Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

wtorek, 8 kwietnia 2008

moje życie w zieleni i fiolecie

Neil napisał w sobotę 5 kwietnia 2007 o 12:06

Merrilee (która jest, tak samo jak przez ostatnie 20 lat, moją agentką literacką) wyszła zostawiając mnie z ogromną kartką papieru na której praktycznie wszystko, co zgodziłem się napisać przez najbliższe 18 miesięcy wypisano fioletowo na białym (dla książek, artykułów czy opowiadań) oraz zielono na białym (dla filmów lub scenariuszy telewizyjnych).

Mam teraz oficjalny zakaz zgadzania się na pisanie jakichkolwiek wstępów lub odpowiadania "Jasne, z chęcią to zrobię, brzmi świetnie" bez wcześniejszego konsultowania z nią po to, aby mogła powiedzieć "ŻE CO? OSZALAŁEŚ? OCZYWIŚCIE ŻE NIE!". Przynajmniej do czasu, aż uporam się z tą partią.
...

Bob Miller, który był wydawcą w Hyperion przenosi się do Harper Collins [nota bene: jednego z moich wydawców, a także ludzi, którzy płacą za tę stronę] gdzie zamierza otworzyć eksperymantalną jednostkę wydawniczą bez lub z niewielkimi zaliczkami i podziałem zysków z autorem. To może być interesujące - zafascynowało mnie szczególnie ostatnie zdanie relacji NYT:
Pan Miller powiedział, że rozważa dołączenie do wydania w trwardej oprawie zarówno e-booków, jak i wersji audio bez dodatkowych kosztów dla klienta.
Bo wydaje mi się, że rozdawanie e-Booków razem z książką w twardej oprawie to znakomity sposób na powiększenie e-bookowego świata oraz coś, co wydawca może zrobić niewielkim lub wręcz minimalnym kosztem. I podoba mi się pomysł, że kupuje się licencję na "HEART-SHAPED BOX" zamiast po prostu egzemplarza książki - oczywiście zakup książki da Ci również dźwięk i tekst, nie tylko przedmiot.

The Guardian i New York Times piszą o przejściu Boba Millera do Harper Collins, a po lekturze obu artykułów można otrzymać dosyć dobry obraz tego o czym mowa.

Myślę, że stwierdzenie "Timesa", że "Zazwyczaj pisarze dostają tantiema z 15 procent zysków po spłaceniu zaliczki" jest bardzo ryzykowne. Wielu pisarzy zarabia tantiema z 15 procent sprzedaży wydania w twardej oprawie, co idzie na spłacanie zaliczki dopóki się całkiem nie zwróci i dopiero wtedy zaczynają zarabiać. To nie jest 15 % zysków ze sprzedaży.

Wydawcy mogą nieźle zarobić na książkach, które nie zdążyły jeszcze spłacić honorariów.

Mój syn Mike przyjechał do domu na kilka dni i poszliśmy razem na spacer w prażącym letnim słońcu, co okazało się dość osobliwe, bo wędrowaliśmy przez wciąż nie topniejący śnieg, rozmawialiśmy o tych rzeczach i on zapytał jak to ma działać. Próbowałem wyjaśnić prosto, na wziętych z powietrza liczbach.

Ja: Powiedzmy, że dostałeś za książkę tysiąc dolarów zaliczki, honorarium jest w wysokości 10 procent, a książka jest sprzedawana po 10 dolarów. Wydawca musi sprzedać tysiąc książek zanim zaczniesz zarabiać. Ale książkę, której zrobienie kosztuje dolara wydawca sprzedaje detalistom po cztery dolary, więc zacznie zarabiać już po 500 egzemplarzach...

Mike: Czyli dzielenie zysków pół na pół byłoby w tym przypadku niezłym wyjściem.

Ja: Wydaje mi się, że dlatego zrobił tak Stephen King...

[Edytowane żeby dodać - na Making Light Patrick też kpi z New York Timesa.]

Cześć Neil,
Przeglądałam Twoją stronę i statystyki słów w Twoich książkach które zamieściłeś i zastanawiałam się jak się tego doliczyłeś? Wiem, że większość edytorów tekstu ma funkcję liczenia wyrazów - czy tego używałeś? Znalazłam też wzór gdzie liczy się liczbę znaków w linii, dzieli przez sześć, następnie mnoży odpowiedź przez ilość linijek w dokumencie. Którym sposobem Ty doszedłeś do swoich wyników?
Czekając cierpliwie na "Księgę cmentarną"
~Karen

Używam liczników słów na tym edytorze, którego aktualnie używam. Mogą się trochę nie zgadzać.

W notatnikach pracowicie liczę słowa na kilku stronach, dzielę przez dwa i używam jako swojego wskaźnika Ile Średnio Piszę Na Stronie. Potem przy przepisywaniu na komputerze odkrywam jak bardzo się myliłem.

Hej Neil,
Czy widziałeś ten uroczy, niesamowity klip ze światłami miejskimi nocą, który zrobił mój ulubiony astronauta Don Pettit (który tak się składa, jest również mężem mojej szwagierki)? Podczas pobytu na stacji kosmicznej wymyślił jak filmować światła na Ziemi bez rozmazywania spowodowanego ruchem. Jest strasznie fajne. http://www.youtube.com/watch?v=eEiy4zepuVE
Miłego oglądania,
Claudia Carlson


Nie widziałem i jest wyjątkowo fajne.

Cześć,
Organizuję jedno z wydarzeń z Twoim udziałem w Melbourne i chciałem dać Twoim czytelnikowm znać jak mogą zamawiać bilety:

Neil Gaiman 5 maja,
13:00
Village Roadshow Theatrette
Wejście 3, Biblioteka Stanowa Victorii
La Trobe Street, Melbourne
wstęp wolny (lub dobrowolne wpłaty złotymi monetami)
Rezerwacje pod adresem learning@slv.vic.gov.au lub 8664 7555


Czy to tam przemawiałem, kiedy ostatnio byłem w Melbourne? Jeśli to jest miejsce, o którym myślę, to nie jest zbyt duże, więc zamawiajcie żeby mieć zaklepane miejsce siedzące. Wiele osób pyta dlaczego podczas tej wycieczki nie przyjadę do Nowej Zelandii, Perth, Brisbane, Canberry czy Adelaidy (A: bo jestem tylko jeden, a czas nie jest nieograniczony... przykro mi.)
...
To jest ważne...

Cześć Neil,
Być może pamiętasz Emru Townsenda. Przeprowadzał z Tobą wywiad mniej więcej kiedy promowałeś "Księżniczkę Mononoke":
http://purpleplanetmedia.com/eye/inte/ngaiman.php

Być może pamiętasz również, że jego siostra Tamu współorganizuje Anticipation SF, Worldcon 2009 w Montrealu gdzie będziesz Gościem Honorowym.

Piszę, ponieważ Emru potrzebuje przeszczepu szpiku kostnego.

Wykryto u niego białaczkę i chorobę o nazwie monosomia 7. Z jej powodu zwiększyło się ryzyko nawrotu białaczki niezależnie od powodzenia chemioterapii. Przeszczep szpiku kostnego to jego największa szansa na przeżycie. Niestety, siostra nie może być dawcą.

Chociaż potencjalny dawca może być kimkolwiek i pochodzić skądkolwiek to największe szanse na zgodność ma dawcą o podobnym profilu etnicznym. Jako syn dwojga Afro-Karaibskich rodziców ma jeszcze mniejsze szanse, bo w bazach danych na całym świecie czarnoskórych dawców jest bardzo niewielu.

Emru to jeden z najmilszych, najfajniejszych ludzi jakich miałem szczęście poznać. Prowadzi także fps Magazine, jedną z najlepszych w sieci stron poświęconych sztuce animacji.

Czy zechciałbyś zamieścić tę wiadomość żeby rozgłosić i być może zachęcić więcej ludzi na świecie do zarejestrowania się w bazach danych dawców szpiku?

Rejestracja jest dość łatwa i polega na pobraniu wymazu z policzka lub niewielkiej próbki krwi. Jeżeli zostaniesz wytypowany jako dawca procedura jest prosta, to bezbolesny jednodniowy zabieg. Skutki to lekki dyskomfort w okolicach miednicy i pleców przez kilka dni. Twój własny szpik zregeneruje się w przeciągu sześciu tygodni.

Oddawanie szpiku jest anonimowe. Nie będzie wiadomo czy pomagasz Emru czy komuś innemu, ale pomożesz uratować życie. Czy to nie fantastyczne?

Po więcej informacji i linki do rejestów dawców szpiku na całym świecie odwiedź proszę:
http://www.healemru.com/

--Jeff LeBlanc


Dobrze. A moja asystentka Lorraine poprosiła mnie, żebym wspomniał o jej blogu na którym prowadzi kampanię zachęcającą ludzi do przeczytania książki Martina Millara "Lonely werewolf girl" [Samotna dziewczyna wilkołak"], która jest jej ulubioną od kiedy przeczytała jej rękopis kilka lat temu.
http://lorraineamalena.blogspot.com/2008/04/mostly-regarding-martin-millar.html

Brak komentarzy:

 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI