Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

niedziela, 22 czerwca 2014

WIEŚCI: Strażnicy, Sandman, Chu, Rosja i Cthulhu w butach klauna

Neil napisał w piątek 7 lutego 2014 r. o 23:40


Właśnie napisałem do Amandy przyznając, że jestem najnudniejszym człowiekiem na świecie. W tej chwili moje życie zdaje się polegać na pisaniu i – raz dziennie – bieganiu. Nowy iPod nano postanowił robić to samo, co jego poprzednik, czyli restartuje się na 2 minuty przed końcem planowanej przebieżki, więc postanowiłem go przechytrzyć nie mówiąc mu jak długo zamierzam biegać i sposób działa.

Dostaję od J.H. Williamsa narysowane strony Sandmana: Uwertury, podczas gdy ja wysyłam mu inne. Te, które do mnie przychodzą to chyba najpiękniejsze przykłady mainstreamowego komiksu, jakie w życiu widziałem. Te, które sam wysyłam… cóż, wszyscy bohaterowie pozostali sobą. A jeżeli spotykaliśmy ich już wcześniej – brzmią dokładnie tak samo. I to naprawdę dziwne, że kiedy pojawia się postać, której nie pisałem od 1995 r., wszystko co robię przy pisaniu dialogu to słucham i zapisuję co mówi. W pewnym momencie potrzebowałem opowieści wewnątrz opowieści, więc na trzech stronach streszczam historię, którą kiedyś planowałem nawet rozwinąć w samodzielną, dużą miniserię…

Wszystkie wstępy, które zgodziłem się napisać w ciągu ostatnich trzech lat są nagle potrzebne na już, więc je piszę. To po części świetna zabawa, bo mam okazję opowiedzieć o rzeczach, które kocham i wytłumaczyć, dlaczego kocham te książki, ale ponieważ wszystkie muszę oddać na raz, czuję się trochę, jakbym odrabiał pracę domową.


Najfajniejsza rzecz, jaką dzisiaj zrobiłem to oglądanie wstępnych szkiców okładki do trzeciej książki o przygodach Chu, małej pandy, i proponowanie poprawek, a potem, znacznie później tego samego dnia, oglądanie szkiców Adama Reksa po uwzględnieniu zasugerowanych przeze mnie zmian. Okazały się tak urocze i słodkie, że praktycznie groziły cukrzycą.

Druga książka o Chu, która ukaże się w czerwcu będzie nosić tytuł Chu i pierwszy dzień w szkole w USA, ale Chu i pierwszy dzień szkoły w Wielkiej Brytanii, bo w tych dwóch krajach to samo nazywa się nieco inaczej.

Więcej informacji można znaleźć na stronie Amazon US: http://j.mp/Chus1st i póki co tylko tam znalazłem jakiekolwiek informacje o tej książce…

(Amerykańska okładka dzięki Amazonowi)

(Brytyjska okładka dzięki uprzejmości Bloomsbury)

I jak na ironię, kiedy robię sobie przerwę od mediów społecznościowych jestem nominowany do nagrody SHORTY [przyznawanej za osiągnięcia właśnie na tym polu – przyp. noita]

Zobaczmy…


Magazyn Locus, pismo poświęcone Science Fiction i Fantasy zamieściło w sieci ankietę dotyczącą roku 2013:
Można głosować na książki i opowiadania przeczytane w 2013 r. I nie tylko. I wręcz powinniście to zrobić. I wypełnijcie ankietę: powiecie im (i wszystkim) kto czyta SF. Jeżeli tylko podacie nazwisko, e-mail i odpowiecie na pytania, wasze głosy będą ważne. A jeżeli nie macie ochoty wypełniać ankiety, jest to również znakomite podsumowanie najlepszych powieści, opowiadań i innych prac, zarówno z gatunku fikcji, jak i literatury faktu.


Od 5 lat biorę udział w Narodowym Dniu Bazgroła – akcji znanej teraz jako „Bazgroły dla NF” – dorocznej zbiórce funduszy na leczenie neurofibromatozy. Zwykle robiłem dwa rysunki. W tym roku przygotowałem dotąd tylko jeden, Cthulhu klauna, którego można zobaczyć na ich stronie. Narysowałem go w programie z promocji Oceanu na końcu drogi:


Zostanie wystawiony na aukcję dopiero w maju, a wtedy dołączy do niego już kolejny…


PEN International (stowarzyszenie pisarzy i innych artystów, do którego należę) wystosowało otwarty list do rządu rosyjskiego, w którym potępiają prawa zakazujące „propagandy homoseksualnej”, przepisy dotyczące obrazy uczuć religijnych i kryminalizację zniesławienia. Ja również się pod nim podpisałem.

Na stronie Guardiana różni ludzie głośno się zastanawiali dlaczego PEN nie protestuje przeciw złej sytuacji w innych miejscach świata. To nieprawda, podobnych protestów jest wiele, spójrzcie: http://www.pen-international.org/.

A ja się podpisałem przede wszystkim dlatego, że jak wszyscy czytelnicy tego bloga wiedzą, jestem absolutystą w kwestii wolności słowa (tutaj wyjaśniałem dlaczego). Również dlatego, że przypomniałem sobie rok 1986 i protestowanie za pomocą komiksu przeciw Klauzuli 28 (Section 28).


Stworzyłam go wspólnie z rysownikiem Bryanem Talbotem i Markiem Buckinghamem. Nie jest zbyt subtelny, ale to był agitprop, a ja byłem wówczas młodszy i znacznie mniej subtelny. (Cały komiks można znaleźć na stronie Bryana.)

Trafił do zbioru zatytułowanego AARGH! (Artyści Przeciw Rozbuchanej Rządowej Homofobii) pod redakcją Alana Moore’a, który w tym tygodniu dwukrotnie znalazł się w moim życiu.

Po pierwsze, Jackie Estrada zbiera na Kickstarterze środki na wydanie książki ze zdjęciami, jakie przez lata robiła na Comic-Conie w San Diego. W książce ma się znaleźć poniższe zdjęcie, które za sprawą osobliwej perspektywy jeszcze bardziej uwydatnia różnicę wzrostu Jacka Kirby’ego i Alana Moore’a. Chwilami myślę, że Alan wygląda na tym zdjęciu jak dwu i półmetrowy robot z Dnia w którym zatrzymała się Ziemia, podczas gdy Jack jest średniego wzrostu Klaatu, a czasem że Alan jest normalnych rozmiarów, za to Jack wygląda jak coś, co Alan przyniósłby sobie do przegryzienia gdyby nie był wegetarianinem.


(Zajrzyjcie na Kickstarter Jackie. Na stronie akcji znajdziecie wiele innych niezwykłych zdjęć i trudno mi wyobrazić sobie ile zdjęć cieszących wielbicieli komiksów trafi do tej książki.)

Inne wieści związane z Alanem Moore’em dostałem, gdy na początku grudnia w Las Vegas wpadłem na Dave’a Gibbonsa, który opowiedział mi o przygotowywanej przez nich książce z oryginalnymi rysunkami ze Strażników. Przypomniałem mu, że kiedy byliśmy znacznie młodsi dostałem od niego i Alana jedną ze stron w ramach podziękowania. A on zaproponował, żebym dorzucił ją do książki.

Jak Dave sam wyjaśnia w wywiadzie:

Parę tygodni temu rozmawiałem z Neilem Gaimanem – udało się nam spotkać i przy herbacie nadrobić trochę zaległości, co bardzo mnie ucieszyło. Wspomniałem mu o tym projekcie i okazało się, że ma u siebie jedną z ciekawszych stron, którą Alan i ja podarowaliśmy mu w czasach, gdy pomagał nam z opisywaniem źródeł itp. Dostał fragment snu Puszczyka, chyba 20 kadrów na stronie. To bardzo ikoniczny i jeden z ulubionych fragmentów.

Ową stronę (a także inne), w wersji znacznie większej niż poniżej, można zobaczyć na http://13thdimension.com/exclusive-first-look-at-watchmen-artifact-edition-from-idw.


I dopiero kiedy wyjąłem rysunek z ramy zauważyłem, że w 1987 nie myślałem o bezpiecznych oprawach, muzealnym szkle i tych wszystkich rzeczach, o których teraz pamiętam, gdy dostaję w prezencie grafiki. A powinienem był wtedy o tym pomyśleć. (Opowieść o tym co zrobiłem przy Strażnikach, żeby zasłużyć na tę stronę zamieszczałem już na tym blogu. A przeprowadzony przez Briana Hibbsa w 1989 r. wywiad ze mną, którego ledwo rozpoznaję jest tu: 
http://thedreaming.holycow.com/2008/08/05/gaiman-interview-with-brian-hibbs/.)


Podpisanie otwartego listu PEN zrobiłem jako pisarz.

Klip nakręciłem, bo uśmiechnąłem się, gdy mnie o to poproszono. Podejrzewam, że Derren Brown, Stephen Fry, Rupert Everett i inni zrobili to z tego samego powodu. I wyszło im to znacznie lepiej:



Zostało wam jeszcze sześć dni na odsłuchanie Mitch Benn to 37. Beatles, skróconej wersji jego występu z Edynburga, którego nie widziałem, więc cieszę się, że mogłem go wysłuchać w radio. Ostatnio podczas pisania słuchałem Beatlesów – nazwałbym to muzyką dla dodania otuchy, tylko że od wczesnych czasów nastoletnich praktycznie ich nie słuchałem, więc opowiadanio-narzekanio-peroracja z dodatkiem humorystycznych piosenek pojawiła się dla mnie w samą porę 
http://www.bbc.co.uk/programmes/b03szxdh.


A z okazji urodzin Charlesa Dickensa (dziś są jego 202. urodziny) ponownie zamieszczam nagranie z wieczoru, kiedy ustrojony w dickensowską brodę i kostium w nowojorskiej bibliotece publicznej czytałem tuż przez Bożym Narodzeniem: http://www.nypl.org/audiovideo/charles-dickens-christmas-carol-neil-gaiman-and-molly-oldfield. Jeśli chcecie usłyszeć jak Molly Oldfield opowiada o trasach z Dickensem i sekretnych muzeach, a potem posłuchać jak czytam inna wersję Opowieści wigilijnej z odręcznego i opatrzonego przypisami egzemplarza samego autora – teraz macie okazję.

Brak komentarzy:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI