Pokazywanie postów oznaczonych etykietą All Hallows Read. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą All Hallows Read. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2012

ZARAZ STANIE SIĘ COŚ NAPRAWDĘ FAJNEGO

Neil napisał w czwartek 25 października 2012 o 3:29

„Jaką historię chcecie ode mnie usłyszeć?”

W samochodzie, w drodze na lotnisko w piątkowe popołudnie rozmawiałem przez telefon z ludźmi z Audible.com. Wpadli na bardzo, bardzo fajny halloweenowy pomysł związany z All Hallows Read, coś od nich i ode mnie dla świata.

A może  – zaproponowali.  –  mógłbym przeczytać opowiadanie, a oni zamieściliby je w sieci za darmo? Może zechciałbym zaprezentować coś z klasycznego horroru?

Nie. – odpowiedziałem.  – Wolałbym przeczytać opowiadanie, które niedawno napisałem i przeczytałem podczas wręczania nagród George'a Masona, opowiadanie, które ludzi przestraszyło. 

To brzmi nawet lepiej – odparli.

Zapytałem, czy mogliby zrobić przycisk „Płać ile chcesz”, żeby zysk został przekazany na cele charytatywne. Sprawdzili i odmówili, bo firma nie jest na to przygotowana...

... ale zgodzili się przekazać pieniądze za każde kolejne pobranie opowiadania. Czyli jeśli do Halloween uda nam się osiągnąć sto tysięcy pobrań, Audible przekaże wybranej przeze mnie organizacji charytatywnej sto tysięcy dolarów...

I Audible.co.uk postanowiło dołączyć. Oni wesprą brytyjską organizację charytatywną.

Wsiadłem do samolotu. Poleciałem do Londynu. Kiedy tylko studio nagraniowe na Wardour Street zostało otwarte w poniedziałek rano, wszedłem tam i nagrałem swoje opowiadanie (oraz dodatkową historyjkę, którą zamieścimy jako szalony prezent, jeśli odpowiednio wiele osób ściągnie to pierwsze). Pracownicy Audible harowali nocami, żeby przygotować wszystko na czas.

Zazwyczaj między wpadnięciem na pomysł, a rozpoczęciem sprzedaży mija więcej, niż tydzień...

Organizacje dobroczynne wybraliśmy z dumą i uwagą: zdecydowaliśmy się na Donors Choose
http://www.donorschoose.org/ w USA i Booktrust http://www.booktrust.org.uk/ w Wielkiej Brytanii.

To była preambuła.

Proszę wejść na stronę i ściągnąć opowiadanie, TERAZ. Proszę.

Akcja potrwa tylko do Halloween. Opowiadanie będzie można ściągnąć tylko do Halloween. Darowizny w zamian za pobranie opowiadania będą liczone tylko do Halloween.

I proszę, żeby  – na razie  – nie rozpowszechniać opowiadania, a przynajmniej namawiać przy okazji innych do pobierania go ze strony. Każde darmowe pobranie oznacza pieniądze dla Donors Choose lub BookTrust.

A zatem opowiedzcie o tym wszystkim. Używajcie oznaczenia #ScareUs [#PrzestraszNas] na Twitterze lub Tumblrze, żeby powiedzieć nam jak bardzo opowiadanie Wam się podobało, żeby zareklamować je innym albo żeby powiedzieć nam o tym, co WAS przeraża.

Opowiadanie nie było dotąd publikowane (wkrótce znajdzie się w antologii zatytułowanej Niemożliwe Potwory, pod redakcją Kasey Lansdale, wydawanej przez Subterranean Press). Jest dość zabawna i, mam nadzieję, w sam raz straszna na Halloween, ma też niepoważny tytuł: Click-Clack the Rattle Bag [„Stuk-Puk Zagrzechotał Wór”].

Bardzo proszę. Wejdźcie na stronę www.Audible.com/ScareUs jeżeli mieszkacie w USA lub innym kraju, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii lub na www.Audible.co.uk/ScareUs jeżeli mieszkacie w Wielkiej Brytanii/krajach Wspólnoty. I ściągnijcie opowiadanie. Jak mogłem już wspomnieć, opowiadanie jest darmowe. Całkowicie, kompletnie i zupełnie darmowe.

To krótkie opowiadanie, trwa około dziesięciu minut.

Ja jestem głosem narratora.

A jeżeli nie jesteście przekonani, zostałem zapewniony, że jeśli nie chcecie, nie musicie zostać członkami Audible.com. Wystarczy adres e-mail, żeby było wiadomo, że nie jest to jakiś automat.

I proszę tylko o jedno – wysłuchajcie opowiadania dopiero po zmroku...


Raz jeszcze: www.Audible.com/ScareUs dla USA i reszty świata
lub www.Audible.co.uk/ScareUs dla Wielkiej Brytanii.

piątek, 16 grudnia 2011

O pączkach, plakatach i wspominaniu Anne McCaffrey

Neil napisał w środę 23 listopada 2011 o 16:48

W USA wyemitowano mój odcinek Simpsonów. Obejrzałem go w towarzystwie Maddy, jej przyjaciół i kilkorga moich znajomych. Jedliśmy pączki (różne rodzaje, ale najwięcej było takich z posypką), inne przekąski i zrobiło się z tego prawdziwe telewizyjne party (zawsze chciałem takie zorganizować, ale jakoś dotąd się nie złożyło). Nie powiedziałem dziewczynkom o czym będzie odcinek, więc zwroty akcji i ostateczne rozwiązanie intrygi (których tutaj nie zdradzę, bo wielu z Was jeszcze tego nie widziało) je zaskoczyły.

Kiedy odcinek dobiegł końca, dziewczynki udały się do kuchni, aby chichotać do woli, a ja wraz z Billem Stitelerem obejrzałem go raz jeszcze. Tym razem zatrzymywaliśmy co chwilę, żeby wychwycić wszystkie ukryte w serialu książkowe żarty.

Odcinek zebrał świetnie recenzje, co jest zasługą głównego producenta Matta Selmana, scenarzysty Dana Vebbera oraz całej załogi dbającej o scenariusz. I lubię sobie myśleć, że w równoległym wszechświecie, w którym wszyscy różowi ludzie są żółci, inna wersja mnie popija drinki i wyleguje się na plaży w Shelbyville.
...

W ubiegłym tygodniu Rachel Abrams z Harper Children przysłała mi wyniki konkursu na plakat akcji All Hallow's Read. A że jestem Bardzo Złym Człowiekiem, nie zamieściłem ich tutaj. (Najpierw ludzie pisali na Twitterze, że jeszcze nie wszystkie plakaty widać na Flickr i wolą poczekać, aż będzie komplet. A potem zaczęło się Simpsonowe Szaleństwo i zapomniałem. Proszę o wybaczenie wszystkich artystów siedzących jak na szpilkach w oczekiwaniu na wyniki.)

Udział w konkursie wymagał zaprojektowania plakatu promującego All Hallow's Read. Zwycięski projekt zostanie wydrukowany w limitowanym nakładzie i rozesłany do biorących udział w akcji księgarni w 2012 roku (druk i dystrybucję sponsoruje HarperCollins).

A Rachel pisze:

Zrobiliśmy głosowanie i zdobywcą Głównej Nagrody został plakat...
Sksletonkey za czarujące przedstawienie All Hallows Read!




Na pierwszym miejscu remis pomiędzy sfdavered
All Hallows Read poster

i Sarą Koncilja
all hallows read poster

Częścią Głównej Nagrody, poza drukiem i dystrybucją plakatu, jest jego egzemplarz z autografem oraz Specjalna Paczka od Neila Gaimana. Będzie ona zawierać pierwsze wydanie Księgi cmentarnej z autografem oraz powieść i powieść graficzną Koralina.
Nagrodą za dwa pierwsze miejsca są takie same paczki.


Gratuluję zwycięzcom, ale również wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie. Wszystkie nadesłane plakaty  były naprawdę wspaniałe (można je obejrzeć na
  http://www.flickr.com/photos/webgoblin/favorites/?view=lg – sprawdźcie sami). Cieszę się, że to nie ja musiałem je oceniać.

Mam nadzieję, że za rok, w październiku, ten link zostanie wykorzystany do rozpowszechniania wszystkich plakatów – są naprawdę fantastyczne.

Dziękuje BARDZO wszystkim, którzy wzięli udział.
...

Dowiedziałem się wczoraj, że zmarła Amme McCaffrey.

Po raz pierwszy zetknąłem się z nią jako nastolatek, kiedy leżałem w łóżku z mononukleozą. Kolega wpadł i przyniósł mi stos książek, bo mogłem jedynie czytać i były wśród nich książki Anne McCaffrey. Przeczytałem serię Jeźdźcy smoków oraz Statek, który śpiewał i je pokochałem.

Osobiście poznaliśmy się pod koniec lat 80., kiedy jako młody pisarz przyjechałem na konwent, którego była Gościem Honorowym. To był niewielki konwent, a ona postanowiła otoczyć mnie opiekuńczym skrzydłem i udzielić kilku rad, których będę potrzebował później w życiu i tak też zrobiła. To były same dobre rady, ale najbardziej utkwiło mi w pamięci to, jak przeżyć trasę promocyjną po USA (chciała, bym przeprowadził się do Irlandii i prawie to zrobiłem.) Już wcześniej lubiłem ją jako pisarkę, a nim konwent dobiegł końca, uwielbiałem ją również prywatnie. Przez kolejne lata dostawałem od niej od czasu do czasu jakąś wiadomość lub e-mail i w ten sposób troszczyła się o mnie – były to rzeczy w rodzaju informacji o wydawcy z zagranicy, który miał dla mnie pieniądze, ale nie wiedział gdzie się zgłosić.

Po raz ostatni widzieliśmy się w 2005 roku, kiedy wygłaszałem toast podczas wręczenia nagród Nebula. Cieszyłem się z naszego spotkania równie mocno, co Anne.

Zrobiło mi się niezmiernie przykro na wieść, że odeszła. Ale kiedy zacząłem o tym pisać, nieco głupio ucieszyłem się, że przecież jesteśmy razem na kilku zdjęciach. Bo tak często dopiero po śmierci przyjaciół orientuję się, że nie mamy żadnych wspólnych zdjęć...

poniedziałek, 24 października 2011

Wieści na temat All Hallows Read i inne rzeczy


Neil napisał w piątek 21 października 2011 o 15:36



Mam straszne zaległości w pisaniu bloga. Częściowo dlatego, że zacząłem bawić się Tumblrem (http://neil-gaiman.tumblr.com/) i to świetna zabawka, błyszcząca nowinka, a poza tym ułatwia zrobienie kilku rzeczy, które na Bloggerze są dość trudne. Częściowo dlatego, że na trochę zniknąłem, zajmowałem się paroma rzeczami, w tym spędzaniem czasu z Amandą i jej siostrą w Santa Fe, gdzie byłem Wujkiem dla jej siostrzeńca Ronana, który zaczął mówić do mnie "Wujek Neil", a potem "Neilgaiman", a gdy widziano go ostatnio, odpierał wszelkie próby Amandy namówienia, by mówił do mnie "Wujku Neilgaimanie".
Wczoraj poszedłem zobaczyć jak grają Chippewa Valley Roller Girls. (Grały przeciwko Harbor City w Duluth i zostały honorowo pokonane.) Moja asystentka Lorraine jeździ z nimi jako Quiche Me Deadly, choć wczoraj nie była na wrotkach, a organizowała... cóż, na moje oko wyglądało, że organizowała wszystko. Na przykład występ Lojo Russo w przerwie. A po meczu przedstawiła mnie koleżankom z zespołu.


Zdjęcie: Ctein



W końcu przekonała je, żeby mnie oddały.
...
No tak.
Jestem w domu, załatwiam sprawy, przygotowuję się do World Fantasy Convention w San Diego i późniejszej trasy Wieczorów z Neilem i Amandą po Zachodnim wybrzeżu.
31 października Amanda będzie gościem muzycznym (specjalnie na tę okazję organizuje niewielką, czarodziejską supergrupę), a ja gościem rozmawiającym z Craigiem Fergusonem. Miałem nadzieję, że uda mi się wręczyć mu wegetariański haggis MacSweena. Drugim gościem będzie Zooey Deschanel. Będziemy się świetnie bawić.
Ze studia Late Late Show jedziemy do Wilshire Ebell na próbę, a potem pierwszy z serii Wieczorów z Neilem i Amandą.






(Kiedy to piszę, są jeszcze bilety na występ z LA – pewnie dlatego, że to Halloween i ludzie miewają wtedy plany. Oba występy w San Francisco, koncert w Portland i Vancouver wyprzedały się natychmiast. Zostało jeszcze kilka biletów do Seattle na 9 listopada.)

Co mi przypomina...


Kiedy rok temu leciałem samolotem dotarło do mnie, że częścią obchodów Halloween powinno być wręczanie strasznych książek i napisałem na blogu to:


Wczoraj wieczorem leciałem samolotem do domu i pomyślałem:
Właściwie istnieje zbyt mało tradycji dawania sobie książek. 
Mamy Światowy Dzień Książki, który wziął się od Dnia Don Kichota/Urodzin Cervantesa/Dnia św. Jerzego w Hiszpanii, w trakcie którego rozdaje się róże i książki, ale naprawdę, potrzebujemy więcej chwytliwych tradycji, przy których dawano by sobie książki, tradycji, które objęłyby cały świat. 

I wtedy pomyślałem:
W następny weekend jest Halloween...

Tak więc:
Proponuję, żebyśmy w dzień lub w tygodniu, kiedy będzie Halloween, dawali sobie przerażające książki. Dajcie dzieciom przerażające książki, które polubią i które są dla nich odpowiednie. Dajcie dorosłym przerażające książki, które im się spodobają.
Proponuję, żeby dzieła takich autorów jak John Bellairs, Stephen King, Arthur Machen, Ramsey Campbell, M. R. James, Lisa Tuttle, Peter Straub, Daphne Du Maurier, Clive Baker i setek, setek innych zmieniły właścicieli -- książki nowe, stare, używane, książki ulubione lub nieznane. Dajcie komuś przerażającą książkę na Halloween. Sprawcie, że poczują na skórze dreszcze...
Dajcie komuś przerażającą książkę. 
Jeśli nie wiecie, jakie książki są dostępne albo jaka książka byłaby odpowiednia dla osoby, której chcecie ją dać, porozmawiajcie ze sprzedawcami w księgarniach. Oni uwielbiają pomagać, przynajmniej większość z nich. (Reszta zwykle nie zostaje księgarzami na długo.) Porozmawiajcie z bibliotekarzami. (Ale nie planujcie rozdawać ich książek, chyba że zorganizują wyprzedaż biblioteczną.) 
To tyle. Oto mój pomysł. 
Przerażająca książka. Halloween. 
Kto jest ze mną?

Neil

(A dla tych z was, którzy zaprotestują, że szczerze, nie trzeba mieć wymówki, żeby dawać sobie książki w prezencie i że robicie to cały czas i jest to dla was tak naturalne jak oddychanie -- cóż, to wspaniale i cieszę się. Pomyślcie o tym jako o okazji do podzielenia się książkami z ludźmi, którym normalnie byście ich nie dali, lub dostania książek, których inaczej moglibyście nigdy nie przeczytać.)



I z udziałem zawsze pomocnego Web Goblina, Dana Guya oraz byłego Web Elfa, Olgi Nunes, stworzyliśmy stronę All Hallows Read: http://www.allhallowsread.com/. (Nazwa pojawiła się na Twitterze.)

W tym roku wiele osób podchwyciło obciętą głowę.




Kilka miesięcy temu zadzwoniłem i opowiedziałem o tym wszystkim Elise Howard, która od dziesięciu lat jest moją redaktorką w Harper Children's. Pomysł udziału w przedsięwzięciu bardzo przypadł jej do gustu. Zaproponowała druk plakatu – nagrody w konkursie...

Artysto: Weź udział w konkursie na plakat All Hallow’s Read, a Twój projekt może zostać oficjalnym plakatem All Hallow’s Read w 2012 roku.
Twój orginalny projekt powinien promować All Hallow’s Read i zachęcać do udziału w przedsięwzięciu. Zwycięski plakat zostanie zamieszczony na stronie AllHallowsRead.com, a w 2012 zostanie wydrukowany w limitowanym nakładzie i rozesłany do księgarni biorących udział w programie (druk i dystrybucję sponsoruje HarperCollinsPublishers).

Pomyślałem, że pomysł z plakatem jest wspaniały i byłem zachwycony, że zechcieli wszystko zasponsorować i wtedy przyszła kolejna wiadomość od Elise. Tym razem na mieszkańców Nowego Jorku czeka coś jeszcze fajniejszego. We wtorek...

Cześć, Neil.



Wszyscy w Harper chcą wziąć udział w All Hallows Read i naszej wielkiej akcji książkowej 25.10. Poza zachęcaniem wszystkich do udziału w halloweenowym rozdawnictwie i dzielenia się wrażeniami i zdjęciami, postanowiliśmy zostawić w różnych miejscach Nowego Jorku sześćdziesiąt tytułów dla czytelników w różnym wieku. Szczęśliwi znalazcy mogą trafić na egzemplarze Księgi cmentarnej i Koraliny, Mrocznego Edenu Patricka Carmana, Possess Rachel McNeil, Strasznych Opowiadań Alvina Schwartza oraz Dobranoc wampirka Lisy Brown.
Będzie można pobrać ze strony naklejkę All Hallow's Read i kontynuować misję.
Przez cały dzień będziemy nagłaśniać akcję na Twitterze i Facebooku. Wypatruj ulubionych pracowników Harper 25.10 w dyskusjach oznaczonych #AllHallowsRead ! 

Elise

Poza podrzucaniem książek, przygotowali znakomicie przerażające propozycje książkowe (można je przeczytać na http://www.allhallowsread.com/book-recommendations/, a ja zrobiłem listę z pomocą około 1800 sugestii z Facebooka i została ona zamieszczona na stronie jako plik PDF.
Żeby zostawić gdzieś książkę dla przypadkowego znalazcy oczywiście wcale nie trzeba być wydawcą. Ze strony All Hallows Read można pobrać specjalną naklejkę do wydrukowania i włożenia do książki - żeby było wiadomo, że jest ona zostawiona do zabrania i przeczytania.

Akcja ma nawet swoje własne forum, gdzie można wymieniać się pomysłami, wskazówkami i sprytnymi pomysłami na wręczanie strasznych książek.

...
Czuję nadchodzący koniec dekady. Dziesięć lat temu byłem pisarzem "dorosłej" literatury, który zamierzał wydać książkę pt. Koralina, pierwszą książkę dla dzieci w dużym wydawnictwie. Miałem dwie redaktorki, Sarah Odedinę w brytyjskim Bloomsbury i Elise Howard w amerykańskim Harper Children's. Były to dwie najmądrzejsze redaktorki, jakie mogły się komukolwiek trafić. Czułem komfortowo i bezpiecznie, doradzały mi, ale nigdy nic nie kazały, wspierały moje pisarskie wysiłki i cierpliwie czekały, choć miały pełne prawo domagać się gotowej książki. Po jednej po każdej stronie Atlantyku.
A w ciągu kilku tygodni każda z nich rozpocznie swoje własne przedsięwzięcie. Sarah będzie wydawać książki dla dzieci w Wielkiej Brytanii pod szyldem Hot Key Books, a Elise stworzy dziecięcą serię wydawniczą dla Algonquin Books w Chapel Hill.

Chciałem je z tego miejsca pożegnać i za wszystko podziękować. Pisarze, którzy będą u nich wydawać będą mieli naprawdę wiele szczęścia, a mnie będzie ich brakowało.
...

Cześć Neil,
Za długie to na Twitter, a chciałam zapytać, czy wiesz o istnieniu projektu "Mark czyta" Marka Oshiro i o tym, że zajmuje się Amerykańskimi bogami (prawie skończył)?
Projekt wystartował jako żart, "Mark czyta Zmierzch", ale kiedy Mark zaczął w podobny sposób pisać bloga na temat Harry'ego Pottera odkrył, że seria mu się podoba i przestał się z niej naśmiewać. Teraz wybiera książki, które mogą mu się spodobać i które traktuje poważnie, nie bieżąco, rozdział po rozdziale recenzuje, zapisuje swoje reakcje i próbuje powstrzymać się od spoilerów. Blog ma dosłownie miliony wejść i setki tysięcy fanów.
Wiem, że nie mógłbyś wspominać o każdym, kto robi coś związanego z czytaniem którejś z  Twoich książek i że pewnie już wszystko słyszałeś, ale prawdziwy powód, dla którego piszę pojawił się w dzisiejszym wpisie (rozdział 18)
"i na tym polega urok Amerykańskich bogów. Teoretycznie jest to powieść fantastyczna, ale rzadko to czuć. Sprawia raczej wrażenie, że to najlepsza z możliwych lekcja historii albo opowieść przy ognisku, szczera i płynąca prosto z serca, a może i przekazywana z pokolenia na pokolenie od wieków. Dodaje otuchy nawet, jeśli chwilami bywa niepokojąca i podczas czytania czułem, że podzielono się nią ze mną z szacunku dla mnie jako czytelnika i człowieka. Nieczęsto zdarza mi się takie poczucie przy czytaniu książek. Zupełnie jakby Gaiman był bliskim przyjacielem, który ufa ci na tyle, żeby przekazać tę opowieść, jesteś w porządku i może z pewnością powiedzieć, że na to zasługujesz."


Pomyślałam, że to miłe słowa i że powinieneś o tym wiedzieć.
jak zawsze najlepszego,
Natalie Fisher

Zajrzałem na stronę Mark Czyta i byłem pod wrażeniem. Jako pisarzowi, było mi przyjemnie zobaczyć, jak wiele uwagi czytelnik poświęca książce i poczytać jego reakcje. Również w komentarzach ujawnili się mądrzy ludzie. (Akcję można śledzić na http://markreads.net/reviews/category/american-gods/)
...


Dwie rzeczy na koniec: Lemony Snicket pisze o pieniądzach i cieście w Occupy Writers, a Elvis Costello śpiewa jedną z moich ulubionych piosenek ze swojego pierwszego albumu, My Aim Is True, ale zamiast aniołów są potwory, a zamiast buta - cyfra dwa.

piątek, 12 listopada 2010

przekładaniec

Rok temu miałem spotkać się z córką zwyciężczyni licytacji Moth pod hasłem "herbatka z Neilem Gaimanem" i wszystko poszło zupełnie nie tak, jak miało.

Zwyciężczyni aukcji była mamą pewnej bardzo miłej młodej damy i zapłaciła 4400 $, żeby jej córka mogła wypić w moim towarzystwie herbatę (a pieniądze miały wesprzeć działalność The Moth, inicjatywy, którą bardzo popieram: ludzie opowiadają innym historie ze swojego życia. Posłuchajcie ich podcastów). Niestety kiedy dotarliśmy z miłą młodą damą do rzekomej herbaciarni powiedziano nam, że nikt nic o nas nie wiem, a w ogóle to nie podają tam herbaty. Wszystko szło tak źle, że postanowiłem zabrać ową młodą damę do siedziby DC Comics (zdążyła przyznać się, że uwielbia komiksy, zwłaszcza Vertigo, i po studiach chciałaby się zająć ich redagowaniem.), a potem wpadliśmy na Paula Levitza, wydawcę DC, który przeprowadził nią godzinne warsztaty na temat redagowania i wspomniał coś o wakacyjnym stażu.

Spotkałem młodą damę ponownie miesiąc temu, podczas podpisywania antologii Year's Best American Comics i powiedziała mi, że właśnie zakończyła letni staż w DC, była nim zachwycona i nieudana herbatka okazała się czymś nieporównywalnie lepszym, niż dowolna udana herbatka, więc była niezwykle szczęśliwa i bardzo wdzięczna.

Nie mogę obiecać, że w tym roku herbatka ze mną pójdzie równie źle. Ale Moth znów proponuje taką aukcję. Można też zostać "człowiekiem Onion".

https://www.biddingforgood.com/auction/item/Browse.action?auctionId=120612926

...

Już bardzo rzadko zajmuję się dziennikarstwem, a jeszcze rzadziej recenzuję książki (wydaje mi się, że ostatnio napisałem coś takiego sześć lat temu dla New York Timesa o Baśniach Braci Grimm z komentarzami), ale kiedy w ogóle nie piszę recenzji czuję się winny, jakbym przestał stanowić element dialogu kulturowego, więc właśnie zrecenzowałem dla Guardiana zbiór Full Dark, No Stars Stephena Kinga: http://www.guardian.co.uk/books/2010/nov/05/full-dark-stephen-king-review.

Z radością donoszę, że bardzo mi się podobał.

....
W środę kończę pięćdziesiąt lat. Ivy Ratafia zaczyna obchody wcześniej, od urodzinowego wpisu w swoim LJ.

Zamieszczam tutaj link, bo Ivy odpowiada na jedno z wielkich kosmicznych pytań, mianowicie: które dziewięć paneli w tym dwustronicowym komiksie przedstawia prawdziwe wydarzenia? Przez 17 lat nikomu nie udało się wytypować prawidłowo.

Zanim przeczytacie wyjaśnienie Ivy powinniście przeczytać sam komiks. Pochodzi z "Roast", komiksu narysowanego w 1993 roku na Chicago Comic Convention przez Scotta McClouda, a scenariusz napisali Scott i Ivy.

Przeczytajcie, co Ivy ma do powiedzenia na: http://ivy-rat.livejournal.com/104712.html

...

Naprawdę nie piszę dużo jako dziennikarz, więc bawi mnie, że jedyne dwa artykuł, które napisałem przez bardzo długi czas ukazują się w sieci tego samego dnia. Od momentu, kiedy zacząłem pisać tę notkę SPIN MAGAZINE zdążył zamieścić artykuł, który dla nich wczoraj napisałem.

Poprosili mnie o napisanie relacji z koncertu The Dresden Dolls w Halloween.

Nie jestem pewien, czy o coś takiego im chodziło, choć jest to między innymi relacja z koncertu. Ja jestem z tego artykułu zadowolony, a rzadko jestem zadowolony z pisania czegoś, co nie jest fikcją literacką. Można to przeczytać na http://www.spin.com/articles/neil-gaiman-amanda-palmer-dresden-dolls

Ludziom się podoba i to mnie cieszy.

...
I na koniec All Hallow's Read, czyli akcja, która jeśli wierzyć pogłoskom, okazała się ogromnym sukcesem. Najwyższy czas zacząć zastanawiać się, co powinniśmy zrobić za rok. Strona znajduje się pod adresem http://www.allhallowsread.com/ - jest uboga, bo została przygotowana w parę godzin na dwa dni przed Halloween. Chciałbym poznać więcej waszych pomysłów - co chcielibyście jeszcze znaleźć na stronie? Albo co chcielibyście zrealizować w prawdziwym świecie? Plakaty? Pomysły? Powinniśmy zwerbować księgarnie, wydawnictwa, czy biblioteki? A może wszystkich? Powinniśmy utworzyć wirtualną społeczność?


A co wyście zrobili (wręczyli, otrzymali) z okazji tegorocznego All Hallows Read, czym chcielibyście podzielić się z resztą świata?

(Joan of Dark dałem The Haunting of Hill House [Nawiedzony] Shirley Jackson, a przypadkowym osobom wręczałem egzemplarze Carrie.)

Skorzystajcie z formularza "Odpowiedz", który znajdziecie na dole każdej podstrony AHR. Zacznijmy wspólnie planować przyszłoroczne święto wręczania strasznych książek.
...

Dobra. Teraz czas iść na (bardzo małe) ognisko.

To dzisiejsze zdjęcie Cabala zrobione, kiedy poszliśmy przygotować ule na zimę.

czwartek, 4 listopada 2010

Już jeee...eeest...

Neil napisał w piątek, 29 października 2010 o 01:27 AM
Pssst. Już jest i działa. Na razie tylko szkielet. Podrzuciłem pomysł, webgoblin i niegdysiejszy webelf zabrali się razem do pracy, ja napisałem FAQ na podstawie pytań zadawanych na Twitterze, Facebooku i tutaj i postanowiliśmy to wszystko zamieścić, przekonani, że ważniejsze, żeby cokolwiek już (dwa dni przed Halloween) było, niż żeby było idealnie.

Przez najbliższy rok będziemy poprawiać i udoskonalać, więc mam nadzieję, że przed następnym Halloween będzie to porządne źródło informacji.

Póki co prace trwają. Ale lepsze to, niż nic.

Kliknijcie i zobaczcie sami.


(A jeżeli nie wiecie co i dlaczego, wszystko zaczęło się tutaj kilka dni temu: http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2010/10/skromna-propozycja-ktora-nie-wymaga_24.html)

Na dwa dni kupowania książek przed Halloween...

Dziękuję, Dan Guy. Dziękuję, Olga.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Nienoszenie swojej koszulki i wibrujące kaczuszki

Neil napisał w poniedziałek 25 października 2010 o 14:44

Pomimo (możliwe, że właśnie dlatego,) że przez większość roku mieszkam poza Wielką Brytanią jestem niezwykle dumny z BBC.

Muszą oni stawiać czoła poważnym cięciom budżetowym (na tyle poważnym, że pozostaje mi mieć nadzieję, iż Doctor Who nie będzie polegał na dwóch postaciach, które w małym mieszkanku w Cardiff będą grały w pchełki, by zadecydować o losach wszechświata).

Mitch Benn też jest z nich dumny. Obejrzyjcie klip i zobaczcie dlaczego i jak bardzo...



Tutaj jest opowieść o tym, jak powstał ten klip. Mitch przysłał mi koszulkę Dumny z BBC, którą miałbym teraz na sobie, gdyby właśnie nie była w praniu.

Zamiast pokazywać się w niej, zapraszam na http://mitchbenn.com/proudofthebbc/, gdzie możecie zakupić własną koszulkę. Możecie nosić ją gdziekolwiek na świecie, aby zaznaczyć, jak dumni z BBC jesteście albo żeby po prostu pokazać, że szałowo wyglądacie w czarnej koszulce.

...
Mój odcinek Arthura pokazano dziś w USA. (Nie we wszystkich częściach kraju już go wyemitowano, trzeba sprawdzić lokalny program. Odcinek jest zatytułowany Falafelosophy.) PBS twierdzi, że mają w planach umieszczenie go w sieci już wkrótce - kiedy tylko to zrobią, zamieszczę link.

A tu jest wywiad przeprowadzony przez Ace Hotel w Nowym Jorku podczas mojego pobytu u nich. W wywiadzie występują wibrujące kaczki i Wielki Gejowski Samochód z Lodami. Jest tam też zdjęcie mnie grającego na ukulele.

[tłumaczenie wywiadu już wkrótce - przyp. noita]

...

Zachwyciło mnie to:
Nie mam pojęcia, czy w ten sposób należy komentować wpisy na blogu. Jeśli nie, po prostu udawaj, że wcale tego nie przysłałam. :-)

Komentarz do ostatniego wpisu na blogu:

"Właściwie istnieje zbyt mało tradycji dawania sobie książek."

Kiedy
ja i mój mąż zamieszkaliśmy razem, połączyliśmy nasze zbiory książkowe. Ale powstał problem w postaci książek, które lubiliśmy oboje, a teraz mieliśmy w dwóch egzemplarzach. Na początku nic z tym nie zrobiliśmy. Bo co, jeżeli uznamy, że wcale do siebie nie pasujemy - gdy się z kimś rozstajesz, zabierasz swoje książki, prawda? Ale po jakimś czasie postanowiliśmy pozbyć się zdublowanych tytułów na znak, że zawsze będziemy razem i już nigdy nie będziemy potrzebować dwóch egzemplarzy Nigdziebądź.

Wymyśliliśmy więc, że każdemu z gości na naszym ślubie wręczymy książkę (lub płytę) spośród tych powtarzających się, żeby oni też uczestniczyli w podjętej przez nas decyzji. Co więcej, była to dobra książka, skoro oboje ją lubiliśmy (No może z wyjątkiem Miecza Shannary, którego obydwa egzemplarze z chęcią byśmy oddali, gdybyśmy tylko znaleźli jakichkolwiek chętnych. :-) i będzie pamiątką ze ślubu.

I od tamtego czasu szczęśliwie jesteśmy razem (już dziewięć lat), nie czuję potrzeby odzyskania żadnej z rozdanych książek i pomysł wciąż podoba mi się jako symboliczny gest. Dla nas znaczył o wiele więcej, niż tradycyjne ceremonie.

Pozdrowienia (i dzięki za wszystkie wspaniałe książki!)
Monika


i to:

Drogi Panie Gaiman,

Po przeczytaniu wpisu o nowych tradycjach dawania książek chciałam tylko wspomnieć (jak zapewne również wiele innych osób, ale tak na wszelki wypadek napisałam), że w Norwegii istnieje tradycja dawania/czytania opowiadań detektywistycznych lub kryminałów na Wielkanoc, nazywa się to
påskekrimm czyli dosłownie "Wielkanocna zbrodnia".
Najlepszego,

Solveig Felton -- Szwedka, nie Norweżka, w razie gdyby był Pan ciekaw i doczytał tak daleko.

P.S. Dziękuję, że Pan pisze! Choć nie podoba mi się wszystko, co Pan piszę (przykro mi!), większość podoba mi się na tyle, że zawsze z chęcią sięgam po Pana nową książkę, a niektóre rzeczy podobają mi się tak bardzo, że tylko szukam pretekstu, aby wręczyć je przyjaciołom.


Pomysł All Hallow's Read uzyskał wspaniały odzew od blogujących. Monica Edinger opisuje akcję w Huffington Post:

http://www.huffingtonpost.com/monica-edinger/my-response-to-neil-gaima_b_772941.html

...a Bloggess (Blogini) nie tylko o niej pisze, ale załącza też zdjęcie w wannie w stylu Lśnienia: http://thebloggess.com/?p=8787

A Joe Hill, który napisał jedną z najbardziej przerażających książek ostatnich czasów, Pudełko W Kształcie Serca, popiera tę tradycję i poleca kilka książek na http://joehillfiction.com/?p=1678

(Mnóstwo wspaniałych propozycji strasznych książek również na http://www.facebook.com/neilgaiman.)

Gwoli uściślenia: nie proponuję rozdawania książek czy komiksów zamiast czekoladowych batoników i najeżonych żyletkami jabłek (w krajach, gdzie rozdaje się słodycze na halloween). (Choć niektórzy postanowili tak zrobić - kilka osób napisało, że zajrzeli do sklepów z używanymi rzeczami i wynieśli z nich pudła książek R.L. Stine'a, które zamierzają rozdać dzieciakom.)

Proponuję nieco inny zwyczaj.

Podarowania komuś strasznej książki w to halloween.

Nie chodzi o to, żeby każdemu, kogo znacie dać straszną książkę. Wybierzcie jedną albo kilka osób, na których wam zależy. Dajcie im w tym tygodniu książkę, która sprawi, że włosy zbieleją im z przerażenia.