Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

wtorek, 30 września 2008

Przetrwałem rozdział pierwszy -- i wszyscy byli naprawdę mili!

Ale było fajnie.

Za kulisami panowało lekkie zamieszanie, nauczyliśmy się czegoś (mam nadzieję) na resztę wystąpień w trakcie trasy, a mi udało się skomplikować dzień zapominając zjeść obiad. Podpisałem 750 książek, a potem przez niedobór cukru we krwi ogarnęło mnie ponure otępienie w trakcie próby dźwięku. Na szczęście Cat pobiegł przynieść mi coś do jedzenia i najadłem się wystarczająco, by odzyskać dobry humor. Nie sądzę, by wiele z problemów technicznych, które próbowaliśmy gorączkowo rozwiązać, pozostało nierozwiązanych i sądzę, że widownia była zadowolona i i tak nie wiedziała o problemach technicznych. Mam nadzieję, że to doświadczenie było nawet fajniejsze od rozdawania autografów ludziom, którzy tam byli.

Specjalny wstęp Billa Hadera poszedł jak marzenie, co mnie naprawdę ucieszyło. Jeśli przyjdziecie na jedno ze spotkań z czytaniem, usłyszycie go. Jeśli nie przyjdziecie, nie usłyszycie.

Podziękowania dla Barnes and Noble College, Columbia Teachers College, Harper Collins, CBLDF oraz dla wszystkich moich przyjaciół, którzy się zjawili, lecz nie zdołali ze mną porozmawiać.

Parę osób napisało, że nie udało się im dostać "Księgi cmentarnej" w swojej lokalnej księgarni lub w księgarni powiedziano im, że nie została jeszcze wydana. Bardzo wybitnie została. Jest dostępna na Amazon. Jest też na indiebound.

Właśnie ściągnęłam Twoją najnowszą książkę, żeby posłuchać jej w czasie najbliższej podróży służbowej. Zastanawiam się, czy zakup wersji audio Twojego nowego dzieła (np. "Księgi cmentarnej") przyczynia się się do statystyk sprzedaży? Czy też nabywając wersję audio, pozbawiam Cię sprzedaży, która byłaby liczona do Listy Bestsellerów NYT? Mam nadzieję, że to nie zabolało... Dzięki, Tricia

Nie wiem, ale naprawdę wszystko mi jedno -- jestem naprawdę dumny z wersji audio "Księgi cmentarnej", bardzo się cieszę, że ją ściągnęłaś, więc proszę, nie martw się. Kup ją w takim formacie, jaki Ci pasuje i nie zastanawiaj się dwa razy.

http://phobos.apple.com/WebObjects/MZStore.woa/wa/viewAudiobook?id=292061896&s=143441 to link do US iTunes. Zapewne nie będzie działał, jeśli nie jesteś w Stanach.

(A http://phobos.apple.com/WebObjects/MZSearch.woa/wa/search?entity=audiobook&media=all&submit=seeAllLockups&term=gaiman to wszystkie moje audiobooki na iTunes, włącznie z niemieckim.)

Cześć Neil,

Moja córka chciałaby, żebyśmy uszyły jej kostium Królowej Cieni na tegoroczne Halloween. Obejrzałyśmy jeszcze raz (i jeszcze raz) "Lustrzaną maskę", by zebrać pomysły. Jednak ciężko jest wypatrzeć wszystkie szczegóły. Znasz może jakieś strony internetowe ze szkicami, projektami, zdjęciami za kulisami garderoby Królowej?

Dzięki!

Nie za bardzo -- jednak książka Art of Mirrormask, którą opracował Dave McKean, powinna zawierać to wszystko.

Drogi Panie Gaiman:

Rozbawił mnie fakt, że nowa wersja strony internetowej Mouse Circus została zaprojektowana przez "Sandman Studios".
Czy była to świadoma decyzja ze strony ludzi odpowiedzialnych za stronę (Harper Collins?) czy czysty zbieg okoliczności? W każdym wypadku to zabawne.

Naprawdę podoba mi się nowa strona (jako użytkownikowi i jako projektantowi www), nie tylko dobrze wygląda, ale (co najważniejsze) jest przydatna i dobrze zorganizowana. Mimo to, będzie mi brakowało muzyki Stephina Merritta, która grała w tle koralinowej części strony w starym flashu. Może mógłbyś sprawić, by Sandman Studio (porozumiewawcze mrugnięcie) dodało ją w formie mp3 albo coś w tym stylu.

Pozdrowienia,
Santiago Mendez

P.S: Jeśli Pan Gaiman umieści to na stronie, Sandman Studio będzie mu coś winne (oraz mnie) za reklamę. Nie ma za co, Sandman Studio.
P.S. 2: Przysięgam, że nie jestem pracownikiem Sandman Studio.

Obawiam się, że to zbieg okoliczności. (Czyżby?)(Owszem.)(Aha... ale czyżby?)(Właściwie tak.)

Ale masz rację co do muzyki Stephina Merritta. Powinniśmy gdzieś ją zamieścić...

...

Właśnie przerwałem blogowanie i wziąłem kąpiel. A teraz idę spać. Jutro rano do Filadelfii... Podam linka do dzisiejszego czytania jak tylko pojawi się w sieci. Albo właściwie jak tylko mi go przyślą.

Na koniec, sądziłem, że rozdawanie autografów w trasie ze złamanym palcem to głupota, dopóki nie dowiedziałem się, że Amanda Palmer ma zamiar rozdawać autografy i przetańczyć przez świat ze złamaną stopą. Myślę, że być może będzie musiała zrezygnować z tańczenia, ale cieszę się, że podpisywanie pójdzie dobrze jak zawsze. A tu coś dla mnie z Belfastu: http://www.youtube.com/watch?v=1hDlkMbf7uc

Postowanie widgeta

Tak więc -- co najmniej teoretycznie, a myślę, że i praktycznie -- dzięki temu magicznemu widgetowi (który znalazłem na http://harperaudio.gigya.s3.amazonaws.com/harper_v1.html możecie usłyszeć cały Rozdział Pierwszy "Księgi cmentarnej" czytany przeze mnie. A także uroczą muzykę danse macabre graną na banjo przez Bela Flecka.


Wiarygodne zaprzeczenie

Neil napisał w piątek, 26. września 2008r.


Wciąż w Waszyngtonie. Wciąż jest zimno. Wciąż pada. Błyskawica rozświetliła niebo, rozległ się grzmot, właśnie dotarło do mnie, że jutrzejsze śniadanie w Białym Domu będzie w Białym Domu i powinienem zrobić coś wyjątkowego (poza wciągnięciem w to Maddy w podwójnej roli córki i pomyślnego zaklęcia), więc wystawiłem moje nadzwyczajnie błyszczące buty za drzwi hotelowe, by jeszcze bardziej je wypolerowano.


Miałem dzień zawierający w sobie cudowne rzeczy. Po wywiadach poszedłem do jednego ze Smithsonionowych miejsc. Dostałem się za kulisy i dowiedziałem się tego i owego o książce, a także o papierze i konserwacji sztuki. Zobaczyłem też rdzewiejące statki kosmiczne, przepocone kombinezony astronautów i magazyn-przechowalnię-poszukiwaczy-zaginionej-arki. Dziękuję Judy, Tegan i Norze, które pokazały mi te niezwykłe cuda.

Według planu trasy, który dostałem od Harpers, mam godzinne spotkanie w Namiocie Dziecięcym od 11:45 do 12:45, ale jakoś bardziej wierzę the LoC website, która daje mi około pół godziny od 11:45 do 12:15. Śpiewanie zaczyna się o 13:00. Nie wiem, jak długo każą mi śpiewać. Podejrzewam, że się tego dowiemy.

Kilka obrazków: Na stronie WIRED Tatuaż Koryntczyka został zamieszczony w artykule o ulubionych komiksowych tatuażach.W przyszłym miesiącu w sprzedaży ukażą się specjalne wydania „Koraliny” ( ta druga zawiera eseje o filmie napisane przeze mnie i Henry’ego Selicka, zdjęcia i temu podobne):
To jest strona z zapowiedziami „Koraliny” http://www.neilgaiman.com/p/Cool_Stuff/Video_Clips/Coraline

A Alternate Reality Gaming Network podejrzewa mnie w związku ze sprawa „Kto Zabił pewną gwiazdę rocka”. Ale prawie na pewno nie jestem w to zamieszany.

poniedziałek, 29 września 2008

Dlaczego ten człowiek po prawej trzyma mikrofon?

Neil napisał w środę 24 września:



http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/discussion/2008/09/09/DI2008090902030.html, a potem więcej telefonicznych wywiadów (w międzyczasie podpisując papiery Podziemnoprasowego Wydania „Księgi cmentarnej”), po których przyjechał Euan Kerr z Państwowego Radia w Minneapolis.

Znam Euana od ponad dziesięciu lat, ale w przeszłości to zawsze ja zjawiałem się na wywiady w studiu rozgłośni KNOW w St Paul. Tym razem (ponieważ czas do rozpoczęcia trasy ucieka, nie mam go aż tyle, by marnować na dojazd do Twin Cities) on przyszedł do mnie. Miał na sobie strój pszczelarza i razem z pszczelą ekipą (mną, Stitelersem, Lorraine, Cat Mihosą, która odwiedzała Lorraine i
która, wolna od Duran Duran i Jonas Brothers, będzie chwilami menadżerować podczas zbliżającej się trasy) poszedł do pasieki. Euan jakby-przeprowadził ze mną wywiad, podczas gdy zajmowaliśmy się pszczelimi cosiami, okazjonalnie kierując mikrofon w stronę pszczół, by złapać autentyczny pszczeli odgłos. Potem poszliśmy razem do altanki i zrobiliśmy porządny wywiad, z prawdziwymi pytaniami i odpowiedziami, i takimi tam, a nie tylko warknięciami w stylu „Czy ktoś może to potrzymać, proszę?" czy "Au, ukąsiły mnie przez skarpetkę.

Pierwsze wywiady po publikacji książki są zabawne, bo dowiadujesz się, co tak naprawdę myślisz: wszystkie pytania są nowe, musisz wymyślić do nich odpowiedzi, i jeszcze sam siebie nie powtarzasz. Te ciężkie pojawią się za jakiś miesiąc, kiedy zacznę myśleć Czy kiedyś naprawdę mieszkałem w bardzo wysokim domu? I czy mój synek naprawdę jeździł na trójkołowym rowerku wokół cmentarza naprzeciw ścieżki? Czy to prawda czy tylko słowa, które powtarzałem tyle razy, że wyparowały i jedyne, co teraz pamiętam to to, że je wypowiedziałem…?

Cześć!
Dostałem maila informującego o twoim udzile w Krajowym Festiwalu Książki i strasznie się z tego cieszę. Według tego maila będziesz tam śpiewał, a także podpisywał egzemplarze „Księgi cmentarnej”. Aaaaale, skoro nie będę mógł kupić jej przed 30. września, jak ją podpiszesz już 27.? Trochę mnie to zmieszało, co, trzeba przyznać, nie jest niezwykłym dla mnie stanem. Czy będzie można kupić twoją książkę w Namiocie Książkowym? Nie zrozum mnie źle, będę nieziemsko szczęśliwy, jeśli podpiszesz coś, co już mam, ale chciałabym wiedzieć jak to będzie z tą całą „Cmentarną” sprawą, no chyba że masz jakiś nowatorski wehikuł czasu, nad którym pracowałeś w wolnej chwili.

Mamy specjalną dyspensę od Harper Collins na sprzedaż „Księgi cmentarnej” podczas Krajowego Festiwalu Książki (ponieważ, no wiesz, to narodowe święto książki). Jedyny problem jest taki, że nie sądzę, aby egzemplarze sprzedawane w sobotę liczyły się w rankingach bestsellerów, które startują we wtorkową noc. Ale to byłoby głupie być tam bez książki, a to tylko trzy dni, w każdym razie jestem zadowolony, że Harpers stwierdził, że to dobry pomysł.

Kocham niektóre z twoich Książek z „Koraliną” włącznie... Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć film. Chciałabym zapytać czy skontaktowanie się z Davem McKeanem byłoby ba
rdzo problematyczne? Kocham Jego prace i musze przyznać, że Twoje historie i Jego ilustracje to świetna kombinacja. Mam mnóstwo pytań, które chciałabym Mu zdać. Dzięki za czas, który temu poświęcisz... Mam nadzieję, że to, co robisz, wciąż będzie tak dobre, czekam na ukazanie się „Księgi cmentarnej” ^_^

http://www.davemckean.com/ już prawie istnieje. W każdym razie ma stronę startową. Jestem pewny, że jak tylko ruszy, to będzie tam informacja kontaktowa. I właśnie w ten sposób ludzie będą kontaktować się z Davem w przyszłości. (A treaz śpiewa w Paryżu, 4. października).

...

Kiedy przyszła Kitty, miała na sobie nową koszulkę, która mnie rozbawiła. Był na niej rysunek, który zrobiłem wcześniej, kiedy Bloomsbury poprosił mnie o szkic czegoś, co chciałbym na okładkę „Księgi cmentarnej”, czegoś, co mogliby pokazać Chrisowi Riddellowi*. Potem wysłałem go Kitty, kiedy wspomniała o robieniu „cmentarnej” koszulki dla Neverwear.net, żeby pokazać jej, co chodziło mi po głowie, gdy pisałem „Księgę”, taki kierunek, w którym dobrze byłoby pójść.


Nie spodziewałem się, że stanie się to t-shirtem, a tym bardziej nie myślałem, że mi się spodoba, ale jest uroczy.

...


Sprawdzałem dziś coś i wpadłem na tekst, który może się stać moim ulubionym fragmentem na wieki. Pochodzi z chińskiej strony o hrabstwie pełnym prestidigitatorów i akrobatów, przepiszę to jako wiersz, bo czemu nie:

Ludzie w hrabstwie Wuqiao
tak bardzo upodobali sobie akrobatykę,
że wywijają nieprzebrane salta,
układają się w stosy z niezwykłą zręcznością,
walczą na pieści lub magicznie żonglują
na ulicach czy też na polach pszenicy,
nawet na stole albo w kangu (łóżku).

Co więcej niektóre dzieci trzymają butelki
napełnione po brzegi olejem lub octem,
idąc do sklepu czy też składów zboża,
kupując olej lub ocet,
i nie uronią nawet kropli. W pochmurne dni,

grupki uczniów idą w deszczu z parasolami
na nosach. co bardziej zaskakujące,
w noc poślubną,
jedząc ciasto czy pijąc wino bez żadnego wysiłku,
panna młoda rzuca cukierki

wolną ręką, podczas gdy
pan młody strzela papierosami,
klaszcząc dłońmi w powietrzu.


.....................................................................................................................................

*A ponieważ Chris Riddell ślicznie rysuje, a także projektuje urocze obrazki, wziął mój bezładnie nakreślony szkic i przemienił go w to:

poniedziałek, 22 września 2008

Dzień, w którym autor wychodzi na spacer, a następnie stara się odpowiedzieć na parę rzeczy z torby na listy.

Neil napisał w piątek 19 września:

Wczoraj wróciłem do domu o świcie. Spałem cały dzień, za to nocą byłem cały czas na nogach, ale nie byłem w stanie robić czegokolwiek.

(a tak wygląda wschód słońca, jeżeli ogląda się go z okolicy mojego domu)


Dzisiaj spałem do wczesnego popołudnia. Potem wstałem i wyszedłem z psem na spacer. Przyzwyczaiłem się do używania aparatu jako dziennika odkąd byłem w Chinach (jako wsparcie dla notatnika, a czasami w jego zastępstwie), dlatego wziąłem go ze sobą, gdy wychodziłem. G. K. Chesterton zauważył kiedyś, że jedną z największych zalet wyjazdów jest to, że po powrocie widzisz dobrze znane Ci miejsca zupełnie inaczej.

Zadziwił mnie na przykład rozmiar mojego domu. Jest mnóstwo ludzi w Chinach, którzy mieszkają w dużo mniejszych domach niż ja (dotyczy to prawdopodobnie większości ludzkości: potrzeba pewnej dawki zidiocenia, by chcieć mieszkać w domu Rodziny Adamsów). Ale po spotkaniu w zeszłym miesiącu paru wielopokoleniowych rodzin, które mieszkały ściśnięte w paru pokoikach, czuje się dziwnie, mając do dyspozycji taką przestrzeń.


W Chinach uprawia się wiele warzyw, między innymi dynie. Dowiedziałem się tam, że pnącza dyni mogą być wspaniałym warzywem do smażenia na szybko (pod warunkiem pozbycia się tych małych włosków). Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że w moim ogrodzie mam parę dyń. Niewiele, ale powinno wystarczyć.


Byłem zadowolony, gdy podczas spaceru zobaczyłem, że rozsypująca się stodoła jeszcze się nie rozsypała.

Jestem zaskoczony oraz zachwycony widokiem jeżyn. Zasadziłem krzak pięć lat temu, ale wszyscy zawsze stwierdzali, że to jakiś chwast, i wycinali go. W końcu wcześniej tego roku wsadziliśmy parę dużych metalowych prętów, żeby wyperswadować ludziom, by jednak go nie kosili. Teraz wracam do domu patrzę i ojej, jeżyny! Co prawda nie tak ładne jak te, które pamiętam z dzieciństwa, rosnące w ogródku mojej babci.

Zauważyłem też winogrona na winorośli. Naprawdę smaczne.


Lorraine powiedziała mi, że Cabal popadł w depresję na czas mojej nieobecności, nie chciał jeść i wałęsał się bez celu. Od kiedy wróciłem, jest niezwykle szczęśliwy. Nie mam serca powiedzieć mu, że wkrótce znów mnie nie będzie. (Maddy wie, ale zapewnia mnie, że jako menadżer drużyny siatkarskiej nie będzie miała czasu tęsknić. Mówi mi to prawdopodobnie tylko po to, bym się lepiej poczuł.)(Właśnie przeczytałem jej ten fragment i powiedziała: Napisz „PS: Maddy będzie strasznie za mną tęskniła”, żeby nie pomyśleli sobie czegoś o mnie).

Zauważyłem, że drzewko przed moją pisarską altanką zostało ścięte. Było małe gdy altanka była budowana, ale teraz urosło i zasłaniało światło.


Kolorowe grzyby porastają drzewa. Jutro, gdy znowu wyjdę na spacer, postaram się poszukać wielkich purchawek w lesie, ale raczej bez entuzjazmu, bo nie są to moje ulubione grzyby.


Podczas mojej nieobecności godzien wspomnienia Hans postawił elektryczne ogrodzenie. Coraz częściej widuje się niedźwiedzie w tym rejonie i zostaliśmy zapewnieni, że ogrodzenie będzie je trzymało z dala od uli, pod warunkiem, że żaden wcześniej się tam nie dostał (w przeciwnym wypadku niedźwiedź wesoło przebiegnie przez siatkę, by dostać się do miodu).


Gdy ostatnio zamieściłem zdjęcia psa, wielu ludzi nie bezpodstawnie poprosiło mnie o zdjęcia kotów, a także ponieważ nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek zamieszczał na tym blogu zdjęcia Kokosa (który, dawno temu, był kotem Maddy) oto przed wami Księżniczka (siedząca) i Kokos we frontowym holu, gdzie pies nie ma prawa wstępu.


Byłem w Towarzystwie Humanitarnym i zabrałem listę rzeczy, których potrzebują i dałem ją Lorraine. Wyszła i kupiła wybielacz, kocie żarcie, masło orzechowe itd., a potem poszła zanieść to wszystko do Towarzystwa.

Wróciła dużo później, trzymając w ręku karton z kotem w kolorach kaliko, w którym się zakochała, a ostatnio była widziana, gdy niosła kota do siebie, by przedstawić go swoim bengalom. To Księżniczka przyglądająca się kotu…


A to nowy kot Lorraine, nastroszony, gdyż stara się przekonać wszystkich, że tak naprawdę jest bardzo dużym kotem.



Na Goodreads jest wywiad ze mną: http://www.goodreads.com/interviews/show/12.Neil_Gaiman?utm_medium=email&utm_source=Sep_newsletter

I dużo informacji na temat filmu "Koralina", być może zbyt wiele, by nie przytłoczyć was linkami, ale tutaj jest świetna galeria filmowa z LA Times http://photos.latimes.com/backlot/gallery/coraline

a tutaj jest naprawdę dobry artykuł o Laika Studios i Henrym oraz zespole od Koraliny wprost z Oregonian http://www.oregonlive.com/news/index.ssf/2008/09/huge_artistic_stakes_are_ridin.html.

Parę osób pisało do mnie, pytając, co sądzę o Eoinie Colferze piszącym nowe części „Autostopem przez galaktykę” na przykład:

http://www.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/books/fiction/article4773155.ece

A w sprawie powyższego, czy proszono byś Ty to zrobił, a jeśli by Cię pytano, to czy zgodziłbyś się?

Nikt mnie o to nie prosił, ale kiedy Douglas poprosił mnie, bym zaadaptował „Życie, wszechświat i całą resztę” jako słuchowisko nie zgodziłem się, a poprosił mnie sam Douglas (zrobił to Dirk Maggis i wykonał świetną robotę). Wydawało mi się to dość niewdzięcznym zadaniem.

Bardzo lubię Eoina i życzę mu powodzenia w pisaniu tej książki. Prawdopodobnie napiszę szóstą książkę z tej serii z większym entuzjazmem i szybciej, niż Douglas by to zrobił. Ale nie będzie to prawdziwa książka Douglasa Adamsa z serii „Autostopem przez galaktykę”. Żeby było jasne, jeśli nie zdążę napisać kontynuacji jakiejś książki za życia, wolałbym żeby nikt nie robił tego za mnie, gdy będę martwy. Taki sequel powinien istnieć w waszej głowie albo jako fanfic. Ale to moje zdanie i nie każdy twórca może mieć podobne odczucia.

Cześć Neil

To niemal niebezpieczne pytanie, ponieważ dotyczy czegoś, co powiedział John Byrne. Ale jako wielki zwolennik bibliotek byłem ciekaw, co myślisz na temat jego wypowiedzi dotyczącej komiksowych paperbacków w bibliotekach:

Odkąd zacząłem żyć z pisania, zmienił się sposób w jaki postrzegam biblioteki. Myślę, że wszyscy jesteśmy zgodni, że biblioteki to Dobra Rzecz… Ale czy tak całkowicie dobra? Jeżeli mówimy o niszowych produktach takich jak komiks, czy to naprawdę dobry pomysł, by były dostępne w bibliotekach?”

Nie uważam, by było to niebezpieczne pytanie, a poza tym odpowiedź na nie jest wyjątkowo prosta. Ta odpowiedź to: tak to bardzo dobry pomysł, by były dostępne w bibliotekach.

Witaj Neil,

Mam zamiar uczestniczyć w książkowym festiwalu Biblioteki Kongresu i chciałem się dowiedzieć, czy są jakieś zasady, etykieta, którą należy przestrzegać, kiedy przychodzi się do Ciebie z książką do podpisania.

Czy jest limit książek do podpisania?

Czy będę mógł powiedzieć parę słów o tym jak bardzo podobają mi się twoje prace? Obiecuje, że nie zajmie to więcej niż 15 nerwowych sekund.

A najważniejsze, jak wcześnie powinienem się tam pojawić, by zdążyć przed nawałnicą fanów?

Te pytania ciągle siedzą mi w głowie. Nie chcę dodawać dodatkowych męczących elementów do głośnego, zatłoczonego i gorącego (choć wciąż wspaniałego) festiwalu.

Dzięki za to, że przyjeżdżasz na południowy-wschód!

Z wyrazami szacunku,

Dan

Limit książek będzie zależny od tego, ile ludzi tam będzie, i z iloma będę w stanie zdążyć w czasie, jaki będę miał do dyspozycji. Zostanie to ogłoszone podczas podpisywania, ale nie będzie to więcej niż trzy książki, a możliwe, że będzie tylko jedna.

Oczywiście, że będziesz mógł ze mną pogadać, większość czytelników wykorzystuje podpisywanie jako okazje do powiedzenia autorowi „dziękuje”, a większość autorów jest zadowolona słysząc, że robią coś ważnego albo że ktoś im dziękuje, lubimy kiedy mówicie „Cześć”, serio.

Jak wcześnie powinieneś się tam zjawić? Nie wiem. Za każdym razem, kiedy podpisywałem książki na tym festiwalu było inaczej. Według oficjalnej strony wygląda to tak:

Teens & Children Pavilion

11:45-12:15 (Czytanie fragmentów "Księgi cmentarnej" oraz Pytania i Odpowiedzi).

Podpisywanie

13-15 (Możliwe, że potrwa to dłużej, jeśli nie będą potrzebować tego miejsca, ale może skończyć się w tych godzinach, jeżeli nie będą mieli gdzie tego przenieść lub mają dla mnie coś zaplanowane na 15).

Mogło by się to skończyć tym, że ludzie, którzy chcieli być na czytaniu fragmentów książki lub Pytaniach i Odpowiedziach wyszliby wcześniej, by ustawić się w kolejce do podpisów. Ale by tak się stało, organizatorzy musieliby poinformować ludzi, gdzie się ustawiać, co mogą, lecz nie muszą zrobić.

Ostatnio ludzie ustawiali się w kolejce przed świtem. Tym razem to raczej nie pomoże, bo nie będzie porannego podpisywania. Więc zobaczymy.

Hej Neil,

Chciałbym się dowiedzieć, kiedy będą miały miejsce odczyty na Uniwersytecie Columbia 30 września. Jestem bardzo podekscytowany, ale nie wiem, kiedy tam dotrzeć. Dzięki

-Dan

Szczegóły są zamieszczone na http://www.neilgaiman.com/where/ -- według nich zaczyna się o 19.

Zauważyłem w „Gdzie jest Neil”, że będziesz podpisywał książki w Nowym Jorku i Filadelfii, New Jersey jest dokładnie pomiędzy, dlaczego nie wstąpisz też tam?

Ponieważ ludzie, którzy nie mieszkają na wschodnim wybrzeżu, spośród których część przemierza setki mil, by dostać się na odczyty, powstaliby jako jedność w swym gniewie na niesprawiedliwość całej sytuacji, i zniszczyliby New Jersey w swoim amoku. To byłoby dość smutne, ponieważ jest mnóstwo miejsc w New Jersey, które są całkiem ładne.

Kiedy Sarah Palin była burmistrzem Wasilla na Alasce, rzekomo próbowała pozbyć się z publicznych bibliotek książek, których nie uznawała za odpowiednie. To dość straszne. Czy organizacje promujące wolność słowa jak CBLDF lub First Amendment Project zajmą się tym problemem?

Nie. Są zbyt zajęci walką z cenzorstwem występującym w całym spektrum sceny politycznej, by przejmować się partyzancką głupotą. (Tutaj jest raport Snopes’a dotyczący nieistniejącego książkowego zakazu Palin)

Walczy się z rzeczami takimi jak złe prawa, nieprawne aresztowania itp. Ludzi próbujących zakazać książek i komiksów oraz ludzi próbujący zatrzymywać publikacje lub stworzenie książki, komiksu itp.

Nie walczy się z „rzekomymi próbami pozbycia się książek z biblioteki” które miały miejsce 10 lat temu. „Zajęcie się tą sprawą” wyglądałoby by pewnie tak że grupka ludzi chodziłaby dookoła Sary Palin z tabliczkami w stylu „Nie wolno tak robić” lub „Oj, nieładnie”. Zapewne nie pomogłoby to w ochronie wolności słowa. Mogłoby to jednak być dość śmieszne.

Cześć Neil! Tu Andrew Drilon (twórca "Lines and Spaces", komiksu-trybutu dla Alexa Ninom który wygrał Philippine Graphic/Fiction Award w tamtym roku). Od tego czasu zrobiłem mnóstwo krótkich komiksów pod tytułem Kare-Kare Komiks . Zostały one całkiem nieźle skomentowane przez ludzi takich jak Emma Bull oraz Warren Ellis, więc pomyślałem, że mógłbyś być zainteresowany

http://www.chemsetcomics.com/category/kare-kare-komiks/

Tak czy inaczej, dla tych, którzy chcą uczestniczyć w tegorocznym konkursie, zamieszczam tam jutro “Lines and Spaces” (deadline wypada na koniec miesiąca) i mam nadzieje że pomożesz szerzyć słowo.

Uznaj to za zamieszczone.

czwartek, 18 września 2008

w domu i znów bez kapelusza

Jestem w domu. Dotarłem do domu dziś o świcie.

Zmęczony i cały zakręcony -- właśnie przespałem większość dnia. Teraz muszę się ubrać lub przynajmniej założyć szlafrok, wystawić się na światło dzienne i zabrać psa-który-za-mną tęsknił na spacer zanim światło dziennie zniknie.

Dla zainteresowanych, mapa z trasą mojej podróży jest na http://www.neilgaiman.com/extras/china/. Zaczyna się w Szanghaju, powoli kieruje się na zachód do Kuque, a następnie lecę na wschód, do Urumqi, Chengdu i Hong Kongu.

Niedługo postaram się wybrać parę zdjęć z podróży i wrzucić je tutaj. W międzyczasie, oto zdjęcie z górzystego południa Urumqi, zrobione przez bardzo miłego dżentelmena z Kazakh. (Musiał zsiąść z konia, żeby je zrobić.)



Myślę, że musiałem zostawić kapelusz tydzień później w LeShan. W każdym razie nie dotarł ze mną do domu.

Składam podziękowania Danowi webgoblinowi za zajmowanie się blogiem w trakcie mojej długiej nieobecności oraz za pomoc przy opracowaniu mapy.

No dobrze. Czas wyprowadzić psa.

środa, 17 września 2008

Pocałunek zamyka przedstawienie, Bóg świadkiem, czujemy, że koniec zbliża się

Pan G. wkrótce wróci do domu. Naprawdę fajnie było gościnnie blogować podczas jego nieobecności. Napiszę jeszcze raz, kiedy tylko wystartuje Tajny Plan #1, ale poza tym planuję wycofać się na swoje miejsce za kulisami. Być może szef jeszcze kiedyś mnie wypuści, kiedy potrzeba będzie paląca i tylko goblińskie sztuczki będą mogły pomóc. Dziękuję wszystkim za zachęcające komentarze i e-maile.

W trakcie ostatnich pięciu tygodni mojego gościnnego blogowania, napisałem (często żartem) parę rzeczy, zarówno tu jak i w e-mailach, które mogły zostać źle zrozumiane lub zinterpretowane. Mając to na względzie, chciałbym zaoferować następujące sprostowania:

  • Moja książka, "Bardzo niegrzeczny smoczy mag" nie zostanie wydana na wiosnę. Zostanie opublikowana jesienią przyszłego roku.
  • Mrówkojad po obniżce nie ma problemów ze ślinieniem. Ma dur brzuszny.
  • Mam siłę, by zaakceptować to, że tak naprawdę wiem jak pozwolić ci odejść.
  • Tak naprawdę nie zabiłem Amandy Palmer. To był Ben Folds.
  • Nie boję się o ten świat ani o siebie samego.
  • Pan G. nie pojechał do Chin w celu uprowadzenia pandy, ale by spalić rozległe pola opium J.K. Rowling
  • W żadnym wypadku nie zamierzam nie oddychać. Te oczy nie są oczami starca. Próbowałem cię obciążyć; nie ukrywam takich rzeczy. Próbowałem cię zmartwić.
  • To był, tak naprawdę, mój piękny dom.
  • Pomimo słodkiego nalegania na pierwsze wtargnięcie, właściwie nie chciałem, byś oddawała mi mój grzech; po prostu chciałem cię znów pocałować.
  • Uderzyłem ten obraz nie więcej niż paręnaście razy, na pewno mniej niż dziewięćdziesiąt.
  • Tak naprawdę będzie ciasto. Przepyszne, wilgotne, bezglutenowe ciasto.
Hmmm. Myślę, że parę z tych sprostowań odnosiło się do osobistych e-maili. I do piosenek, które śpiewałem pod prysznicem. No cóż.


Rzeczy, które chciałem zrobić w trakcie mojego pobytu tutaj, ale albo nigdy się do nich nie zabrałem, albo mi się nie udało:

  • wyzwać Johna Scalziego na pojedynek na niby
  • napisać notkę rymowanym dwuwierszem
  • wcisnąć gdzieś zdanie "słyszałem, że lubisz mudkipy"
  • poprosić Bajeczną Lorraine, żeby napisała gościnny post
  • powiedzieć coś godnego odnotowania w The Beat

Ostatnie goblinowe zamykanie zakładek:


Do tych z was, którzy wybierają się na Narodowy Festiwal Książki w Bibliotece Kongresu: nie zapomnijcie przyczepić goździka do dziurki od guzika oraz/lub pióra do kapelusza! Zupełnie zapomniałem zamówić i to, i to, nie jestem kapeluszową osobą i prawdopodobnie nie będę miał na sobie niczego z guzikami, więc nie będę się w to bawił, ale mam nadzieję, że reszta z was wykaże się większą inicjatywą.

Dla zainteresowanych, zamierzam kontynuować blogowanie na webgoblin.livejournal.com (feed), choć przedtem mogę sobie zrobić krótki odpoczynek.

Gościnna notka Holly

Napisana w środę 17 września o 10:09

Cześć wszystkim! Tu znowu Holly. Chciałam tylko dać wam znać, że moja przyjaciółka Hannah się odnalazła.

A oto zeznania jej rodziny:
Wreszcie możemy potwierdzić, że odnaleziono Hannah całą i zdrową! Wygląda na zadbaną i została zidentyfikowana. Alleluja!

Wiadomość dotarła już do mediów i niektóre z nich natychmiast wybrały najbardziej sensacyjną dostępną opcję, ale proszę nie wierzcie zbyt mocno w to, co mówią/zgadują/wymyślają. Dokładne szczegóły wkrótce wyjdą na jaw.

Wielkie dzięki za wszystko, co zrobiliście, by pomóc w tej sprawie. To były dwa długie tygodnie dla nas wszystkich od czasu, gdy uznano ją za zaginioną, i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ją odnaleziono.

Szczęśliwi,

Rodzina i przyjaciele Hannah
Mimo że rodzina odrzuca sprawozdania mediów, pewne informacje zostały zamieszczone w artykule w New York Magazine i na blogu NY Timesa.

Dzięki za wsparcie i pomoc w rozprzestrzenianiu informacji!
 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI