niedziela, 19 kwietnia 2009

Sir Clement Freud

Neil napisał w czwartek 16 kwietnia 2009 o 9:14
Zmarł wczoraj Sir Clement Freud(tu nekrolog z "Telegraph"), którego nigdy nie spotkałem osobiście, ale jego córka Emma jest moją znajomą i umożliwiła nam kontakt e-mailowy. A wspominam o tym, bo choć we wspomnieniach jest mowa o jego karierze politycznej, medialnej oraz o tym, że był smakoszem, to nikt nie wspomina krótkiej, lecz wspaniałej kariery autora książek dla dzieci.

Clement Freud napisał "Grimble". Opowieść o chłopcu, którego rodzice wyjeżdżają do Peru i zostawiają mu liściki. Sporo w niej gotowania.

Jak w przypadku kilku innych moich ulubionych książek, z tą również zetknąłem się po raz pierwszy w "Jackanory", programie BBC. Tam aktorzy pokroju Kennetha Williamsa lub Martina Jarvisa (który wkrótce weźmie udział w nagrywaniu książki dźwiękowej "Dobry omen" dla wydawnictwa HarperCollins) po prostu czytali książki w telewizji, po piętnaście minut dziennie, a kamera pokazyway ich samych lub powoli przesuwała się po ilustracjach z książek. Sir Clement czytał "Grimble'a" tym cudownie smętnym głosem, każdy żart opowiadany z kamienną twarzą, to było wspaniałe.

Sama J. K. Rowling przyznała, że uwielbia "Grimble'a", ja również. I miał on - jego ton głosu, śmiertelna powaga, z jaką składał poszczególne zdania - znaczący wpływ na "Koralinę", co odkryłem czytając książkę Maddy.


Napisałem o tym w tej notce z maja 2002, jeszcze przed wydaniem "Koraliny":

Zszedłem więc poszperać na półkach z książkami w piwnicy w poszukiwaniu książek z czasów, gdy byłem małym chłopcem, czując, że to dziwaczne, zabawne i stylowe.

Znalazłem mocno-zniszczony-lecz-ukochany egzemplarz książki "Grimble i Boże Narodzenie Grimble'a" Clementa Freuda, wspaniałej opowieści o około dziesięcioletnim chłopcu (jego rodzice byli nieco roztargnieni), liścikach i gotowaniu, którą czytałem ostatnio mając chyba trzynaście lat. Przeczytałem pierwsze dwa rozdziały Maddy. Często się śmiała. Byłem zdziwiony ile ze śmiertelnej powagi Grimble'a przekradło się do "Koraliny".

Okazało się, że to jedna z książek, które po latach są dokładnie tak dobre, jak to pamiętasz, już od pierwszej strony, na której dowiadujemy się, że Grimble nie obchodził urodzin w jakiś konkretny dzień, jak inne dzieci. Raz na jakiś czas mama i tata kupowali tort, wtykali w niego świeczki i mówili "Wszystkiego najlepszego, Grimble. Dziś masz mniej więcej siedem lat" albo "Wczoraj miałeś około ośmiu i pół roku, ale cukiernia była zamknięta". Oczywiście tacy rodzice mają też pewne wady, na przykład to, że ma się na imię Grimble, co sprawia, że wszyscy pytają "Jak masz naprawdę na imię?" i trzeba odpowiadać "Naprawdę mam na imię Grimble".

Niestety nakład jest wyczerpany (choć można trafić na pojedyncze egzemplarze). Próbowałem wyszukać w google czy ktoś o niej wspomina i odkryłem, że to jedna z ulubionych książek J. K. Rowling. Tym bardziej dziwi mnie, że nikt ostatnio jej nie wznowił z napisem na okładce "GRIMBLE to jedna z najzabawniejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam - J. K. Rowling, autorka Harry'ego Pottera" i nie sprzedał tym sposobem całej ich góry.

(Gdy wieki temu spotkałem Emmę Freud po raz pierwszy, w biurze Comic Relief, powiedziałem do niej "Pani ojciec napisał Grimble'a!", a ona sie rozpromieniła. Później wyszła za mojego przyjaciela Richarda Curtisa, scenarzystę "Czarnej żmiji" i próbuję w ten sposób stworzyć wrażenie, że ta notka jest spójna tematycznie.)
Parę miesięcy później rozmawiałem na ten temz z Emmą i napisałem na blogu w grudniu 2002
Zapomniałem napisać, że podczas pobytu w Anglii powiedziałem Emmie Freud jak bardzo podobała mi się napisana przez jej ojca książka "Grimble" (jak już wspominałem na tym blogu) i powiedziała mi, że powstało w sumie sześć opowieści o Grimble'u z przeznaczeniem do przeczytania w programie telewizyjnym "Jackanory", z których cztery nie zostały nigdy dotąd zebrane i wydane. Gawędziliśmy o tym, co J.K.Rowling powiedziała na temat książki, gdy wymieniała swoje trzy ulubione książki dla dzieci ("Trzecia to "Grimble" Clementa Freuda. To jedna z najzabawniejszych książek jakie kiedykolwiek czytałam, a sam Grimble, mały chłopiec, to wspaniała postać. Bardzo chciałabym zobaczyć ekranizację "Grimble'a". O ile wiem, nakład dwóch ostatnich pozycji wspaniałej literatury dziecięcej jest wyczerpany i jeśli czyta to jakiś wydawca, to czy mógłby je odkurzyć i na nowo udostępnić ludziom do czytania?"). Powiedziałem Emmie, że załatwienie wznowienia Grimble'a umieszczę na liście Rzeczy Do Zrobienia.
Tak oto zobowiązałem się przywrócić "Grimble'a" do druku.

Emma skontaktowała mnie z Sir Clementem i, jak już mówiłem, korespondowaliśmy. Wydawało mi się, że rekomendacja J. K. Rowling wystarczy, ale myliłem się - wydawcy nie chcieli wznowić książki, przynajmniej nie ci, z którymi o tym rozmawiałem.

W końcu trochę oszukałem i podsunąłem Grimble'a redaktorom książki pod tytułem "Noisy Outlaws, Unfriendly Blobs, and Some Other Things That Aren't as Scary, Maybe, Depending on How You Feel About Lost Lands, Stray Cellphones, Creatures from the Sky, Parents who Disappear in Peru, a Man Named Lars Farf, and One Other Story We Couldn't Quite Finish, So Maybe You Could Help Us Out" [Hałaśliwi złoczyńcy, nieprzyjazne kleksy i inne rzeczy może aż nie tak straszne, zależnie od tego co czujesz na myśl o zagubionych krainach, bezpańskich komórkach, stworzeniach rodem z nieba, rodzicach, którzy znikają w Peru, człowieku nazwiskiem Lars Farf i jednym opowiadaniu którego nie udało nam się dokończyć, więc być może nam pomożesz] i tam, za zgodą Sir Clementa, został on przedrukowany. Dla wielu było to ulubione opowiadanie.

Zupełnie niedawno "Boże Narodzenie Grimble'a" zostało wznowione w Anglii przez wydawnictwo Jonathana Cape'a.

Nigdy go nie spotkałem. Uwielbiałem z nim korespondować - był zabawny, ironiczny i podobała mu się "Koralina", choć nie ten fragment gdzie płakała nocą w pustym łóżku. Uważał, że jako bohaterka i dzielna dziewczynka nie powinna była płakać. A ja uważam, że była bohaterką i dzielną dziewczynką ponieważ płakała nocą, a mimo to nie poddała się.


Zawsze chciałem spotkać się z nim osobiście. Przykro mi, że to już niemożliwe. Ale pomyślałem, że o tym napiszę, by przypomnieć wszystkim, że Sir Clement Freud, dziennikarz, kucharz, polityk, prezenter etc. napisał także książkę pt "Grimble". I że wciąż nie wydano czterech innych jego historyjek.

Brak komentarzy: