Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

niedziela, 6 grudnia 2009

Miejscowy Mieszkaniec Wzburzony Klęską Skandalu Z Rozwścieczonymi Listami

Neil napisał w środę 18 listopada 2009 o 20:55

Cokolwiek o tym napiszę, zabrzmi jak przechwałki, więc wspomnę tylko, że "Księga cmentarna" wygrała Booktrust Teenage Prize. Nie mogłem tam być, więc Chris Riddell odebrał nagrodę w moim imieniu i przeczytał to, o co go poprosiłem. (Na stronie Booktrust jest wywiad ze mną, który można przeczytać tutaj.)

Jest o tym wspaniały artykuł/wywiad w "Guardianie" (podoba mi się nawet zdjęcia, choć nie umiem wytłumaczyć co stało się z włosami) do przeczytania na http://www.guardian.co.uk/books/2009/nov/18/neil-gaiman-graveyard-book-awards.

Nawet nie próbuję wytłumaczyć co stało się z włosami. Musiały wiedzieć, co robią.

Artykuł zaczyna się tak:
"Księga cmentarna" Neila Gaimana zakopana pod stosem nagród
Przy okazji odbierania kolejnej nagrody, z człowiekiem renesansu w świecie fantasy rozmawia Michelle Pauli
Bardzo podoba mi się żart w nagłówku. ["buried under awards" - czyli zakopany lub pogrzebany - przyp.noita] (chociaż "Księga cmentarna" nie zdobyła wszystkich, ani nawet większości nagród, do których była nominowana. Na przykład znakomita książka Margo Lanagan, "Tender Morsels", i "The Shadow Year" Jeffreya Forda [która może być znakomita, ale jeszcze jej nie przeczytałem] pobiły ją w wyścigu do nagrody World Fantasy, tak jak "Memoirs of a Master Forger" Grahama Joyce'a zdobyły nagrodę Augusta Derletha.)

Kiedy pracowałem jako dziennikarz, jedną z rzeczy, która sprawiła, że nie chcę pozostać dziennikarzem do końca życia, byli redaktorzy, którzy zawstydzali mnie starannie dodając pomyłki lub przeinaczając rzeczy, które napisałem, albo nagłówki. Więc skrzywiłem się przy czytaniu wywiadu w "Daily Telegraph", gdzie zacytowano mnie dość dokładnie:
Gaiman, 49, przyznał: "Zdecydowanie nie piszę jak Kipling, ale w dzieciństwie był on jednym z moich ulubionych pisarzy. Byłem zafascynowany, gdy po raz pierwszy wspomniałem o tym, że uważam Kiplinga za znakomitego pisarza i zacząłem otrzymywać listy od osób niezupełnie rozwścieczonych, ale na pewno zawiedzionych. Ludzie pisali "Dlaczego pisarz taki, jak ty - którego lubimy - może lubić faszystę, imperialistycznego psa?"
Natomiast nagłówek brzmiał:
Autor "Koraliny" Neil Gaiman otrzymywał "rozwścieczone listy" za podziwianie Rudyarda Kiplinga
Neil Gaiman, autor "Koraliny", która niespodziewanie okazał się hitem, filmowym otrzymywał wiadomości od osób rozgniewanych jego sympatią do pisarstwa Rudyarda Kiplinga.
Wciąż zapominam o nowej w "Daily Telegraph" strategii poszukiwania sensacji. Podoba mi się, jak "listy od osób niezupełnie rozgniewanych, ale na pewno zawiedzionych" w samym artykule zmieniły się w "rozwścieczone listy" w nagłówku. I czy "Koralina" naprawdę była niespodziewanym hitem? I czy wzmianka o "Koralinie" rzeczywiście sprawi, że czytelnicy zamiast "Kto...?" pomyślą: "A, tak, to on." ?
...

Ktoś niedawno napisał do mnie i zapytał:

Drogi Panie Gaiman,
Często wspomina pan o prawie czytelników do wybierania książek, które chcą przeczytać, bez cenzurowania. Co sądzi Pan o bibliotece w Kentucky, z której zwolniono dwójkę bibliotekarzy za ograniczenie dziecku dostępu do niektórych książek?
Raymond

Stwierdziłem, że zanim skomentuję, poczekam na fakty. A zatem, w skrócie:

W Kentucky, pracownica biblioteki (nie bibliotekarka) poczuła zagrożona, jej zdaniem, szatańską seksualnością "Ligi Niezwykłych Dżentelmenów" i przez rok ją przetrzymywała, aby nikt nie mógł jej przeczytać. (Poza nią: a ona podczas czytania musiała się modlić.)
Zmartwieniem tej pani było to, że
Po prostu nie chciała, żeby ta pozycja znalazła się w dziale Powieści Graficznych, który znajduje się tuż obok działu Literatury Młodzieżowej.
Nie chciała zabronić czytania tego dzieciom. Chciała zabronić czytania tego wszystkim.

Potem książkę zamówił jakiś czytelnik, a komputer nie pozwalał na jej dalsze przetrzymanie. Pracownica złamała regulamin biblioteki, gdy sprawdziła kto książkę zamówił. Kiedy zobaczyła, że jest to jedenastoletnia dziewczynka (nie podano informacji, czy wiedzieli o tym rodzice, ale nie sądzę, żeby owej pani zrobiło to jakąś różnicę), namówiła innego pracownika biblioteki (także nie bibliotekarza), żeby pomógł jej powstrzymać kogokolwiek przed wypożyczeniem książki. Na tym etapie ich plan został odkryty. Złamali tyle punktów regulaminu biblioteki, że zostali zwolnieni. Co najdziwniejsze, nawet po zwolnieniu, pracownica ta nie oddała książki, przez co moim zdaniem przekroczyła magiczną linię, która oddziela "powstrzymanie innych przed czytaniem czegoś, co ci się nie podoba" od "kradzieży".

(Poza tym, informacja dla tych, którzy nie czytali: "Ligę Niezwykłych Dżentelmenów" można różnie nazywać, ale to nie "Lost Girls" i z pewnością nie pornografia, choć w różnych miejscach odwołuje się do klasycznych dzieł, w tym do kilku pornograficznych. Jest tam kilka rysunków w stylu pin-up. Jest tam komiksowa przemoc oraz nieco realistycznej przemocy. Znajdują się tam aluzje do klasyki brytyjskiej literatury dziecięcej, których jedenastoletnia dziewczynka z Kentucky raczej nie wychwyci. Pam Noles napisała esej o rasie, Minstrel Shows i problematycznym użyciu postaci Golliwogga w Lidze [o Minstrel Shows po polsku -przyp.noita]
Czy ta książka spodobałaby się jedenastolatkowi i czy jedenastolatek coś by z niej wyniósł? Zależy jaki to jedenastolatek. Zawsze dziwi mnie, kiedy spotykam czytelników "Sandmana" poniżej trzynastego roku życia, ale kilku spotkałem i byli na to gotowi.)

Wydarzenia zostały opisane w The Beat, oraz w całkiem rzetelnym, dwustronnicowym artykule w miejscowej gazecie.

A zatem, co sądzę o bibliotece w Kentucky, z której zwolniono dwójkę bibliotekarzy za ograniczenie dziecku dostępu do niektórych książek? Sądzę, że biblioteka postąpiła słusznie. I sądzę, że należy im się odzyskanie książki od pani, która ją ukradła.

...
Na stronie "Audiofile Magazine" przy okazji uhonorowania audiobooków Terry'ego Pratchetta i Neila Gaimana (czyli mnie) są wywiady z Martinem Jarvisem, Stephenem Briggsem, Nigelem Planerem i Georgem Guidallem, w których opowiadają o plusach i minusach czytania nas na głos. http://www.audiofilemagazine.com/epicks/1109_landingpage.html

...
Dziękuję wszystkim, którzy przysłali Zagraniczne Okładki (tu jest przeznaczona do tego strona) na Stronę z Zagranicznymi Okładkami. Postaram się zamieszczać tutaj jakieś od czasu do czasu. Ta jest z Rosji:


To jest rosyjskie wydanie "Rzeczy ulotnych", które może zawierać "Nagrobek czarownicy", albo po prostu okładka została zrobiona w stylu "Księgi cmentarnej". [Edytuję, żeby dodać, że właśnie kliknąłem na obrazek i w większym rozmiarze zobaczyłem, że obie postaci to chłopcy i że to ilustracja do "Października w Fotelu".]


I na koniec: ktoś na blogu NPR napisał o "Sandmanie". To miała być sympatyczna recenzja "Sandmana: Łowców snów" P. Craiga Russela i sądzę, że w założeniu miała być zabawna, ale jeśli tak, to autorka źle oceniła swój ton i zamiast tego wyszła jej seria banałów na temat czyjegoś wyobrażenia o czytelnikach "Sandmana".

Co mnie dziwi, bo na całym świecie spotkałem setki tysięcy ludzi, którzy czytali "Sandmana" i wyglądają, jak wszyscy inni ludzie: jedyna rzecz, jaka zdaje się ich łączyć to bycie inteligentnymi dwunożnymi istotami zdolnymi zrozumieć komiksy, które dodatkowo lubią "Sandmana". Przypuszczam, że podobnie, jak autorka artykułu.

Brak komentarzy:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI