sobota, 12 lipca 2008

różności

Sporo osób z Brazylii zwróciło uwagę, że można obejrzeć całe pół godziny wywiadu dla Globo (po angielsku, z portugalskimi napisami) na

http://video.globo.com/Videos/Player/Noticias/0,,GIM853222-7823-AS+FANTASIAS+DE+NEIL+GAIMAN,00.html

Nie pytanie, tylko komentarz. Widziałem wydanie Jornal da Globo i pomyślałem, że wyglądałeś jak młode, bezdomne nieślubne dziecko Stevena Spielberga i Georga Lucasa. A może po prostu zarost mnie zmylił. Wygląda jakbyś po prostu chciał coś zrobić ze zbędnymi włosami, które ściąłeś sobie z głowy. Przepraszam, że Cię nękam, ale przyrzekam, że jest to czułe w ten dziwny nawet-mnie nie-znasz sposób.

Nie ma problemu. Ale... bezdomne?

Chciałem dać Ci znać o cosplayowej [jeśli ktoś nie wie, czym jest cosplay... przyp. Varali] grupie, które przebrała się za postacie z Sandmana. Wygląda to całkiem fajnie!

http://www.cosplay.com/shoot/117524/


Dzięki,
Mel

Normalnie bym tego nie zamieścił, ale masz racje, to wygląda naprawdę fajnie...

...

Około roku 1963 Peter S. Beagle napisał wspaniałą książkę podróżniczą I See By My Outfit.

Teraz, czterdzieści parę lat później...

Galeria Red Eft [Czerwony Tryton] prezentuje.

I See By My Outfit - książka, muzyka, doświadczenie!

Wyjątkowa, jedynie dwudniowa impreza z muzyką na żywo! 18 i 19 lipca PETER S. BEAGLE oraz Jego Zespół Wesołych Kamratów (aka PHIL SIGUNICK) po raz pierwszy od 44 lat wspólnie wystąpią przed publicznością. Początek o 19:00 dla gości z biletami.

Ostatni koncert Petera i Phila odbył się jeszcze w roku 1964, kiedy wystąpili w klubie w Berkley dla Toma Paxtiona. Fani klasycznych wspomnień z podróży Petera, I See By My Outfit, z pewnością nie będą chcieli przegapić tej szansy, by być przy tym jak Phil i Peter sięgną po gitary i odtworzą magię, które tak niezwykle pomogła im odbyć ich dawną podróż po całym kraju. Na każdy wieczór jest dostępnych jedynie 83 miejsc siedzących. Bilety kosztują $20. Jeśli chcecie być na tej rzadkiej uczcie muzycznej, upewnijcie się w ASAP, że macie rezerwację.

Szczegóły na http://www.conlanpress.com/beagle-concert.html

Na Rambles.net jest już wczesna recenzja "Księgi cmentarnej"--
http://www.rambles.net/gaiman_grave08.html

książka, o której Panna Audrey Niffenegger powiedziała:

"Potrzeba cmentarza, by wychować dziecko. Chłopczyk Bod (zdrobnienie od Nobody [Nikt]) unika makabrycznej śmierci i trafia na cmentarz pełen uroczych, drażliwych duchów, które odtąd go wychowują. Kro by pomyślał, że martwi ludzie tak dobrze będą sprawdzać się w roli rodziców? Bod przeżywa kupę przygód z ghulami i wilkołakami, jednak w książce najbardziej podobało mi się patrzenie, jak Bod dorasta na swoim zapuszczonym cmentarzu razem ze swoimi martwymi i żywymi przyjaciółmi. "Księga cmentarna" to kolejna zaskakująca i świetna książka Neila Gaimana."

a Diana Wynne Jones powiedziała:

"To jest, mówiąc szczerze, najlepsza książka, jaką Neil Gaiman kiedykolwiek napiał. Nigdy nie dowiem się, jak udało mu się połączyć elementy fascynujące, przyjazne, przerażające i straszne w jednej fantazji, jednak zrobił to wspaniale - idealne na Halloween i każdą inną porę roku."

a Laurell K. Hamilton napisała:

"Księga cmentarna to bajka zaludniona przez duchy, wampiry, wilkołaki, ghule i czarownice. Jest to świat, w którym bycie martwym nie umniejsza twojej wartości jako człowieka, a żyjący mogą być bardziej niebezpieczni od umarłych. Po skończeniu lektury "Księgi cmentarnej" miałam tylko jedno przemyślenie--mam nadzieję, że będzie tego więcej. Chcę poznać więcej przygód Nobody Owensów. Nie istnieje wyższa ocena dla książki.

i to naprawdę już koniec notek reklamowych na dzisiaj.

Czy wrzucałem już tą historię Reutera o festiwalu w Paraty?

Jeśli wybieracie się w tym roku na Comic Con do San Diego i jeśli chcecie mieć szansę zdobyć jeden z podpisanych druków z Alanem Moorem i mną, autorstwa Todda, szczegóły są na jego blogu.

Drogi Neilu,
Czy kiedy Twoje dzieci były małe, dużo pisałeś?
Najlepszego, Tony.

Mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo. Ale w tym celu musiałem stać się stworzeniem nocnym...

...

No i podobał mi się ten wywiad z Salmanem Rushdie z Guardiana.

Czy zgadza się, że powinna istnieć dyskryminacja wobec muzułmanów? "Nie sądzę, by ktokolwiek powinien być dyskryminowany. Nie sądzę też, by Martin za tym obstawiał. Chodzi o to: nie muszę zgadzać się z tym, co ktoś mówi, by bronić jego prawa do wyrażania swojego zdania. Wyrażenie publicznego niepokoju w ten dosyć groteskowy sposób było uzasadnione. Jesli nie mówimy, co myślimy albo co jest ogólnie odczuwane, wtedy sami na siebie nakładamy cenzurę, a tak zachowują się słabeusze.

"Pomyślałem, że atak Ronana Benetta z Guardiana na Martina... był nie na miejscu. Powiedzieć, że jest rasistą tylko z tego powodu to błąd. Mogą mi się nie podobać rzeczy, w które wierzysz i przy okazji fakt, że w nie wierzysz sprawia, że mam do ciebie mniejszy szacunek. Mogę cię osobiście nienawidzić za to, w co wierzysz, ale powinienem być w stanie to powiedzieć. Każdy potrzebuje nabrać odporności. Istnieje kultura obrazy, tak jakby obrażenie kogoś było najgorszą rzeczą, jaką można zrobić. I znów, przyjmuje się, że naszym głównym obowiązkiem jest szanowanie innych. Ale jaki byłby pełen szacunku do wszystkich pasek komiksowy? Naprawdę nudny! Nie zostałby opublikowany. Naturą tej formy jest lekceważenie oraz brak szacunku."

Brak komentarzy: