wtorek, 31 stycznia 2012

Wszystko wokół zaczyna przypominać świąteczną kartkę

Neil napisał w niedzielę 4 grudnia 2011 o 12:36 


W piątek poleciałem do Chicago na nagranie specjalnego odcinka programu "Wait Wait Don't Tell Me...". Zostanie wyemitowany 23 grudnia w BBC America i Public Radio. Byłem gościem pod hasłem "Nie moja praca" i odpowiedziałem na trzy pytania. Żeby dowiedzieć się, czy udzieliłem prawidłowych odpowiedzi będziecie musieli poczekać do 23 grudnia.



W Guardianie można przeczytać zapis rozmowy, jaką odbyłem z Shaunem Tanem, jest bardzo fajna. Rozmawiamy o sztuce i podobnych sprawach. Powyższe zdjęcie przedstawia naszą dwójkę na tle jurty pisarzy podczas Edynburskiego Festiwalu Książki, jak na zmianę pokazujemy palcem interesujące nieistniejące obiekty.



ST: Nie wiem jak Ty, ale kiedy ktoś wspomina mi o adaptacji, na początku - być może niesłusznie - odczuwam pewien dyskomfort na myśl o wracaniu do dzieła, nad którym tak się trudziłem przez wiele miesięcy czy lat. Ale moja następna myśl to "Wow, co za wspaniała okazja do poprawienia kiepskich elementów."

NG: Bardzo się cieszę, że to powiedziałeś. Niedawno zostałem zapytany, czy wymyślam fabułę z wyprzedzeniem. Odpowiedziałem, że tak, ale pomimo tego pozostaje sporo miejsca na niespodzianki i z pewnością są miejsca, w których nie mam pojęcia, co się wydarzy. Pytający zacytował czyjąś wypowiedź, mówiąc że "każdy pisarz, który twierdzi, że nie wie, co się wydarzy w jego historii to kłamca, bo czy uwierzyłbyś komuś, kto zaczyna opowiadać anegdotę nie znając jej zakończenia?" Pomyślałem, że przecież nie opowiadam anegdot, żeby przekonać się, co myślę, tylko żeby opowiedzieć, co interesującego mi się przytrafiło. Natomiast dowolne dzieło zaczynam z zamiarem odkrycia, co myślę na dany temat.

ST: Dokładnie.

NG: Mam zamiar dowiedzieć się czegoś, czego nie wiedziałem, kiedy zasiadałem do pracy. W trakcie pisania mam zamiar odkryć jakie uczucia i myśli wywoła temat. Niewielkie fragmenciki mojego umysłu oddzielą się i staną postaciami, którym coś się przydarzy i które będą ze sobą rozmawiać.

ST: Dokładnie, tworzenia postaci przypomina naśladowanie drugiej osoby, aby dowiedzieć się, co myśli. Odkrywasz swój własny styl tak naprawdę dopiero, kiedy zaczniesz urozmaicać: umieszczasz wydarzenia w fikcyjnym świecie, odległej przyszłości lub przeszłości. Wiele osób sądzi, że o stylu lub osobowości świadczą rzeczy, które robi się często, ale wcale nie o to chodzi. Rzecz w tym, jak zachowujesz się w trudnej sytuacji lub kiedy nie jesteś sobą. Nie wydaje mi się, żebym znał siebie wyjątkowo dobrze - i tu znów chodzi o emocje - bo czasami zawstydza mnie, jak wiele emocji ujawniam w opowiadaniach. Nie zdaję sobie sprawy z tego, jak wiele w sobie duszę czy wypieram, ale wszystko wychodzi na jaw w tym treningu świadomego śnienia.


Serdecznie polecam.


Zaskoczył mnie natomiast ten artykuł z działu książki w Guardianie na temat Kurta Vonneguta, bo myli się  tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Można w nim przeczytać, że nowa biografia Kurta Vonneguta "podważa jego wizerunek ciepłego, dobrodusznego dziadka."

Wydana niedawno biografia uznanego amerykańskiego pisarza Kurta Vonneguta, uwielbianego przez fanów na całym świecie za obecny w jego książkach ciepły humor i nieskomplikowaną mądrość rodem ze środkowego zachodu, była dla wielu wstrząsem, ze względu na przedstawiony wizerunek zgorzkniałego, rozgniewanego człowieka ze skłonnością do depresji i wybuchów złości.

Książka o życiu zmarłego w 2007 pisarza uchyla rąbka tajemnicy jego życia prywatnego i prezentuje portret daleki od dobrodusznego poczciwca, którego uwielbiały miliony.

Przeczytałem to i pomyślałem, że musiałem zwariować. Kto u diabła po przeczytaniu książki Vonneguta mógłby uznać autora za dobroduszny kłębek milusiego szczęścia? Sam przeczytałem jego powieść w wieku 10 lat i przeżyłem szok, że można żartować w obliczu takiej tragedii i rozpaczy, a nigdy wcześniej się z takim pisarzem nie zetknąłem. Nic nie miało sensu, może poza kilkoma momentami miłości wykradzionymi ciemności, tymi momentami, gdy mamy szansę dotrzeć do drugiego człowieka, choć nie zawsze nam się to udaje.

"Ciepły humor i nieskomplikowana mądrość rodem ze środkowego zachodu"? Przedziwne. Założę się, że albo jest to cytat z informacji prasowej albo napisał to ktoś, kto w życiu nie przeczytał ani jednego napisanego przez Vonneguta słowa.

Podpisano,
człowiek, który napisał Wstęp do Niech pana Bóg błogosławi doktorze Kevorkian Kurta Vonneguta.

...

Wczoraj w nocy padał śnieg i dziś świat wygląda tak, jak wygląda w tej okolicy tylko raz w roku. Świeży śnieg po raz pierwszy w roku upodabnia świat do bożonarodzeniowej kartki.

I pomyślałem sobie: a niech to. Święta. Prezenty. Powinienem napisać pomocny post na ten temat. Czyli...

Jutro kończy się akcja CBLDF "Spirit of Giving". Jeśli chcielibyście zdobyć książkę z autografem jednego z 25 twórców, pospieszcie się: http://cbldf.org/homepage/cbldf-cyber-monday-25-amazing-graphic-novelists-personalize-your-gifts-in-the-spirit-of-giving/

To również ostatnia chwila, by zrobić zamówienie powyżej 100$ z http://postwartrade.com i otrzymać kartkę od Amandy Palmer. Na stronie, o czym już pisałem, pojawił się dział z rzeczami z trasy Wieczoru z Neilem i Amandą - jest ich ograniczona ilość, to resztki pozostałe po trasie i gdy znikną, znikną na dobre.




Pod adresem http://www.postwartrade.com/neil.htm znajdziecie koszulki, plakat, pięknie wykonaną profesjonalną i artystyczną fotografię oraz torbę. Wszystko poza zdjęciem zdobi przepiękny rysunek Cynthii von Buehler, który możecie podziwiać powyżej. Przy zakupie powyżej 100$ Amanda osobiście napisze do Was z podziękowaniami, o ile zamówicie jeszcze dziś. (Nawet jeżeli przegapiliście termin składania zamówień na kartki świąteczne możecie zrobić zakupy w sklepie.)
...

U Kitty, na stronie Neverwear, pojawiła się świąteczna nowość:



To nominowany do nagrody Rhyslinga wiersz Conjunctions, zilustrowany przez znakomitego fińskiego rysownika Jouniego Koponena. Wcześniej zaprojektował on plakat z wierszem Dzień, w którym przybyły spodki, który można kupić na tej stronie. (Znajduje się tam również artykuł Kitty na temat wiersza.)

Na stronie Neverwear znajdziecie mnóstwo skarbów, plakatów, grafik etc. Na http://neverwear.net/store/index.php?main_page=index&cPath=4 widać dokładnie, które wciąż są w sprzedaży.

...

Audiobooki możecie podarować komuś w prezencie. Poważnie, zajrzyjcie na Neil Gaiman Przedstawia, bo może znacie kogoś, kto ucieszyłby się ze Swordspoint, Krainy Chichów albo Pawany... Po prawej stronie jest przycisk "Wyślij jako prezent". Wszystkie są oczywiście również dostępne za pośrednictwem iTunes.

...

A na prezent dla kogoś, kto ma już wszystko - nie wiem, czy już o tym wspominałem, ale wyszedł właśnie Absolute Sandman Volume 5.



Tom zawiera Noce Nieskończone, Sennych łowców, Sennych łowców w adaptacji P. Craiga Russella oraz rozmaite drobiazgi, o których zapomnieliśmy po drodze, a o które upominano się w listach.

...

28 grudnia, w Sydney odbędzie się Wieczór z Neilem Gaimanem. Gościem specjalnym będzie kwartet smyczkowy FourPlay.

Czas i miejsce pojawią się w następnym wpisie. Zarezerwujcie sobie czas.

...

I na koniec: 31 grudnia w Melbourne Amanda Palmer organizuje olbrzymie muzyczne Przyjęcie Sylwestrowe z Maskaradą. Poprowadzę je wraz z Amandą, coś przeczytam, pojawi się również muzyka i goście,
m. in. The Danger Ensemble, Marieke Hardy, The Jane Austen Argument, The Bedroom Philosopher, Mikelangelo and Saint Clare, Lyndon 'Płonące Skrzypce' Chester, Lance Horne "oraz jeszcze jeden gość tak specjalny, że nie możemy na razie nic o niej powiedzieć".

Ilość biletów jest ograniczona, to jedyna taka impreza z biletami zwykłymi lub dla VIP-ów (VIP-y dostają PREZENTY) i mnóstwem dziwacznych rzeczy.

Bilety dostępne są na
http://revoltproductions.com/melbourneevents/byevent/NYE1.
Jeżeli jesteście z Melbourne i macie powyżej 18 lat - widzimy się na miejscu. Czegoś takiego jeszcze nie było.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Audiobooki: przestroga

Neil napisał 1 grudnia 2011 o 11:57


Rozmawiałem wczoraj z pewną pisarką. Właściwie wymienialiśmy SMS-y, co nie zdarza mi się często, ale tym razem było dość sympatyczne. Nie ujawnię, o którą pisarkę chodzi ani o jaka książkę.

Jej powieść wydało niedawno duże wydawnictwo. Przeczytałem ją. Bardzo mi się spodobała.

Pomyślałem, że sprawdzę, czy w ramach Neil Gaiman Presents i za pośrednictwem ACX mógłbym ją wydać jako Audiobook.

Zapytałem autorkę, czy istnieje wersja audio. Odpowiedziała, że nie.

Zapytałam ją, kto jest właścicielem praw i czy mógłbym zrobić audiobook przez ACX. Była zachwycona, powiedziała, że oczywiście się zgadza i sprawdzi czy to ona czy wydawca jej właścicielem praw do książki. Zastanawialiśmy się wspólnie, jaki głos jej zdaniem pasowałby do narratora i czy dla tej książki lepsza byłaby kobieta czy mężczyzna.

A potem dostałem od niej następującą wiadomość: "Ojej. To dziwne. Właśnie sprawdzałam w Internecie i istnieje wersja audio (tej powieści), o której nikt mi nie powiedział. Najwyraźniej wydano ją w listopadzie."

Sam zajrzałem. Rzeczywiście, audiobook powstał i miał okropna okładkę. A dziś rano otrzymałem od autorki e-mail o smutnej treści: "Nie słuchaj tego audiobooka. To chyba najgorsza rzecz, jaką w życiu słyszałam."

Było mi jej bardzo żal.

O tym samym mówiłem w wywiadzie z Laurą Miller dla Salon.com


Skąd tyle wahania?

Dla mnie tragedią audiobooków są fizyczne ograniczenia i niemożność nagrania książki w całości w czasach płyt winylowych i później - kaset. Wysoki koszt produkcji znacznie zmniejszał szansę wydania. Większości książek nie wydano jako audiobooki. Jeśli podoba ci się jakaś książka, prawdopodobnie nie istnieje jako audiobook.

Wydawcy zachowują sobie prawa do wersji audio, ale nic z nimi nie robią. [...] Proces polega na przekonaniu wydawcy do wyprodukowania audiobooka, ale nie masz już zupełnie kontroli nad tym, kogo obsadzą, kto będzie go czytał. Nie masz kontroli nad jakością, wymową, błędami itd. A potem wydawca wypuszcza to na rynek i próbuje jakoś sprzedać. 

ACX powstało, aby zapobiegać tego typu problemom i żeby o temacie zrobiło się głośno. Słyszę o tym coraz częściej. Wiem tylko, że audiobooków mogłoby  być znacznie więcej, ale ich nie ma. Przez długie lata nie ważne było, kto jej w posiadaniu praw, bo i tak nic nie dawało się zrobić. Ale w tej chwili żyjemy już w zupełnie innym świecie.

Mógłby pan opowiedzieć nieco o tym, jak ważny jesst dobór odpowiedniego narratora i jak taka osoba może wzbogacić przyjemność słuchania audiobooka - lub wręcz przeciwnie?

Kiedyś rozmawiałem o audiobookach z bardzo poczytnym pisarzem. Napisał powieść, której narratorem był dwudziestokilkuletni czarny mężczyzna. Audiobook czytała pięćdziesięciokilkuletnia biała kobieta. Przy podejmowaniu tej decyzji nikt nie zapytał o jego zdanie i po pięciu minutach musiał wyłączyć, bo dosłownie nie był w stanie dalej słuchać.

W przypadku, kiedy autor żyje i można się do niego zwrócić - tego typu decyzje należy pozostawić jemu. Ja zostaję producentem i podejmę ostateczną decyzję, jeśli pisarz uzna, że trzech lektorów podoba mi się w równym stopniu. Jeśli autor książki żyje chciałbym, żeby był zadowolony. To jest najważniejsze.


A mojej smutnej, znajomej anonimowej pisarki było mi żal o tyle bardziej, że byłem BARDZO szczęśliwy z powodu wydania dwa dni temu Swordpoint ["Czubek miecza"]. Moja radość wypływa głównie z faktu, że szczęśliwa jest również autorka, Ellen Kushner. (Dowód i szczegóły na http://ellen-kushner.livejournal.com/tag/audiobook.) Swordspoint jest audiobookiem czytanym przez autorkę książki, ale pojawiają się w nim czasami dodatkowe efekty dźwiękowe i goście tak szacowni, jak Simon "Arthur Dent" Jones. To cudowne. Ona jest szczęśliwa, ja jestem szczęśliwy, słuchacze też wydają się niezwykle szczęśliwi, pracownicy Audible.com są szczęśliwi, bo ludzi chcą to kupować i ściągać, a pojawiające się już recenzje również wyrażają szczęście i radość.



(Fragmentu Swordspoint i mojego wprowadzenia  można posłuchać na http://www.audible.com/pd?asin=B006FJJDBW&source_code=NGAR0002WS101911)




Nie chcę wcale, żeby ten post stał się jedną wielka reklamą Swordspoint albo litanią narzekań na wydawców marnujących prawa do wersji audio książek. Chciałbym tylko zaznaczyć, że jeśli jesteś pisarzem Zainteresuj Się Swoimi Audiobookami Od Razu. Zainteresuj tym tematem swojego agenta. Wspomnij o nich przy przygotowywaniu kontraktu. Dowiedz się, czy sprzedajesz prawa, a jeśli tak - jaka kontrolę nad procesem powstawania będziesz mieć i czy ktoś będzie musiał skonsultować z tobą dobór lektora i inne kwestie dotyczące nagrywania.


Upewnij się też, że twój wydawca wymyślił, w jaki sposób dostarczyć ci darmowe egzemplarze (to łatwe w przypadku płyt CD, ale z platformami i wydawnictwami cyfrowymi może być znacznie trudniej).



Jeśli jesteś agentem literackim zwróć uwagę, że minęły czasy, gdy audiobooki były drogie i mało popularne, powstawały tylko z najlepiej sprzedających się książek, a skracanie było nieuniknione. Wkraczamy w złoty wiek i nie ma powodu, by na podstawie dowolnej książki nie mógł powstać profesjonalnie wyprodukowany audiobook. Pozostaw prawa do wersji audio autorowi, chyba że masz pewność, że zostaną użyte i dobrze wykorzystane. Jeżeli są sprzedawane razem z prawami do książki - ostrzeż autora i domagaj się, żeby miał prawo do zatwierdzenia.

Uwielbiam ACX i ogromnie podoba mi się, jak ta platforma działa. Pisarze (lub posiadacze praw), producenci i utalentowani lektorzy znajdują się i wspólnie tworzą audiobooki, które publikuje Audible. To platforma dla pisarzy, agentów, wydawców, którzy nie wiedzą co począć z dużą ilością praw książkowych do wersji audio, reżyserów/producentów/techników, aktorów i innych zainteresowanych. (Póki co dotyczy tylko USA, ale prace trwają.) (Więcej można dowiedzieć się na http://www.acx.com) (Koniec reklamy.)



I wcale nie reklamuje wyłącznie ACX. Tak naprawdę każdy może zrobić to samodzielnie, jeśli woli. Trzeba znaleźć odpowiedniego narratora lub studio, gotowy audiobook można rozprowadzać w sieci, można go rozdawać w ramach promocji książki albo po prostu dlatego, że można. Można też upewnić się, że jeśli wydawca postanawia wyprodukować audiobook, będzie się miało nad nim pieczę i że będzie on taki, jaki chcemy.


Bo w innym razie, możecie być zmuszeni pisać do znajomych i prosić ich, żeby nie słuchali audiobooków na podstawie waszych książek. A to byłoby doprawdy straszliwe.

niedziela, 18 grudnia 2011

Simpsonowie i Druga Matka

Neil napisał w poniedziałek 28 listopada 2011 o 16:54





Oto odcinek Simpsonów, w którym jestem. Nosi tytuł The Book Job. [Książkowa robota]. Nie wiem jak długo będzie dostępny.

Jeśli mieszkacie poza USA, a chcecie go obejrzeć, polecam Tunnelbear (do pobrania z www.tunnelbear.com). Używam tego, by przekonać internet, że znajduję się w USA lub UK, w zależności od tego, co jest mi akurat potrzebne. Usługa jest darmowa, ale ja w końcu zdecydowałem się na płatną wersję.

Dobrze, że usłyszycie o tym jako pierwsi: brytyjskie Bloomsbury planuje na przyszły rok specjalne wydanie Koraliny z okazji dziesięciolecia. Będzie ilustrowane przez Chrisa Riddella. Właśnie przysłali mi jego rysunki...
...


Walcz z cenzurą kupując w ten Cyber Poniedziałek [następujący po Dniu Dziękczynienia, w USA zwyczajowy dzień przedświątecznych promocyjnych zakupów w sieci - przyp. noita] prezenty od CBLDF! 25 najpopularniejszych obecnie autorów powieści graficznych napisze dedykację dla osó z Waszej listy w zamian za datki na rzecz Funduszu! A co najlepsze, zysk z każdego zakupionego przedmiotu przeznaczany jest na działalność prawną CBLDF związaną z ochroną Pierwszej Poprawki, a część każdej wpłaty mozna odpisać od podatku.


W ramach świątecznej akcji Spirit of Giving [Duch dawania] fundacja rodzinna Willa i Ann Eisner przekaże na konto CBLDF po 1 $ za każdą wpłatę i każdy zakup dokonany na naszej stronie. Wpłacą również po 5 $ za każdą osobę, która do 31 grudnia dołączy, odnowi lub podaruje komuś w prezencie członkostwo w CBLDF! 25 legendarnych autorów komiksów napisze dedykacje w najlepszych na prezenty książkach roku.

Tegoroczne komiksowe prezenty bez trudu wybierzesz spośród dzieł takich mistrzów jak Neil Gaiman, art spiegelman, Frank Miller, Dave Biggons i Scott McCloud, gigantów komiksu jak Chester Brown, Dan Clowes, Los Bros. Hernandez, Seth i Adrien Tomine; ikon komiksu niezależnego: Jeffa Smitha, Evana Dorkina, Larry'ego Mardera, Carli Speed McNeil i Terry'ego Moore'a; wizjonerów komiksów superbohaterskich: Eda Brubakera, Jonathana Hickmana i Paula Levitza lub mistrzów mocnych wrażeń: Roberta Kirkmana, Jasona Aarona, Briana Azzarello, Gartha Ennisa, Briana K. Vaughana i Briana Wooda!

piątek, 16 grudnia 2011

O pączkach, plakatach i wspominaniu Anne McCaffrey

Neil napisał w środę 23 listopada 2011 o 16:48

W USA wyemitowano mój odcinek Simpsonów. Obejrzałem go w towarzystwie Maddy, jej przyjaciół i kilkorga moich znajomych. Jedliśmy pączki (różne rodzaje, ale najwięcej było takich z posypką), inne przekąski i zrobiło się z tego prawdziwe telewizyjne party (zawsze chciałem takie zorganizować, ale jakoś dotąd się nie złożyło). Nie powiedziałem dziewczynkom o czym będzie odcinek, więc zwroty akcji i ostateczne rozwiązanie intrygi (których tutaj nie zdradzę, bo wielu z Was jeszcze tego nie widziało) je zaskoczyły.

Kiedy odcinek dobiegł końca, dziewczynki udały się do kuchni, aby chichotać do woli, a ja wraz z Billem Stitelerem obejrzałem go raz jeszcze. Tym razem zatrzymywaliśmy co chwilę, żeby wychwycić wszystkie ukryte w serialu książkowe żarty.

Odcinek zebrał świetnie recenzje, co jest zasługą głównego producenta Matta Selmana, scenarzysty Dana Vebbera oraz całej załogi dbającej o scenariusz. I lubię sobie myśleć, że w równoległym wszechświecie, w którym wszyscy różowi ludzie są żółci, inna wersja mnie popija drinki i wyleguje się na plaży w Shelbyville.
...

W ubiegłym tygodniu Rachel Abrams z Harper Children przysłała mi wyniki konkursu na plakat akcji All Hallow's Read. A że jestem Bardzo Złym Człowiekiem, nie zamieściłem ich tutaj. (Najpierw ludzie pisali na Twitterze, że jeszcze nie wszystkie plakaty widać na Flickr i wolą poczekać, aż będzie komplet. A potem zaczęło się Simpsonowe Szaleństwo i zapomniałem. Proszę o wybaczenie wszystkich artystów siedzących jak na szpilkach w oczekiwaniu na wyniki.)

Udział w konkursie wymagał zaprojektowania plakatu promującego All Hallow's Read. Zwycięski projekt zostanie wydrukowany w limitowanym nakładzie i rozesłany do biorących udział w akcji księgarni w 2012 roku (druk i dystrybucję sponsoruje HarperCollins).

A Rachel pisze:

Zrobiliśmy głosowanie i zdobywcą Głównej Nagrody został plakat...
Sksletonkey za czarujące przedstawienie All Hallows Read!




Na pierwszym miejscu remis pomiędzy sfdavered
All Hallows Read poster

i Sarą Koncilja
all hallows read poster

Częścią Głównej Nagrody, poza drukiem i dystrybucją plakatu, jest jego egzemplarz z autografem oraz Specjalna Paczka od Neila Gaimana. Będzie ona zawierać pierwsze wydanie Księgi cmentarnej z autografem oraz powieść i powieść graficzną Koralina.
Nagrodą za dwa pierwsze miejsca są takie same paczki.


Gratuluję zwycięzcom, ale również wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Wszystkie nadesłane plakaty  były naprawdę wspaniałe (można je obejrzeć na
  http://www.flickr.com/photos/webgoblin/favorites/?view=lg – sprawdźcie sami). Cieszę się, że to nie ja musiałem je oceniać.

Mam nadzieję, że za rok, w październiku, ten link zostanie wykorzystany do rozpowszechniania wszystkich plakatów – są naprawdę fantastyczne.

Dziękuje BARDZO wszystkim, którzy wzięli udział.
...

Dowiedziałem się wczoraj, że zmarła Amme McCaffrey.

Po raz pierwszy zetknąłem się z nią jako nastolatek, kiedy leżałem w łóżku z mononukleozą. Kolega wpadł i przyniósł mi stos książek, bo mogłem jedynie czytać i były wśród nich książki Anne McCaffrey. Przeczytałem serię Jeźdźcy smoków oraz Statek, który śpiewał i je pokochałem.

Osobiście poznaliśmy się pod koniec lat 80., kiedy jako młody pisarz przyjechałem na konwent, którego była Gościem Honorowym. To był niewielki konwent, a ona postanowiła otoczyć mnie opiekuńczym skrzydłem i udzielić kilku rad, których będę potrzebował później w życiu i tak też zrobiła. To były same dobre rady, ale najbardziej utkwiło mi w pamięci to, jak przeżyć trasę promocyjną po USA (chciała, bym przeprowadził się do Irlandii i prawie to zrobiłem.) Już wcześniej lubiłem ją jako pisarkę, a nim konwent dobiegł końca, uwielbiałem ją również prywatnie. Przez kolejne lata dostawałem od niej od czasu do czasu jakąś wiadomość lub e-mail i w ten sposób troszczyła się o mnie – były to rzeczy w rodzaju informacji o wydawcy z zagranicy, który miał dla mnie pieniądze, ale nie wiedział gdzie się zgłosić.

Po raz ostatni widzieliśmy się w 2005 roku, kiedy wygłaszałem toast podczas wręczenia nagród Nebula. Cieszyłem się z naszego spotkania równie mocno, co Anne.

Zrobiło mi się niezmiernie przykro na wieść, że odeszła. Ale kiedy zacząłem o tym pisać, nieco głupio ucieszyłem się, że przecież jesteśmy razem na kilku zdjęciach. Bo tak często dopiero po śmierci przyjaciół orientuję się, że nie mamy żadnych wspólnych zdjęć...

niedziela, 20 listopada 2011

Hej, hej, jesteśmy... em... w "Simpsonach"

Neil napisał w niedzielę, 20 listopada 2011r. o 00:40

W styczniu byłem tutaj:

Dostałem egzemplarz tego.

I nagrałem swoje kwestie tutaj, w towarzystwie producenta Matta Selmana, który pomagał mi, jak potrafił.

A teraz, jedenaście miesięcy później, oto nadchodzimy... idziemy ulicą... patrzą na nas dziwnie wszyscy... Nie, to coś innego. W każdym razie, podoba mi się to ujęcie, ponieważ mam na sobie garnitur i krawat.

Jeśli jesteście w Stanach, odcinek "Simpsonów", w którym występuję, "The Book Job", zostanie wyemitowany jutro, o 20:00 lub 19:00 czasu centralnego.

Jeśli nie jesteście w Stanach, pewnie będziecie musieli na niego trochę poczekać.

Nie, też go jeszcze nie widziałem. Mam nadzieję, że obejrzę go jutro z córką, jej znajomymi, prawdopodobnie jedząc pączki.

...

Z blogu Marka Evaniera dowiedziałem się, że zmarł Les Daniels. Oto nekrolog w New York Times. Jako chłopiec miałem książka Lesa "COMIX. HISTORIA KOMIKSÓW W AMERYCE", uwielbiałem ją i wiele się z niej nauczyłem. Spotkałem Lesa dopiero na NeConie w Providence, Rhode Island.

Naprawdę go polubiłem, udało mi się podziękować mu za COMIX, a dobrze jest powiedzieć "dziękuję". Moja obsesja na punkcie Jacka Benny'ego zaczęła się po rozmowie z Lesem o radiu, w trakcie której powiedziałem, że wszystkie najlepsze komedie radiowe są brytyjskie, wymieniając Hancock's Half Hour, The Goons,Round the Horne i Autostopem przez galaktykę. Les zgodził się... ale dodał, że przecież był jeszcze The Jack Benny Show. Parę tygodni później przesłał mi parę kaset, żebym mógł się przekonać. Nie tylko się przekonałem, ale też uzależniłem. Dziękuję, Les.