Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marmite. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marmite. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2010

Do Jedenastego

Neil napisał w piątek, 20 sierpnia 2010 o 21:47

Dziesięć dni dzieli nas od pierwszej próby czytania scenariusza Doctora Who. Wczoraj po raz pierwszy rozmawiałem z reżyserem. A scenariusz jest już w sumie gotowy (tzn. że wkrótce wyślę do redaktora wersję, która jeśli nie jest ostateczną, to przynajmniej nadającą się do użycia podczas próby.) Właściwie będzie to jego dziesiąta wersja, ale przestałem już liczyć. (Wersja powstająca w drodze do Australii, ta od "wycinania 10 stron" byłą ostatnią, która wymagała poważnej operacji.) Steven Moffat ruszył mi na ratunek, kiedy wydawało mi się, że nie będę już w stanie dalej nad tym pracować i z tego powodu został moim bohaterem.

Scenariusz nie zmienił się tak bardzo. Stał się nieco bardziej skoncentrowany i, mam nadzieję, bardziej charakterystyczny. Powoli, z każdą kolejną wersją, coraz bardziej pasował do Jedenastego.

Usunięte zostało wszystko, co nie porusza akcji na przód. Między innymi mnóstwo interesujących pogawędek we wnętrzu TARDIS-a. Kwestie, które były zabawne, ale niekoniecznie niezbędne? Wywalone. Scena z jedzeniem? Zniknęła całkowicie. Zniknęła już szóstej wersji. Skoro już na pewno jej tam nie będzie i nie zdradza ona zupełnie nic na temat fabuły, poza tym, że odcinek nie będzie zawierał sceny z miską jedzenia, pomyślałem, że mogę ją wypożyczyć z powrotem z biblioteki Luciena.



Doktor dostał właśnie miskę z czymś do jedzenia. Czymś... możliwie... obcego pochodzenia...

AMY
Czy to się nadaje do jedzenia dla ludzi?
(do Doktora)
Nie powinieneś najpierw przeskanować tego śrubokrętem, czy coś?

DOKTOR
Dlaczego miałbym skanować jedzenie śrubokrętem?

AMY
Żeby sprawdzić, czy to bezpieczne?

Doktor pochyla się, zanurza w misce palec, próbuje substancji.

DOKTOR
Śladowe ilości rzadkich pierwiastków, szczypta za dużo promieniowania, ale ogólnie to tak, przepyszne.

Amy też chce spróbować. Doktor ją powstrzymuje.

DOKTOR (cd)
Nie. Nie jedz tego.

AMY
Nie dla ludzi?

DOKTOR
Nie dla ciebie. Smakuje jak Marmite na skarpetach.

środa, 31 października 2007

Noc przed Halloween

Neil napisał we wtorek 30 października 2007 o 21:36

Pilna wiadomość od Dave'a McKeana, który obecnie pracuje nad niskobudżetowym filmem "Luna"

Pilnie potrzebuję dwóch białych papierowych krabów (origami) do sceny z "Luny", podobnych do tego:
http://db.origami.com/displayphoto.asp?ModelID=2244
jeśli ktoś byłby skłonny je zrobić i od razu wysłać do mnie do Zjednoczonego Królestwa, mogę mu zapłacić niewielką sumkę za poświęcony czas (a może podpisany rysunek albo książka?), umieścić go w napisach końcowych i dać mu numer konta Fedex do usług kurierskich.

Jeśli jesteście mistrzami origami, wejdźcie na stronę FAQ (a wiem, że gdzieś tam tacy są, ponieważ na podpisywaniach dostaję zadziwiające rzeczy) i dajcie mi znać, a ja skontaktuję was z Dave'm. Który prawdopodobnie będzie wkrótce tonął w papierowych krabach.

Wybrałem się dziś do Hair Police i spotkałem Wendy, która zamieniła w całkiem przyzwoitą fryzurę dziwaczną skołtunioną szopę, w którą ostatnio przerodziły się moje włosy. Stamtąd do Dreamhaven, gdzie podpisałem mnóstwo różności dla Elizabeth i dla strony http://www.neilgaiman.net/, łącznie z jakąś połową tony Absolute Sandmanów cz. II. W drodze do domu zadzwonił do mnie Roger Avary i powiedział, że po paru latach znów otwiera swoją stronę-- http://www.avary.com/.

Później na wywiadówkę do szkoły Maddy. Świetnie sobie radzi, a jej karta ocen robi wrażenie- na co po raz pierwszy naprawdę musiała zapracować, ponieważ była ze mną w Zjednoczonym Kólestwie na premierze "Gwiezdnego pyłu" i straciła tydzień ze szkoły.
(Jedzie ze mną do LA na premierę "Beowulfa", ale straci przez to tylko jeden dzień szkolny.)

A później do domu. Otworzyłem egzemplarz Bust, który zwinąłem z DreamHaven (oficjalnie dostaję go dla mojej asystentki Lorraine, ale zawsze najpierw go czytam-- coś tak jak wtedy, gdy jako chłopiec zabierałem dla mojej siostry egzemplarze Bunty) i już po chwili gapiłem się na niespodziewane ogłoszenie zapachów "Dobry Omen" i "Gwiezdny pył" od BPAL. Co przypomniało mi, że miałem złożyć gratulacje niesamowitej Beth, która jest mózgiem (i nosem) BPAL-- oraz kobietą, która zebrała w tym roku ogromną sumę pieniędzy dla CBLDF-- z okazji ślubu.

(A jeśli ostatnio nie zaglądaliście na stronę CBLDF-- http://www.cbldf.org/-- w poniedziałek odbędzie się proces Gordona Lee. Nareszcie. Po trzech latach, dwóch zupełnie żnych zestawach "faktów" i jak do tej pory $80 000 kary za coś, co przede wszystkim nie powinno być sprawą policji... (cała historia na http://www.cbldf.org/articles/archives/000318.shtml)

Mnóstwo, mnóstwo i jeszcze raz mnóstwo e-maili od ludzi, którzy informują mnie, że w całej Ameryce można znaleźć Marmite, zwykle obok artykułów do pieczenia (zapewne z powodu słowa "drożdże") Nie sądzę, bym przez parę następnych lat potrzebował Marmite, ale dzięki wszystkim za informację.

(pytanie zadane po raz pierwszy!)

Właśnie dostałem wiadomość od przyjaciela, który wydaje się być głęboko poirytowany. Spotkał znanego pisarza brytyjskiego, gdy ten zbierał materiały do swojej najnowszej książki. Pisarz ten wykorzystał w książce anegdotkę mojego przyjaciela jako jeden z głównych chwytów literackich, jednakże nie zapytał go o pozwolenie ani nie podziękował w żaden sposób.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się coś takiego (oczywiście w drugą stronę)? Myślę, że w Twoim umyśle kłębi się mnóstwo historii, które ktoś kiedyś Ci opowiedział, i mógłbyś nawet nie zdać sobie sprawy, że poznałeś je od kogoś innego. Gdybyś wykorzystywał czyjeś opowiadanie, czy skontaktowałbyś się z taką osobą?

Stosunkowo mocno staram się wspominać o osobach, które pomogły (zerkinij na bardzo długą listę nazwisk na końcu "Amerykańskich bogów"), ale trudno mi uznać winę wspomnianego pisarza. Pisarze to chomiki. Jeśli opowiesz nam anegdotę- o ile nie poprzedzisz tego słowami "Zaraz opowiem ci zabawną i/lub interesującą anegdotkę. W przypadku, gdybyś w bliższej lub dalszej przyszłości zechciał wykorzystać ją w książce, będziesz potrzebował skontaktować się ze mną, by otrzymać pozwolenie, lub przynajmniej wspomnieć moje nazwisko. Teraz opowiem ci anegdotę, a później podam moje szczegółowe dane osobowe w takiej formie, byś ich nie zgubił"-- to gramy fair play. Myślę, że podchodzimy do tego tak- nie mówię za nas wszystkich, ale za stosunkowo wielu- że jeśli twój przjaciel sądził, że jego anegdota nadawałaby się na książkę, to powinien ją sam napisać.

Nie znam nazwisk osób, które zabrały mnie do kanałów czy opuszczonych podziemnych tuneli, gdy pisałem "Nigdziebądź", ale ich anegdoty z pewnością przyczyniły się do powstania książki. Nie podałem też nazwiska podejrzanego finansowo agenta, którego interesujące podejście do płacenia honorarium autorskiego było inspiracją dla postaci i zachowania Grahama Coatsa w "Chłopcach Anansiego" (prawdopodobnie mądre posunięcie). I, tak jak mówisz, bardzo często wie się, że ktoś powiedział ci, że Szalony Król Ludwig Bawarski uniknął małżeństwa załatwiając sobie zwolnienie lekarskie, lecz kiedy i kto to był zdążyło już rozłożyć się na gęstą papkę w kupce kompostu na tyłach twojego umysłu. Wciąż pozostał sam kształt i wiesz, że puentą było "Dwie kawy i lody w polewie czekoladowej", lecz jak dostało się to do twojej głowy wciąż pozostaje tajemnicą.

(Warto też zauważyć, że Twój przyjaciel mógł się mylić. Czasem dostaję listy od ludzi, w których piszą "Wiesz o tym ode mnie"/"To był mój pomysł". I nadawcy takich listów naprawdę w to wierzą, choć tak nie jest. Odpowiadam im "Tak naprawdę napisałem to cztery lata zanim stworzyłeś swoje opowiadanie" lub "Rozumiem, że uważasz, że wyciągnąłem tę informację z czegoś, co powiedziałeś. Tak naprawdę cała historia była w gazecie pod taką i taką datą, i właśnie stąd ją wziąłem.")

Powiedziawszy to, wciąż głęboko współczuję Twojemu przyjacielowi. Wiele lat temu byłem na spotkaniu, na którym powiedziałem "Zamierzam napisać książkę zatytuowaną X" i nikt nie śmiał się tak długo i tak głośno jak gostek siedzący obok mnie, który jedenaście miesięcy później wydał książkę o tytule, który wspomniałem. Prowadziłem też rozmowę z innym pisarzem, który napomknął, że uktnął przy tworzeniu akcji, a ja powiedziałem "O, to łatwe" i coś zaproponowałem, na dokładkę zaproponowałem tytuł dla książki, a on powiedział "Wiszę ci za to obiad". Jednak gdy książka wyszła, bezskutecznie przeszukałem podziękowania szukając jakiejś wzmianki, obiadu zresztą też nie dostałem. Z drugiej strony odczuwam puszystociepłe uczucia wobec tych, którzy pisząc książkę rzeczywiście podziękowali i użyli podziękowań, by podziękować.

...

Po długim dniu dostałam "Twój" list miłosny, który rozsyłał New York Times. Był dosyć śmieszny i sprawił, że długo się śmiałam. (tym śmieszniejsze były próby wytłumaczenia osobie z którą mieszkam w pokoju, że nie był to prawdziwy list miłosny.) Czy miałeś w ogóle coś wspólnego z pisaniem tych listów? Czy też New York Times napisał je bez pomocy pisarzy? Czy wiesz, czy każdy dostaje ten sam list? To tak z czystej ciekawości, dzięki.

Tak, każdy dostaje taki sam list (i przy okazji, chodzi o UK Times, nie New York). I owszem, napisałem go. (Tak naprawdę to opowiadanie.) Dzień wcześniej ludzie dostali list od Margaret Atwood. Dziś chyba od Leonarda Cohena. Myślę, że wciąż można zapisać się na trzy ostatnie...
http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/books/commercial/article2623706.ece

...

Na koniec- to przywołało na moją twarz ciepły i wesoły uśmiech:
http://papercuts.blogs.nytimes.com/2007/10/30/when-the-wolves-come-out-of-the-walls-its-all-over/

wtorek, 30 października 2007

prostota czerni

Neil napisał w poniedziałek 19 października 2007 o 0:07

(Właśnie odkryłem, że w rynnie za zewnątrz mojej sypialni zamieszkał pręgowiec [pręgowce-przyp. noita], co wyjaśnia tajemnicze odgłosy, o których nic tu nie wspominałem w obawie, że ludzie zaczną żartować na temat wilków w ścianach.)
...

Wiecie, głównym powodem dla którego od 20 lat noszę to samo jest fakt, że nie muszę się zastanawiać co na siebie włożyć. To sprawia, że życie staje się proste.

Moja asystentka Lorraine zapytała mnie właśnie co chcę założyć na brytyjską i amerykańską premierę "Beowulfa" i z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że nie wiem. Miałem już na sobie smoking i muchę na premierze "Gwiezdnego pyłu" w USA i skórzaną kurtke i czarną koszulkę oraz jeansy w Wielkiej Brytanii. To właściwie całkowicie wyczerpuje moje możliwości. Przypuszczam, że mógłbym założyć inną skórzaną kurtkę, albo krawat zamiast muchy do smokingu, ale (ponura kręci głową). Nie wiem. Decyzje, decyzje. (Zapytałem znajomą aktorkę w co zamierza się ubrać i dowiedziałem się, że projektanci praktycznie bija się, aby aktorzy byli widziani na czerwonym dywanie w ich kreacjach. Musiałem wyjaśnic, że z pisarzami jest inaczej. Chyba moge rzucić monetą.
...
Użyłem Google Documents żeby udostępnić "Odda i Lodowych Gigantów" ludziom, którzy powinni go zobaczyć... i waśnie zdałem sobie sprawę, że żadna z drobnych poprawek które wprowadzałem - i sumiennie zapisywałem - nie została zapisana. Zamiast tego, program wybrał jako tekst podstawowy jakąś inną wersję otwartą w Google Documents na innym komputerze gdzieś w domu, co oznacza, że zmiany zapisane na komputerze na dole na którym obecnie jestem nie zostały uwzględnione. (Siedziałem tu przeglądając wszystkie poprzednie zapisane wersje - jest ich 121, a wydaje się że przechodzę tylko pomiędzy paroma gdzie jedno "ale" zmienia się w "nadal". Zgaduję, że plik jest otwarty w dwóch oknach na tym komputerze, który widzi Google...)

Biorąc pod uwagę ludzi, którzy nie mogą się dostać do dokumentu i go przeczytać, a potem piszą do mnie zrzędliwe maile oraz to jak Google Documents czasem nie wysyła zaproszeń (ale nadal wymienia te osoby jako mające dostęp) myślę, że powinienem był zwrócić baczniejszaąuwagę na napis "BETA" umieszczony pod słowami "Google" i "Documents"
...
Witam Panie Gaiman!

Pomyślałam, że może pana zainteresować, że wydrążyłam pana w dyni na konkurs w moim akademiku. Mam nadzieję zdobyć dzieki niej nagrodę za "Najbardziej Oryginalną", ale mogę przegrać z dynią Marilyn Andy'ego Warhola. No cóż.

Tu jest link to zdjęcia, które zamieściłam na stronie facebook.

http://bgsu.facebook.com/photo.php?pid=34570514&id=20923362&op=1&view=all&subj=2200703877&aid=-1&oid=2200703877

Prosze wybaczyć, że sie nie świeci, ale najwyraźniej stanowi zagrożenie pożarowe. Takie życie w akademiku.

Mam tylko nadzieję, że to pana nie przerazi. Ale naprawdę nie wiem, może nie jestem aż tak oryginalna jak sądziłam. Prawdopodobnie co roku pojawia się a tuzin Neil O'Lantern!

Dzięki,
Katy Gehred

Prawdopodobnie. (uśmiech.) Nie, myślę, że jesteś jedyna. Jeśli pojawi się więcej, postaram się podać do nich linki.

Neil,
pomyśleliśmy, że damy ci znać, iż masz grono fanów wśród robiących na drutach! Grupa "Knitters for Neil" powstała na dobrze zapowiadającej się stronie sztuk włókienniczych Ravelry.com,
Mamy nadzieję, że wymyślimy jakieś interesujące, zainspirowane tobą rzeczy, więc gdybys mógł dać znać wszystkim, że jeśli chcą dołączyc lub maja jakies pomysły, to można nas znaleźć na http://www.ravelry.com/groups/neil-gaiman-knitters

Dzięki!
Lauren

Wydaje się, że Ravelry to coś, gdzie się zapisujesz, a potem czekasz na zaproszenie. Ale reklame może uznać za zrobioną...

Nie pytanie, chciałem tylko wskazać coś przydatnego twoim czytelnikom: brytyjskie wydania książek można zamówić z dostawą do (prawie) każdego miejsca na świecie bez dodatkowych opłat na stronie Book Depository
(www.bookdepository.co.uk). (Nie jestem w żaden sposób związany z tą stroną, po prostu ich usługi sa dla mnie przydatne i imponujące)

Dobrze wiedzieć, choć nie wygląda, jakby można tam było zamówić cokolwiek przed premierą. A i tak w tej chwili po "Odda" odsyłaja do Amazon.co.uk.

...

Właśnie dowiedziałem się, że oficjalna data rozpoczęcia sprzedaży "The Graveyard Book" to 30 września 2008
...

Maddy chce wiedzieć dlaczego od dawna nie zamieściłem na tym blogu jej zdjęcia i twierdzi, że
wstawiając najnowsze mogę udowodnić światu, że nadal ją kocham...

...

Dużo ludzi napisało do mnie, że Marmite można zamówić z Amazon.com - i tak zrobiłem! Właśnie przyszło. Niestety dwie (z dwunastu) butelek stłukły się w transporcie i odkryłem, że Amazon nie pozwala na zwrot i nie refeunduje produktów spożywczych, więc raczej nie zamówię ich tam ponownie.

Wiele osób pisało prosząc, abym wyjaśnił co z Marmite. I zrobię to. ale nie w tej chwili.
...

Dobrze. Z powrotem do sprawdzania "Bone"

czwartek, 25 października 2007

A teraz słowo do tych, których sponsorujemy...

Wczorajszej nocy napisałem trzydziestosekundową straszną historię. Właściwie napisałem dziewięćdziesięciosekundową NAPRAWDĘ straszną historię, potem ją poobkruszałem, poobcinałem, pokasowałem i przepisałem aż miała trzydzieści sekund. Potem żałowałem, że nie zachowałem wersji na 200 słów.

Dziś rano poszedłem do lokalnego radia NPR i nagrałem ją-- wycięliśmy jeszcze jedno zdanie, a ja czytałem troszeczkę wolniej -- do specjalnej Halloweenowej audycji NPR...
....


Ciekawi mogą obejrzeć pełną, niecenzurowaną transmisję z tego, jak odbieram nagrodę na Scream 2007 tutaj:

Neil Gaiman odbiera Hell's Dildo - Scream 2007

Zamieszczone Dzisiaj
Neil Gaiman odbiera nagrodę "Hell's Dido" na gali Scream Awards 2007.
Niestety film się urywa zanim witam Rogera Avary'ego i Raya Winstona na podium, aby przedstawili Beowulfa, ale jeśli by się nie urywało zobaczylibyście Rogera w koszulce "Scary Trousere" na oczach miliarda ludzi.

Posted by Picasa


(Cat Mihos pisze o rozdaniu nagród tutaj: http://furrytiger.blogspot.com/2007/10/birthday-girl-scream-awards-dream-life.html. Śliczne zdjęcia, ale te moje wielkie źrenice to po prostu efekt czerwonych oczu...)

Powinienem wspomnieś, że niesamowita strona Cat - Neverwear jest pod adresemhttp://www.neverwear.net/ i można na niej kupić koszulki "Scary trousers" zaprojektowaną przez Kendrę Stout i Zaprojektowaną przez Dagmarę Matuszak "Anansi Boys". (zasugerowałem Cat, że powinna teraz zrobić koszulkę z całym tekstem "Wierzę" z Amerykańskich Bogów...)

Za pamięci -- nareszcie zobaczyłem wnętrze złożonego wydania Chłopaków Anansiego wydawnictwa Hill House (obrazki można zobaczyć na http://hillhousepublishers.com/hh-update-22oct07-01.htm) i uważam, że jest porażająco piękne. Hill House wciąż próbuje wyciągnąć jakieś konkrety od Polskiego drukarza o tym, kiedy zamierza złożyć książki i wysłać je do Stanów -- złożył im zbyt wiele obietnic, których nie wypełnił -- ale wygląda na to, że już niedługo książki ujrzą światło dzienne.

...

Ross Douthat odpowiada na mój post sprzed kilku dni na stronie http://rossdouthat.theatlantic.com/archives/2007/10/dumbledore_is_gay_ii_1.php

...

To bardziej mały ananons o tym gdzie znaleźć marmite, niż pytanie.

Koło Cincinnati znajduje się duży i całkiem nietypowy sklep o nazwie Jungle Jims.

Obok kolekcji dużych poruszających się i śpiewających postaci Jima jest tam duży wybór jedzenia z Wielkiej Brytanii w międzynarodowej części sklepu.

Mają stronę internetową o nazwie junglejims.com na której można zobaczyć niektóre z dziwności w dziale 'atrakcje'.

Mają też oczywiście Marmite, a także Hobnobs i różnorakie inne produkty żywnościowe jakie kogo interesują.

Czuję się jakbym pisał ulotkę o atrakcji turystycznej, więc kończę.
Gdy zdarza mi się przemierzać samochodem amerykę -- co nie zdarza się często -- staram się zatrzymać w Jungle Jim's w drodze powrotnej. Nie tylko dla jedzenia z Wysp, ale dla niesamowitego wybory jedzenia ze świata. To niesamowite miejsce. Gdyby wszystkie supermarkety miały taką atmosferę.

...

I just heard about the event chronicled in
Właśnie usłyszałem o wydarzeniu opisacym w http://117hudson.blogspot.com/2007/10/show-must-go-on.html
Mieliśmy szczęście, że aktor, który został ranny był jedynym który miał pewien rodzaj dublera (ponieważ jeden z wilków był grany przez brata Lucy we wcześniejszej produkcji) dlatego przeorganizowali drugą część na siedmiu ludzi, zamiast ośmiu, żeby zagrał rolę wilka...



...
Panie Gaimanie,

Sprawdzałem, czy wspominałeś to już w tym roku i zauważyłem, że nie -- czy mógłbyś poświęcić sekundkę żeby przypomnieć swoim fanom, którzy jeszcze nie zauważyli, że Międzynarodowy Miesiąc Pisarstwa zaczyna się w tym tygodniu?

Jestem debiutantem, ale dużo z pana notek na blogu naprawdę natchnęło mnie do rozpoczęcia pisania, a Miesiąc Pisarstwa jest świetnym sposobem żeby wymienić się radami i jest świetną społecznością. Pomyślałem, że wyślę przypomnienie, na wypadek, gdyby byli inni którzy czują to co ja. Dzięki!


-Laurie
Mogę nawet zrobić więcej. Mogę posłać ludzi do http://www.nanowrimo.org/ I mogę dokończyć mój list dla motywacji dla żołnieży...

środa, 17 października 2007

Zamieszczone opowieści o czasie

Obecnie przepisuję ODD AND THE FROST GIANTS (“Odd i Lodowe Giganty”). Zastanawiam się, czy nie zmienić tytułu na “Odd i Lodowy Gigant”, ponieważ tylko jeden Lodowy Gigant wkracza na scenę (no powiedzmy), chociaż w tle są też inne, no i oczywiście zawsze jest Loki.

Właśnie patrzyłem na nową, rozszerozną stronę Beowulfa na http://www.beowulfmovie.com/. Mają tam zapowiedzi telewizyjne, więc z przyjemnością zauważyłem, że w tej nowej znajduje się mnóstwo krótkich kawałków materiału, których nie było we fragmentach, które do tej pory widziałem (mniej więcej od 15 do 30 minuty)-- ujęcia z wyścigu z Breccą, momenty z końcowej częsci filmu z Beowulfem jako starszym mężczyzną, kawałki “smoczego” materiału i o wiele więcej niż po prostu Matka Grendel w ludzkiej postaci. Piszą, że łatwo zamieścić ją na stronie, a więc spróbuję.

Naprawdę nie mogę doczekać się, kiedy to zobaczę i przekonam się co tak właściwie zrobił Bob Zemeckis i jego grupa.

(Filmik zachowuje się odrobinę dziwacznie, kiedy umieszczam go na Bloggerze. Trzymajmy kciuki, że będzie zachowywał się poprawnie, kiedy to opublikuję. A jeśli czytacie to przez kanał RSS i tutaj się urywa, kliknijcie na linka do właściwej strony neilgaiman.com/journal, by czytać dalej)






W międzyczasie... Internet potrafi zaprowadzić do dziwnych miejc. To znaczy, skończył mi się Marmite (dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest Marmite... przyp. Varali). Żaden problem w Zjednoczonym Królestwie, ale w Stanach to problematyczne. Tak więc zaczynam szukać w sieci jak mógłbym zamówić Marmite, a chwilę później odkrywam, że można sprawić, by Marmite stał się biały ubijając go przez pół godziny. NA WSZYSKIE ŚWIĘTOŚCI, KTO PIERWSZY UBIJAŁ MARMITE PRZEZ PÓŁ GODZINY I TO WYNALAZŁ? To http://www.flickr.com/photos/fuunsaiki/303084929/

Cześć Neil, Dzięki za linka do wpisu z Wikipedii o żargonach. Teraz nareszcie znam słowo, żeby opisać Mowę Cyrkową, język, którego nauczyli mnie moi dziadkowie, którzy używali go w cyrku w latach trzydziestych. Nieustannie szukam informacji na ten temat. Tu znajduje się strona, gdzie opisuję wersję, której zostałam nauczona: http://www.winterscapes.com/carny.htm
- Kate Winter

Dzięki, Kate. Strasznie podobał mi się Twój link do http://welcometothefair.com/lingo/, więc pomyślałem, że powinienem skierować na niego ludzi, którzy zamierzają pisać Powieści w listopadzie. W końcu połowa tych słów to gotowe wątki...

Zafascynował mnie ten artykuł z Guardiana- http://blogs.guardian.co.uk/books/2007/10/observer_books.html – nie tylko dlatego, że podaje linka do zwycięzców nagrody Guardiana dla najlepszego “opowiadania graficznego” (nagle poczułem, że zamieniam się w Eddie'go Campbella i mam ochotę zacząć tłumaczyć, że “powieść graficzna” i tak po prostu oznacza komiks, a “opowiadanie graficzne” właściwie znaczy, em, komiks), ale zdumiało spojrzenie na historię, według którego liczące się brytyjskie gazety zaczęły na serio recenzować komiksy w 1996, mniej więcej sześć lat po tym, jak zaczęły się prawdziwe recenzje. Myślę, że autor chce właściwie powiedzieć, że w trakcie edytowanie strony o książkach zaskoczyło go odkrycie, że jego recenzenci pisali recenzje powieści graficznych, lecz ku jego zaskoczeniu te recenzje i recenzowane książki były równie dobre jak inne książki, o których pisali.

Bill Stiteler przysłał mi tego linka do albumu zdjęć z równoległego wszechświata--http://www.flickr.com/photos/williamhundley/sets/72157594235409275/

Joshua Middleton ma parę uroczych rysunków z projektu Sandmana, który nigdy nie doszedł do skutku http://joshuamiddleton.blogspot.com/2007/10/one-that-was-put-to-sleep.html

i myślę, że powinienem złożyć gratulacje Holly Gaiman z okazji zdobycia pracy.

...

Dzięki wielkiemu WebGoblinowi Danowi osoby, które wejdą na http://www.neilgaiman.com/journal/2004/01/you-think-theyre-cuddly-but-i-think.asp, lub po prostu klikną na końcowy link w tym poście mogą jeszcze raz ściągnąć lub usłyszeć piosenkę Złowieszczych Kaczek.