poniedziałek, 2 stycznia 2017
Mnóstwo świec: „Kruk” Edgara Allana Poego.
wtorek, 14 sierpnia 2007
Dlaczego lubię Rosję
Neil napisał w sobotę, 11 sierpnia 2007
W każdym razie...
Email od Paramount, który przyszedł trochę wcześniej dzisiaj zawierał dobre wiadomości -- Gwiezdny Pył jest na pierwszym miejscu wśród premier w Rosji i zarobił już 3 miliony -- i złe wiadomości -- byliśmy na czwartym miejscu w piątek wieczorem w USA i zarobiliśmy 3 miliony. Co oznacza, jak dalej dowiadywałem się z maila, że przewiduje się, że zarobimy spokojnie 100 milionów dookoła świata; i że większość amerykańskich recenzji była dobra lub świetna* a ankiety przeprowadzane przy wyjściu z kina sugerują, że Gwiezdny Pył utrzyma się w stanach dłużej (co dzieje się właściwie z 40% ofert kinowych) i mam nadzieję, że poczta pantoflowa zrobi to, co w znaczący sposób nie dała kampania reklamowa.
* Recenzje można poczytać tutaj:
http://www.metacritic.com/film/titles/stardust
http://www.rottentomatoes.com/m/stardust/
(Te zbiory recenzji pomijają jednak tę z NPR na stronie http://www.npr.org/templates/story/story.php?storyId=12688902
która podoba mi się głównie dlatego, że autor opisuje film jako przywodzący mu na myśl Narzeczonego Księżniczki i zdrową porcją Czarnej Żmiji.)
Jest taki fascynujący artykuł o Gwiezdnym Pyle i Narzeczonym Księżniczki i o tym jak marketing Paramountu najwidoczniej wpada w te same pułapki, co Narzeczony Księżniczki:
http://www.amazon.com/gp/bestsellers/books/15213/.
...
Czy mógłbyś jakimś cudem wrzucić nagranie z kretem? Wiem, że to brzmi głupio, ale ze zwierząt które widziałem w Minnesocie (lisy, sarny, niedźwiedzie, norki, wydry,głuszce, bażanty, wielkie gryzące żółwie, wiewiórki ziemne, łyse orły i kilka pelikanów), nigdy jeszcze nie widziałem kreta. Bardzo mnie ciekawi ich wygląd.
Jasne -- niech tylko się zorientuję jak to tutaj wrzucić bezpośrednio przez blogger bez pośrednictwa Youtube albo czegoś. To tylko film z telefonu, coś małego od czego można zacząć.
...
Bardzo podobała mi się prezentacja i adnotacja Teresy Nielsen do listu od Australijskiej sieci księgarń która uważa, że zasługuje na więcej pieniędzy od małych wydawców, dlatego próbują obciążyć ich za przywilej bycia na składzie i odpowiedzi od zirytowanego, ale rozważnego wydawcy:
...
No, kilka miesięcy temu zauważyłem, że pewne rzeczy przestały działać. Slingbox. Różne komputery. Domowa sieć nie robi tego, co kiedyś robiła. Coś się nie zgadzało.
Zadzwoniłem po elektryka który naprawił skrzynkę przyłączową, gdzie wszystkie kable Cat 5 wyszły z domu kiedy byłem nieobecny."Źle to zrobiliście" powiedziałem mu "wszystko działało, zanim się pojawilłeś." Przejrzał całe okablowanie i powiedział, że wszystko jest w porządku.
Nie było. Para komputerów była okay, ale reszta nie mogła podłączyć się do sieci. Nawet sieciowa drukarka nie działała.
Wczoraj wrócił i próbowaliśmy ustalić, w czym problem.
"Nie rozumiem" powiedział. "To znaczy podłączyłem je wszystkie jak należy..."
W sieci sprawdziłem gdzie powinny iść wszystkie kable Cat 5. Był tam ogromny kolorowy diagram pokazujący wszystkie różne kable, pomarańczowe, zielone, niebieskie i brązowe i ich pasiaste odpowiedniki i gdzie pasowały ich wtyczki. "Więc powpinałeś je tak jak tutaj?" zapytałem.
"ee..." popatrzył i sprawdził. "Nie. Nie tak jak tutaj". Okazało się, że powpinał je w konfiguracji swojego pomysłu. Dziwne, że kilka komputerów udało się podłączyć do sieci pomimo to.
Potem powpinał kable tam, gdzie być powinny. Jak za dotknięciem magicznej różdżki wszystko zaczęło działać...
Oprócz komputera na strychu z Linuxem, który już nie potrafi wyszukać sieci.
...
A teraz dla tych z was, którzy szukają swoich własnych spadających gwiazd...
Nie wiem, czy o tym wiesz, albo będziesz w odpowiednich okolicznościach, by to obejrzeć, ale jutro (w niedzielę) wieczorem około 11-stej do poniedziałkowego rana około 6-tej Perseidy pojawią się na nieboskłonie. Kulminacja Perseidów będzie tuż przed świtem w poniedziałek. Eksperci mówią, że to będzie piękny deszcz bez księżyca, a częstotliwość spadania to będzie 80 meteorów na godzinę. Nawet Mars będzie czerpał przyjemność z tego przedstawienia. W każdym razie, pomyślałem, że to będzie coś, co ci się spodoba.
piątek, 10 sierpnia 2007
Jak powiedział Dr. Johnson...
Neil napisał w środę 8 sierpnia 2007
Miałem być jutro w TALK OF THE NATION. Ale plany się zmieniły i będę w radiu dziś po południu -- Środa 8-mego sierpnia. Myślę, że to http://www.npr.org/templates/rundowns/rundown.php?prgId=5 jest ich strona. Pojawię się pod koniec drugiej godziny (godziny, której niektóre stacje nie dostają.)
John Scalzi mądrze, jak zwykle, napisał na swoim blogu o Gwiezdnym Pyle i o tym jak myśli, że mu pójdzie:http://www.scalzi.com/whatever/2007/08/07/stardusts_chances.html, nie mogłem znaleźć tam nic, z czym bym się nie zgadzał.
Nie wątpię, że Gwiezdny Pył przyjmie się świetnie na świecie, będzie hitem na DVD i stanie się filmem, który się kocha. Ale jak mu pójdzie w ten weekend... to jest tajemnicą. Zafascynował mnie ten artykuł o sukcesie i porażkach -- a raczej co ważniejsze postrzeganie sukcesu i porażki -- na movie box office:
http://www.huffingtonpost.com/robert-j-elisberg/hollywood-where-ignoran_b_59464.html
(link via.)
Pamiętam gdy pierwszy raz pojechałem do Hollywood z Terrym Prachettem w 1992 roku i nauczyłem się, że można każdą rozmowę o czymś co chciałbyś zrobić przerobić na scenariusz filmu którego hollywoodzcy dyrektorzy nie zrozumieją albo będą mieli zastrzeżenia, jeśli nawiążesz do filmu który widzieli. ("Więc dlaczego oni nie...?" "Bo zapomnieli o tym -- całkiem jak w POSZUKIWACZACH ZAGINIONEJ ARKI." "Ach, już rozumiem.") I że użytecznie było mówić o wrażeniu, jakie coś ma wywołać -- po prostu opowiadałeś za pomocą lub przeciwstawiając to innym filmom.
W 1996 kiedy wróciłem do Hollywood coś się zmieniło. Pamiętam, jak nazwałem jakiś film w jednej z tych rozmów -- mówiąc o stronie wizualnej, wrażeniowej albo o oświetleniu, albo czymś takim -- a jeden z dyrektorów spojrzał na mnie, jakby coś okropnego przylepiło mi się do buta i powiedział po prostu "Ale ten film nie zarobił żadnych pieniędzy". Nie mógł zrozumieć, dlaczego w ogóle o nim wspominam.
...
Na Blogu CharlesaVessa możecie zobaczyć nasze zdjęcie po premierze, ja we fraku, on nie, ponieważ zapomniał spinek do koszuli.
Dziewczyna od ptaków testuje smakowo miód z naszych uli na http://www.birdchick.com/2007/08/go-see-stardust-and-little-about-our.html
Cześć Neil, zastanawiałam się, czy wiedziałeś co się dzieje z wydaniem Rich Horton's Fantasy: Best of the year 2007. Trzech autorów jest tam głośno reklamowanych: ty, Gene Wolfe i Peter S. Beagle. Z was trojga tylko opowiadanie Beagle'a jest w książce. Co się stało? Czy jakieś twoje opowiadanie miało tam być? A co z Gene Wolfe?
To była pomyłka - wydawca przez przypadek użył ponownie imion z poprzedniego roku. Napisano do mnie z przeprosinami, a ja powiedziałem, że gdzieś w piwnicy mam garść angielskiego wydania THE SANDMAN BOOK OF DREAMS w miękkiej okładce, którego okładka dumnie głosi, że Stephen King napisał tę historię, ale powodów tego stwierdzenia nikt nie był w stanie wytłumaczyć. Wtedy mieliśmy szczęście i udało nam się wstrzymać druk. Ale czasami tak się nie da.
Cześć Panie G.
Czy mogę ściągnąć plik z wywiadem, który przeprowadza z tobą MAddy? Chciałbym go słuchać w kółko żeby się nakręcić. To bardzo inspirujące tak słuchać córki przeprowadzającej wywiad z jej tatą. Sprawia, że też chcę pisać więcej, jak Pan; i tak jak pan pisać dla ludzi, którzy są dla ciebie ważni.
Dzięki,
JPB
P.S. Proszę powiedzieć ode mnie Maddy "Cześć". :)
To proste (cóż, proste po szybkości Google każdym razie). Można znaleźć to na Harper Collins Media cafe -- http://harpercollins.iamplify.com/ -- a bezpośredni link do darmowego ściągania to: http://harpercollins.iamplify.com/product_details.jsp?productId=807
Skoro w końcu na pewno będziesz nabywać jedną z pacynek z Koraliny, pomyślałem, że chciałbyś zobaczyć, jak się je robi: http://www.maryrobinettekowal
Chciałbym, nawet, jeślibym nie zamierzał ich nabywać...
Ignorancja, madam. Czysta ignorancja. Albo przynajmniej niestosowność jeśli chodzi o oznaczenia postów.
wtorek, 7 sierpnia 2007
Może przyjechać do twojego miasteczka...
Pod koniec sierpnia będę na międzynarodowej konferencji science fiction Chengdu. Chciałbym pojechać stamtąd na Worldcon w Japonii, ale to nie wydaje się możliwe. Polecę stamtąd do Budapesztu, a z kolei stamtąd do Włoch...
(Szukając w Internecie informacji o festiwalu Chengdu, znalazłem fascynujący artykuł o SF w Chinach- część pierwsza, druga i trzecia. Dowiadujemy się, że W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, Partia uważała sci-fi za zło, które mogłoby zbałamucić publikę. Cała twórczość sci-fi w Chinach zanikła. Magazyn Science Fiction World jako jedyny ocalał przy nałożonych sankcjach. Ale następują zmiany... “Twórczość Sci-fi jest obecnie wspierana przez chiński rząd, ponieważ uważa się ją za gatunek, który jest zdolny wzbudzić w całym narodzie umiejętność kreatywnego myślenia i w całym kraju popularyzuje naukę”, powiedział Yao Haijun, edytor magazynu Science Fiction World.)
7.i 8. września będę na Festiwalu Literackim Mantova (Mantua) (Właśnie znalazłem szczegóły na http://www.neilgaimania.it/html/view2.php?id=32&nomedb=articoli).
Pod koniec września będę w Zjednoczonym Królestwie: Festiwal Literatury Dziecięcej w Bath. (Bath jako piękne miasto, nie jako festiwal poświęcony literaturze o kąpaniu dzieci. Moje wystąpienie to http://www.bathkidslitfest.co.uk/event_J19.htm). Odbędzie się wieczorne czytanie i P&O (“Pytania i Odpowiedzi” przyp. Varali), które może też przerodzić się w podpisywanie we wtorek drugiego października. Następnie trzeciego października brytyjska premiera “Gwiezdnego pyłu” w Leicester Square.
Dziś rano dowiedziałem się, że możliwe jest, że pojadę do Szwecji i Japonii, ale nie mam jeszcze ani szczegółów, ani potwierdzeń. I prawdopodobnie szykują się kolejne podróże (Właściwie na pewno się szykują.)
...
Obiecałem sobie, że nie będę ciągle podawał linków do recenzji “Gwiezdnego pyłu”, ale wtedy dowiedziałem się, że “Tego lata Hollywood wypuści do kin romantyczny film fantastyczno-przegodowy, jego lubi od dawna jeszcze niegdy nie widzieliśmy tego gatunku w wykonaniu Hollywood”. A ja wciąż zastanawiam się, czy recenzja była tłumaczona z innego języka, czy miał miejsce jakiś okropny wypadek kompozycyjny w którym słowa pogubiły się i pomieszały, czy też osoba, która to pisała używa języka angielskiego na swój własny sposób. W każdym razie to niesamowicie urocze, chociaż dosyć dziwne.
Bardziej normalna jest
http://media.www.dailytexanonline.com/media/storage/paper410/news/2007/08/02/LifeArts/A.Modern.Fairy.Tale.To.Enchant.Us.All-2929151.shtml, która kończy się stwierdzeniem “Sprawiedliwym byłoby stwierdzenie, że “Gwiezdny pył” ma pewne cechy wspólne z “Narzeczonym księżniczki”. Film ten można ocenić na korzyść w porównaniu do wcześniejszego klasyka i od tego czasu jest najlepszą “nowoczesną” bajką dla młodych dorosłych. To prawdziwy “Narzeczony księżniczki” dla tego pokolenia. Co jest miłe. Poróbowałem wytłumaczyć osobom przeprowadzającym ze mną wywiady że nie, nie sądzę, żeby ten film miał wiele wspólnego z “Narzeczonym księżniczki”, są to po prostu jedyni dwaj przedstawiciele tego gatunku.
James Vance to świetny pisarz i mój stary przyjaciel, który prowadzi wspaniały blog na http://www.james-vance.com/jvblog/. Przeprowadził ze mną wywiad na temat Gwiezdnego pyłu na http://www.tulsaworld.com/news/article.aspx?articleID=070804_8_H6_spanc37312, gdzie zadaje kilka różnych pytań i, w rezultacie, otrzymuje parę różnych odpowiedzi.
A tutaj Kronika San Francisco- http://sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?f=/c/a/2007/08/05/PK27RB3233.DTL&type=movies- która zaczyna się “To zakłócenie we wszechświecie, jakie mogliście poczuć, to potencjalnie nieświęte przymierze między Hollywood i Neilem Gaimanem...”
...
Drogi Neilu, brzmisz na trochę naburmuszonego. Tutaj jeszcze jedna rzecz, która mogłaby- mam nadzieję- przywrócić Ci uśmiech:
http://dailymotion.alice.it/video/x2aj1j_a-gentlemens-duel_shortfilms
Nie przegap go, jest wspaniały. Pozdrowienia z Rzymu.
Nathalie
Wiesz, dziwnym zbiegiem okoliczności, widziałem go parę tygodni temu- Francisco Ruiz, który go zrobił, był jednym z artystów tworzących scenopis obrazkowy do Hellboya 2. Każdego ranka jeździliśmy razem autobusem do studia, a kiedy wracaliśmy do Stanów, zostawił dla mnie DVD. Co dowodzi faktu, że tak naprawdę na świecie żyje jedynie 500 prawdziwych ludzi, którzy w dodatku wszyscy się znają. Albo po prostu świat jest naprawdę mały.
poniedziałek, 23 lipca 2007
Gwiezdny Pył na Comic-Con. Beowulf takoż.
http://www.comic-con.org/cci/cci07prog_paramount.shtml
Tylko na Comic-Con!
Paramount Pictures ogłasza wyjątkowe ekskluzywne projekcje dla uczestników Comic-Con!
Paramount Picture ogłosiło, że na Comic-Con odbędą się dwie specjalne projekcje w konwentowych kinach. Bilety na nie będzie można dostać tylko osobiście na stoisku Paramount Pictures (#4423) w sali Sali wystawowej Comic-Con.W środę, 25 lipca bądźcie wśród tych, którzy jako pierwsi obejrzą materiał filmowy z Beowulfa. Ta premierowa projekcja będzie miała miejsce o godzinie 21:00 ze specjalnym wprowadzeniem i dyskusją z Neil em Gaimanem i Rogerem Avarym. Powtórne projekcje odbędą się w czwartek, 26 lipca o 17:00 i !8:00.
W czwartek obejrzyjcie film Gwiezdny Pył ze wstępem i dyskusją po projekcji z Neilem Gaimanem. Taen wyjątkowy seans odbędzie się o 21:00
Dla utrwalenia: Bilety na te wydarzenia są dostępne najszybszym tylko bezpośrednio na stoisku Paramount Pictures (#4423) na Hali Wystawowej Comic-Con.
Labels: Beowulf, San Diego Comic Con, Stardust movies
niedziela, 15 lipca 2007
Banda bandytów
Neil napisał w sobotę 14 lipca 2007 o 21:19
Zaczyna się promocja "Gwiezdnego pyłu", którego autor -przekonany uprzednio, że nikt na świecie nie dowie sie o filmie ani o tym, że jest on dobry- oddycha z ulgą. Aby szerzyć wieść przygotowuje się darmowe pokazy, a według Google, jeśli kupicie coś w French Connection możecie dostać darmowy bilet...http://www.newsday.com/entertainment/ny-shoptalk0713,0,2458209.column?coll=ny-entertainment-promo
Od mojej znajomej Kelli Bickman z Nowego Jorku dostałem robione komórką zdjęcie nowych plakatów które można zobaczyć na Manhattanie. Zawierają kilka elementów z oryginalnego plakatu ułożonych inaczej...
(Kelli pisze: Neil...SOS niedawno padłam ofiarą oszusta, który próbuje odebrać mi mieszkanie z uregulowanych czynszem/moje studio od 12 lat i nie mam środków żeby walczyć z nim w sądzie. Czy jest ktokolwiek kto pomógłby mi znaleźć na Manhattanie prawnika wyspecjalizowanego w nieruchomościach który pracuje pro bono (mogę zaoferować w zamian swoje prace)? Albo jeśli jest ktoś, kto rozważał zakup moich prac lub zlecenie mi obrazu ale dotąd się nie zdecydował- teraz jest Bardzo Odpowiedni Moment. Pomóżcie mi zachować dom i zmiażdżyć tego naciągacza. Data rozprawy została wyznaczona na 23 lipca. Stokrotne dzięki za pomoc. Kelli Bickman - www.kellibickman.net Znam Kelli od około 15 lat, jest znakomitą artystką i bardzo miłym, dobrym człowiekiem, więc z przyjemnością to zamieszczam. Są tu jacyś prawnicy z Nowego Jorku, którzy cenią sztukę?
Tu jest międzynarodowa wersja oryginalnego plakatu, trochę bardziej złota, niż amerykańska.

Dziś rano zdałem sobie sprawę, że w ten sam weekend co premiera "Gwiezdnego pyłu" będzie miał miejsce deszcz meteorytów- Perseid, jeden z najbardziej obfitujących w "spadające gwiazdy" momentów w roku. Nie będzie więc niczym dziwnym, jeśli ludzie pójdą na film, wyjda z kina i na własne oczy zobaczą spadającą gwiazdę.
Czy premierę tak zaplanowano (jeśli tak, to niesamowicie fajny pomysł marketingowy i dziwię się, że jeszcze nikt o tym nie wspomniał) czy to tylko zadziwiający zbieg okoliczności?
To jest zadziwiający zbieg okoliczności. Ale skoro już o tym powiedziałem, może będzie to wskazówką w strategii marketingowej w tych częściach Stanów, gdzie jeszcze wciąż widać gwiazdy.
...
W domu prawdziwy zwierzyniec. Ostatnie dwa koty przyjechały do domu od mojej asystentki Lorraine (dostała kociaka błotnego i stwierdziła, że ma za dużo kotów jak na tak małe mieszkanie) podczas gdy Fred Pechowy Czarny Kot, który zniknął na kilka tygodni pojawił się wczoraj w niezbyt dobrym stanie - na udzie miał ranę pachnącą starym serem, którą przemyłem wodą utlenioną oraz nową ranę na czole. Teraz jest w piwnicy, wraca do siebie i docenia możliwość nie bycia na zewnątrz. Kiedy ktoś próbuje go podnieść- robi się wiotki. Doszedłem od dwóch i pół kota (pół to Fred w garażu na zewnątrz) do sześciu w zaledwie kilka tygodni.
Do garażu Freda, który ma magnetyczne zamknięcie na kocich drzwiach, żeby tylko on mógł dostać się do środka, ktoś niedawno wtargnął (być może dlatego właśnie zniknął lub dorobił się nowej rany na nodze). Wszędzie było rozsypane ziarno dla ptaków, dlatego Dziewczyna Od Ptaków zainstalowała kamerę, żeby dowiedzieć się kto i jak to zrobił.Konkluzja - niezupełnie niespodziewana - brzmi, że drzwi na magnes nie s a przeszkodą dla rodziny zdeterminowanych szopów...
(Prześwietlone zdjęcie podrasował Bill Stiteler.)
czwartek, 12 lipca 2007
Borsuk. Grzybek. Wąż. Tak naprawdę, to tylko borsuk.
Tak.
Myślę, że to najlepsza dzisiejsza historyjka z wiadomości. Lepsza, niż ta o facecie - drzewie. Naprawdę.
Irackim miastem portowym Basra, która już modli się o okropną wojnę na murawie pomiędzy rywalizującymi ze sobą frakcjami militarnymi, wstrząsnęła ostatnio przerażająca pogłoska - gigantyczne borsuki terroryzują nocą ulice i zjadają ludzi. Zwierzęta rzekomo wypuściła Brytyjska armia...
Widziałem wydanie Gwiezdnego Pyłu "dla młodzieży" w miejscowym B&N. Okładka była niebieska z gwiazdami i słowami Gwiezdny Pył. Wyglądała okropnie i nudno. Dlaczedo dajesz im tak oprawiać swoje książki?
Hm, w tym przypadku, ponieważ nie miałem tu nic do gadania. Paramount nie zaaprobowało żadnej z okładek zaproponowanych przez Harper Children a książka ptotrzebowała okładki i w końcu -- myślę, że mniej więcej wtedy, gdy książka miała iść do druku -- Harper zaoferowało niebieską okładlę z logo i Paramount się zgodziło. Byłem w trasie, kiedy to się działo i nie w miejscu, gdzie mogę oglądać załączniki w mailach, dlatego wszystko to przepuściłem. No cóż. Takie rzeczy się zdarzają. Jest dużo ładnie wydanych Gwiezdnych Pyłów. Jak ten...
(właśnie ukradłem to zdjęcie nowego twardego wydania z bloga Charlesa Vessa pod adresem http://greenmanpress.com/news/archives/181)
środa, 6 czerwca 2007
Nadrabianie
Zobaczmy...
Pokaz dla 50 osób, który odbył się w niedzielę w nocy był niesamowicie stresujący (to nie byli ludzie wybrani ze względu na swoje dyplomatyczne umiejętności- gdyby im się nie podobało, wiedziałbym o tym) , bo w końcu był to pierwszy raz, kiedy oglądałem coś naprawdę bliskiego ostatecznej wersji.
W ostatnim poście umieściłem kilka linków do recenzji. Znalazłem jeszcze parę. Na przyklad tutaj wielki włochaty Mitch Benn na swoim blogu na myspace.
W poniedziałek rano zjadłem śniadanie z Michael'em Chabonem, który także był w Hay i przebywał w moim hotelu, a potem nadszedł czas na wywiady od samego rana- głównie dla magazynów o długim czasie publikacji, ale także dla telewizji i radia, z których większość ukaże się w Zjednoczonym Królestwie w październiku razem z filmem. Obiad upłynął na wywiadzie dla Rotten Tomatoes UK i był nagrany w japońskiej restauracji dla podcastu, który zapewne będzie się składał głównie z odgłosów przeżuwania.
Najdziwaczniejszy moment dnia miał miejsce w trakcie wywiadu dla BBC do filmu dokumentalnego BBC4 na temat fantasy. Wywiad przeprowadzany był w krypcie w starym kościele w Paddington . Kiedy samochód się zatrzymał, miałem jedno z tych odczuć deja vu, które zdajrzają się tylko wtedy, gdy naprawdę było się już wcześniej w danym miejscu. Kiedy schodziłem do krypty, przypomniałem sobie. “Kręciliśmu tu
Potem z powrotem do Soho po jedzenie-w Ten Ten Tai na Brewer Street, mojej ulubionej bezpretensjonalnej restauracji w Londynie, która zarazem znajduje się najbliżej Paramount London. Dlatego też, kiedy skończyłem jeść, poszedłem za róg i schodami w dół i udzieliłem wywiadu Człowiekowi Na Skrzyżowaniach, Paul Gravett oraz odpowiadałem na pytania ludzi, którzy dopiero co zobaczyli “Gwiezdny pył”.
Drogi Neilu,
Miałam to szczęście, by znaleźć się na poniedziałkowym pokazie “Gwiezdnego pyłu” w Londynie, gdzie opowiadałeś także o procesie pisania oryginalnej historii oraz o swoim zaangażowaniu w film.Chciałam Cię zapytać, jakie to uczucie zobaczyć swój oryginalny pomysł przepuszczony przez tak wielu ludzi- począwszy od Ciebie, poprzez (przynajmniej pod pewnym względem) Charlesa Vessa, który ilustrował książkę, a następnie przez Jane Goldman i Matthew Vaughn podczas tworzenia scenariusza filmu. W jaki sposób, jeśli w ogóle, proces ten zmienia Twoje uczucia oraz powiązanie z oryginalnym pomysłem?
Widzisz, naprawdę chciałam być inteligentna i zapytać Cię o to w poniedziałek. Jednak byłam tak podekscytowana obejrzeniem filmu, że mój umysł stał się trochę ogłupiały i nie zadziałał poprawnie. Tak więc zamiast tego zapytałam Cię o psa...
Lou M
Wyraz twarzy Paula Gravetta, gdy zorientował się, że pierwsze pytanie od publiczności brzmiało “Jak się miewa twój pies?” był wspaniały.
W adaptacji zawsze za mało jest oryginalnego pomysłu. Czasmi tworzysz po drodze coś zupełnie nowego. Ale wydaje mi się, że “Gwiezdny pył”, szczególnie w werjsi ilustrowanej, jest bardzo podobny do tego, co pierwotnie zacząłem tworzyć.
Film jest filmem (naprawdę dobrym), który upycha się i ściska i wciska w celu opowiedzenia historii w formie w filmu. Myślę, że udaje mu się to lepiej niż sobie wyobrażałem. Myślę, że lubię kolaborować.
...
W każdym razie, wczoraj razem z Holly polecieliśmy do domu. Mój pies ucieszył się na mój widok. Maddy, Holly, koleżanka Holly Sarah i ja wspólnie obejrzeliśmy pierwszą część podwójnego odcinka Dr Who (jakże mógłby nie spodobać mi się odcinek, którego akcja rozpoczyna się w moje minus czterdzieste siódme urodziny? I zawiera małą dziewczynkę trzymającą czerwony balonik?). Miałem kłótnię (cóż, różnicę opinii) z Holly i Sarah o nieoglądanie kolejnego odcinka bez nas, o do diabła, to jest wspólne, rodzinne oglądanie telewizji, którą to , kiedy teraz o tym myślę, wygrałem tylko dlatego, że nie wiedziały, gdzie podziała się druga połowa DVD. Z tego powodu zobaczymy go dzisiaj. Wspaniała robota, Paul Cornell powinien być z siebie naprawdę dumny. A zarazem niesamowita ulga po ostatnich paru odcinkach.
A potem do łóżka i, jako że mój zegar biologiczny nie działał najlepiej, w sumie niewiele pospałem. Och, no cóż.
Cześć Neil,
BBC Radio 3 powtarza dokument o HP Lovecrafcie, w który włożyłeś swój wkład- niedziela 10 czerwca 20:00 BST
http://www.bbc.co.uk/radio3/sundayfeature/pip/96knh/
Pozdrawiam,
Tom
To szczególnie dobra wiadomość, ponieważ za pierwszym razem go przegapiłem.
W nadchodzącym, sobotnim numerze Timesa (brytyjskim dzienniku, który nazywa się po prostu the Times) zostanie opublikowany artykuł, w którym wypowiadam się na temat opowiadań H. G. Wells'a.
A przy okazji...
Dlaczego Twój głos różni się, gdy rozmawiasz z anonimową osobą przeprowadzającą wywiad na temat Lovecrafta od tego, gdy przemawiasz do widowni w trakcie konwentu o “Rzeczach ulotnych”? Twój głos “Nie mogę tego wam inaczej wytłumaczyć niż mówiąc, że Lovecraft to prawdziwy rock and roll” jest o wiele niższy niż głos “Kupują moje książki, tylko czekając aż zostaną pozwani do sądu”. Czy umyślnie modulujesz głos, by dopasować go do sytuacji, czy gdzieś po drodze coś zjadło Twoją duszę sprawiając, że Twój głos stał sie wyższy z jakiegoś niewyjaśnionego powodu?
To sprawiło, że potrząsnąłem głową z zakłopotaniem. (Czy Twój głos zawsze brzmi tak samo i nie zmienia się w zależności od tego o czym mówisz?)
W ten weekend spotkałem na targach Lynn Hacking z Final Draft, który opowiedział mi bardzo zabawną historyjkę o wplątaniu się w sprzeczkę między Tobą a Rogerem Avery. Tak więc muszę zapytać: jedna czy dwie spacje po kropce?
W scenariuszu, nad którym pracowałem razem z Rogerem, można od razu rozróżnić kto co napisał, ponieważ ja zawsze umieszczam jedną spację po kropce, a on dwie. Powodem, dla którego można to zauważyć jest to, że w końcu Roger zrezygnował z przeglądania wszystkiego, co napisałem i wstawiania dodatkowej przerwy, godząc się z faktem, że to przegrana sprawa....
...
Przyjaciele Amacker (oraz ci, którzy się niepokoją) mogą śledzić jej postępy zdrowotne,
onieważ umieścili ją z powrotem na http://bullwinkle.org/amacker . Jest to blog prowadzony przez jej brata.
...
Czuję się winny, że nie wspomniałem o tym wcześniej, ponieważ parę z tych wydarzeń już się odbyło, ale wejdźcie na http://www.wkrac.org/stardust/stardust.html , i poszukajcie informacji na temat wystawy dzieł Charlesa Vess Stardusty w William King Regional Arts Center “służącemu dalekiej południowo-wschodniej Vigrinii i północno-wschodniej Tennessee”. Mają tam niesamowite oryginalne dzieła Charlesa Vess, razem z książkami, do których ręcznie wpisałem opowiadanie oraz wieloma innymi fajnymi rzeczami.
poniedziałek, 4 czerwca 2007
ulp
Neil napisał w niedzielę, 3 czerwca 2007
To miała być notka o tym, jak obejrzałem (prawie) gotową wersję GWIEZDNEGO PYłU z wieloma przyjaciółki i o tym jak wspaniałe to było, ale właśnie dostałem maila w którym poinformowano mnie, że moja przyjaciółka Amacker Bullwinkle, która była u nas przez kilka ostatnich tygodni, kiedy ja głównie byłem w drodze, trenowałem z psem nie wspominając o projektowaniu szybkich sposobów znalezienia się przy pszczołach, miała poważny wypadek na motocyklu i jest w stanie krytycznym, nie jestem pewien, czy potrafiłbym napisać składną notkę, nawet jeśli moje życie by od tego zależało.Możecie przeczytać co ma o Gwiezdnym Pyle do powiedzenia Martyn Drake na Friends of English Magic http://www.foem.org.uk/?p=308 i co Roz Kaveney o tym powiedział na http://rozk.livejournal.com/154527.html. To co ja mam do powiedzenia poczeka kilka dni...
You can read what Martyn Drake at Friends of English Magic had to say about the Stardust preview at and what Roz Kaveney has to say at . What I've got to say will wait a couple of days...
piątek, 1 czerwca 2007
Obiektywny słuchacz
Oglądałem klipy, które będę przedstawiał na festiwalu w Hay. Dostałem e-maila od Paramount, w którym powiedzieli mi, że “Gwiezdny pył” ma teraz konto na myspace: http://www.myspace.com/stardustmovie i że chcą wielu przyjaciół. Odkryłem, że pojawił się jakiś błąd, który sprawił, że wczorajszy wpis na blogu nie pojawił się jako kanał informacyjny. (Och, no cóż.)
No dobrze. Teraz wracam na trochę do dubbingu, a potem jadę do Hay. (Radośnie macha.)
Nierozsądne życie
Neil napisał w czwartek 31 maja 2007
Czasami narzekam na niskie standardy w dziennikarstwie będąc gdzieś w świecie, ale zafascynowało mnie jak The Independent z, mniej lub bardziej, powietrza wymyśliło teorię jak to "telefony komórkowe niszczą pszczoły". Byli w oczywisty sposób dumni ze swojego artykułu -- jak wspomnieli potem w jednym z miasteczek zablokowano anteny sieci komórkowej z powodu szkód jakie mogą spowodować wśród pszczół. W zeszłym miesiącu niedzielny The Independent doniósł, że badania na niemieckim Uniwersytecie Landau sugerują, że promieniowanie może zakłócać system nawigacji u pszczół. Przeczytajcie ten artykuł w Herald Tribune, w którym wyjaśniają jak to artykuł w Independent to "niezła historia"...
ale badania nie miały nic wspólnego z telefonami komórkowymi, a właściwie miały na celu zbadać wpływ pól elektromagnetycznych, szczególnie tych związanych z bezprzewodowymi telefonami które działają kilkuliniowych połączeniach, i zdolności poznawcze pszczół. Niewielkie badania, według badaczy zbyt niewielkie, aby uważać ich wyniki za ważne, dowiodły, że pola elektromagnetyczne podobne do tych używanych przez bezprzewodowe telefony mogą zakłócać wrodzony pszczeli instynkt który pozwala im znaleźć powrotną drogę do ula... Telefony komórkowe i bezprzewodowe emitują różne promieniowanie i to, czego dowiadujemy się badając jedno z nich nie koniecznie odnosi się do drugiego, według badaczy.
Co oznacza, że to nie nauka, tylko zła interpretacja doniesień. Koniec narzekania.
No i w końcu, zanim wskoczę do samochodu i pojadę na lotnisko, oto ukradkiem podejrzana okładka Dymu i luster które wyjdą, ee, właściwie jeszcze nie wiem kiedy. Wydania do sprzedaży (nadmiarowe) Harper Perennial dostaną nowe okładki w zuniformizowanej serii wydań. Wszystkie przez następne kilka lat będą wyglądać podobnie. Jakby tu powiedzieć, obie zacne i osobliwe. Z powodów, których nie rozumiem (ale niewątpliwie ktoś z was będzie) kolory zmieniły się zupełnie dziwnie kiedy chciałem wrzucić je na Blogger, dlatego załadowałem pliki jpg na Picassa i starałem się przekręcić je spowrotem tak jak wyglądały w wersji, którą mi posłano, oprócz zdjęcia w oknie, które nie jest niebieskie, jest raczej musztardowo zielone...

Hmm. No cóż, to jest coś pomiędzy tymi dwoma...
...
No i muszę biec. Albo przynajmniej jechać.
wtorek, 8 maja 2007
Reklamy: zagrożenie czy zmora?
Neil napisał we wtorek 8 maja 2007 o 20:35
Zobaczmy. Mam nowe, ekscytujące nowiny filmowe, których nie ujawnię dopóki nie będą bardziej realne i potwierdzone. Ale to dobre i radosne wieści, więc jak tylko będę mógł to coś napiszę.
Właśnie dostałem email od mojego agenta z wiadomością, że czeskie wydanie „Chłopaków Anansiego” Neila Gaimana zdobyło tytuł Najlepszej Powieści Fantasy & Horror Roku 2006 przyznawaną przez Czeską Akademię Science Fiction, Fantasy i Horroru (ASFFH). Zostało to ogłoszone 5 maja na ceremonii podczas Praskich Targów Książki „Book World”. Naprawdę musze pojechać do Pragi. Wszyscy mi to mówią…
...
Na stronie Ain’t It Cool, tajemnicza Moriarty (którą nawiasem mówiąc można zobaczyć ucałowaną przez Harlana Ellisona na http://www.creatvdiff.com/harlan_ellison.php - klik na An Evening With Sharp Teeth [Wieczór z Ostrymi Zębiskami] by zobaczyć incydent z całusem) opowiada o swojej wycieczce do Nowego Jorku, gdzie obejrzała „Gwiezdny Pył” na supertajnym pokazie na którym byli wszyscy oprócz mnie (bo wtedy właśnie podpisywałem książki i spotykałem się z bibliotekarzami w Montanie) Jest tam garstka spoilerów, ale recenzja jest bardzo pochlebna. Można ją przeczytać na http://www.aintitcool.com/node/32575.
Któregoś dnia spędziłem całą rozmowę telefoniczną próbując przekonać starą znajomą, że film “Gwiezdny pył” to nie tylko popisy i pojedynki na miecze, a takie wrażenie zrobił na niej trailer.
Powiedziałem jej, że tak nie jest. Że to dobry film, a jeśli odbiega od książki to z powodu przekładania czegoś z jednego języka na inny albo, nierzadko, z powodu czasu czy kosztów. (Chcieliśmy mieć walkę Lwa z Jednorożcem. Po prostu nie było nas na nią stać.)
Czyli nieczęsto bywasz w kinie? Dlaczego? To ogólna awersja, czy jesteś rozpoznawany, a może nie pomyślałem o czymś najzupełniej oczywistym na co bym wpadł, gdybym tylko siedział cicho i zastanowił się przez chwilę? Tak czy inaczej, „Ostre psy” [Hot Fuzz] to świetna zabawa. Jeśli tak bardzo Ci się spodobał powinieneś obejrzeć (o ile już tego nie widziałeś) ich poprzedni film „Wysyp żywych trupów” [Shaun of the Dead], który jest w tym samym duchu, tylko jeszcze lepszy. „Psy” były zabawne, ale brakowało im klimatu, „Wysyp” ma ten klimat i jest pierwszorzędny.
Pomyślałem, że oba filmy są bardzo podobne, robiąc to samo, ale robiąc to w ramach innych gatunków. „Klimat” to po prostu różnica między romantyczną komedią a filmem dobrym do oglądania z kumplami. (Ale to tylko moje zdanie)
I owszem, chodzę do kina. Lubię filmy i nigdy nie martwiłem się o bycie rozpoznanym (i tak nikt nie rozpoznaje autora poza kontekstem). W ostatniej notce chodziło mi o to, że zawsze jestem w kinie w towarzystwie, z kimś albo kilkoma ktosiami, ale nie sam i to miał być pierwszy raz (ale w końcu przypomniałem sobie kiedy ostatnio poszedłem samotnie do kina- to było w 1984 roku w Londynie, cotygodniowy podwójny seans: „Głowa do wycierania”[Eraserhead] i coś, co wyświetlali razem z tym. Ktoś w szerokiej sieci na pewno będzie pamiętał, ale ja nie.)
Ostatnio mój ulubiony niepokojący artykuł to ten, z “The Guardian”
http://www.guardian.co.uk/uk_news/story/0,,2073012,00.html.
Pomysł, że agencja reklamowa stworzy gotowy zespół rockowy, którego jedynym celem jest tworzenie na zamówienie firm muzyki, która udawałaby prawdziwą (jakkolwiek definiować „prawdziwą”) brzmi jak scenariusz kiepskiego filmu (o tym, jak walczą, by wyzwolić się spod jarzma korporacji i tworzyć prawdziwą muzykę, albo pojedynczy członek grupy powoli odkrywa, że ich dusze należą do Coca-Coli). Jest w tym coś okropnie niedobrego, obok pomysłu, że pewnego dnia wszystkie zespoły będą własnością agencji reklamowych, a wszystkie piosenki zakamuflowanymi sloganami.
Nagle Bill Hicks wydaje się o wiele mądrzejszy…
http://www.youtube.com/watch?v=gDW_Hj2K0wo
poniedziałek, 7 maja 2007
Jak psy i koty
Neil napisał w poniedziałek, 7 maja 2007
Cześć,
Wcześniej tego roku wrzuciłeś link do wystąpienia Penn Jillette w którym wspomina o Dniu Przebrania Goryla. Myślę, że ten filmik już nie jest dostępny. Jeśli jednak jest, czy możesz wskazać mi właściwe miejsce? Chciałabym, żeby mój mąż to usłyszał.
Dzięki,
Heidi
Szukałem i myślę, że znalazłem go tu http://www.pennfans.net/view/Audio_Archive/PennRadio/Penn.Jillette.Radio.Show.2007.01.31/
Cześć Neil! Jestem bardziej wielbicielką kotów, więc 'wzrusza mnie' sytuacja twoich kotów! Czy są zazdrosne o nowego psa? ~Cancan =)
Zazdrosne? Nie. Princess jest na mnie wściekła i desperacko kochająca, Coconut (kot Maddy) jest raczej zblazowany, ale także trochę bardziej kochający, a Fred knuje jak tu zemścić się na psie za zaatakowanie go wczoraj wieczorem. To taka rzecz, która może być bardzo zabawna, ale zaczyna być niepokojąca-- pies jest przekonany, że musi nas chronić przed Fredem i szczeknął właściwie tylko dwa razy, odkąd jest z nami, oba w domu, żeby ostrzec nas że Fred włóczy się na zewnątrz i gdyby nie ochraniający nas Pies, w międzyczasie Fred widząc psa wygina grzbiet jak kot z Halloweenowej kartki, powiększa się dwukrotnie i wydaje wyjące odgłosy żeby podkreślić swój dyskomfort. Dopóki dwa prawie domowe koty sobie radzą, myślę że uda nam się nakłonić je, by się mniej lub bardziej tolerowały. Ale Fred jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem i zapowiada się interesująco.
...
Najwidoczniej w LA Timesie pojawiła się dziś reklama Gwiezdnego pyłu -- szczegóły i reklama tutaj:
http://www.slashfilm.com/2007/05/06/stardust-movie-posteradvertisement/

Nie jestem pewien tego hasła. Ufam, że wyskoczą z czymś bardziej ostrym przed Sierpniem. (Moja sugestia, "Gwiezdny pył. To nie jest druga część niczego" to było docenione, prawdopodobnie słusznie, i odrzucone)
Rupert Everett (w roli Secundusa) mówi o Gwiezdnym Pyle tu: http://www.comingsoon.net/news/movienews.php?id=20235.
Gdzieś mam wspaniałe zdjęcie wszystkich duchów siedzących na zielonym gzymsie kominka -- zobaczę, czy wolno mi ją tu zamieścić.
...
Pszczoły na kwiatach jabłoni to w pewnej części pszczoły z moich dwóch uli, ale są też co najmniej trzy inne rodzaje miodowych pszczół, które się tu pojawiają. To dobry powód, żeby wrzucić link do http://www.classicalvalues.com/archives/2007/05/where_the_bees.html...

