niedziela, 21 marca 2010

Neil i Amanda w Polsce. Dzień pierwszy: Amanda we Wrocławiu.

Za nami pierwszy dzień wizyty Neila i Amandy Palmer w Polsce. Wczoraj we wrocławskim Teatrze Muzycznym Capitol w ramach 31. Przeglądu Piosenki Aktorskiej odbył się koncert Amandy. Poniżej zamieszczamy parę zdjęć i filmik z występu:



Początek koncertu. Amanda zaskoczyła wszystkich, rozpoczynając swój występ piosenką "Makin' Whoopee" zaśpiewaną z balkonu.

"Astronaut", "Missed Me" czy "Elephant Elephant" z to tylko niektóre z utworów, które znalazły się w repertuarze. Amanda zapowiedziała też wydanie najnowszej płyty "Evelyn Evelyn", która już niedługo ma pojawić się również i w Polsce.


Po koncercie miało miejsce krótkie spotkanie z fanami i podpisywanie. Ponieważ okazało się, że nie dowieziono oficjalnych gadżetów na sprzedaż, Amanda zdecydowała, że każdy, kto wpłaci symboliczną kwotę 40zł i wpisze się na listę mailową, dostanie od niej paczkę z wybraną przez siebie płytą. Jak widać, chętnych nie brakowało.




Za to w świecie Twittera:

Amanda:

zła wiadomość: nie będzie gadżetów na występ we Wrocławiu. dobra wiadomość: pracuję nad pokręconym kreatywnym rozwiązaniem.

zła wiadomość: czuję się jak przemęczony pies zombie. dobra wiadomość (?): dzisiejszy występ będzie można obejrzeć na żywo za jakieś 10 min na  http://live.from-stage.com

tuż przed wyjściem na scenę. zdjęcie zrobione i opublikowane przez @neilhimself
http://twitpic.com/19v68x

Polscy ludzie-rzeźby wychodzą z chodnika.  #raregoodpublicart http://twitpic.com/19z9sk

biedny @neilhimself jest chory i ma gorączkę. sama nie czuję się za dobrze. polska zupo z lotniska, nie bądź tylko mięsnym gulaszem.

każdy dzień jest jak niedziela każdy dzień jest cichy i szary przybądź armageddonie przybądź armageddonie przybądź http://twitpic.com/19zp03

układ warszawski. dziś @neilhimself i ja planujemy, co w świecie planów jest możliwe, a co nie oraz co robić i kiedy i gdzie

WARSZAWA: planowanie szczegółów możliwego jutrzejszego koncertu ninja jutro po południu/wieczorem. kto się pisze?


A Neil przypomina:

Tylko przypomnienie: jutro w poniedziałek będę w Empiku Junior w Warszawie. O 17:00 odbędzie się Q&A z tłumem i moderatorem, a potem podpisywanie.


Jeśli chcecie opowiedzieć o swoich wrażeniach ze spotkania z Neilem i Amandą lub macie jakieś ciekawe zdjęcia i nagrania, piszcie do nas, a na pewno pojawią się na blogu. :-)

czwartek, 18 marca 2010

Nieprawdziwy blog

Neil napisał w niedzielę 14 marca 2010 o 16:29 To nie jest taki prawdziwy post - po prostu pozdrowienia. Festiwal sztuk w NZ był wspaniały, wszyscy bardzo mili (spotkałem Guillermo Del Toro, oprowadzono mnie po niesamowitym studio WETA i dostałem od nich Daleka! -- to ten -- spędziłem też trochę czasu z Audrey Niffenegger, Margo Lanagan i jej partnerem Stephenem, rozmawiałem z Margo podczas tornada i przeczytałem w Ratuszu nowy wiersz i podpisywałem, podpisywałem, podpisywałem i podpisywałem), a teraz mam dzień wolny i spędzam go z Amandą. Zajmuje się nami Hera. Jutro wyruszam na dwa dni do Manili, a Amanda zagra koncerty w Christchurch i Auckland i poleci do Melbourne wystąpić w telewizji. Spotkamy się w piątek o północy w Polsce, spędzimy tam razem kilka dni, kiedy ona będzie występować na festiwalu we Wrocławiu, a ja mam spotkanie z czytelnikami w Warszawie. Potem ona leci do USA zacząć próby z Evelyn Evelyn, a ja lecę do Moskwy. (Wciąż czekam na szczegóły wizyty w Moskwie. Jeśli je znacie, przyślijcie mi je, proszę, poprzez formularz FAQ.)

(Edycja: Aha! Zaczynają napływać wieści o Moskwie. Zgodnie z http://www.mdk-arbat.ru/anons/1209 25 marca o 17:00 będę w Domu Książki na Nowym Arbacie. Tu angielskie tłumaczenie.)

Spotykanie się z Amandą przypomina ostatnio dwa samoloty, które próbują przez chwilę poruszać się z taką samą prędkością, a nie wspólne spędzanie czasu. Ale dzisiaj na prawdę mamy dzień wolny od pracy. Amanda śpi, a ja powinien pisać wstępy do książek, ale kiedy wstanie - zrobię jej śniadanie i pójdziemy pospacerować po plaży.

(Kiedy w połowie maja Amanda skończy koncertować w Europie z Evelyn Evelyn, będzie mieć tydzień wolnego. Będę wtedy pisał w Anglii. Jeśli ktoś ma pomysł gdzie moglibyśmy się razem wybrać na tydzień, gdziekolwiek w Europie (albo nawet w północnej Afryce), gdzie będzie cicho i ciepło i gdzie ona będzie mogła poćwiczyc jogę - chętnie posłucham. Żadne z nas dotąd nie wyjeżdżało tak naprawdę na urlop i wiemy doskonale, że nawet nie mamy pojęcia jak się zabrać za szukanie miejsca.)

No tak. Wracam do moich wstępów.

Dodam jeszcze: nigdy nie proście mnie o napisanie wstępu do książki. W porannej poczcie były trzy e-maile o treści "dawno temu powiedziałeś, że będziesz mógł napisać do tego wstęp". Ostatnie cztery rzeczy, które napisałem, to równiez wstępy. Następne cztery tak samo. Gdzie podziało się wymyślanie i pisanie nowych rzeczy?

środa, 17 marca 2010

Zoom. Zagadki rozwiązane.

Neil napisał we wtorek 9 marca 2010 o 17:17

Siedzę w hotelowym hallu i czekam na samochód, który zawiezie mnie na krótkie spotkanie, a potem na lotnisko, skąd odlecę do Nowej Zelandii spotkać się z narzeczoną, za którą bardzo tęsknię oraz z Margo Lanagan i Audrey Niffenegger, które niezwykle miło będzie mi zobaczyć.

W sobotnim porannym programie radiowym w nowej Zelandii wystąpią: ja, Arcybiskup Yorku, Amanda Palmer i Zandra Rhodes. Zganijcie która z osób tu nie pasuje

Zagadka Nalotu Podczas Obiadu w Hump z Michaelem Sheenem rozwiązana: http://www.nytimes.com/2010/03/09/us/09sushi.html. Nie, nie podano nam, ani nie proponowano wieloryba.

Oficjalne zdjęcie z oskarowego czerwonego dywanu, mam na sobie marynarkę i kamizelkę Kambriel: http://oscar.go.com/red-carpet/82nd-red-carpet/4294/4696

Anne Thompson złapała mnie na czerwonym dywanie ze swoją kamerą: http://blogs.indiewire.com/thompsononhollywood/2010/03/08/oscar_red_carpet_video_weinstein_villaraigosa_gaiman_banderas/

Na panoramicznym zdjęciu w LA Times widać, jak stoj e na Czerwonym Dywanie i intensywnie wpatruje się w suknię Rachel McAdams. Na którą chwilę wcześniej nadepnął mój asystent, a ja sam ledwo uniknąłem nadepnięcia. Byłem oczarowany, a może zastanawiałem się, czy zostawiliśmy na niej ślady butów? http://www.latimes.com/entertainment/la-et-oscar-red-carpet-mcadams-theron-pano,0,7005862.htmlstory Oceńcie sami...

Jezus objawił się w słoiku Marmite. Koniec jest bliski. Choć niektórym ludziom ukazuje się też Alan Moore, Lemmy z Motorhead, Grank Zappa albo Predator. W takim wypadku Koniec Pewnie Nie Jest Bliski. Oceńcie sami: http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/wales/8071865.stm

Dobra. Samochód już jest. Teraz lecę. Może napiszę z lotniska...

poniedziałek, 8 marca 2010

Oscarowa gala: Twitter Neila

Z okazji bezsenności spowodowanej oczekiwaniem na wręczenie statuetek, tłumaczymy i zamieszczamy wiadomości, które Neil przesyła za pośrednictwem Twittera bezpośrednio z gali w Kodak Theatre.
---
http://twitpic.com/1797v1 mam na sobie marynarkę Kambrieldesign. Wyglądam w niej szczupło. Kieszenie wypełnione telefonami i notesami.
http://twitpic.com/179l7h - Widok.


@amandapalmer żałuję, że cię tu nie ma. bardziej, niż jestem w stanie wyrazić.

Właśnie odkryłem, że tracę zdolność rozpoznawania twarzy, gdy ludzie są w strojach wieczorowych. Kręcimy się czekając na zajęcie miejsc.

Jestem na górze, na balkonie. Pełno tu dam o przerażająco-słodkich twarzach po operacjach plastycznych i ich starszawych mężów.

30 sekund do rozpoczęcia. Oj.

To jest dziwne. Taka wystawa atrap skrzyżowana z powolnym występem komików. Ciekawe jak to wygląda w telewizji.

Atrapy. Jak radia i samoloty z bambusa. Wyglądają jak prawdziwe, ale są puste w środku i nie działają i nie da się tym latać.


A to ja napisałem.
[podczas prezentowania filmów nominowanych do kategorii najlepsza animacja - przyp. noita]


Poważnie. Bez żalu. Wiedzieliśmy, że "Odlot" wygra. Cieszymy się z naszej nominacji.

Szkoda, że nie mamy ekranu na którym oglądalibyśmy to, co wy (jak na Złotych Globach). Tak jest dziwnie.

Widzimy za to fragmenty filmów na dużym ekranie z tyłu i na dwóch mniejszych po bokach sceny. I reklamy z wyciszonym głosem.

@oytun_D napisał do Neila:
stary, naucz się żyć bez twittera, to cię wykończy...
na co Neil odpowiedział:
kiedy właśnie dzięki temu ten wieczór jest o wiele fajniejszy

W czasie następnej przerwy reklamowej zamierzam zapolować na bar. Strasznie podoba mi się suknia Rachel i przypadkowo przydepnąłem ją na czerwonym dywanie.

Maddy właśnie przysłała sms, żeby mi powiedzieć, że Carey Mulligan z filmu "Była sobie dziewczyna" to Sally Sparrow z odcinka Doctora Who pt."Blink".
#kochamswojącórkę

http://twitpic.com/17afw7 - Bar na balkonie. Trochę ciemno...

Jeśli macie miejsca na balkonie, to nie wolno wam korzystać z toalet i baru na dole. Wolno mi za to wejść piętro wyżej. Nadchodzi rewolucja.

Korzystam z uroków Dr Whisky. Oraz Dr To Wielkie Ciastko Czekoladowe Wolfgang Puck To Sam Cukier. Będę podżegać współbalkonowiczów do szturmu na niższe piętra.

Szampan jest za darmo. Za wszystko inne trzeba płacić. Sprzedają przekąski i zestawy Bento i wolno nam wchodzić i wychodzić w czasie przerw reklamowych.

http://twitpic.com/17aoyz - Menu z baru. Trochę ciemne, ale flesz oznacza kłopoty...

Na czerwonym dywanie

W czasie przerwy ludzie przechadzają się i gadają, a głos z głośników każe im opuścić przejścia pomiędzy siedzeniami i wrócić na swoje miejsca po przerwie.

Co więcej, w przerwach Oscarów puszczają soft rocka. Najwyraźniej Roxanne nie musi dziś zapalać czerwonej lampy, to dobre wieści dla nas wszystkich.

A bezcielesna pani zaczyna krzyczeć, kiedy wszyscy nie wracają na swoje miejsca wystarczająco szybko.

@maxicoop zapytał:
ufarbowałeś włosy? gdzie się podziało piękne, srebrne pasmo?

Neil:
miło mi oznajmić, że bez wątpienia wciąż tam jest.


Oj. Okazało się, że Facet w barze podobny trochę do Seana Penna to naprawdę był Sean Penn. A niech to.

Owacja na stojąco dla Jeffa Bridgesa sięgnęła balkonów. Dla Sandry Bullock wstawano tylko na parterze. Interesujące. Jej podziękowania bardziej mi się podobały.

Jeśli ktoś z obecnych w Kodak Theatre chce osobiście mi nawrzucać, że wysyłam za dużo twitterów - na balu gubernatora będę przy stoliku nr 45
---
I na tym kończymy relację z Oscarowej gali. Dobranoc (:

Z bardzo ładnego pokoju hotelowego w Hollywood, z miłością i melancholią

Neil napisał w niedzielę 7 marca 2010 o 15:27

Dziwny dzień. Za półtorej godziny przyjedzie samochód i zawiezie mnie na Oscary, za pół godziny założę na siebie piękne ubrania Kambriel. To będzie długi dzień. Nie sądzę, żeby "Koralina" miała szansę na Oscara - nie wtedy, kiedy konkuruje z nominowanym także do najlepszego filmu "Odlotem". Ale nominacja naprawdę jest zaszczytem. I pozwala mi ogrzewać się w promieniach chwały i osiągnięć Henry'ego Selicka.

Nie obejrzałem dziś CBS SUNDAY MORNING, ale dostałem mnóstwo e-maili od osób, którym program się podobał (sporo z nich twierdzi, że dowiedzieli się z niego więcej, niż z artykułu w "New Yorkerze"). Dzięki dla Sereny i całego zespołu CBS.

Tu, w Hollywood, spędziłem bardzo miłe chwile. Wczoraj bawiłem się na wspaniałej imprezie Focus Films, którą zorganizowali dla twórców swoich nominowanych filmów: "Poważnego człowieka" i "Koraliny". Dzięki temu miałem okazję uszczęśliwić Maddy zdjęciem jej ojca z Simonem Helbergiem (czyli Wolowitzem z "Big Bang Theory").

(zdjęcie dla Maddy)

Potem miałem okazję przedstawić sobie Hanry'ego Selicka i Robina Williamsa (obaj bardzo się ucieszyli). (Córka Robina, Zelda, uratowała mój nastrój na pewnej imprezie pokazując mi ankh wytatuowany na kostce i powiedziała, że gdy trafiła do Creative Artists Agency, w pierwszej kolejności poprosiła o możliwość przeczytania scenariusza filmu "Śmierć: wysoka cena życia", bo była fanką. Ta dziewczyna to skarb.)

Kilka godzin temu Amanda zagrała wyprzedany koncert w Operze w Sydney (jak mi powiedziała, podczas koncertu zagrała cover piosenki Johna Cage'a 4'33''). Jestem z niej bardzo dumny.

To powinien być wielki, ekscytujący, radosny dzień, ale wcale tak nie jest. 7 marca to poza Dniem Oscarów pierwsza rocznica (niepodziewanej - atak serca) śmierci mojego ojca i jestem dziś w bardzo melancholijnym nastroju. Są takie dni, kiedy ma się ochotę wyłącznie spacerować z psem po lesie, trochę popisać i spędzić czas z ukochanymi osobami i zdaje mi się, że to właśnie jeden z tych dni i powinienem był sam wcześniej na to wpaść, a tego nie zrobiłem.

Na pewno humor mi się poprawi, kiedy tylko ubiorę się w elegancki strój i wkroczę na czerwony dywan. (Nie, pewnie nie zobaczycie nigdzie moich zdjęć. Tak, gdyby stała obok mnie Amanda w niezwykłej sukience, pewnie jakieś zdjęcia można by zobaczyć. Tak, pewnie znów zostałbym podpisany jako "osoba towarzysząca". Nie, zupełnie by mi to nie przeszkadzało.) Myślę, że po Balu Gubernatora nie wybiorę się na żadne przyjęcie. Być może spędzę trochę czasu z Johnem Hodgmanem, który jest dobrym człowiekiem i dobrze się czuję w jego towarzystwie. Albo po prostu położę się spać wcześniej. A może sam siebie zaskoczę, gdzieś pójdę i będę tańczył do upadłego. (Ale nie sądzę.)

Dobra. Ubierać się. Trzymajcie za mnie kciuki.

To link do ilustrowanego dziennika snów Ala Davidsona: http://id-iomatics.blogspot.com. Zamieściłbym go nawet, gdyby nie było tam rysunku ze mną. I Amandą. I kotami.