Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ACX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ACX. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2012

Kim jest Jonathan Carroll i dlaczego powinno to Was obchodzić?

Neil napisał we wtorek 21 lutego 2012 o 19:16

Piszę. Napisane strony zaczynają tworzyć stosy. Im bardziej czuję się prawdziwym pisarzem, tym bardziej poprawia mi się morale. (Por. wszystkie wcześniejsze podobne uwagi wśród 2 milionów słów w tym dzienniku.) Scenariusz do pilota dla HBO zaczyna nabierać realnego kształtu.

Do wad należy tęsknota za psami, rodziną i za żoną, która w dalekiej Australii zaczyna nagrywanie nowej płyty. Ale praca idzie dobrze.

A za oknem nie ma śniegu. Oto poranny widok z okna sypialni:

...

Właśnie dostałem informację o nominacjach do Audies, nagród z branży audiobooków. Trzy z nich dotyczą rzeczy, w które byłem zaangażowany. (Tutaj lista wszystkich nominowanych w pliku PDF.)

Nominację dostały Czarownice z Lublina, w których zagrałem. (Gratulacje dla Ellen Kushner, Sue Zizzy, Simona Jonesa i wszystkich, którzy nad tym pracowali.)

Nominowany został także jubileuszowy audiobook Amerykańskich bogów (z podziałem na role). Jestem w nim narratorem części o "Przybyciu do Ameryki", no i napisałem książkę. (Gratulacje dla znakomitej obsady oraz dla Nicole Quinn, zwyciężczyni konkursu o rolę w audiobooku.) (Przy okazji przypomniało mi się, że ktoś zapytał o pełną obsadę lektorów. Wrzucę ją tutaj)

Nominację otrzymał także audiobook z serii Neil Gaiman prezentuje: powieść Jonathana Carrolla Kraina Chichów.

Pokochałem Krainę Chichów od kiedy przeczytałem ją po raz pierwszy w 1983 lub 1984 roku. Producent, który jest w posiadaniu praw do ekranizacji poprosił mnie kiedyś, żebym poparł i pomógł sprzedać pomysł nakręcenia filmu, ale niestety nic z tego nie wyszło. To magiczna, niepokojąca powieść dla każdego, kto kiedykolwiek marzył o zanurzeniu się w książce. Była to jedna z pierwszych pozycji, jakie wybrałem do Neil Gaiman prezentuje.
A zatem serdeczne gratulacje dla Jonathana i lektora Edoardo Balleriniego.
Gratulacje należą się również zespołowi ACX w Audible.

Jeżeli w ogóle śledziliście serię Neil Gaiman prezentuje, podobała się wam Kraina Chichów lub chcielibyście posłuchać jakiegoś audiobooka, właśnie wyszła kolejna pozycja z twórczości Jonathana Carrolla: Białe jabłka.

A jeżeli jeszcze nie odkryliście Jonathana Carrolla i zastanawiacie się, kim ów pisarz w ogóle jest i dlaczego powinno was to interesować – oto co kilka lat temu napisałem na stronę Jonathana:

..........................................................................................................................

"Wszyscy żyjący obecnie poeci i autorzy opowieści tworzą jedno bractwo: zajmują się tą samą pracą, portretowaniem ludzkiego życia. A ktokolwiek portretuje życie takim, jakim je widzi, po swojemu składa w całość detale istnienia, które w najgłębszym stopniu na niego wpływają, i w ten sposób tworzy własny duchowy świat."
– Haniel Long, Notes Toward a New Mythology [Z notatek do nowej mitologii]

Na świecie są miliony zdolnych pisarzy. Są setki tysięcy dobrych i jest też garstka znakomitych. A ja, późną nocą, próbuję ustalić na czym polega różnica między nimi. Czym jest ten niemożliwy do zdefiniowania pierwiastek, który się ma albo się go nie ma, a który sprawia, że ktoś jest znakomitym pisarzem.

I nagle zdałem sobie sprawę, że zadaję złe pytanie, bo pisarze nie dzielą się wcale na dobrych i znakomitych. Tak naprawdę chodzi mi o to, co czyni pisarza wyjątkowym. Bo kiedy jako dziecko podróżowałem londyńskim metrem przyglądałem się ludziom wokół. I co jakiś czas dostrzegałem kogoś, kto został już narysowany  uroda z Williama Morrisa, groteska od Berniego Wrightsona  lub opisany  nawet we współczesnym Londynie można spotkać wiele postaci rodem z Dickensa. I nie chodziło o malarzy czy pisarzy, którzy realistycznie oddawali życie. Wyjątkowi byli ci, którzy przedstawiali je w tak osobisty sposób, iż wydawało się, że w pewnym sensie tworzą życie, tworzą świat i oddają go tobie. A kiedy raz spojrzało się na świat ich oczami, nie dało się już tego cofnąć, przenigdy.

Jest kilku tak wyjątkowych pisarzy. W swoich książkach tworzą światy, a może raczej otwierają okno, drzwi czy czarodziejskie okiennice i odkrywają świat, w którym sami żyją.

Na przykład Ramsey Campbell pisze opowiadania i jeżeli przeczyta się ich bardzo wiele, przekształcą twoją wizję świata tak, że stanie się on szarym i złowieszczym miejscem, w którym dziwne kształty przemykają, widoczne tylko kątem oka, a smuga dymu czy smagana wiatrem plastikowa reklamówka nabierają jakiegoś ponurego znaczenia. Po przeczytaniu odpowiedniej ilości książek R.A. Lafferty'ego odkryjesz, że żyjesz w przedziwnym, niewiarygodnym świecie, którego mieszkańcy pochodzą wprost z jakiegoś kosmicznego żartu, jeżeli w ogóle to wszystko nie jest snem.

Jonathan Carroll zmienia. Jestem jednym z tych wyjątkowych, jednym z bardzo nielicznych. Maluje świat takim, jakim go widzi. Otwiera okno, o istnieniu którego nawet nie wiedzieliście i zaprasza do wyjrzenia przez nie. Użycza w tym celu swoich oczu i dzięki temu można podziwiać świat zupełnie nowy, świeży i szczery.

W księgarnianym wszechświecie mdłych i jednakowych pisarzy i książek, świat wypływający z wiecznego pióra Carrola jest tak wspaniały, orzeźwiający i magiczny, jak nowa kochanka lub chłodna woda na pustyni. Rzeczy mają znaczenie. Można zakochać się w występujących u niego kobietach i mężczyznach, martwić się, gdy dzieje się im krzywda, nienawidzić, gdy zdradzają lub zawodzą i cieszyć, gdy udaje im się wykraść moment magii i życia w obliczu śmierci i nieuniknionej nicości.

Około ośmiu lat temu byłem na kolacji z Jonathanem Carrollem, Davem McKeanem i kilkorgiem przyjaciół. To, co zapamiętałem najlepiej to nie jedzenie czy rozmowa (choć pamiętam, że Jonathan opowiadał nam historie z własnego życia, które potem znalazłem w Całując ul). Najlepiej zapamiętałem proces stawania się postacią Jonathana Carrolla wśród innych jego postaci. Byliśmy błyskotliwi i zabawni, mądrzy i przepełnieni światłem, inteligentni i piękni mężczyźni i kobiety.
Byliśmy artystami, twórcami i czarodziejami.

Dopiero kilka dni później zauważyłem, że znów stałem się zwykłą, przyziemną osobą.

Tworzenie literatury sprawia, że stajesz się nieszczególnie przychylnie nastawiony do jej czytania. Zaczyna się od miłości do książek i opowieści, lecz szybko pojawia się znużenie i coraz trudniej jest znaleźć coś zadowalającego. Sam czytam coraz mniej literatury pięknej, a radość i entuzjazm, które niegdyś z niej czerpałem odnajduję w coraz dziwaczniejszych pozycjach z literatury faktu lub w poezji. Ale nowa książka Jonathana Carrolla, jak pisano niegdyś na tylnych okładkach, to wciąż powód do świętowania.

Powieści Carrolla, które odniosły największy sukces przekraczają granice pomiędzy gatunkami literackimi. Jest w nich więcej życia, więcej jaj, są prawdziwsze niż wszystko, co do tej pory mieliście okazję czytać. Czasem fantastykę nazywa się "realizmem magicznym", żeby dodać jej powagi, ale to jak dziwka, która chciałaby być nazywana "damą wieczoru". Natomiast książki Jonathana Carrolla mają pełne prawo do miana realizmu magicznego, jeżeli upieracie się przy nadawaniu etykietek.

Ja nazywam je opowieściami Jonathana Carrolla i tyle. Jest jedym z tej niewielkiej garstki i należy do bractwa. Jeżeli mi nie wierzycie, sięgnijcie po Muzeum Psów, Dziecko na niebie, Śpiąc w płomieniu, Upiorną dłoń lub którąkolwiek inną powieść (na stronie z pewnością znajdziecie pełną listę)
i przekonajcie się sami.

Użyczy wam swoich oczu i wasze spojrzenie na świat zmieni się na zawsze.

.......................................................................................................................


A teraz coś z nieco innej beczki.
Wspaniała piosenka Josha Rittera oraz klip wykonany przy użyciu 12 tysięcy kartek.



  
Josh Ritter - Love Is Making Its Way Back Home from Josh Ritter on Vimeo.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Audiobooki: przestroga

Neil napisał 1 grudnia 2011 o 11:57


Rozmawiałem wczoraj z pewną pisarką. Właściwie wymienialiśmy SMS-y, co nie zdarza mi się często, ale tym razem było dość sympatyczne. Nie ujawnię, o którą pisarkę chodzi ani o jaka książkę.

Jej powieść wydało niedawno duże wydawnictwo. Przeczytałem ją. Bardzo mi się spodobała.

Pomyślałem, że sprawdzę, czy w ramach Neil Gaiman Presents i za pośrednictwem ACX mógłbym ją wydać jako Audiobook.

Zapytałem autorkę, czy istnieje wersja audio. Odpowiedziała, że nie.

Zapytałam ją, kto jest właścicielem praw i czy mógłbym zrobić audiobook przez ACX. Była zachwycona, powiedziała, że oczywiście się zgadza i sprawdzi czy to ona czy wydawca jej właścicielem praw do książki. Zastanawialiśmy się wspólnie, jaki głos jej zdaniem pasowałby do narratora i czy dla tej książki lepsza byłaby kobieta czy mężczyzna.

A potem dostałem od niej następującą wiadomość: "Ojej. To dziwne. Właśnie sprawdzałam w Internecie i istnieje wersja audio (tej powieści), o której nikt mi nie powiedział. Najwyraźniej wydano ją w listopadzie."

Sam zajrzałem. Rzeczywiście, audiobook powstał i miał okropna okładkę. A dziś rano otrzymałem od autorki e-mail o smutnej treści: "Nie słuchaj tego audiobooka. To chyba najgorsza rzecz, jaką w życiu słyszałam."

Było mi jej bardzo żal.

O tym samym mówiłem w wywiadzie z Laurą Miller dla Salon.com


Skąd tyle wahania?

Dla mnie tragedią audiobooków są fizyczne ograniczenia i niemożność nagrania książki w całości w czasach płyt winylowych i później - kaset. Wysoki koszt produkcji znacznie zmniejszał szansę wydania. Większości książek nie wydano jako audiobooki. Jeśli podoba ci się jakaś książka, prawdopodobnie nie istnieje jako audiobook.

Wydawcy zachowują sobie prawa do wersji audio, ale nic z nimi nie robią. [...] Proces polega na przekonaniu wydawcy do wyprodukowania audiobooka, ale nie masz już zupełnie kontroli nad tym, kogo obsadzą, kto będzie go czytał. Nie masz kontroli nad jakością, wymową, błędami itd. A potem wydawca wypuszcza to na rynek i próbuje jakoś sprzedać. 

ACX powstało, aby zapobiegać tego typu problemom i żeby o temacie zrobiło się głośno. Słyszę o tym coraz częściej. Wiem tylko, że audiobooków mogłoby  być znacznie więcej, ale ich nie ma. Przez długie lata nie ważne było, kto jej w posiadaniu praw, bo i tak nic nie dawało się zrobić. Ale w tej chwili żyjemy już w zupełnie innym świecie.

Mógłby pan opowiedzieć nieco o tym, jak ważny jesst dobór odpowiedniego narratora i jak taka osoba może wzbogacić przyjemność słuchania audiobooka - lub wręcz przeciwnie?

Kiedyś rozmawiałem o audiobookach z bardzo poczytnym pisarzem. Napisał powieść, której narratorem był dwudziestokilkuletni czarny mężczyzna. Audiobook czytała pięćdziesięciokilkuletnia biała kobieta. Przy podejmowaniu tej decyzji nikt nie zapytał o jego zdanie i po pięciu minutach musiał wyłączyć, bo dosłownie nie był w stanie dalej słuchać.

W przypadku, kiedy autor żyje i można się do niego zwrócić - tego typu decyzje należy pozostawić jemu. Ja zostaję producentem i podejmę ostateczną decyzję, jeśli pisarz uzna, że trzech lektorów podoba mi się w równym stopniu. Jeśli autor książki żyje chciałbym, żeby był zadowolony. To jest najważniejsze.


A mojej smutnej, znajomej anonimowej pisarki było mi żal o tyle bardziej, że byłem BARDZO szczęśliwy z powodu wydania dwa dni temu Swordpoint ["Czubek miecza"]. Moja radość wypływa głównie z faktu, że szczęśliwa jest również autorka, Ellen Kushner. (Dowód i szczegóły na http://ellen-kushner.livejournal.com/tag/audiobook.) Swordspoint jest audiobookiem czytanym przez autorkę książki, ale pojawiają się w nim czasami dodatkowe efekty dźwiękowe i goście tak szacowni, jak Simon "Arthur Dent" Jones. To cudowne. Ona jest szczęśliwa, ja jestem szczęśliwy, słuchacze też wydają się niezwykle szczęśliwi, pracownicy Audible.com są szczęśliwi, bo ludzi chcą to kupować i ściągać, a pojawiające się już recenzje również wyrażają szczęście i radość.



(Fragmentu Swordspoint i mojego wprowadzenia  można posłuchać na http://www.audible.com/pd?asin=B006FJJDBW&source_code=NGAR0002WS101911)




Nie chcę wcale, żeby ten post stał się jedną wielka reklamą Swordspoint albo litanią narzekań na wydawców marnujących prawa do wersji audio książek. Chciałbym tylko zaznaczyć, że jeśli jesteś pisarzem Zainteresuj Się Swoimi Audiobookami Od Razu. Zainteresuj tym tematem swojego agenta. Wspomnij o nich przy przygotowywaniu kontraktu. Dowiedz się, czy sprzedajesz prawa, a jeśli tak - jaka kontrolę nad procesem powstawania będziesz mieć i czy ktoś będzie musiał skonsultować z tobą dobór lektora i inne kwestie dotyczące nagrywania.


Upewnij się też, że twój wydawca wymyślił, w jaki sposób dostarczyć ci darmowe egzemplarze (to łatwe w przypadku płyt CD, ale z platformami i wydawnictwami cyfrowymi może być znacznie trudniej).



Jeśli jesteś agentem literackim zwróć uwagę, że minęły czasy, gdy audiobooki były drogie i mało popularne, powstawały tylko z najlepiej sprzedających się książek, a skracanie było nieuniknione. Wkraczamy w złoty wiek i nie ma powodu, by na podstawie dowolnej książki nie mógł powstać profesjonalnie wyprodukowany audiobook. Pozostaw prawa do wersji audio autorowi, chyba że masz pewność, że zostaną użyte i dobrze wykorzystane. Jeżeli są sprzedawane razem z prawami do książki - ostrzeż autora i domagaj się, żeby miał prawo do zatwierdzenia.

Uwielbiam ACX i ogromnie podoba mi się, jak ta platforma działa. Pisarze (lub posiadacze praw), producenci i utalentowani lektorzy znajdują się i wspólnie tworzą audiobooki, które publikuje Audible. To platforma dla pisarzy, agentów, wydawców, którzy nie wiedzą co począć z dużą ilością praw książkowych do wersji audio, reżyserów/producentów/techników, aktorów i innych zainteresowanych. (Póki co dotyczy tylko USA, ale prace trwają.) (Więcej można dowiedzieć się na http://www.acx.com) (Koniec reklamy.)



I wcale nie reklamuje wyłącznie ACX. Tak naprawdę każdy może zrobić to samodzielnie, jeśli woli. Trzeba znaleźć odpowiedniego narratora lub studio, gotowy audiobook można rozprowadzać w sieci, można go rozdawać w ramach promocji książki albo po prostu dlatego, że można. Można też upewnić się, że jeśli wydawca postanawia wyprodukować audiobook, będzie się miało nad nim pieczę i że będzie on taki, jaki chcemy.


Bo w innym razie, możecie być zmuszeni pisać do znajomych i prosić ich, żeby nie słuchali audiobooków na podstawie waszych książek. A to byłoby doprawdy straszliwe.

wtorek, 15 listopada 2011

"Neil Gaiman przedstawia" już działa!

Neil napisał we wtorek 25 października 2011 o 14:21



W ciągu ostatniej doby ta strona bardzo wiele przeszła, a to z powodu inauguracji All Hallows Read (allhallowsread.com korzysta z  neilgaiman.com). Przykro mi, jeśli mieliście z nią problemy. Webgoblin wszystko poprawił i powinno już sprawnie działać.

Właśnie wróciłem ze studia Radia K.N.O.W. w St. Paul, gdzie nagrałem swoją część programu ALL THINGS CONSIDERED. Rozpoczęli działalność Klubu Książki dla dzieci i jako pierwszy tytuł do dyskusji wybrali Księgę cmentarną. Tutaj znajdziecie ich artykuł na temat Klubu. Nadal przychodzą pytania, więc obiecałem, że na kolejne odpowiem za tydzień, na ich stronie.

Przy okazji nagrałem również kilka wstępów do serii wydawnictw Neil Gaiman przedstawia przygotowanej przez Audible.com.

To jest coś, na co bardzo się cieszę. Don Katz z Audible.com wie, jak uwielbiam książki do słuchania i zaproponował mi możliwość wypuszczenia na rynek pod własnym szyldem tych książek, które uwielbiam i chciałbym usłyszeć, a których nigdy dotąd nie nagrano. I to z udziałem najlepszych lektorów, a wszystko za pośrednictwem platformy Audible ACX. (Założenie ACX jest takie, że na zwykłych książek jest więcej, niż tych do słuchania, więc platforma ma wspomagać nawiązywanie kontaktów pomiędzy autorami i właścicielami praw a aktorami/lektorami oraz producentami/reżyserami. To bardzo proste i bardzo rozsądne rozwiązanie, które - mam nadzieję - sprawi, że na świecie pojawi się znacznie więcej audiobooków.)

Planowanie trwało od roku i właśnie teraz wypuszczamy pierwsze pięć tytułów,
a wiele innych znajduje się na rozmaitych etapach produkcji.

Pierwsza partia znalazły się:

KRAINA CHICHÓW Jonathana Carrolla czyta Edoardo Ballerini

YOU MUST GO AND WIN [Musisz iść i zwyciężyć] napisała i czyta Alina Simone

PAVANE Keitha Robertsa czyta Steven Crossley

ŚWIATŁO M. Johna Harrisona czyta Julian Elfer

MINOTAUR MA PRZERWĘ NA PAPIEROSA Stevena Sherrilla czyta Holter Graham



Gdybyście zapytali "Dlaczego te książki nie są bardziej w jednym stylu?" odpowiedziałbym, że to "Dlatego, iż lubię bardzo wiele różnych rzeczy. Wam też mogą się one spodobać."

W następnym zestawie Ellen Kushner będzie czytała Ostrze miecza, a John Hodgman przezabawne Dimensions of Miracles ["Wymiary cudów"], galaktyczno-podróżniczą fantazję Roberta Sheckleya z czasów przed Autostopem przez galaktykę. Oraz wiele, wiele innych...

Nagrałem wprowadzenie do każdej z książek, współpracowałem z Audible przy nabywaniu praw do nich, z (żyjącymi) autorami przy wyborze lektorów. Jestem niewiarygodnie wprost dumny z rezultatu. (W Audible.com pracuje pewna pani, Christina Harcar i to ona wykonała najcięższą część pracy, za co jestem niezmiernie wdzięczny jej, a także wszystkim zaangażowanym osobom. W szczególności Donowi Katzowi za wspomaganie mnie w moim szaleństwie.)



Jeżeli nigdy dotąd nie korzystaliście z Audible - to zadziwiająco proste. Do rejestracji
i logowania można użyć swoich danych z Amazonu. Pełną listę pozycji dostępnych w serii
Neil Gaiman prezentuje można znaleźć pod tym adresem.

Jeżeli w ogóle nie słuchaliście audiobooków, może to dobra okazja, żeby spróbować
i sprawdzić, czy się wam spodoba? Mogą zamieszkać w waszych telefonach, tabletach, komputerach, iPodach...

(A jeśli jesteś pisarzem, aktorem lub reżyserem/producentem/technikiem, możesz zacząć korzystać z ACX na http://www.acx.com/help/learn-how-neil-uses-acx/200680340.)

Nie mam żadnego dobrego zdjęcia ze studia, którym mógłbym ładnie zakończyć ten wpis, więc zamieszczam zdjęcie mojej żony goniącej kurę.


sobota, 9 lipca 2011

Przygody w telewizyjnym fachu

Neil napisał we wtorek 17 maja 2011 o 22:06



Jest przepiękny wiosenny dzień: drzewa wiśniowe i śliwkowe pokryte są białym kwieciem, na gałęziach jabłoni widać szkarłatne pączki. Pszczoły wreszcie się obudziły i ruszyły odkrywać świat. Na gałęziach drzew pojawiły się wiosenne liście,
przez które prześwieca słońce. Niebo nie było jeszcze w tym roku równie błękitne. Trawa nie jest już w smutnym, zimowym, brunatnym kolorze. Zrobiła się zielona i przetykana jest żółtymi mleczami, purpurowymi bratkami i białymi polnymi kwiatami. A ja siedzę w ogrodzie i piszę. Na zewnątrz śpiewają ptaki, a ze starożytnego odtwarzacza CD w altanie dobiegają głosy Jasona Webleya i T.V. Smith.