2008 o 13:35

w tym momencie fatalnie bloguję.
Dzieje się tak ponieważ

a) piszę.

Właśnie przeczytałem ponownie entuzjastyczną mowę napisaną z okazji Narodowego Miesiąca Pisania Powieści dla pisarzy, którzy w danym momencie są na etapie trzech czwartych książki kiedy już po prostu trzeba podążać naprzód i trochę pomogło. ("Ha!" pomyślałem. "Co ty możesz wiedzieć, niemądry pisarzyno?" Ale w głębi ducha wiedziałem, że miał rację.)

Nadal tkwię w Rozdziale Siódmym. Wczoraj było dużo gadania. Dzisiaj coś może się wydarzyć.

b) piszę, więc kiedy znajdę albo dostanę interesujący link mówię sobie "Tak, powinienem to zamieścić" i zaraz zapominam.

i oczywiście główny powód dlaczego tak fatalnie mi idzie jest taki, że

c) piszę.

Kiedy nie zajmuje się pisaniem powieści mam wyrzuty sumienia. I choć pojawiają się rzeczy warte opisania na blogu (mógłbym teraz napisać o odwilży, o słońcu i pszczołach; trzy dni temu nie pojawiła się naprawdę ciekawa notka o tym co zrobić, gdy twoja asystentka wręcza ci dwudziestofuntowy kawał krowiej wątroby, który dostała dla psa w miejscowej masarni. A wczoraj ułożyłem w głowiem ale w końcu nie zapisałem Dlaczego Ludzie w Sezonie Pierwszym "Torchwood" Są Zbyt Głupi Żeby Istnieć - łącznie z zagadkowym incydentem z 1941 roku kiedy pewna osoba zapisała coś na papierze czarnym atramentem (który pozostanie czytelny przez wieki, jeśli tylko nie będzie trzymany na słońcu) lecz obawiając się nie wiedzieć czemu, że atrament z czasem wyblaknie, najpierw sfotografowała tekst Polaroidem, a następnie zapisała część krwią, wsadziła w puszkę po kawie i schowała w wilgotnej piwnicy. Bo to z pewnością pozwoli na odczytanie tekstu po siedemdziesięciu latach. Dlaczego nie wykonała również czekoladowego modelu - nie dowiem się nigdy.)

och, i pomimo przepowiedzenia, że Blink otrzyma nagrodę za najlepsze dramatyczne jakmutam ten blog oficjalnie kibicuje dwuczęściowemu "Family of Blood/Human Nature" ["Rodzina krwi/ Ludzka natura"] Paula Cornella. Oczywiście dlatego, że zostałem przekupiony.

Niech to. Miałem tylko wpaść tylko na moment, a teraz się rozpisałem.

Odpowiem na pytanie. Tylko jedno. Potem siadam do pracy.

Dzień dobry, Neil!
Zastanawiałem się, czy mógłbyś polecić mi dobre pióro wieczne skoro sam używasz ich od tak dawna.
Wczoraj dostałem swoje pierwsze. Wspomniałem przyjacielowi, że wszystkie zapiski robię odręcznie, bo tak najłatwiej uciszyć swojego wewnętrznego redaktora, ale że chciałbym przerzucić się na pióro żeby nie zaśmiecać świata zużytymi jednorazowymi długopisami. A on zniknął w czeluściach swojego domu, a po chwili wrócił i wręczył mi wieczne pióro z tłoczkowym mechanizmem do napełniania.

Teraz mam już pióro, ale potrzebny mi jeszcze atrament. A chcę mieć pewność, że otrzymam buteleczkę atramentu dobrej jakości -- najlepiej takiego, który się nie rozmazuje, bo lubię pisać zwinięty gdzieś na kanapie z notatnikiem na kolanie.

Na postawie tego co właśnie napisałeś na temat Noodler Polar Black - tego raczej nie zamówię. (I tak mieszkam na południu, więc zamarzający atrament nie będzie raczej moim zmartwieniem.) Jakiego rodzaju ty używasz lub jaki poleciłbyś piórowemu nowicjuszowi takiemu jak ja?
Wielkie dzięki!
Andi

Żeby oddać sprawiedliwość powinienem napisać, że dostałem wiadomość od osoby używającej Noodler Polar Blue z informacją, że ten się nie rozmazuje.

Sporo informacji na temat atramentów (łącznie z tym co jak wygląda) było na http://www.inksampler.com/
ale niestety, większość zniknęła. Ale wciąż jest internet oraz ludzie, któży opisują wyczerpująco atramentów do piór i nawet polecają swoje ulubione.
Znajdź kolor, oraz atrament, który Ci odpowiada. Wypróbuj kilka. Parker's Quink jest niezawodny. Private Reserve mają urocze kolory (lubię ich Czarną Wiśnię i Miedzianą Eksplozję). Atrament Watermanna jest zawsze dobry. Warto rozważyć też kształt - z flakoników Mont Blanc (nie lubię ich piór, a i atrament nie jest dużo lepszy, ale uwielbiam wygląd buteleczki) i Levanger łatwo napełniać, nawet gdy atramentu jest już mało.

Nigdy nie używaj do pióra wiecznego atramentu India, do szkicowania lub rysunku. Zakleisz wnętrze albo jeszcze gorzej. Ale jeśli jesteś zainteresowany, są w sieci miejsca gdzie dowiesz się jak samemu zrobić inkaust według starożynych receptur...
...
I na koniec podziękowania dla Dana Goodsella, który zauważył swoją zabawkę Pana Tosta w klipie Maddy z Comic-Con i przysłał jej zatrzęsienie tostowych gadżetów. Niech żyje Pan Tost.