Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

niedziela, 17 czerwca 2007

Przyjdź i zatańcz Makabrej

Parę spraw...

Lucy Anne dała znać, że na stronie New Victory umiszczono krótki filmik promujący “Wilki w ścianach”. Wrzuciłem go na YouTube, podejrzewając, że ludzie z New Victory nie będą mieć nic przeciwko, szczególnie jeśli skłoni to część z was oglądających go do zamówienia biletów, które będą w sprzedaży w sierpniu... (http://www.newvictory.org/show.m?showID=1028522)

[Jeśli wasz kanał w tym miejcu przerywa, kliknijcie, by zobaczyć oryginalny post. Jest tam dużo ciekawych rzeczy.]



Obawiam się, że YouTube trochę go powiększył.

Kiedy dowiedziałem się, że Melvin McCosh umarł i dostał ładny nekrolog wraz ze zdjęciem w Star Tribune, poczułem się zarówno zasmucony, jak i zadowolony, że został właściwie pożegnany. Uwielbiałem chodzić do domu książek McCosha (jego motto: Potrzebujesz Ich Bardziej Niż Ja), tak długo jak i dom, i on, istnieli. Kupiłem tam książkę, którą lubię najbardziej na całym świecie (to wielka, 150-letnia i 500-stronicowa, pusta księga rachunkowa oprawiona w skórę. Albo napiszę w niej powieść, albo aż do śmierci będę chciał ją w niej napisać. Obie opcje mnie zadowalają.) Nekrolog zanajduje się na http://www.startribune.com/west/story/1221731.html możliwe, że trzeba się zalogować, by go przeczytać.

Wiele lat temu umieściłem postać opartą na Melvinie McCoshu w telewizyjnym serialu SF, który nigdy nie powstał (nazywał się Back of Beyond), ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałem nikogo, kto byłby tak wyraźnie powieściowy w prawdziwym życiu. A moja miłość do poezji Johna Wilmota, hrabiego Rochester wywodzi się właśnie z kupowania książek u McCosha, kiedy to pewnego razu spojrzał na stos książek, które zamierzałem kupić, poszedł na tyły sklepu, po czym położył tomik poezji Rochestera na wierzchu moich książek. “Jeśli podoba ci się to wszystko, spodoba ci się też to”, powiedział.

Hey Neil,

W ten weekend zabrałem się za “Amerykańskich bogów” i naprawdę dobrze się przy nich bawiłem. Jednak dręczy mnie jedna rzecz- przepis na chilli, który opisujesz w drugim rozdziale. Brzmiał smacznie, więc naprawdę chciałbym go wypróbować. Czy to Twój osobisty przepis, którego używasz? Jeśli tak, może zechcesz się nim podzielić?

Dzięki,
WDW

Była to moja odmiana Chilli Srebrnego Podniebienia Dla Tłumu (którego właśnie szukałem i znalazłem na http://www.epicurious.com/recipes/recipe_collections/simply_delicious/recipe_arch/06_01_29_R#r_1. Nigdy nie fatygowałem się, by dodawać oliwki lub kiełbasę, a poza tym wszystko było sprowadzone do “dopasuj ilości do smaku”, co swoją drogą jest najlepszym sposobem na dobre chilli. Wciąż uważam, że koperek nie powinien pasować się do chilli, ale jednak nadaje się, i to wspaniale.

Neil,

Dziś są szóste urodziny World's End Message Board, więc tylko chciałam Ci podziękować, że zapewniłeś miejsce do spotkania tym wszystkim wspaniałym ludziom.

Dziękuję :)


amy/aitapata

Co jest jednym z tych nieoczekiwanych efektów ubocznych albo czymś w tym rodzaju. Ledwie się obrócisz, a już powstaje cała społeczność, a ja wciąż zapominam, że istnieją do momentu, gdy pojawiają się na podpisywanich dzierżąc czerwone balony i napoje alkoholowe oraz czekoladę i inne takie. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin... (do wszystkich nie czytających tego poprzez stronę neilgaiman.com- można ich znaleźć na http://neilgaimanboard.com/eve/forums

Jedno krótkie pytanie... czy wiesz, że istnieje książka, napisana przez niejaką Miss Laurell K. Hamilton (fantasy i napisana w stylu raczej odmiennym od twojego), która nazywa się DANSE MACABRE?

(Nie jest jedną z moich ulubionych przez nią napisanych, przyznaję, ale przypomniałem sobie tytuł i zastanawiałem się, jakim cudem obydwoje do niego doszliście... muszę przetestować swój francuski i sprawdzić, czy to jakieś powiedzenie albo...)

BB

Istnieje wiele, wiele, rzeczy nazwanych Danse Macabre. Począwszy od wspaniałej książki Stephena Kinga o horrorze z gatunku literatury faktu, nie wpominając bardzo wspaniałego utworu Saint-Saëns. Odnosi się to do tańca umarłych lub ewentualnie umarłych z żyjącymi, by przypomnieć ludziom, że są śmiertelni. Pochodzi z XIVw., do czasów zarazy. Wiele interesujących informacji znajdziesz w tym artykule Wikipedii. Czy wiesz, że nasze słowo Macabre (makabra) pochodzi od tańca i było odniesieniem do Ksiąg Machabejskich? To prawda. I pierwotnie było wymawiane makabrej (więcej szczegółów na http://thomondgate.net/doc/companion/Companion.htm#dance).

Bogaci i biedni tańczą tak samo, powiedział poeta John Lydgate w Tańcu Śmierci, i to zlepiło mi się w głowie ze słowami Shelley “Spotkałem morderstwo na drodze swej...” i zamiast pomyśleć “Nosił maskę niczym Castlereagh”, pomyślałem “Spotkałem morderstwo na drodze swej, przyjdź i zatańcz macabrey...” i nagle w mojej głowie powstała historia, której jeszcze przed chwilą tam nie było.

Za dużo informacji, które nie będą miały większego sensu póki nie przeczyta się końca historii, ale prawdopodobnie jest wśród was paru miłośników słów, którym spodoba się to tak bardzo jak i mi.

Hey Neil,

To właściwie bardziej bezwstydna reklama niż pytanie. Przeprowadziłem dziś wywiad z Barron Storey dla mojego programu radiowego Inkstuds. Program zajmuje się przeprowadzaniem wywiadów twórców alternatywnych i podziemia. Pomyślałem, że Twoi fani byliby nimi zainteresowani. Mówimy trochę o 15 portretach Rozpaczy.

Tutaj jest bezpośredni link: http://www.inkstuds.com/?p=173

Cześć!

robin
Oczywiście. (I jeśli nie wiecie, jak wyglądają dzieła Barrona Storey możecie znaleźć parę na http://www.geocities.com/negsleep/main/links/barron/barron.html).

Brak komentarzy:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI