Drogi Pamiętniku,
Wczoraj około północy wysłałem do "Guardiana" artykuł na temat bajek. Zakładając, że im się spodoba, powinien ukazać się w przyszłym tygodniu w sobotę.
Dziś rano poszedłem do Shepherd's Bush po scenariusz słuchowiska "Chłopcy Anansiego" wykonywane przez BBC World Service z Lennym Henrym (Pająk i Gruby Charlie), Mattem Lucasem (Graham Coats i Tygrys), Rudolphem Walkerem (Anansi), Doną Croll (pani Noah i Kobieta-Ptak), Tameką Empson (pani Higgler), Petrą Letang (Rosie), Jocelyn Jee Esien (Daisy) i Benem Crowe (taksówkarze i inne głosy). Jak widzicie po liście obsady, to bardzo skompresowana wersja sztuki, ale Mike Walker dokonał heroicznego czynu skracając powieść do długości godziny, a wspaniała Anne Edyvean reżyseruje (po raz pierwszy współpracowaliśmy w 1996r. przy wersji "Signal to Noise" dla BBC Radio 3). Udzieliłem paru przydatnych sugestii, więc tak jakby dobrze, że tam byłem.
Słuchowisko zostanie nadane na World Service 17 listopada 2007r.
Następnie poszedłem do Headline Books, by podpisać 300 egzemplarzy "Gwiezdnego pyłu".
Teraz znów jestem w hotelu.
W moim właściwie-nie-tak-bardzo wolnym czasie czytałem "Sekret historii Moskwy" Ekateriny Sedii, cudowną, poruszającą książkę, która robi dla Moskwy to, co mam nadzieję zrobiło "Nigdziebądź" dla Londynu. Należy do gatunku, o którym myślę jako "książki Magicznego Miasta", a w tej cały rosyjski mit odgrywa rolę jak coś w rodzaju Moskwy Pod, która jest lustrzanym odbiciem i schronieniem przed Moskwą Nad. W 1990r. moskiewscy ludzie zaczynają zamieniać się w ptaki, a każdej nocy ptaki te wylatują z odbić okien. Proza i atmosfera jest piękna i przywodząca na myśl obumieranie, a wszystko jest szare z wyjątkiem zdumiewających nieznacznych przebłysków niezapomnianego koloru. Przypomina mi trochę bardziej pogańskiego "Mistrza i Małgorzatę", ale może to być spowodowane tym, że nie przeczytałem wystarczająco dużo rosyjskiej fantastyki, by móc porównać ją do czegoś lepiej dobranego. Głębokie, mroczne, wyjątkowe dzieło.
Zostało jeszcze około 150 biletów na jutrzejsze wystąpienie w Criterion (18:00, wtorek, 02.10), które powinny umożliwić wstęp ludziom, którzy pojawią się w progu, chyba że będzie ich zbyt wielu (http://www.hayfestival.com/wales/browse.aspx?type=date&value=02-Oct-2007 to link, by kupić bilety, jeśli chcecie być pewni, że się dostaniecie.)
A tu ostatnie wypowiedzi na temat postów "Ja i ty"...
Drogi Neilu,
Wiem, że późno przybywam na imprezę "Ja i ty" (po spędzeniu całego wczorajszego dnia na Krajowym Festiwalu Książki, który był kupą wspaniałej zabawy!), ale pomyślałam, że może Cię zainteresować wiadomość, co ma do powiedzenia moja mama, nauczycielka angielskiego przygotowująca do egzaminów American Advanced Placement w bardzo dobrym publicznym liceum.
Według mojej mamy "i Suzanna Clarke" to zdanie imiesłowowe przekształcające zaimek "mnie" i do tego, co chesz wyrazić, pasuje bardzo dobrze. Ze względu na to, że zawiadamiasz ludzi, którzy chcą usłyszeć CIEBIE rozmawiającego z Suzanną, dowiedzieć się gdzie to mogą zrobić, Twoja konstrukcja zdania jest bardziej zrozumiała. Pod względem technicznym, rzeczycwiście uważa się, że poprawniej jest powiedzieć "taki a taki i ja...", ale to kwestia osobistych upodobań i dla celów Twojej wypowiedzi, Twoja wersja jest bardziej bezpośrednia i akuratna.
Tak więc oto nauczycielka amerykańskiego angielskiego z ponad 20-letnim doświadczeniem i bardziej-niż-przeciętnym wyczuleniem na poprawną gramatykę dorzuciała swoje dwa grosze.
Pozdrowienia!
Emily
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie w criterion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie w criterion. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 października 2007
piątek, 28 września 2007
Przypomnienie o Criterion
Spotkanie z Susanną Clarke było urocze, oprócz tych, och, mniej więcej 45 minut, które wszystkie 250 osób spędziło na zewnątrz w zimnie na chodniku czekając aż brygada zadecyduje, że problemy z sąsiednim laboratorium nanotechnologicznym to fałszywy alarm.
Zostałem dzisiaj zapytany, kto wygrałby walkę- prawdopodobnie chodzi o walkę w klatce, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone- między mną a Billem Gibsonem. Odpowiedziałem, że ja, ale moja córka Holly, która tam była, zaczęła się później śmiać i powiedziała, że nie potrafiłaby sobie wyobrazieć mnie walczącego z kimkolwiek. Holly twierdzi, że Ja vs Bill Gibson to byłaby walka niczym między małym króliczkiem a kaczątkiem, i prawdopodobnia ma rację.
Wciąż jestem naprawdę przemęczony po zmianie strefy czasowej. Czuję się, jak gdyby kryzys po podróży-do Japoni zsumował się zpowrótem-z-Japoni- właśnie przeprowadziłem zupełnie nieudaną rozmowę z moim agentem, który po krótkiej chwili zdał sobie sprawę, że proces zwany komunikacją po prostu nie zachodził i powiedział, bym zadzwonił do niego jutro....
Jeśli jesteście w Zjednoczonym Królestwie pamiętajcie, że w przyszły czwartek, drugiego października jest wielkie wydarzenie w Criterion:
Wtorek 2 października 2007 Wydarzenie 422, godz. 18:00
Neil Gaiman w rozmowie
Gość programu: Neil Gaiman
Dla uczestników spotkania odbędzie się później podpisywanie książek w Waterstone's Piccadilly
Nie przegap tego jedynego w Londynie spotkania z jednym z największych twórczych umysłów, autora wielu książkowych bestsellerów, m.in. "Amerykańskich bogów", "Chłopców Anansiego" i kultowej powieści "Gwiezdny pył". Film na podstawie "Gwiezdnego pyłu", w reżyserii Matthew Vaughana z Claire Danes, Charlie'm Cox, Sienną Miller, Ricky'iem Gervais, Michelle Pfeiffer oraz Robertem De Niro będzie mieć swoją premierę w Londynie w środę 3 października w Odeon Leicester Square. Mamy do rozdania dwa bilety na premierę- wyszyscy posiadający bilety będą brać udział w losowaniu, a zwycięzcy zostaną ogłoszeni po spotkaniu.
Cena: £5.00
Miejsce: Teatr Criterion, Piccadilly
http://www.criterion-theatre.co.uk/
http://www.hayfestival.com/wales/browse.aspx?type=date&value=02-Oct-2007
Myślę, że prawdopodobnie jako jeden punkt programu przeczytam kawałek "Gwiezdnego pyłu". Jeśli chcecie przyjść, rozsądnie jest zawsze zarezerwować wcześnie bilety- prawdopodobnie będą dostępne jeszcze w dniu spotkania, ale to nigdy nie jest pewne.
(Również w tą niedzielę o 18:00 odbędzie się Dziecięcy Festiwal Literacki w Bath -- szczegóły na http://www.bathkidslitfest.co.uk/event_J19.htm )
Panie Gaiman, mieszkam w Pekinie i właśnie na CCTV wyświetlono wywiad z Panem (25 września). Byłem naprawdę po wrażeniem tego, że mógł Pan nadążyć za jej nieskładnymi pytaniami. Rozczarowało mnie, że nie uznano Pana za wystarczająco ważnego, by dostać reportera, który zwykle przeprowadza wywiady z głowami państwa. Chciałem, żeby Pan wiedział, że audycja została nadana, lecz zostanie nadana jeszcze raz 26 września.
Dzięki, Kade
Nie ma zmartwienia. Nie jestem głową państwa.
Neil, Neil, Neil, Neil! Czytanie Twojego bloga może być tak beznadziejnie frustrujące! Jaka jest Twoja opinia na temat tej restauracji w stylu Lolity? Co Ty, jako ojciec nastolatki na progu dorosłości sądzi o tych młodych kobietach wykorzystujących ideę pedofilii?
Nie czuję się wystarczająco komfortowo, gdy chodzi o niuanse japońskiej popkultury, by móc dokładnie stwierdzić, co tam się działo, jednak nie wyglądało to na pedofilię, nie w sensie w jakim rozumiem to słowo. Wydaje się, że chodziło o cały zestaw kulturowych sygnałów, których nie byłem w stanie odczytać- jeśli chodzi o klientelę, stosunek mężczyzn do kobiet był ok. 60/40, większość mężczyzn była w wieku pracujących tam dziewczyn (trochę po dwudziestce), a ja odnosiłem wrażenie, że o wiele bardziej chodziło o to, że dziewczyny spełniały swoje fantazje o byciu służącymi, cokolwiek "służące" znaczyły w tym kontekście, natomiast klienci obu płci wydawali się dobrze bawić grając z nimi w "kamień, nożyce, papier". Moja opinia składała się głównie z całkowitej konsternacji i speszenia, poza tym znalazłem się tam, ponieważ przewodniczka czuła, że tak samo jak wizyta na targowisku rybnym, w Meiji Shrine i muzeum sztuki nowoczesnej, pójście do tej kawiarni jest jedną z niepowtarzalnych tokijskich atrakcji.
Cześć Neil, mam szybkie pytanie na temat agentów i procesu wysłania maszynopisu...
Ładnych parę miesięcy temu, krótko po ukończeniu mojej pierwszej powieści (YA fantasy), spisałem listę agencji, które mogłyby pasować. Rozesłałem kilkanaście listów do wspomnianych agentów. Trzymałem kciuki. Czekałem. Trzy tygodnie później zaczęły napływać odpowiedzi. Niektóre z nich po prostu odrzuciły mój maszynopis; inne zawierały parę przyzwoitych komentarzy, jednak wciąż odrzucały mój pomysł. Wtedy nieprzyjaźnie wyglądająca koperta wpadła przez szczelinę na listy.Then an unfamiliar envelope fell through the letterbox. Okazało się, że była to odpowiedź od Dream Agency (czemuż by nie mierzyć wysoko?). Ogólny sens listu to: Twoje dzieło jest niezwykle obiecujące, ale nie jest jeszcze gotowe, by zostać opublikowane. Przyślij nam swój następny projekt.Oto moje pytanie: Moja druga powieść która, jak sądzę, jest zdecydowaniem ulepszeniem pierwszej, jest prawie gotowa. Czy powinienem wysłać ją jedynie do mojego nowego kontaktu w Agencji Literackiej Moich Snów? Czy może potraktować proces dokładnie jak za pierwszym razem i wysłać maszynopisy równocześnie do różnych agencji? Dzięki za Twój czas.
Nie sądzę, żeby istniały jakiekolwiek reguły. Gdyby chodziło i mnie, wysłałbym to do nowego kontaktu, który uważa, że masz potencjał razem z listem o treści "poleciłeś mi przesłać ci mój kolejny projekt- oto on. Nie pokażę go nikomu dopóki na niego nie spojrzysz", ponieważ byli mili i coś im się za to należy, a jeśli poczują, że wychowali Cię od małego, będą dla Ciebie pracować ciężej. Jednak nie ma żadnych zasad. I gdyby chodziło i mnie, i tak wysyłałbym swoją książkę do edytorów, a nie do agentów.
...
Dlaczego ja piszę? Dlaczego nie śpię?
Zostałem dzisiaj zapytany, kto wygrałby walkę- prawdopodobnie chodzi o walkę w klatce, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone- między mną a Billem Gibsonem. Odpowiedziałem, że ja, ale moja córka Holly, która tam była, zaczęła się później śmiać i powiedziała, że nie potrafiłaby sobie wyobrazieć mnie walczącego z kimkolwiek. Holly twierdzi, że Ja vs Bill Gibson to byłaby walka niczym między małym króliczkiem a kaczątkiem, i prawdopodobnia ma rację.
Wciąż jestem naprawdę przemęczony po zmianie strefy czasowej. Czuję się, jak gdyby kryzys po podróży-do Japoni zsumował się zpowrótem-z-Japoni- właśnie przeprowadziłem zupełnie nieudaną rozmowę z moim agentem, który po krótkiej chwili zdał sobie sprawę, że proces zwany komunikacją po prostu nie zachodził i powiedział, bym zadzwonił do niego jutro....
Jeśli jesteście w Zjednoczonym Królestwie pamiętajcie, że w przyszły czwartek, drugiego października jest wielkie wydarzenie w Criterion:
Wtorek 2 października 2007 Wydarzenie 422, godz. 18:00
Neil Gaiman w rozmowie
Gość programu: Neil Gaiman
Dla uczestników spotkania odbędzie się później podpisywanie książek w Waterstone's Piccadilly
Nie przegap tego jedynego w Londynie spotkania z jednym z największych twórczych umysłów, autora wielu książkowych bestsellerów, m.in. "Amerykańskich bogów", "Chłopców Anansiego" i kultowej powieści "Gwiezdny pył". Film na podstawie "Gwiezdnego pyłu", w reżyserii Matthew Vaughana z Claire Danes, Charlie'm Cox, Sienną Miller, Ricky'iem Gervais, Michelle Pfeiffer oraz Robertem De Niro będzie mieć swoją premierę w Londynie w środę 3 października w Odeon Leicester Square. Mamy do rozdania dwa bilety na premierę- wyszyscy posiadający bilety będą brać udział w losowaniu, a zwycięzcy zostaną ogłoszeni po spotkaniu.
Cena: £5.00
Miejsce: Teatr Criterion, Piccadilly
http://www.criterion-theatre.co.uk/
http://www.hayfestival.com/wales/browse.aspx?type=date&value=02-Oct-2007
Myślę, że prawdopodobnie jako jeden punkt programu przeczytam kawałek "Gwiezdnego pyłu". Jeśli chcecie przyjść, rozsądnie jest zawsze zarezerwować wcześnie bilety- prawdopodobnie będą dostępne jeszcze w dniu spotkania, ale to nigdy nie jest pewne.
(Również w tą niedzielę o 18:00 odbędzie się Dziecięcy Festiwal Literacki w Bath -- szczegóły na http://www.bathkidslitfest.co.uk/event_J19.htm )
Panie Gaiman, mieszkam w Pekinie i właśnie na CCTV wyświetlono wywiad z Panem (25 września). Byłem naprawdę po wrażeniem tego, że mógł Pan nadążyć za jej nieskładnymi pytaniami. Rozczarowało mnie, że nie uznano Pana za wystarczająco ważnego, by dostać reportera, który zwykle przeprowadza wywiady z głowami państwa. Chciałem, żeby Pan wiedział, że audycja została nadana, lecz zostanie nadana jeszcze raz 26 września.
Dzięki, Kade
Nie ma zmartwienia. Nie jestem głową państwa.
Neil, Neil, Neil, Neil! Czytanie Twojego bloga może być tak beznadziejnie frustrujące! Jaka jest Twoja opinia na temat tej restauracji w stylu Lolity? Co Ty, jako ojciec nastolatki na progu dorosłości sądzi o tych młodych kobietach wykorzystujących ideę pedofilii?
Nie czuję się wystarczająco komfortowo, gdy chodzi o niuanse japońskiej popkultury, by móc dokładnie stwierdzić, co tam się działo, jednak nie wyglądało to na pedofilię, nie w sensie w jakim rozumiem to słowo. Wydaje się, że chodziło o cały zestaw kulturowych sygnałów, których nie byłem w stanie odczytać- jeśli chodzi o klientelę, stosunek mężczyzn do kobiet był ok. 60/40, większość mężczyzn była w wieku pracujących tam dziewczyn (trochę po dwudziestce), a ja odnosiłem wrażenie, że o wiele bardziej chodziło o to, że dziewczyny spełniały swoje fantazje o byciu służącymi, cokolwiek "służące" znaczyły w tym kontekście, natomiast klienci obu płci wydawali się dobrze bawić grając z nimi w "kamień, nożyce, papier". Moja opinia składała się głównie z całkowitej konsternacji i speszenia, poza tym znalazłem się tam, ponieważ przewodniczka czuła, że tak samo jak wizyta na targowisku rybnym, w Meiji Shrine i muzeum sztuki nowoczesnej, pójście do tej kawiarni jest jedną z niepowtarzalnych tokijskich atrakcji.
Cześć Neil, mam szybkie pytanie na temat agentów i procesu wysłania maszynopisu...
Ładnych parę miesięcy temu, krótko po ukończeniu mojej pierwszej powieści (YA fantasy), spisałem listę agencji, które mogłyby pasować. Rozesłałem kilkanaście listów do wspomnianych agentów. Trzymałem kciuki. Czekałem. Trzy tygodnie później zaczęły napływać odpowiedzi. Niektóre z nich po prostu odrzuciły mój maszynopis; inne zawierały parę przyzwoitych komentarzy, jednak wciąż odrzucały mój pomysł. Wtedy nieprzyjaźnie wyglądająca koperta wpadła przez szczelinę na listy.Then an unfamiliar envelope fell through the letterbox. Okazało się, że była to odpowiedź od Dream Agency (czemuż by nie mierzyć wysoko?). Ogólny sens listu to: Twoje dzieło jest niezwykle obiecujące, ale nie jest jeszcze gotowe, by zostać opublikowane. Przyślij nam swój następny projekt.Oto moje pytanie: Moja druga powieść która, jak sądzę, jest zdecydowaniem ulepszeniem pierwszej, jest prawie gotowa. Czy powinienem wysłać ją jedynie do mojego nowego kontaktu w Agencji Literackiej Moich Snów? Czy może potraktować proces dokładnie jak za pierwszym razem i wysłać maszynopisy równocześnie do różnych agencji? Dzięki za Twój czas.
Nie sądzę, żeby istniały jakiekolwiek reguły. Gdyby chodziło i mnie, wysłałbym to do nowego kontaktu, który uważa, że masz potencjał razem z listem o treści "poleciłeś mi przesłać ci mój kolejny projekt- oto on. Nie pokażę go nikomu dopóki na niego nie spojrzysz", ponieważ byli mili i coś im się za to należy, a jeśli poczują, że wychowali Cię od małego, będą dla Ciebie pracować ciężej. Jednak nie ma żadnych zasad. I gdyby chodziło i mnie, i tak wysyłałbym swoją książkę do edytorów, a nie do agentów.
...
Dlaczego ja piszę? Dlaczego nie śpię?
Etykiety:
czytanie w criterion,
każdy powinien mieć pokojówkę?,
kąpiące się dzieci- dobre czy nie?,
przemęczenie,
Susanna Clarke na scenie,
William Gibson
Subskrybuj:
Posty (Atom)