Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8in8. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8in8. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 listopada 2011

Problem ze świętymi - tekst

Dzięki uprzejmości Ireny Michalewicz, rymującej współpracowniczki zespołu tłumaczącego, zamieszczamy tekst piosenki The Problem with Saints, napisanej przez Neila Gaimana wraz z Amandą Palmer, Damianem Kulashem oraz Benem Foldsem przy okazji projektu 8in8.

Za sprawą tej piosenki Neil Gaiman do wielu osiągnięć w swoim artystycznym życiorysie oprócz "autora tekstu" może już dopisać "wykonawcę" i "artystę scenicznego" (:






Problem ze świętymi


Chciałbym, by Joanna d’Arc, opuściła wreszcie park
I nie głosiła, że wojna nadal trwa
Jej zbroja błyszczy w słońcu, a słowa są jak hymn,
Ale mogłaby odpocząć dzień lub dwa

Mówi, że układa w głowie krótka drzemka w zimnym grobie
I że jeszcze nie stępił jej się miecz
Na dowód rozrąbała trzech turystów bez wahania
I lepka zaczęła tryskać ciecz

Mówi, że musimy zebrać nową armię
Sztandar Francji wypuścić znów na wiatr
A wszystkie niedowiarki wnet na równe pociąć ćwiartki
I Anglicy oddadzą wreszcie świat

Mówi, że niesłusznie los niegdyś skazał ją na stos
I że w płomieniach pojęła błędy swe
Więc królową złych Anglików zetnie za Orleańczyków
Tak trudno ze świętymi spędzać dnie

Chyba muszę wytłumaczyć, że Anglików nie zobaczy
We Francji, już od czasów Castillon
Lecz widziałem gołe flaki ostatniego, co tłumaczył
A chodnik przypominał grand guignol

Mówi, że musimy zebrać nową armię
Maszerować aż do utraty tchu
A nacja, której tak nie znosi, wnet przestanie się panoszyć
Gdy bez tępych polegnie wreszcie łbów

Wciąż czeka na delfina, każda dłuży się godzina
Do Boga kieruje skargi swe
Oby tylko mnie-Anglika nie poznała ta dziewica
Tak trudno ze świętymi spędzać dnie

Mówi, że musimy zebrać nową armię
Sztandar Francji wypuścić znów na wiatr
A wszystkie niedowiarki wnet na równe pociąć ćwiartki
I Anglicy oddadzą wreszcie świat!


niedziela, 26 czerwca 2011

Życie i inne spoilery

Neil napisał w sobotę 7 maja 2011 o 23:32

Wstałem dziś zadziwiająco wcześnie, żeby zabrać Maddy do State na lekcję skrzypiec (solo i w duecie), a resztę dnia pełniłem typowo ojcowskie obowiązki: podwożenie, fotografowanie itp, bo Maddy miała dziś bal maturalny. Dla mnie to wszystko wydawało się obce i dziwaczne, jak coś, co istnieje tylko w filmach, ale nie zdarza się w prawdziwym życiu. (Na pewno nie zdarzyło się w moim życiu. Moje doświadczenie najbliższe takiego balu to elegancka potańcówka, w czasie której odkryłem, że dowolna piosenka, którą lubię sprawi, że parkiet natychmiast pustoszeje.) Ale dla Maddy to naprawdę wiele znaczy i jest to przecież jeden z amerykańskich symboli...

Jestem teraz w dziwnym, refleksyjnym nastroju - moje najmłodsze dziecko już dorosło. Poszliśmy rano razem kupić ostatnie dodatki do jej stroju w sklepie z modą ślubną i zacząłem rozmyślać nad życiem, dorosłością, małżeństwem i takimi tam. Zacząłem się zastanawiać gdzie podziała się ta mała dziewczynka, która obudziła się w środku nocy z krzykiem i powiedziała mi, że w ścianach jej pokoju są wilki.

Co oznacza, że kiedy dostałem wieczorem link do klipu Because the Origami, rozczulił mnie nieco bardziej, niż powinien. Ale to i tak przepiękny film.

Because the Origami - 8in8 od Bena Jacobsona na Vimeo.

(Klip wywołał gorącą dyskusję na Facebooku.)

....

Już za tydzień emisja mojego odcinka Doctora Who. Sobota, 14 maja, 18:30.
Nie mogę się doczekać. Zdaję sobie również sprawę, że spoilery mogą zrujnować całą przyjemność z oglądania. Ja sam bardzo ich nie lubię.

Przy poprzedniej serii wiedziałem wszystko wcześniej, bo dostawałem scenariusze kolejnych odcinków, jak tylko były gotowe. Potem mój odcinek przeniesiono. W tej serii porozmawiałem ze Stevenem Moffatem przez dwadzieścia minut o tym co planuje zrobić z historią, jakie elementy powinny trafić do mojego odcinka, co się zmieniło od ostatniej serii,a potem wyjechałem i pisałem.

To wspaniałe. Mogę oglądać jak zwykły widz, z rodziną i przyjaciółmi i nie będę wiedział co zdarzy się za chwilę.
Ale dla ciekawskich...
BBC przygotowało stronę z linkami na temat mojego odcinka. Jest tam trailer z serii "Następnym razem". Są dwuminutowe fragmenty. Jest wstęp, w którym Arthur i Karen opowiadają, co się wydarzy, a ja czytam fragment scenariusza. Jest też zapowiedź kolejnego odcinka Doctor Who Confidential.

Jeśli Was to nie interesuje, albo interesuje Was bardzo, ale chcecie się trzymać z dala od spoilerów, nie czytajcie dalej. Przed następnym zdaniem zrobię kilka linijek przerwy, a potem będzie nieco spoilerowe zdjęcie oraz tytuł odcinka.












No popatrzcie, to nawet nie ma nic wspólnego z Doctorem Who. Tylko zdjęcie, które wieczorem zrobiłem swojemu psu, żebyście mieli szansę opuścić tę stronę, mimo że wzrok sam powędrował w dół...


Ostatnia okazja do odwrotu...






Dobra. Sami chcieliście. Jesteśmy w krainie spoilerów. Oto trailer:




Pytano mnie, czy to mój głos słychać w odcinku. To nie ja. To znakomity Michael Sheen.
Poniżej pierwsza z zapowiedzi. Sam początek odcinka i niewiele zdradza...



Drugiej zapowiedzi nie da się tutaj wstawić. Ale można ją obejrzeć na http://www.bbc.co.uk/doctorwho/dw/videos/p00gszls i to jest już fragment ze środka odcinka. To jest spoilerowe tylko w tym sensie, że tych rzeczy można dowiedzieć się wyłącznie oglądając odcinek.
A poniżej wstęp, w którym Karen Gillan mówi, że jestem mądry, a ja czytam fragment scenariusza. Niewiele spoilerów.



Wszystkie te linki wziąłem ze strony http://www.bbc.co.uk/doctorwho/dw/news/bulletin_110507_02
I na koniec coś ze strony Blogtor Who, zapowiedź najbliższego Doctor Who Confidential. Kiedy rok temu pojechałem do Cardiff, ekipaConfidential chodził za mną wszędzie. To było wspaniałe, bo dzięki temu mogłem się kręcić gdzie chciałem, zaglądać w każdą szczelinę i robić wszystko to, czego pisarzom (bardzo słusznie) nie pozwala się robić (jak już opowiadałem w tym wpisie). To było tak dawno temu, że nie pamiętam już co zostało sfilmowane czy powiedziane i za tydzień będę oglądać w stresie, zastanawiając się, czy moje włosy nie zrobią czegoś znienacka, kiedy ludzie patrzą. I tak, Spoilery.


środa, 25 maja 2011

Zdanie gryzipiórka i podstępnego złodzieja

Neil napisał w środę 4 maja 2011 o 13:05



Wróciłem do domu, do Wiosny i psów. Spędziłem wspaniałe chwile pracując z Benem Foldsem, Damianem Kulashem z OK Go i Amandą Palmer nad projektem #8in8. Udało się dzięki niemu przez 3 dni zebrać ponad
21 000 $ dla Berklee City Music, organizacji, która umożliwia dzieciom z Bostonu naukę muzyki. Ponieważ minimalna cena wynosi 1 $, wydaje mi się że dużo ludzi ściągnęło muzykę 8in8 i to pomaga czynić dobro, więc bardzo wszystkim dziękuję.

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji posłuchać albumu, oto mini-odtwarzacz oraz link do strony. (Ja śpiewam w ostatniej piosence, The Problem With Saints [Problem ze świętymi], ale wszystkie są wspaniałe, a Amandę, Bena i Damiana słychać w pozostałych pięciu utworach. )

Poniżej tylko jeden z wielu wspaniałych klipów, które ludzie zrobili do naszych piosenek. Ten jest przezabawny.




Ogromne podziękowania ode mnie należą się również wszystkim, którzy postanowili wesprzeć RAINN. Udało się zebrać o wiele więcej, niż organizacja planowała na kwiecień i powiedziano mi, że podpisane plakaty z Neverwear były bardzo skuteczną zachętą. (Dobrze wiedzieć, na przyszłe tego typu akcje.)
...

FRAGMENT CZĘŚCIOWO POLITYCZNY
Wśród moich czytelników jest wielu Republikanów, tak samo jak wielu komunistów, socjalistów, anarchistów, liberałów, zielonych, demokratów oraz zwolenników rozmaitych partii politycznych, których Amerykanie nie potrafią do końca zrozumieć, jak Liberalnych Demokratów, Torysów, czy Monster Raving Loony Party. Nie jestem raczej zwierzęciem politycznym. Gdyby istniała partia, której program obejmowałby bycie uprzejmym, wolność słowa i wspieranie bibliotek, to z pewnością bym się do niej przyłączył. Ale staram się głosować (w Wielkiej Brytanii, pocztą) na polityka, którego najmniej nie lubię i który robi najwięcej dobrego dla swojego okręgu. Poza tym, angażuję się w działania takie jak CBLDF i ramię w ramię z ludźmi wszelkich możliwych poglądów staram się dążyć do wspólnego celu (w tym przypadku - walka o prawa z Pierwszej Poprawki dla autorów, sprzedawców, wydawców i czytelników komiksów).

Dlatego z niejakim zdziwieniem odkryłem dziś rano, że znalazłem się na czarnej liście lidera partii republikańskiej w Minnesocie. Nazywa się on Matt Dean i ma coś przeciwko mojej szyi.

Bardzo mnie to zaskoczyło. Do dzisiejszego ranka nie wiedziałem nawet o istnieniu Matta Deana. W życiu nie myślałem o jego szyi.

Natomiast Matt Dean poświęcił mi dużo uwagi. Podczas debaty na temat cięć wydatków na kulturę można się było dowiedzieć, że
[Matt Dean właściwie nazwał Gaimana "gryzipiórkiem", ale dosłowność jest konieczna, by dalsze komentarze były zrozumiałe - przyp. noita]

(Dean mówił o wydarzeniach opisanych tutaj:
http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2010/05/polityczne-zagrawki-w-szklance-wody.html. Najpierw przeczytajcie tamten post.)

Od rana wydzwaniają do mnie dziennikarze i pytają, co ja na to. (Co ciekawe, nie zadzwonił nikt ze Star Tribune. Chociaż na blogu Star Tribune wspaniale o sprawie napisano.)

A co ja myślę?

1) To zabawne. Smutne, że takie rzeczy wygadują publicznie osoby wybrane przez społeczeństwo, ale to i tak zabawne. Spodziewałbym się usłyszeć coś takiego od czternastoletnich szkolnych łobuzów, zanim powiedzieliby mi, że zobaczymy się w szatni i że będą tam również ich koledzy. Nie od dorosłej osoby.

2) To w sumie miłe uczucie znaleźć się na czyjejś Czarnej Liście. Przypomina mi się Lista Wrogów Nixona. Jeśli człowieka można oceniać po jego wrogach to myślę, że moje akcje właśnie poszły nieco w górę.

3) Podoba mi się określenie "łasica o szyi cienkiej niczym ołówek". Jest tam mowa o ołówku. Ołówki są dobre. Ołówkami można rysować i pisać. Myślę, że takich określeń używa się w obawie, że inne słowo, np. "intelektualista" ma za dużo sylab. Poważni ludzie zajmujący się istotnymi sprawami nie nazywają innych w ten sposób innych.

4) Nie lubię, kiedy ktoś nazywa mnie złodziejem. Jestem pewien, że rozumiem kim jest i co robi złodziej. Matt Dean twierdzi, że "ukradłem 45 000 $ stanowi Minnesota". (Nie wiem skąd wzięło się 45 tys. Przed chwilą sprawdziłem i dostałem od Systemu Bibliotecznego Minnesoty dokładnie 33 600 $ za wystąpienie, które zostało nagrane i nadal jest dostępne w sieci [trzeba przewinąć w dół, do drugiej edycji].

Nie wiem, czy ten człowiek nazywa mnie złodziejem, bo:
A) Zażyczyłem sobie za wystąpienie więcej, niż on uważa za stosowne,
B) Ludzie chętnie płacą za to, żebym przyjechał i wystąpił,
C) Sądzi, że wystąpiłem w pasiastym stroju, widownia była trzymana na muszce, a po wszystkim pozabierałem im portfele, czy
D) Jest przeciwny zasadzie wolnego rynku i uważa, że rząd powinien odgórnie ustalić wysokość wynagrodzeń za publiczne wystąpienia.

Niezależnie od powodu, wydaje mi się to dziwne i nie jest prawdą. (Tak, przekazałem pieniądza na cele dobroczynne: fundacji pomagającej ofiarom przemocy seksualnej i organizacji działającej na rzecz bibliotek i pisarzy. Zrobiłem to dawno temu, zaraz po otrzymaniu czeku i na długo zanim stało się to tematem politycznych rozgrywek. Ale nie ma to związku z obecną sytuacją. Nie podoba mi się myśl, że polityk mówi ludziom, że przyjmowanie zapłaty za usługę zgodnie z zasadami gospodarki wolnorynkowej jest kradzieżą.)

5) Myślę, że Minnesota ma wiele powodów do dumy - rzeczy, które stanowią o jakości życia, i sprawiają, że naprawdę dobrze mieszkać w tej części świata. Rzeczy, które sprawiają, że mieszkam tu od dwudziestu lat. Jedną z nich jest naprawdę dobre Radio Publiczne i świetnie prosperujące, aktywne życie artystyczne. Jest mi przykro, gdy widzę, że ktoś w ramach swojego programu politycznego stara się stłamsić i zniszczyć taką działalność.

Uważam również, że jeśli ktoś jest Republikaninem i mieszka w stanie Minnesota, a przy okazji czytuje moje książki, czy ten blog, mógłby dać Mattowi Deanowi znać, co sądzi na temat takiego zachowania. Które godne jest szkolnych łobuzów, a nie osoby, która ma jakoby reprezentować interesy kogokolwiek. Poważnie, jego zachowanie rzuca cień na wszystkich republikanów. Na tej stronie są szczegóły. Jest tam adres e-mail, adres pocztowy biura i nawet zdjęcie*.




* (Jestem tylko człowiekiem i nie mogłem się powstrzymać i nie przyjrzeć się jego szyi na fotografii. Chciałem wiedzieć, czy jest potężna i bycza, jak można było wywnioskować z uwag pod moim adresem i muszę powiedzieć, że byłem nieco zawiedziony.)



...


Cienka jak ołówek czy nie, moją szyję można dokładnie obejrzeć na powyższym zdjęciu.

Pochodzi ono z akcji ILLUMINATE PARKINSON'S Allana Amato na Kickstarterze. Allan zbiera pieniądze na zorganizowanie objazdowej wystawy fotografii oraz wydanie książki, z której zyski zostaną przeznaczone na upowszechnianie wiedzy o chorobie Parkinsona. Zgodziłem się, żeby wesprzeć ten cel i dałem się sfotografować. Zajrzyjcie sami.

SUPERGRUPA I SZALEŃSTWO!

Neil napisał we wtorek 26 kwietnia 2011 o 19:28



W momencie kiedy to piszę, została jeszcze godzina do mojego wystąpienia w Berklee College w Bostonie jako jeden z członków najmniej superowej supergrupy na świecie. Oprócz mnie należy do niej Amanda Palmer, Ben Folds i Damian Kulash z OK Go. Jesteśmy jak Inferior 5 [komiks - parodia drużyny superbohaterów - przyp. noita] wśród supergrup. Rozpoczęliśmy działalność wczoraj o 16:00, a skończyliśmy pracować i nazwaliśmy się ok. 4 rano, napisawszy i nagrawszy do tego czasu sześć piosenek. Dzisiaj odbędzie się Nasz Koncert, a potem zostaje nam już tylko kłótnia, rozpad, pełne goryczy wzajemne oskarżenia, zjadliwy artykuł w Rolling Stone, odcinek specjalny Behind The Scene na VH1, smutne pogrążenie się w otchłani kokainowego piekła, dramatyczny comeback po odwyku i triumfalna trasa koncertowa, po której przez całą noc nasze hity będą wykonywać młodzi ludzie, których marzenia o karierze zostaną brutalnie zmiażdżone w programie Amerykański Idol...

Eee.

Tak naprawdę przypominało to raczej wypowiedź Rogera Cormana, który zapytany o to, dlaczego nakręcił film "Sklepik z horrorami" odpowiedział: "Mieliśmy zagrać w tenisa, ale w weekend padało". Amanda zaproponowała, żebyśmy zrobili coś interesującego, Ben powiedział czemu nie zrobić 8 piosenek w 8 godzin?, a Damian i ja daliśmy się uwieść i wciągnąć w ich szaleństwo. Prawdę mówiąc, gdyby postanowili skoczyć z mostu, pewnie skoczylibyśmy razem z nimi.



Oto nasz portret stworzony wczorajszej nocy przez rysowniczkę Cassandrę Long: czterech członków grupy i nasz producent Sean Slade.

Cóż, w planach mieliśmy nagranie 8 piosenek w 8 godzin, a w końcu nagraliśmy sześć piosenek w sześć godzin, z pomocą, sugestiami i kibicowaniem ludzi dobrych oraz niebezpiecznych, cierpiących na bezsenność użytkowników Twittera.

Sądziłem, że moje zadanie będzie BARDZO PROSTE. Miałem jedynie napisać teksty. Wiedziałem, że potrafię to zrobić w czasie krótszym, niż 8 godzin... Nie musiałem pisać piosenek, grać na niczym, ani nawet śpiewać.

Wcale tak łatwo nie było. Ale za to zawsze było zabawnie, nawet w trudnych momentach. A kiedy w okolicy trzeciej nad ranem zdałem sobie sprawę, że napisałem tekst, który zaśpiewać można wyłącznie z brytyjskim akcentem, zamiast "OmójbożejestemwstudionagraniowyminaprawdębędęmusiałzaśpiewaćzakompaniamentemBenaFoldsanapianinieranyaletostresaaaaa"", powiedziałem chrzanić to i starałem się najlepiej jak potrafię naśladować Johna Reeda (pewnie nie wiecie kim był John Reed, ale kiedy miałem jedenaście lat był moim idolem i filarem 'Oyly Carte Opera Company) i recytować do rytmu jak Rex Harrison. Wziąłem się w garść i po prostu to zrobiłem.

Piosenki są nieco zabawne, nieco smutne i nieco dziwaczne. Starałem się pisać dla Amandy piosenki w stylu Amandy, dla Bena piosenki Benowe, dla Damiana Damianowe, a dla siebie, w sumie nie wiem, coś na kształt Tom Lehrera i W.S. Gilberta.

Żałowaliśmy, że nie mamy więcej czasu. Ale wydaje mi się, że wynik nas zadowolił i byliśmy zdziwieni słysząc jak szczerze wszystko brzmiało, chociaż każdy z nas znalazł coś do poprawki. (W moim przypadku tymczasowe, prowizoryczne fragmenty, które pozostały w gotowych tekstach piosenek.)

Potem mieliśmy trzy i pół godziny snu. Wtedy nasza supergrupa, nazwana 8in8 od tagu, którego używaliśmy na Twitterze oraz dlatego, że jedyna inna propozycja to "B.A.N.D" [czyli "GRUPA"] złożona z pierwszych liter naszych imion, miała już w sprzedaży na stronie Bandcamp swój pierwszy album. Wyszliśmy na scenę w ramach konferencji ReThink Music [przemyśleć muzykę]m wytłumaczyliśmy co, jak i dlaczego zrobiliśmy, zaprezentowaliśmy publiczności fragmenty naszych utworów i opowiedzieliśmy o nich. Ach, jeszcze nadaliśmy tytuł, który wyjaśnia ten artykuł z Boston Phoenix Blog. Oraz to, że byliśmy bardzo zmęczeni.
Poniżej poranna dyskusja. Byliśmy bardzo śpiący.


Watch live streaming video from rethinkmusic at livestream.com

Od tego czasu spaliśmy zaledwie pół godziny. Nadal strasznie chce nam się spać.

Albumu można posłuchać na http://music.amandapalmer.net/album/nighty-night. Można go pobrać za dolara lub więcej, wszystkie zyski idą na cele charytatywne, a Wasze pieniądze przysłużą się dzieciom z Bostonu.

Naszym celem było zrobienie czegoś fajniejszego, niż wspólne wyjście na obiad i udział w dyskusji. To nam się udało. Chcieliśmy również pokazać, że kreatywność to nie są czary i natchnienie. Tworzenie polega głównie na pracy. Na robieniu. I mam nadzieję, że to również nam się udało. Niektóre piosenki nie trafiły na album, pewne rzeczy w ogóle się nie uformowały, ale pomimo tego wszystkiego, po naszym wyczołganiu się ze studia pojawiło się sześć piosenek, które dotąd nie istniały.

Ogromne dzięki dla użytkowników Twittera, którzy podsunęli (świadomie lub nie) pomysł napisania o Nikoli Tesli, Ponieważ Origami, Jednej Małej Rzeczy Nie Na Miejscu, Samobójstwie Wiewiórki i Joannie D'Arc. Dziękujemy także kobiecie z lutrem, którą zauważyliśmy po drodze do studia, a która krzyczała na swoje odbicie - dzięki niej zapragnęliśmy napisać piosenkę o lustrach.