Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

niedziela, 30 września 2007

internetowy komiks o mnie i moich włosach...a może o moich włosach i o mnie?

Neil napisał w piątek 28 września 2007 o 17:17

Podpisywanie było fajne i, cóż, długie – w ogóle nie spodziewałem, że będzie to chyba najdłuższe podpisywanie w porze lunchu w jakim brałem udział. Sporo bawiłem się japońskimi pędzelkami. Podoba mi się jak czasem wychodzą dzięki nim niespodziewanie dobre rysunki.

Pracuję teraz nad artykułem o baśniach dla „The Guardian”, a oni zamieścili na stronie wywiad sprzed kilku miesięcy http://books.guardian.co.uk/departments/sciencefiction/story/0,,2177992,00.html
oraz dość prosty quiz w którym można wygrać podwójny bilet na Criterion we wtorkowy wieczór http://books.guardian.co.uk/competition/0,,2177394,00.html

„Times” przeprowadził z Matthew Vaughnem wywiad na temat reżyserowania „Gwiezdnego pyłu” http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/film/article2538898.ece

Nie pytanie, ale drogowskaz do najnowszego paska Dork Tower-
http://archive.gamespy.com/comics/dorktower/archive.asp?nextform=viewcomic&id=1286
Jestem pewien, że już ktoś to pokazywał, ale hej ho.

Nie. Byłeś pierwszy.

Co przypomniało mi, że John Kovalic przysłał mi jedo z tych-- http://dreamlandtoyworks.com/my_little_cthulhu.html i zostało jedną z moich ulubionych zabawek…

Hej Neil, właśnie obejrzałem trailer do „Beowulfa” – odlotowy – ale zastanawiam się, czy jest już za późno, żeby ubrać tego gościa w koszulę? A może człowiek od Photoshopa mógłby namalować mu ją czy coś? To troche niepokojące i trochę w stylu Conana :-) Dzięki, Pete.

Tak. Za późno. Ten okręt już wyruszył. Co dziwne, w „Gwiezdnym pyle” w porannej scenie w gospodzie Charcie Cox jest ubrany w wygenerowaną komputerowo koszulę, gdyż obawiano się, że jego nagi tors może doprowadzić do upadku Ameryki.

Zastanawiałam się czy „Wilki w ścianach” w wersji teatralnej będą grane gdzieś poza Nowym Jorkiem? Mieszkam w Chicago, a bardzo chciałabym to obejrzeć (i zabrać swoją mamę, która też jest wielką fanką) ale nie stać mnie na podróż do NY. Na Środkowym Zachodzie masz mnóstwo wiernych czytelników- o czym z pewnością wiesz i jestem pewna, że przedstawienie odniosłoby tu ogromny sukces. Dzięki za Twój czas i pomoc. Jessica.

Na razie nic mi o tym nie wiadomo. Jeśli coś usłyszę, napiszę tutaj. Jeżeli masz na miejscu porządny teatr daj im znać, że chciałabyś to zobaczyć. Nigdy nie wiadomo…

A to ostatnie wprawiło mnie w prawdziwe zdumienie, przede wszystkim dlatego, że cytuje coś, z czym chyba nigdy wcześniej się nie spotkałem. Jestem w drodze, więc nie mogę sprawdzić w źródłach do których sięgam zwykle.

Drogi Neilu,
Cześć! Wygląda na to, że doskonale się bawisz włócząc się po świecie!

A zatem, do rzeczy:
Na swoim blogu napisałeś coś, co uruchomiło alarm mojej irytacji.

PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ
Nie używaj „ja i on” (Twoja wypowiedź brzmiał dokładnie „ja i Susanna”)

Wymienianie siebie na pierwszym miejscu zamiast na końcu doprowadza mnie do
szału!
Kiedyś tylko niewyedukowani ludzie mówili w ten sposób, ale teraz słyszy się to wszędzie, nawet z ust i blogów Osób Które Powinny Wiedzieć Lepiej.
Zdaję sobie sprawę, że a) język z czasem się zmienia, i słusznie oraz b) kiedy piszesz notki używasz bardziej potocznego języka.
Ale i tak bądźmy Dobrym Przykładem dla tych wszystkich podatnych na wpływy czytelników!
(A czy Neil Gaiman, mistrz języka angielskiego, powiedziałby naprawdę „ja i…”? Na myśl o tym przechodzi mnie dreszcz.)
Ostrożnie zchodzę ze swojej mównicy życząc Ci Chag Sukkot Sameach i Shabbat Shalom!

-Randi Suss

Zdanie, o którym mowa zaczynało się „A dla tych, którzy chcieliby usłyszeć jak ja i Susanna Clark rozmawiamy…” i jest gramatycznie poprawne, przynajmniej według tego jak mnie uczono gramatyki. Szukałem w google’ach i na stronie http://www.askoxford.com/asktheexperts/faq/aboutgrammar/meandi nie widzą żadnych problemów z taką konstrukcją. Podają tam kilka przykładów z przyjęciem i burmistrzem…

Me and my friend went to a party last night. [źle]
I and my friend went to a party last night.
[Ja i mój przyjaciel poszliśmy wczoraj wieczorem na przyjęcie.]

My friend and me went to a party last night. [źle]
My friend and I went to a party last night.
[Mój przyjaciel i ja poszliśmy wczoraj wieczorem na przyjęcie.]

The mayor has invited me and my husband.
The mayor has invited I and my husband. [źle]
[Burmistrz zaprosił mnie i mojego męża]

The mayor has invited my husband and me.
The mayor has invited my husband and I. [źle]
[Burmistrz zaprosił mojego męża i mnie]

…a potem próbowałem wpisać w wyszukiwarkę „ty i ja” (2,7 miliona) przeciwko „ja i ty” (2,5 miliona), następnie „ja i moi przyjaciele” (około 2 milionów wyników) oraz „moi przyjaciele i ja” (168 tysięcy wyników) i stwierdziłem, że jeśli istnieje ogólna zasada „ja później” nie jest ona zbyt dobrze znana. Czy to Pólnocnoamerykańska reguła? Czy coś mnie ominęło? Autorytatywne linki lub cytaty z Fowlera mile widziane…

Brak komentarzy:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI