Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. A. Lafferty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. A. Lafferty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2009

Czy ktoś ma coś jeszcze do dodania?

Neil napisał w niedzielę 22 listopada 2009 o 11:45


Dzień dobry. Nie mogę zostać długo, bo terminy gonią.

Cat Mihos, z pomocą CBLDF, przygotowała najpiękniejszą reprodukcję znakomitego rysunku Jima Lee, który ma towarzyszyć mojemu wierszowi "100 słów". Będzie tylko 750 numerowanych egzemplarzy, a za liternictwo odpowiada Todd Klein. (Trzeba kliknąć na obrazek, żeby dało się cokolwiek przeczytać.) Cat uznała, że przez pierwszą dobę rysunek będzie do kupienia na jej stronie neverwear.net, będzie kosztował $35, następnego dnia już $45. Umieściłem link na Twitterze i... zawiesiłem stronę. (Albo koszyk zakupów. Nie jestem pewien. Różne wieści od różnych osób, które nie mogły się tam dostać.)

Więc Cat postanowiła przedłużyć wyprzedaż (http://www.neverwear.net/store/) do poniedziałku, kiedy wróci z wycieczki do mnie, żeby przeprosić osoby, które miały kłopoty i żeby wszyscy mieli szansę. Możecie przeczytać o tym tutaj http://kittysneverwear.blogspot.com oraz zobaczyć mnóstwo zdjęć Cat, na których jestem również ja w sześciometrowym szaliku w stylu Doctora Who Toma Bakera, który został mi przysłany przez czytelniczkę, która robi na drutach, lubi "Doctora Who" i stwierdziła, że potrzebuję takiego szalika.)

A w kwestii zdjęć, Kimberly Butler jest teraz w domu i ma mi robić zdjęcia, w czym jako asystentka pomaga jej córka Caitlin. Kimberly jest znakomitym fotografem (jej strona to http://www.kimberlybutler.com). Przyjechała tu, bo w przyszłym roku będę honorowym przewodniczącym Krajowego Tygodnia Bibliotek (szczegóły na stronie ALA).

Robi mi zdjęcia poszukując takiego, które nada się na plakat reklamujący Krajowy Tydzień Bibliotek i do materiałów prasowych. Tu jest kilka zdjęć z wczoraj, surowych, prosto z aparatu. Kilka zamieściłem na http://twitpic.com/photos/neilhimself. To moje cztery ulubione. Jedno z nich nie przedstawia mnie.

(Najdziwniejszy komentarz na twitterze przyszedł dziś rano od osoby, która skrytykowała mnie za przycięcie uszu mojemu psu. Była to osoba, która jak sądzę, nie widziała nigdy owczarka niemieckiego i nie ma pojęcia jak wyglądają ich uszy. Z uszami jest wszystko w porządku - nastawia je, kiedy coś go zainteresuje, albo kiedy nasłuchuje.)



Podczas sesji Lorraine przyniosła mi herbatę. Bardzo się ucieszyłem. Kimberly wciąż pstrykała zdjęcia.



Kocica Księżniczka i zdeformowane króliczki (i dwugłowy miś). Pewnie nie znajdzie się na plakacie Krajowego Tygodnia Bibliotek. (Trzeba kliknąć, żeby zobaczyć duży rozmiar.)



Czy ktoś ma coś jeszcze do dodania?

Idę. Recital skrzypcowy w wykonaniu Maddy, opowiadanie i wstęp do napisania czekają. Lecę.

sobota, 2 lutego 2008

Dni, które odpłacają za złe dni...

Neil napisał w czwartek 31 stycznia 2008


Jest taki dziwny moment w procesie pisania, kiedy docierasz do kawałka, o którym już od lat wiedziałeś że się zdarzy. Wielu, wielu lat. A wtedy zdarza się zupełnie inaczej, niż podejrzewałeś...

To tak jakby za tekstem kryła się historia o duchach, o której nie wie nikt oprócz mnie.

Ciągle piszę Rodział Siódmy Księgi Cmentarnej, ale jestem już blisko drugiej połowy rozdziału i już nie czuję się jakbym szedł w stronę horyzontu, który ucieka w miarę jak się zbliżam... Bardzo łatwo poszło mi dzisiaj napisanie około 11 stron i nie mogę się doczekać, aż do nich wrócę. Ciągle nie śpię i piszę, być może zarwę noc.

Prawie nie czuję, jakbym to ja pisał. Bardziej, jakbym był pierwszym czytelnikiem.

Już niedługo pan Ketch wpadnie do dziury. Brama otworzy się dla pana Dandy'ego, pana Nimble'a i pana Tara, a człowiem Jack dostanie to, czego zawsze pragnął...

...

O, zobaczcie, Bill Hader sprzedaje Lafferty światu przez New York Timesa.

(I hurrah, oprócz tego dołącza Joe Hilla, Clive'a Barkera i Johna Wyndhama. Ale to Lafferty sprawił, że się uśmiechnąłem. Będę przemawiał w wakacje w Tulsie głównie dlatego, że chciałbym odwiedzić rękopisy Lafferty'ego...) ( A tutja jest własne opowiadanie Lafferty'ego "Dziewięć setek babć", dla tych, którzy chcą coś przeczytać.)