Zdjęcia ze spotkania z "Chłopakami Anansiego" w Białołęckim Klubie Książki

czwartek, 31 lipca 2008

dach wszelkiego zła

Przez najbliższe kilka dni będę pracował z Amandą Palmer nad książką “KTO ZABIŁ AMANDĘ PALMER?”. To książka z jej zdjęciami i kilkoma moimi tekstami, nad którymi właśnie pracuję. Niektóre zdjęcia pochodzą sprzed ponad dziesięciu lat, ale większość powstała niedawno i większość jest autorstwa fotografa Kyle’a Cassidy, który pomiędzy właściwymi, poważnymi ujęciami Amandy pozującej do książki na dachu dziś wieczorem zrobił to zdjęcie nas dwojga. Mam na sobie skarpetki, bo mam niewiarygodnie bolesne pęcherze na stopach, bo czasem bywam idiotą. To pewnie więcej, niż chcielibyście wiedzieć, ale cóż.



Pełniejszy opis wieczoru i więcej zdjęć na http://kylecassidy.livejournal.com/)

Neil,
Poszłam do stoiska CBLDF. Mam koszulkę. Pachnie twoja piwnicą. Czy mogę ją uprać nie zmywając twojego podpisu?
A mój Narzeczony ma koszulkę New wave hookers. Poważnie Neil. Porno? Z tym musi się wiązać dobra historia.
Rządzisz,
Noelle


Powinnaś spokojnie móc ją uprać – przynajmniej tak twierdzi opakowanie farby której używałem podpisując. Jeśli to jakiekolwiek pocieszenie, ten zapach to strych, nie piwnica. A ponad połowa koszulek to prezenty i wiele z nich to tajemnice zaginione w pomroce dziejów, albo od początku niewyjaśnione, nawet mi. Skąd wziąłem koszulkę „New Wave Hookers” nie mam pojęcia. Ale i tak szczęśliwie ją nosiłem.

Mam nadzieję, że to dotrze do Neila osobiście. Nigdy nie słyszałem o kimś równie zarozumiałym i gównianym jak ty. Teraz nadchodzi kolejny kamień milowy w twojej rozdmuchanej/ przereklamowanej karierze, Pisanie Batmana. Nie tylko wydaje ci się, że umiesz pisać, ale jeszcze że możesz napisać batmana? Pieprz Się. Już próbowałeś i to było do bani. To był tylko gaiman... z Batmanem w środku. Pieprz Się.

Gdybym wiedział, że "Sekretne Początki Wrogów Batmana #1" zrobią na niektórych takie wrażenie to bym... właściwie nic bym nie zmienił. Byłem z niego bardzo zadowolony.

Jeżeli sądzisz, że nie spodoba ci się komiks o Batmanie który napiszę, pewnie będzie lepiej jeśli go nie przeczytasz. To tylko dwuczęściowy komiks, zaoszczędzisz pieniądze. Chociaż skoro zadałeś sobie trud napisania do mnie takiego listu to pewnie kupisz go tylko po to żeby udowodnić sobie, że jest dokładnie tak beznadziejny jak się tego spodziewałeś...

Drogi Neilu,
Chciałam tylko pokazać ten artykuł na temat roli komiksów w środowisku akademickim, który być może Cię zainteresuje, pomimo że autor robi linijkę przerwy po każdym zdaniu. Niektóre fakty są dobrze znane, ale jest kilka interesujących ciekawostek do kolekcji. Oto link: http://www.csmonitor.com/2008/0729/p01s06-ussc.html
Sharyn


To wywołało wspomnienia. Myślałem już, że ta gazeta w końcu zaprzestała nagłówków z różnymi odmianami BUM ŁUP PACH KOMIKSY DOROSŁY!...

Cześć Neil.
Kiedy pisałeś o „miejscach gdzie można zostać aresztowanym za rysowanie obrazków satyrycznych” chyba nie miałeś na myśli, że w USA to nie grozi? Grozi, tak samo jak za inne formy sztuki.
Pierwsza Poprawka nie zapewnia ochrony min. przed [oskarżeniem o] podjudzanie do popełnienia przestępstwa, grożenie czy tzw. „fighting words” – słowa użyte z zamiarem sprowokowania przemocy. To wszystko może znaleźć się na rysunku i może stanowić wykroczenie w zależności od prawa danego stanu.
Powiedziałbym, że rysunki bezkrytycznie wrogie członkom danej rasy czy religii, w zależności, znów, od konkretnej zawartości mogą zawierać którąkolwiek z tych trzech rzeczy i że policja miała prawdopodobnie rację przynajmniej zbadać sprawę gdy złożono skargę.
Nie mam podstaw stwierdzić, czy Nekschot rzeczywiście popełnił któreś z wykroczeń i czy jego rysunki złamałyby amerykańskie lub holenderskie prawo.


Oczywiście nie twierdzę, że w Stanach nie można być aresztowanym za narysowanie karykatury i to nie z powodów o których piszesz. Na przykład Mike Diana został aresztowany za nieprzyzwoitość. Rzuć okiem na notkę z tego bloga gdzie piszę o jego sprawie i o czasie, gdy prawie posłałem szwedzkiego wydawcę za kratki na długo za przedstawienie aktów przemocy wobec kobiet przy okazji opowiadania biblijnej historii. Dlatego właśnie jestem członkiem Comic Book Legal Defense Fund [fundacja ochrony prawnej komiksów] – bo zawsze znajdą się robaki podgryzające Pierwszą Poprawkę, a komiksy są szczególnie wrażliwe.

Tu jest podsumowanie historii „fighting words” http://www.freedomforum.org/templates/document.asp?documentID=13718.

Nie wierzę, że można stworzyć komiks, który choć byłby bardzo mocny, podpadałby pod kategorię „fighting words”, chyba że byłby „adresowany to konkretnej osoby” i przedstawiał „konkretne zagrożenie natychmiastowej przemocy, a nie tylko obraźliwą treść”.

Argh. Za późno na nogach. Do łóżka, do łóżka.

poniedziałek, 28 lipca 2008

Hm. Etykietolipsa.

Dużo zaległości do nadrobienia. W międzyczasie pojawiły się wstępne daty brytyjskiej trasy. Nie mam jeszcze miejsc, ale według emaila który niedawno przyszedł z Bloomsbury:

W poniedziałek 27.10 będę w Dublinie
We wtorek 28.10 będę w Szkocji (jak sądzę w Glasgow lub Edynburgu, lub w obu miastach)
W środę 29.10 będę w Manchesterze (prowadził wykład lub czytał na Uniwersytecie i być może także podpisywał, albo będzie oddzielne spotkanie z podpisywaniem, nie jestem pewien).
W czwartek 30.10 jest Londyńska Premiera i
W piątek 31.10 jest londyńskie podpisywanie

Nie mam więcej informacji – szczegóły zamieszczę tutaj jak tylko je poznam. Proszę, nie piszcie do mnie, że nie przyjeżdżam do Cardiff, Bristolu, Redruth, Bournemouth, Bognor Regis, Nantwich czy gdziekolwiek mieszkacie. Przykro mi. Nie ja o tym decyduję. Jeżeli chcecie mnie gdzieś sprowadzić poproście miejscową księgarnię żeby przycisnęła wydawcę (a jeżeli to kraj, którego jeszcze nie odwiedziłem poproście lokalne wydawnictwo żeby zgłosili się do Writers House).

A ja poproszę Web Goblina żeby umieścił to na stronie Gdzie jest Neil? (wraz z informacjami na temat amerykańskiej trasy które tu zamieszczałem kilka tygodni temu) bo sądzę, że nawet w takiej formie będzie użyteczne dla tych, którzy chcieliby coś zaplanować.

Poza tym Michael Chabon i ja będziemy zamykać festiwal literatury w Las Vegas w listopadzie. Ja będę występował 6go. (Co? Nie wiedzieliście, że w Las Vegas odbywa się festiwal książki? Nie sądziliście, że festiwal książki może odbywać się w takim miejscu? Byliście w błędzie. http://www.artslasvegas.org/vvbf/)
...
Mam teraz otwartych jakieś kilka tysięcy zakładek, więc jak leci:

Teatralna wersja „Pana Puncha” dostałą świetną recenzję w „LA Times”, gdzie opisują sztukę jako „prawie bezbłędny spektakl, który choć zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci to może przebudzić trudne dziecko drzemiące wewnątrz każdego dorosłego.”

Część kukiełek z filmu “Koralina” można obejrzeć na
http://latimesblogs.latimes.com/herocomplex/2008/07/comic-con-henry.html.

Napisałem wstęp do wspaniałej powieści Jamesa Thurbera “Trzynaście Zegarów”, którą właśnie wznowiono. Tutaj uroczy esej Sonji Bolle na temat książki dla “LA Times”.

W “Locusie” Gary Wolfe recenzuje niesamowitą powieść Margo Lanagan “Tender Morsels”. Recenzję można przeczytać na http://www.locusmag.com/Features/2008/07/locus-magazines-gary-k-wolfe-reviews.html. (Odniesienia do mnie w artykule mają więcej sensu jeśli czyta się go na papierze, bo w dalszej części Gary pisze o “Księdze cmentarnej”.

Ci z nas, którzy uwielbiają dzieła Roberta Aickmana są często sfrustrowani tym jak trudno jest dostać jego książki, a jeżeli już się je znajdzie to są strasznie drogie. W Wielkiej Brytanii wydawnictwo Faber dodrukowuje je na zamówienie w ramach edycji Faber Finds [Znaleziska]: http://www.faber.co.uk/author/robert-aickman/. Jestem zafascynowany zjawiskiem Faber Finds. Świat, gdzie łatwiej zdobyć egzemplarz dawno wydanej książki zamawiając ją u wydawcy zamiast polować w antykwariatach jest zupełnie inny niż ten, w którym dorastałem. I taki, gdzie pisarzom płaci się pieniądze, których w innym wypadku w ogóle by nie zobaczyli. (Chociaż jest to jednocześnie świat, w którym nakłady książek się nie wyczerpują, więc prawa nie wracają do autorów i nie mogą oni odprzedać książki innemu wydawnictwu, które mogłoby wydać książkę lepiej.)

Z „Guardiana” artykuł o Jamiem Hewletcie oraz Crowleyu i Pessoi.

Wycieczki dinozaurów z Wyoming do Skye. Poważnie. Dr Michael Brett-Surman, znawca dinozaurów z Muzeum Historii Naturalnej Instytutu Smithsonian w Waszyngtonie twierdzi, że nie można wykluczyć, że dinozaury podróżowały pomiędzy Skye [wyspą na północy Szkocji – przyp.noita] i stanem Wyoming.

Alan Moore, w wywiadzie na temat swojego rzemiosła opowiada wszystko, co należy wiedzieć o pisaniu komiksów.

Płyn do kąpieli marki LUSH zainspirowany książką „Gwiezdny pył” (niesamowity efekt uboczny tego, który dostałem od dam z Bristolu w ubiegłym roku).

Subterranean Press rozdawało egzemplarze testowe księgi brytyjskiego wydania „Księgi Cmentarnej” zwycięzcom ostatniego konkursu. Teraz mają pięć amerykańskich egzemplarzy do rozdania:
http://www.thegraveyardbook.com/

Christopher Hitchens poddał się próbie wody. To najbardziej chłodny sposób w jaki mogę przekazać tę informację. Do niedawna „waterboarding” [symulowanie topienia polegające na stopniowym zalewaniu dróg oddechowych przywiązego do deski człowieka - przyp.noita] było czymś, co Amerykanie fundowali innym Amerykanom. Było zadawane i wytrzymywane przez członków Służb Specjalnych przechodzących zaawansowany trening pod nazwą „suou” (survival, unik, opór, ucieczka). W ramach tych ciężkich ćwiczeń odważni mężczyźni i kobiety byli zapoznawani z barbarzyńskimi praktykami, które mogłyby być stosowane przez wroga nie przestrzegającego Konwencji Genewskich. Ale było to coś, co Amerykanie mieli przeżyć, a nie sami stosować.
...
Kiedy pytają mnie dlaczego wspieram CBLDF i czemu to służy opowiadam o Pierwszej Poprawce i krajach, w których takiego prawa nie ma – o miejscach, gdzie jak dowiecie się z tego artykułu w „Wall Street Journal” można zostać aresztowanym za rysowanie obrazków satyrycznych.

W słoneczny majowy poranek sześciu policjantów w cywilnych ubraniach, dwóch mundurowych i trzech funkcjonariuszy prokuratury otoczyło małe mieszkanie w Amsterdamie. Ścigany: kościsty holenderski rysownik z brutalnym poczuciem humoru. Powiadomiony, że jest podejrzany o autorstwo obraźliwych rysunków satyrycznych muzułmanów i innych mniejszości poddał się bez walki.

„Nikt się nie spodziewa Hiszpańskiej Inkwizycji” mówi rysownik o pseudonimie Gregorius Nekschot cytując brytyjską grupę komików Monty Python. Ten wielbiciel sprośnych dowcipów jest zajadłym przeciwnikiem religii, szczególnie Islamu. Koran, ukrzyżowanie, narządy płciowe i kozy to jedne z najczęstszych motywów w jego pracach.

Pan Nekschot, którego rysunki są publikowane głównie na jego własnej stronie spędził noc w areszcie. Policja skonfiskowała jego komputer, dysk twardy i notatniki ???? Został wezwany do stawienia się na przesłuchanie w prokuraturze pod koniec miesiąca. Nie postawiono mu zarzutu popełnienia przestępstwa, ale prokuratura mówi, że od trzech lat jest pod obserwacją z powodu podejrzenia o złamanie holenderskiego prawa, które zakazuje dyskryminacji ze względu na przynależność rasową, religię i orientację seksualną.


Jeżeli coś Cię obraża – mówisz o tym. Rysujesz swoje karykatury. Swoich przeciwników pokonujesz za pomoca argumentów. Nie zabraniasz im wypowiadać się czy rysować. Nie tak powinno być. Bo jeżeli może zrobić to im, ktoś inny może zrobić to tobie.

Dlatego tak często walko o wolność słowa polega na bronieniu rzeczy niewybaczalnych i choć często towarzyszy temu przykra świadomość, jest to słuszna decyzja.

...
Rantz Hoseley opowiada o „Comic Book Tattoo”, Tori też.
...

O Fidra Books usłyszałem po raz pierwszy kiedy poinformowali mnie, że będą wznawiać książki Victorii Walker. Vanessa z Fidry właśnie napisała o „Księdze Cmentarnej” na http://www.fidrabooks.co.uk/blog/?p=281 i z jej bloga dowiedziałem się, że Roz De La Hey, która zrezygnowała z pracy w Bloomsbery żeby stworzyć księgarnię-i-nie-tylko w St Boswells w regionie Scottish Borders otworzyła własną księgarnie (i wygląda to cudownie).
...

I na koniec, dla tych z Wielkiej Brytani: Open Rights Group... http://www.openrightsgroup.org/2008/07/07/growing-the-org-community-and-having-fun-doing-it/

Potrzebują więcej członków. Zajmuja się dobrymi rzeczami. Mają nawet widget. Wspomóżcie ich. Także finansowo. Przekażcie im pieniądze.

niedziela, 27 lipca 2008

Po Clarion

Neil napisał w niedzielę 27 lipca 2008 o 18:55

Jestem na lotnisku w drodze do domu, bardzo zmęczony i bardzo szczęśliwy, że jadę do domu ale smutny, że opuszczam moich 18 studentów z Clarion (którzy teraz będą mieli Geoffa Rymana i Nalo Hopkinson na ostatnie dwa tygodnie).

Moja skrzynka zaczyna wypełniać się pytaniami od dziennikarzy w związku z ogłoszeniem na konwencie, że napiszę dwuczęściową historię o Batmanie rysowaną przez Andy’ego Kuberta, która zostanie wydana w styczniu. Mają całe mnóstwo pytań.

Żebym więc nie musiał odpisywać wszystkim dziennikarzom na całe mnóstwo maili:

1) Tak, piszę dwuczęściową historię o Batmanie,
2) Tak, Andy Kubert ją narysuje.
3) Tak, będą się na nią składać dwa potężne zeszyty.
4) Nie, nie zamierzam mówić na ten temat nic więcej dopóki nie będzie w całości napisana i narysowana.

(Przed chwilą zadzwoniłem do mojej karty Visa żeby coś załatwić i zostałem zapytany, czy jestem tym Neilem Gaimanem. Odpowiedziałem, że tak. „A więc” powiedziała osoba od Visy „Czy zamierza pan napisać odcinek Doktora Who?”)

wtorek, 22 lipca 2008

Wieści na szybko

Neil napisał we wtorek 22 lipca 2008 o 17:52


Tu można podejrzeć plakat z okazji 20-lecia „Sandmana”:
http://celebritygossip.epicureforum.com/great-comics-artists-draw-sandman-characters-for-special-edition-poster-119.html

A Henry Selick powiedział me, że ‘będziemy mieli naszych dwóch najlepszych ludzi od kukiełek – Georgina i Martin będą na stanowisku zabawek na NECA z mnóstwem lalek z „Koraliny”. Hala wystawowa – stanowisko 4345 (naprzeciw stanowiska 4329 Warner Brother’s)

Jeżeli więc chcecie zobaczyć jak wyglądają kukiełki grające w naszym filmie - macie okazję.

Jedna z notek z Clarion, których miałem nie pisać, ale...

Neil napisał we wtorek 22 lipca 2008 o 01:37

Kilka osób pytało dlaczego nie biorę udziału w dyskusji na temat filmu „Koralina” w San Diego w sobotę jak pisałem kilka miesięcy temu. Laika prosiło mnie o to (i wtedy o tym napisałem), ale o ile wiem w tej chwili wszyscy związani z „Koraliną” pracują szaleńczo próbując skończyć film na czas, nigdy więcej o tym nie wspominali i nie ma tej dyskusji w programie Comic-Conu.

Chłopie- pewnie, że La Jolla jest dziesięć mil od centrum San Diego, ale to również tylko dziesięć minut drogi! Dlaczego nie możesz wpaść na jeden dzień? W końcu jak skomplikowane może być uczenie? Czy twoi fani nie są tego warci? Nara- Chip

Zdecydowanie są – dlatego właśnie jutro będę na spotkaniu w Mysterious Galaxy i będę podpisywał (choć wydaje mi się, że numerki do podpisywania już się skończyły).

A jeśli chodzi o to, że uczenie nie jest takie trudne, to z pewnością masz rację. Ale nie w tym rzecz. Dzień pracy zaczyna się o 8:30 i trwa mniej więcej do północy. Clarion to jak obóz wojskowy dla pisarzy: rano intensywne spotkania przy okrągłym stole i krytyka prac. Po południu kiedy studenci piszą (co najmniej sześć opowiadań w przeciągu sześciu tygodni, czasem więcej) mam godzinę indywidualnych zajęć z każdym studentem (w tym roku jest ich 18) i będę prowadził wykłady na poszczególne wybrane przez studentów tematy (w najbliższym czasie: pisanie komiksów, pisanie dla filmu i telewizji oraz jeden na temat Opowieści i Mitu) będę przedstawiał wieczornych gości-wykładowców (dziś był to pisarz David Brin, w tym tygodniu pojawią się jeszcze geniusz komiksu Scott McCloud oraz wydawcy Patrick Nielsen Hayden i Liz Gorinsky), a noc spędzam na czytaniu opowiadań o których dyskutować będę następnego ranka.

Rola gościnnego wykładowcy jest dla mnie naprawdę frajdą i fascynującym doświadczeniem: minęło początkowe przerażenie i wydaje mi się, że studenci mnóstwo się uczą – prawdopodobnie więcej od siebie nawzajem, niż od któregokolwiek z prowadzących. Ale taki plan zajęć nie sprzyja wpadaniu na Comic-Con na dyskusję czy podpisywanie na poczekaniu. Zależnie od tego ile indywidualnych sesji będę miał w sobotę być może byłbym w stanie wybrać się tam na kilka godzin, ale wtedy spędziłbym ten czas witając się ze wszystkimi starymi znajomymi czy wpadając na jakąś dyskusję. Potem musiałbym wracać dość wcześnie żeby spotkać się z Geoffem Rymanem i Nalo Hopkinson, którzy będą razem uczyć przez ostatnie dwa tygodnie i udzielić im wszystkich potrzebnych informacji.

(tak na marginesie, bardzo się ucieszyłem, że niektórzy spośród studentów Clarion dowiedzieli się o tym z tego właśnie blogu.)

Panie Gaiman, nazywam się Bruno D’Alincourt i mam pytanie jak pan sporządza tego dialogi?
Jeśli mówi pan sam, dostanie cię.
Jeśli używa pan swoich kotów.
Jego rodziny.
Pana przyjaciół.
Lub inny przypadek żeby ich teksty płynęły jakby były wołane w prawdziwym życiu.
Wiem, że dialogi które tworzą opowiadanie (to jest dla większej fícção lub opisu) bardziej „rodzinnie” możliwe, jak już zostało policzone i tak wielu się z tym utożsamia.
Skoro już dziękuję panu bardzo.
Ale jeśli nie zobaczymy więcej, mając dzień dobry, dobre popołudnie i dobrej nocy.
I jest pan prawdziwie szczęśliwy.
Wszystko czego pan pragnie niech Bóg da panu podwójnie.
I proszę nie zapominać co zdarzyło się człowiekowi, który miał wszystko czego pragnąłem...
...miał bardzo szczęśliwe życie na całe zawsze.
Mam nadzieję, że ta skromna odpowiedź fan.
Ja przepraszam za mój angielski źle pisany, obiecuję lepiej.
Cokolwiek zobaczymy w przyszłości.


Naprawdę nie wiem o co chciałeś mnie zapytać, Bruno, ale powinieneś wiedzieć, że program tłumaczący zmienił to praktycznie w poezję. Jeżeli już wcześniej nią nie było.

niedziela, 20 lipca 2008

Ostatnia notka na jakiś czas

Neil napisał w niedzielę 20 lipca 2008 o 01:54

Jestem na Clarion. Które jest w San Diego, okołu dziesięciu mil od miejsca gdzie odbędzie się Comic-con. Nie planuje pojawić się na Comic-con, mam wystarczająco dużo zajęć tutaj. Nie będę też pisał na blogu – chcę poświęcić całą uwagę prowadzeniu zajęć. Jeszcze nigdy tego nie robiłem.

Ale Charles Brownstein z Comic Book Legal Defense Fund poprosił mnie żebym dał znać o kilku rzeczach:

1) Black Phoenix Alchemy Lab wypuszcza limitowaną serię niesamowitego zapachu "Snow, Glass, Apples". Pachnie jak zielone jabłka, seks i wampiry jednocześnie. (Właściwie to pachnie jak seksowne wampirze jabłka.) Wychodzi w limitowanej serii z książeczką ilustrowaną przez Julie Dillon. Będzie kilka z autografem i kilka bez. Darowizna w zamian za niepodpisaną wynosi $50. Jak sami mówią:

Długo oczekiwane perfumy “Snow, Glass, Apples” zadebiutują podczas San Diego Comic-Con! Zestaw SGA zawiera książeczkę z opowiadaniem Neila Gaimana pięknie ilustrowaną przez Julie Dillon oraz 5ml buteleczkę perfum zainspirowanych opowieścią. Takich zestawów jest jedynie 1000. 250 będzie na sprzedaż na rzecz CBLDF na Comic Con 2008, sprzedaż pozostałych rozpocznie się 30 lipca 2008 na stronie Black Phoenix Alchemy Lab i potrwa do wyczerpania zapasu. Wszystkie wpływy z tego projektu zostaną przekazane Comic Book Legal Defense Fund!




(Chciałem tylko dodać, że Beth z Black Phoenix okazała się zagorzałą stronniczką CBLDF i wspaniale się z nią przy tym współpracowało.)


2) Pamiętacie, że podpisałem dla funduszu sto koszulek? (gęstą farbą do tkanin.) Część z nich będzie wystawiona na sprzedaż w San Diego. Prawdopodobnie po $50 za sztukę, kilka rzadszych może kosztować więcej.

3) no i w sobotę wieczorem będzie aukcja. Jak pisze Charles w liście:

W naszej sobotniej aukcji zaprezentujemy kilka niesamowitych przedmiotów. Najfajniejsze będą ‘Endless Reflections’ Ryana Graffa na cześć 20-lecia “Sandmana”. Osoby poważnie zainteresowane licytacją zapraszamy do stoiska CBLDF (1831) aby dowiedzieć się więcej na temat tej książki, prawdopodobnie najrzadszej spośród związanych z “Sandmanem”. Pośród innych fajnych rzeczy będą min:
1) Dave Sim, Neil Gaiman, "Lithograph 1: Neil Gaiman," z autografem Sima, kolaż i retusz Gaimana (reprodukcje/oryginał)
2) Neil Gaiman, “Niebezpieczny Alfabet” #260/400 (reprodukcje)
3) Neil Gaiman, “Morderstwa i Tajemnice” twarda oprawa, #122/250 (ilustracje książkowe)
4) Neil Gaiman, The Sky At Night broadsheet #1/5 (reprodukcje)
5) bilet na premierę “Gwiezdnego pyłu” z autografem Neila Gaimana
6) Cerebus #147, zawierający 24-Godzinny Komiks Neila Gaimana, z autografem i szkicem Sima (komiks)

Pełna lista jest wspaniała i znajdują się na niej prace min by Jacka Kirby’ego, Jeffa Smitha, Matta Wagnera i wielu innych. Pełna lista jest dostępna tutaj:
http://www.cbldf.org/pr/archives/000365.shtml

Aukcja ropocznie się w sobotę o 19:00 w Sali 2 centrum konwentowego.


“The Lithograph #1” jest trzecią z kolei i drugą, która została wystawiona na sprzedaż. (Poprzednia zaginęła w drodze z mojego domu do CBLDF i pomimo ubezpieczenia na $1000 poczta odmawia wypłacenia odszkodowania. Ech.)

W każdym razie, wziąłem swój oryginalny, wielokrotny portret zrobiony przez Dave’a, pomalowałem, zaatakowałem nożem i poprzyklejałem do niego rozmaite elementy. Jest jedyny w swoim rodzaju...

Cześć Neil!
Bardzo podobała mi się opowieść i zdjęcia wszystkich podpisanych czarnych koszulek i Twojej pierwszej czarnej koszulki. Ale jest coś, co wciąż mnie trapi i dopiero co udało mi się ubrać to w słowa.
Mój mózg nie radzi sobie z pojęciem posiadania przez Ciebie *pierwszej* czarnej koszulki, tak samo jak nie jest w stanie zrozumieć idei Wielkiego Wybuchu. Co było przedtem?
Mili


Szary. Ale się nie sprawdził, bo odkryłem, że istnieją brązowe szarości, niebieskie szarości, zielone szarości i nie wszystkie do siebie pasują i jeżeli chcesz ubieraćsię na szaro musisz na tym popracować. Z czarnym jest o wiele prościej...

Do kogo muszę się zgłosić w sprawie zorganizowania spotkania w księgarni w Anglii? W jak małym miejscu zgodziłbyś się pojawić?

Musisz skontaktować się z wydawcą. W przypadku „Księgi cmentarnej” z Bloomsbury. A ja jestem tam, gdzie mnie wysyłają, ale staramy się wybierać księgarnie na tyle duże, by mogły pomieścić wszystkich chętnych do udziału w spotkaniu czy podpisywaniu, żeby nikt nie musiał stać na zewnątrz na deszczu.

czwartek, 17 lipca 2008

Ogłoszenia publiczne

Neil napisał w czwartek 17 lipca 2008 o 14:10

Dave McKean pozostający stanowczo za długo człowiekiem bez strony internetowej chce, żebym Wam przekazał, że coś się weszcie rusza na jakże niezwykle nazwanej http://davemckean.com/ (oraz że Allen Spiegel będzie sprzedawał oryginały ilustracji do “Księgi Cmentarnej” na Comic-Conie.)

Ach, miasto zamieszkiwane przez najbardziej spostrzegawczych Żydów (Nowy Jork) dostanie Cię na Rosz ha-Szana. Co za pech.

Może następnym razem. Wydarzenia które właśnie wypisałeś, w tym 30. września nie należą do oficjalnego tournee “Księgi Cmentarnej”, prawda? Normalnie założyłbym, że Trasa Promująca Książkę odbędzie się dopiero po jej wydaniu, ale wiem, że ta będzie polegać bardziej na spotkaniach z czytaniem i pytaniami od czytelników, niż na podpisywaniu i wtedy możliwe, że zacznie się zanim książka wyjdzie.

Byłoby cudownie gdyby ludzie od planowania/promocji mieli wielki kalendarz z zaznaczonymi świętami wszystkich wyznań w komplecie z mapą pokazującą które miejsca zamieszkiwane są przez wyznawców konkretnych religii.


Kilka lat temu Daniel Handler ( ammanuensis Lemony Snicketa) i ja narzekaliśmy sobie, że prawdopodobnie tysiące lat temu postanowiono, że najważniejsze żydowskie święta [Jamim Noraim, czyli Straszne Dni trwające od Rosz ha-Szana - Nowego Roku do Jom Kippur –przyp.noita] będą wypadać w Najważniejszym Momencie Sezonu Wydawniczego i jakie to niesprawiedliwe dla żydowskich pisarzy i ich czytelników ale, nu, cóż można z tym zrobić?

Odpowiadając na Twoje pytanie: nie, podane przede mnie daty należą do amerykańskiej trasy “Księgi Cmentarnej”. Data amerykańskiej premiery książki to 30 września. (W Anglii wyjdzie w Hallowe’en i będę ją podpisywał lub/i czytał w Dublinie, w Szkocji i w innych miejscach UK i w Londynie.)

Ale jest coś, co zrekompensuje moją wizytę w Nowym Jorku podczas Rosz ha-Szana: 9 listopada, który wypada w niedzielę, w 92nd St Y będę rozmawiał z niesamowitym Chippem Kiddem o 20-leciu “Sandmana” w “In Conversation With...”. A  sądząc po tym jak przebiegały moje poprzednie wizyty w Y będę potem podpisywał różne rzeczy.

...

W “New Yorkerze” natknąłem się na ten fragment na temat recenzentki Katherine White. Pierwszy akapit pochodzi z artykułu, drugi to jej wypowiedź:

Jak dotąd część najlepszej prozy i poezji, nie mówiąc już o ilustracjach, znalazło się w książkach pisanych z myślą o dzieciach: dzieła natchnione, wręcz wzniosłe dzięki ograniczeniom jakie nakłada forma. Katherine White uwielbiała książki dla dzieci. Szczególnym upodobaniem darzyła piękno i liryzm ilustrowanych książek i ich czytelników poniżej dwunastego roku życia. Ale miała pewne zastrzeżenia względem książek kierowanych do starszych dzieci:

Zawsze wydawało nam się, że bystrzy chłopcy i dziewczęta mając dwanaście, trzynaście lat zaczynają bez zbytniego wybrzydzania czytać cokolwiek wpadnie im w ręce. W całej tej masie książek zdarza im się przeczytać kilka dobrych. Dwunastolatka może sięgnąć po Jane Austen, trzynastolatek po Dickensa. I można się zastanawiać jak autorzy literatury młodzieżowej ośmielają się z nimi konkurować beztrosko opisując swoje dzieła jako „odpowiednie dla dzieci w wieku 12-14”. Kto wie? „Odpowedniość” nie jest taką prostą sprawą.


Cały artykuł – narodziny Stuarta Malutkiego porównane z powstaniem i upadkiem pierwszego wpływowego dziecięcego bibliotekarza – jest znakomity. Zaczyna się na http://www.newyorker.com/reporting/2008/07/21/080721fa_fact_lepore?currentPage=1

W tym miesiącu dawałem wywiad do "Locusa" (tego z Garthem Nixem na okładce) i próbowałem powiedzieć coś podobnego na temat literatury młodzieżowej: że młodzież (i starsze dzieci) powinny czytać wszystko, bez wyjątku. Powinny czytać rzeczy spoza zakresu kierowanego specjalnie do nich, bo odpadły już pomocnicze kółka i tylko czytając absolutnie wszystko mogą się przekonać jaki jest ich własny zakres.

(z tego samego Locusa dowiedziałem się, że zmarł Michael De Larrabeiti. Kiedyś przeprowadziłem z nim wywiad i uwielbiam wszystkie trzy książki z serii „Borrible” – zwłaszcza dwie pierwsze bardzo mocno wpłynęły na „Nigdziebądź”)

...

Artykuł o poprawionej i ulepszonej inscenizacji „Pana Puncha” w LA jest dziś na http://www.latimes.com/theguide/performing-arts/la-gd-perf17-2008jul17,0,4577290.story
Z wspaniałym zdjęciem, które wygląda zadziwiająco McKeanowato (patrz niżej)
To wywiad, którego udzielałem tydzień temu zaraz po powrocie z Brazylii i nie czułem się wtedy najlepiej, ale dzięki dziennikarzowi sprawia wrażenie, jakbym mimo wszystko mówił do rzeczy.



GDZIE: Bootleg Theater, 2220 Beverly Blvd., L.A.
KIEDY: pt 20:00; sob, 16:00 i 20:00; nd. 16:00; do 31.09 (oprócz 8-10.08)
CENA: $25 ($50 premiera)
INFO: (800) 838-3006; www.rogueartists.org

...

A ponieważ na wszystkie na tym blogu znajdują się wreszcie odpowiedzi:

ZZ9 Plural Z Alpha wydało serię 50 czarnych na czarnym koszulek Disaster Area t-shirts pod koniec lat 80-tych. Były też wersje żółte na czarnym i białe na czarnym, ale ostatnie wyprzedano około 2001 roku i od tamtej pory nie wznawiano produkcji.

Ktoś pytał w jakich rozmiarach są różne koszulki. Wahają się od XXL do takich w które nie mam pojęcia jak w ogóle zakładałem i jestem pewien, że albo one bardzo się skurczyły albo ja byłem dużo mniejszy. A zatem od Za Dużych Żebym Mógł Je Nosić do Naprawdę Cholernie Małych.

...
Matka mojej znajomej Kelli Bickman ma na imię Connie. Ostatnio widziałem się z Connie kiedy wpadła do nas zabrać torby z samolotów które nagromadziły się przez lata, takie z miniaturową pastą do zębów i opaska na oczy. Zrobiła się z tego góra przechowywana na dnie schowka, a ona zabrała je, żeby zrobić z nimi coś pożytecznego i dobrego dla dzieci.
Któregoś dnia Kelli napisała:

Moja Mama pracuje ochotniczo jako dyrektor kreatywny Children's Culture Connection (CCC), organizacji non-profit współpracującej z 12 międzynarodowymi organizacjami dobroczynnymi w celu pomocy dzieciom w Ameryce, na Haiti, w Wietnamie, Iraku, Af anistanie, Gwatemali, Indiach, Peru, Kenii, Nigerii, Chinach, Bułgarii i Rosji. CCC rebrało tysiące dolarów na wspieranie dzieci z całego świata, budowanie domów w Wietnamie, instalowanie na Sri Lance wodociągów doprowadzających czystą wodę do sierocińców, pomagało w zaopatrzeniu medycznym w amazońskiej dżungli, organizowało projekty artystyczne z udziałem dzieci w siedmiu krajach i wiele więcej... to naprawdę niezwykłe.

Zainspirowana udzieloną mi przez Mamę lekcją i zarażona jej duchem dzielenia się z innymi postanowiłam pomagać CCC uświadamiać sytuację dzieci, a także wysyłać materiały malarskie dzieciom na całym świecie. Właśnie uaktualniłam moją stronę (www.kellibickman.net) i będę przekazywać 20% ze sprzedarzy każdego dzieła sztuki na zakup materiałów, które pomogą dzieciom poszerzać horyzonty wyobraźni i ich świata.

Czy mógłbyś zamieścić ten link na swoim blogu? Będę niezwykle wdzięczna... Bardzo chcę dzielić się dobrą nowiną. Jeśli oczywiście ktoś jest zainteresowany zaangażowaniem się lub bezpośrednią darowizną na rzecz CCC będzie to bardzo mile widziane. www.childrenscultureconnection.org


...

I wszystko w tej notce blednie w obliczu ...

Pana Tosta jako Sandmana

środa, 16 lipca 2008

czarno na czarnym

Neil napisał w środę 16 lipca o 11:58

Wszystkie czarne koszulki dla CBLDF są podpisane (około setki, plus jeszcze około tuzina w kolejce, żeby Lorraine miała co wysłać organizacjom dobroczynnym kiedy będę w trasie)

Jak odróżnić "pierwszą czarną koszulkę jaką kiedykolwiek miałem" od setki innych czarnych koszulek?

To dziwna koszulka, niezbyt ładna, z kwadratem i wzorkiem, kupiona w Brighton w drodze z dworca do hotelu Metropol w 1987. Tak naprawdę jest nieudana. Kupiłem ją, bo była trochę dziwaczna i bardzo tania i było mi jej żal. Nie wiedziałem, że wkrótce będę musiał zacząć pisać komiksy aby móc spłacić moje nowe uzależnienie od czarnych koszulek.

Witam Panie Gaiman,Skąd wziął Pan t-shirt z Disaster Arena? Jak można taką zdobyć po tym, jak ta podpisana przez pana zostanie natychmiast zakupiona przez osobę z klasą i dobrym smakiem, która jednak nie jest mną, bo mnie w San Diego nie będzie? Google nie pomaga, bo znalezione tam koszulki nie sa czarne na czarnym.

Właściwie ta moja należy do niewielu, które postanowiłem zatrzymać. (Zatrzymałem kilka ukochanych oraz te wyraźnie nigdy nie noszone.) (I kiedy to się skończy nadal będę mieć Zbyt Dużo Czarnych Koszulek.)

Niestety nie pamiętam gdzię ją kupiłem, czy dostałem (zgaduję, że w księgarni z fantastyką albo na konwencie, albo mógł to być prezent od znajomego albo od ZZ9Plural Z Alpha, organizacji której mam zaszczyt być dożywotnim członkiem, albo...) Pewnie ktoś to przeczyta i powie "Nie pamiętasz skąd wziąłeś swoją czarną na czarnym koszulkę Disaster Area Sundive Tour? Jak mogłeś zapomnieć?" i mi przypomni.

Widziałem, że Narodowy Dzień Książki został dodany do działu "Gdzie jest Neil". Jakieś szanse, że zajrzysz w najbliższy weekend na SPX lub że będziesz czytał na "Politics and Prose" jak kiedyś? Bo wiesz, wychodzi Twoja nowa książka, to doskonała wymówka żeby urządzić czytanie. PROSZĘ zrób to!!! Jesteś jednym z pisarzy, których głos jest równie hipnotyzujący, co pisanie.

To bardze miło z Twojej strony. W tym roku w Waszyngtonie będę na Dniu Książki, i będzie tam czytanie z "Księgi Cmentarnej". Będzie też podpisywanie.

We wtorek 30 września wystąpię w Nowym Jorku.
W środę 1 października będę w Filadelfii
czwartek 2 października, Chicago
piątek 3 października, Seattle
sobota 4 października, San Francisco
(w niedzielę jest impreza w Oakland tylko dla księgarzy)
poniedziałek 6 października Los Angeles
wtorek 7 październikath, Boulder, Colorado
środa 8 października, Minneapolis.

Jeszcze nie wiem gdzie odbędą się spotkania (pewnie w teatrach lub kościołach. Pewnie nie na cmentarzach). Wiem, że na każdym przystanku trasy będę czytał jedno całe opowiadanie z "Księgi Cmentarnej" (z wyjątkiem rozdziały 7, który podzielę między Los Angeles i Boulder) i dotychczasowy plan zakłada webcast ze wszystkich spotkań, a będą one długie: dużo czytania, pytania od czytelników, i to wszystko, tak jak podczas trasy "Anioła Stróża" którą robiliśmy kiedyś dla CBLDF. I choć na każdym spotkaniu będ stosu podpisanych egzemplarzy do kupienia to nie będzie robił podpisywania jako takiego.

Każde spotkanie opieramy na scenariuszu takiech jakie robiliśmy dla Cody's (którego mi bardzo brakuje) w 2003 i 2006 (to z 2006 można zobaczyć tutaj).

Cześć Neil,
"Cena" to jedno z moich absolutnie ulubionych opowiadań. Prawdę mówiąc z jego powodu zawszę myślę o moim czarnym Morfeuszu jako o obrońcu domu. Wspominałeś, że będą wieści na temat kotów, choć nie było na razie nic na temat Twoich niezwykle interesujących kotów. Co u nich? Czy jakiś nowy dołączył do Twojej gromadki?


Wciąż mam zamiar napisać co u kotów.

To jest Księżniczka. Jej djęcie sprzed jedenastu lat możecie zobaczyć na tylnej okładce "Gwiezdnego pyłu" ilustrowanego przez Charlesa Vessa. W "Cenie" nosi imię Śnieżynka. Sądzimy, że ma około 16 lat - pojawiła się u nas w dziewiąte urodziny Holly, ale widywaliśmy ją w lesie już prawie od roku. Jest białym kotem o niebieskich oczach i nie jest głucha, choć dwa z jej niebieskookich kociaków były. Zanim do nas przyszła była dzika i nadal nie można jej traktować jako oswojonej.



Dowolną osobę wyśledzi - lub zaprowadzi - do rodzinnej łazienki na piętrze, gdzie owa osoba powinna odkręcić kran żeby ona mogła się niego napić, zaczekać aż skończy i zakręcić kran.

 

Umie także czytać "Fortean Times" zadkiem.

wtorek, 15 lipca 2008

Na szczytny cel

Neil napisał we wtorek 15 lipca o 16:10

Mam nowy aparat w miejsce tego zmaltretowanego w Brazylii. Jest dużo mądrzejszy niż ten stary, z tyłu ma dotykowy ekran i w rezultacie nie umiem rozpracować jak robić najprostsze rzeczy, jak włączenie i wyłączenie flesza. Wypróbowywałem go na psie i wiśniach...






Dzisiaj jak na razie podpisałem pięćdziesiąt kilka koszulek dla CBLDF. Wszystkie czarne, z wyjątkiem jednej tajemniczej granatowej i kilku, które stały się szare z czasem lub z powodu taniego barwnika. Na stertę "nie mogę się z nimi rozstać" odłożyłem z powrotem pierwszą czarną koszulkę jaką kiedykolwiek miałem oraz czarny na czarnym t-shirt z Area Sundive Tour, ale zmusiłem się do rozstania z innymi - mnóstwem czarnych koszulek z zamierzchłych czasów. Dziwnie czułem się podpisując wczesną koszulkę Sin City Franka Millera, taką z brytyjskiej trasy Cerberus Dave'a Sima albo oryginalną koszulkę ekipy filmowej Hellraisera...

Tak czy inaczej już skończyłem, bo pokryłem koszulkami wszystkie dostępne powierzchnie i teraz wszystkie podpisane rzeczy muszą wyschnąć. Jutro podpiszę kolejne pięćdziesiąt...

poniedziałek, 14 lipca 2008

Jak powiedzieć przyjacielowi, że bardzo, ale to bardzo nie spodobała ci się jego książka oraz inne etyczne problemy dzisiejszego świata.

Neil napisał w poniedziałek 14 lipca 2008 o 19:42

Właśnie przebrnąłem przez męczarnie ponownego czytania podziękowań do „Księgi Cmentarnej” pisanych późno w nocy kilka tygodni temu. Zdałem sobie sprawę, że zapomniałem o niektórych osobach. Bardzo ważnych osobach. Jak ci, którzy pomagali mi przy przepisywaniu rękopisu i ci, którzy pomogli sprzedać prawa do filmu. Zatem teraz podziękowania są całe pomazane i mam nadzieję, że wciąż wystarczy czasu aby wszystko poprawić. Zawsze o kimś zapominam, ale rzadko o tak wielu...

...

27 września biorę udział w Narodowym Dniu Książki w Bibliotece Kongresu, po raz pierwszy od 2005 roku, i tym razem będę w Namiocie Literatury Dziecięcej i Młodzieżowej. Harper Collins zgodziło się łaskawie nagiąć trochę zasady i sprzedawać „Księgę Cmentarną”, choć do oficjalnej premiery zostało jeszcze kilka dni. W końcu jest to Narodowy Dzień Książki.

Nie mogę się już doczekać, choć pamiętając moje poprzednie wizyty nieco się obawiam.

(oto co wydarzyło się w 2004 w Namiocie Fantasy i SF:
http://journal.neilgaiman.com/2004/10/four-hours-of-signing-later.asp Kiedy wróciłem tam w 2005 podczas swojego tournee byłem w Namiocie Beletrystyki i Fantasy, a notka jest nieco skołowana : http://journal.neilgaiman.com/2005/09/after-book-festival.html)

Lista autorów (i namiotów) jest na http://www.loc.gov/bookfest/2008/authors/index.html


Cześć Neil, przyjaciel napisał książkę i zapytał mnie co o niej sądzę. Problem w tym, że jest to jedna z najgorszych książek jakie kiedykolwiek czytałem. Jest ze wszech miar okropna, ale nie chcę zranić uczuć przyjaciela, jest tak bardzo dumny ze swego dzieła. Wiem, że niektórzy lubią książki, których inni nie cierpią, ale ta jest naprawdę zła. Masz może wskazówki jak zachować się w tak niezręcznej sytuacji? Dzięki!

Oj. Tak, to znam. Wszystko zależy od tego, czy Twój przyjaciel zamierza zostać pewnego dnia prawdziwym pisarzem i nauczyć się rzemiosła, czy jest po prostu dumny, że coś stworzył. W tym drugim przypadku próbuję znaleźć coś pozytywnego, co mogę powiedzieć szczerze. W pierwszym przypadku próbuję powiedzieć tej osobie jak może przerobić to na coś zdatnego do publikacji, albo jak to naprawić, co oznacza napomknięcie, że na razie jeszcze się do publikacji nie nadaje.

Można też powiedzieć, że dzieło strasznie nie przypadło nam do gustu w sposób, który danej osoby nie dobije. Można zastosować zdania takie jak „to co prawda nie w moim guście, ale założę się, że jest świetne dla kogoś komu taki typ odpowiada”. Panna Zachowuj Się Wobec Rękopisów z pewnością zaaprobowałaby zdanie „o tym akurat nie mogę nic powiedzieć, ale z chęcią przeczytam następną twoją pracę”. Sam pewnie wymyślisz lepsze.

Możesz też wybrać strategię, którą moja znajoma, cudowna Jane Yolen przyjmuje kiedy ktoś prosi ją o przeczytanie rękopisu. Polega na tym, że z góry mówi „Przeczytam to, ale muszę cię ostrzec, że jeżeli to zrobię będę z tobą szczera i prawdopodobnie nie spodoba ci się to, co będę miała do powiedzenia.” Co da okazję do wycofania się, a przynajmniej uprzedzi, że nie jesteś od tego, żeby chwalić ich że są mądrzy bo udało im się napisać całą książkę.

A jeżeli już postanowisz powiedzieć co jest nie tak z jego książką, to nie musisz mówić wszystkiego. Wybierz największą wadę: „Nienawidziłem twoich bohaterów, miałem nadzieję, że wszyscy umrą i do końca książki nie będzie nic z wyjątkiem opisów krajobrazu” lub „Czyta się to jakbyś opowiadał grę w D&D, a nie powieść” albo „Wszystkie postaci brzmią zupełnie jak ty” lub „w książce nie dzieję się nic aż do rozdziału czwartego, do którego nie dobrnie nikt z wyjątkiem twoich bliskich przyjaciół” – i mów o tym. Nie wymyślaj całej litanii...

Ucieszyłem się widząc na stronie Mysterious Galaxy, że będziesz podpisywał. Po czym zasmuciła mnie informacja, że „Serdecznie zapraszamy wszystkich czytelników do udziału we wtorkowym spotkaniu i wysłuchaniu Neila, jednak numerki do udziału w pospisywaniu nie będą już wydawane. Uczestnicy nie posiadający numerka nie będą mogli otrzymać podpisu na swoich książkach podczas tego spotkania. Dziękujemy za entuzjastyczne zainteresowanie jednym z naszych ulubionych pisarzy.”

Ponieważ przegapiłem szansę na dostanie autografu podczas tej imprezy zastanawiałem się czy może masz jakieś inne podpisywanie zaplanowane w okolicy San Diego?

Dziękuję!


Przykro mi, ale nie. Na tę wyprawę nie planuję żadnego innego podpisywania – będę tam, bo tradycją jest, że Pisarz Prowadzący Clarion podpisuje w Mysterious Galaxy i uwielbiam ludzi z Mysterious Galaxy, ale też jestem w San Diego jako wykładowca. (Jestem wdzięczny pracownikom Mysterious Galaxy za ograniczenie ilości biletów, bo nie zdałbym się na wiele studentom Clarion podczas środowych zajęć gdybym musiał we wtorek podpisywać książki do północy.)

Teoretycznie mam tam przeczytać fragment „Niebezpiecznego alfabetu” i tak zrobię, ale nie zajmie to długo, więc może wybiorę też kawałek z „Księgi Cmentarej” albo czegoś dopiero w przygotowaniu.

I chociaż nie będzie więcej podpisywania to... jakieś dziesięć lat temu zorientowałem się, że zgromadziłem więcej czarnych koszulek niż jestem w stanie nosić i nie miałem już gdzie ich trzymać, więc wybrałem jakieś sto, podpisałem farbą do tkanin i oddałem CBLDF, a oni sprzedawali je na konwentach.

Lorraine właśnie wybrała sto koszulek, których nie noszę już tak często, a ja podpiszę je wszystkie przed San Diego, więc zawsze możesz pofatygować się do stoiska CBLDF i sprawdzić czy mają jakieś koszulki, reprodukcje albo inne rzeczy...

Witaj Neil!
Być może już to widziałeś, a może nawet o tym pisałeś, a ja przegapiłam, ale kiedy na to trafiłam nie mogłam nie pomyśleć, że na pewno by ci się to spodobało. To zbiór starych Strasznych Opowieści czytanych przez Vincenta Price’a i Borisa Karloffa, nie mówiąc o klasycznych przerażających ścieżkach dźwiękowych. Pięknie napisane i przeczytane. Polecam “The Water Ghost of Harrowby Hall” [Wodnego Ducha z Harrowby Hall] jako znakomicie rozweselającą straszną historię.

http://www.creativetechs.com/iq/classic_halloween_vinyl_records_on_mp3s.html


Pomyślałam też, że zainteresuje cię informacja o ciekawych ludziach, którzy pojawili się na okładce książki w której jesteś.

http://igallo.blogspot.com/2008/07/im-zombie.html

Rysownik Dave Palumbo był z nami na pierwszych Mistrzowskich Warsztatach Ilustratorskich i wykorzystał grupę ludzi, których możesz znać jako „Zombie”. Po prawej jest Irene Gallo z Tor, ten w krawacie to Gregory Manchess (znany z Conana) a ja jestem w topie na ramiączka.

Mam nadzieję, że któregoś dnia to JA będę ilustrować Twoją książkę!

Pozdrawiam!

Kristina Carroll


Jest tam nie tylko „Wodny Duch z Harrowby Hall” – opowiadanie, które uwielbiałem od małego, które wyczytałem prawie na pewno w „Armada Book of Ghost Stories” i nie natknąłem się na nie przez prawie czterdzieści lat. Jest tam również Vincent Price czytający "Thus I Refute Beelzy" Johna Colliera, który jest prawdopodobnie najznakomitszym w ubiegłym wieku autorem klasycznych, pokręconych opowiadań – takich, które ludzie chcą umniejszyć mówiąc, że są „zmyślne”, ale one naprawdę są zmyślne, a poza tym styl każdego z nich jest idealnie dopasowany do treści.
...

Myślę, że zbliżamy się do blogowego urlopu.

Od 2001 zamieszczam notki mniej więcej codziennie - według Bloggera 2741 notek do tej pory, 1158002 słów – z wymuszonymi przerwami gdy byłem z dala od komputera. I zaczynam czuć, że nadeszła pora na przerwę w pisaniu bloga i naładowanie baterii. (Zazwyczaj na tym blogu po głoszeniu tego typu następowała nawałnica wpisów kilka razy dziennie i kilka dłuższych esejów.) W tym momencie myślę, że zdecydowanie odpuszczę sobie pisanie podczas Clarion, a może nawet dłużej.

sobota, 12 lipca 2008

różności

Sporo osób z Brazylii zwróciło uwagę, że można obejrzeć całe pół godziny wywiadu dla Globo (po angielsku, z portugalskimi napisami) na

http://video.globo.com/Videos/Player/Noticias/0,,GIM853222-7823-AS+FANTASIAS+DE+NEIL+GAIMAN,00.html

Nie pytanie, tylko komentarz. Widziałem wydanie Jornal da Globo i pomyślałem, że wyglądałeś jak młode, bezdomne nieślubne dziecko Stevena Spielberga i Georga Lucasa. A może po prostu zarost mnie zmylił. Wygląda jakbyś po prostu chciał coś zrobić ze zbędnymi włosami, które ściąłeś sobie z głowy. Przepraszam, że Cię nękam, ale przyrzekam, że jest to czułe w ten dziwny nawet-mnie nie-znasz sposób.

Nie ma problemu. Ale... bezdomne?

Chciałem dać Ci znać o cosplayowej [jeśli ktoś nie wie, czym jest cosplay... przyp. Varali] grupie, które przebrała się za postacie z Sandmana. Wygląda to całkiem fajnie!

http://www.cosplay.com/shoot/117524/


Dzięki,
Mel

Normalnie bym tego nie zamieścił, ale masz racje, to wygląda naprawdę fajnie...

...

Około roku 1963 Peter S. Beagle napisał wspaniałą książkę podróżniczą I See By My Outfit.

Teraz, czterdzieści parę lat później...

Galeria Red Eft [Czerwony Tryton] prezentuje.

I See By My Outfit - książka, muzyka, doświadczenie!

Wyjątkowa, jedynie dwudniowa impreza z muzyką na żywo! 18 i 19 lipca PETER S. BEAGLE oraz Jego Zespół Wesołych Kamratów (aka PHIL SIGUNICK) po raz pierwszy od 44 lat wspólnie wystąpią przed publicznością. Początek o 19:00 dla gości z biletami.

Ostatni koncert Petera i Phila odbył się jeszcze w roku 1964, kiedy wystąpili w klubie w Berkley dla Toma Paxtiona. Fani klasycznych wspomnień z podróży Petera, I See By My Outfit, z pewnością nie będą chcieli przegapić tej szansy, by być przy tym jak Phil i Peter sięgną po gitary i odtworzą magię, które tak niezwykle pomogła im odbyć ich dawną podróż po całym kraju. Na każdy wieczór jest dostępnych jedynie 83 miejsc siedzących. Bilety kosztują $20. Jeśli chcecie być na tej rzadkiej uczcie muzycznej, upewnijcie się w ASAP, że macie rezerwację.

Szczegóły na http://www.conlanpress.com/beagle-concert.html

Na Rambles.net jest już wczesna recenzja "Księgi cmentarnej"--
http://www.rambles.net/gaiman_grave08.html

książka, o której Panna Audrey Niffenegger powiedziała:

"Potrzeba cmentarza, by wychować dziecko. Chłopczyk Bod (zdrobnienie od Nobody [Nikt]) unika makabrycznej śmierci i trafia na cmentarz pełen uroczych, drażliwych duchów, które odtąd go wychowują. Kro by pomyślał, że martwi ludzie tak dobrze będą sprawdzać się w roli rodziców? Bod przeżywa kupę przygód z ghulami i wilkołakami, jednak w książce najbardziej podobało mi się patrzenie, jak Bod dorasta na swoim zapuszczonym cmentarzu razem ze swoimi martwymi i żywymi przyjaciółmi. "Księga cmentarna" to kolejna zaskakująca i świetna książka Neila Gaimana."

a Diana Wynne Jones powiedziała:

"To jest, mówiąc szczerze, najlepsza książka, jaką Neil Gaiman kiedykolwiek napiał. Nigdy nie dowiem się, jak udało mu się połączyć elementy fascynujące, przyjazne, przerażające i straszne w jednej fantazji, jednak zrobił to wspaniale - idealne na Halloween i każdą inną porę roku."

a Laurell K. Hamilton napisała:

"Księga cmentarna to bajka zaludniona przez duchy, wampiry, wilkołaki, ghule i czarownice. Jest to świat, w którym bycie martwym nie umniejsza twojej wartości jako człowieka, a żyjący mogą być bardziej niebezpieczni od umarłych. Po skończeniu lektury "Księgi cmentarnej" miałam tylko jedno przemyślenie--mam nadzieję, że będzie tego więcej. Chcę poznać więcej przygód Nobody Owensów. Nie istnieje wyższa ocena dla książki.

i to naprawdę już koniec notek reklamowych na dzisiaj.

Czy wrzucałem już tą historię Reutera o festiwalu w Paraty?

Jeśli wybieracie się w tym roku na Comic Con do San Diego i jeśli chcecie mieć szansę zdobyć jeden z podpisanych druków z Alanem Moorem i mną, autorstwa Todda, szczegóły są na jego blogu.

Drogi Neilu,
Czy kiedy Twoje dzieci były małe, dużo pisałeś?
Najlepszego, Tony.

Mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo. Ale w tym celu musiałem stać się stworzeniem nocnym...

...

No i podobał mi się ten wywiad z Salmanem Rushdie z Guardiana.

Czy zgadza się, że powinna istnieć dyskryminacja wobec muzułmanów? "Nie sądzę, by ktokolwiek powinien być dyskryminowany. Nie sądzę też, by Martin za tym obstawiał. Chodzi o to: nie muszę zgadzać się z tym, co ktoś mówi, by bronić jego prawa do wyrażania swojego zdania. Wyrażenie publicznego niepokoju w ten dosyć groteskowy sposób było uzasadnione. Jesli nie mówimy, co myślimy albo co jest ogólnie odczuwane, wtedy sami na siebie nakładamy cenzurę, a tak zachowują się słabeusze.

"Pomyślałem, że atak Ronana Benetta z Guardiana na Martina... był nie na miejscu. Powiedzieć, że jest rasistą tylko z tego powodu to błąd. Mogą mi się nie podobać rzeczy, w które wierzysz i przy okazji fakt, że w nie wierzysz sprawia, że mam do ciebie mniejszy szacunek. Mogę cię osobiście nienawidzić za to, w co wierzysz, ale powinienem być w stanie to powiedzieć. Każdy potrzebuje nabrać odporności. Istnieje kultura obrazy, tak jakby obrażenie kogoś było najgorszą rzeczą, jaką można zrobić. I znów, przyjmuje się, że naszym głównym obowiązkiem jest szanowanie innych. Ale jaki byłby pełen szacunku do wszystkich pasek komiksowy? Naprawdę nudny! Nie zostałby opublikowany. Naturą tej formy jest lekceważenie oraz brak szacunku."

Wyniki darmowego

Dave McKean dał mi znać, że

Oto plakat mojej wystawy w Galerii Merry Karnowskiej. Rozpocznie się dziewiętnastego, będzie to wystawa otwarta, każdy może przyjść, ja tam będę.

Galeria mieści się w LA. Jeśli klikniecie na obrazek, na większej wersji będziecie mogli przeczytać adres i szczegóły (moglibyście to też zrobić na stronie galerii, ale to nie takie ładne.)

Liz Hand napisała, by powiedzieć, że "winda" była, oczywiście, literówką, a ja poszukałem i odkryłem, że kompletny tekst opowiadania Toma Discha "Descending" jest online na:

http://www.scifi.com/scifiction/classics/classics_archive/disch/disch1.html

Powinniście to przeczytać. Naprawdę powinniście. To opowiadanie, które zaczyna się od słów:

Keczup, musztarda, zalewa, przyprawy, majonez, dwa rodzaje sosu do sałatek, tłuszcz bekonowy i cytryna. A tak, dwie tacki kostek lodu. W szafce niewiele lepiej: słoiki i pudełka przypraw, mąka, cukier, sól--i pudełko rodzynek!

Puste pudełko po rodzynkach.

i od tego momentu rozwija się nieubłaganie. Myślę o tym opowiadaniu za każdym razem, kiedy zaglądam do lodówki i nie widzę niczego do jedzenia.

Na http://nielsenhayden.com/makinglight/archives/010413.html Teresa Nielsen Hayden mówi w jednym z komentarzy,

Jedną z rzeczy, które robił wyjątkowo dobrze, było pisanie z punktu widzenia postaci, które nie są specjalnie bystre albo które mają ograniczone poglądy na świat. Nigdy nie zdają sobie sprawy, że są częścią opowiadania; i chociaż opowiadanie może im robić straszne rzeczy, nigdy nie sprzymierza się przeciwko nim z czytelnikiem.

Co zrobiło to coś zwane uświadomieniem mi czegoś, na co patrzyłem setki razy, ale nigdy nie zobaczyłem.

...

Dziś rano dostałem e-mail od Harper Collins, który zawierał ostateczne statystyki i informacje na temat darmowego egzemplarza "Amerykańskich bogów" online z okazji siódmych urodzin bloga. (Jeśli interesuje Was historia, jak do tego doszło, przeczytajcie wpisy z http://journal.neilgaiman.com/search/label/free%20book aż do tego.) [możecie zrobić to samo na naszym blogu klikając na etykietę 'książka za darmo' pod tą notką przyp. Varali]

Promocja Browse Inside Full Access [Przejrzyj w środku - pełny dostęp, przyp. Varali] "Amerykańkich bogów" nakłoniła 85 tysięcy odwiedzających naszą stronę do odwiedzenia 3.8 miliona stron książek (średnio 46 stron na osobę). Przeciętnie, odwiedzający spędzali ponad 15 min. czytając książkę.

Niezależniacy [to jest niezależni sprzedawcy książek -- Neil] to jedyny kanał sprzedaży, gdzie z pewnością wiemy, że podwyższona sprzedaż była spowodowana tą promocją. W danych statystycznych Bookscan dla niezależnych sprzedawców widzimy znaczny wzrost tygodniowych sprzedaży wszystkich książek Neila, nie tylko "Amerykańskich bogów" w czasie konkursu i promocji. Bezpośrednio po promocji, sprzedaż wróciła na wcześniejszy poziom.

Dzięki internetowej ankiecie wiemy, że 44% fanów podobało się to doświadczenie przeglądania książki, a 56% nie. Niektórzy fani Neila wyrazili niezadowolenie z narzędzia "Przejrzyj w środku" do czytania całej książki. (Ten kiepski wynik jest częściowo spowodowany dwoma problemami, które zostały naprawione wkrótce po pierwszym uruchomieniu -- błędne przekierowanie do czytnika opartego na Flashu oraz wolno ładujące się obrazy)

(Powodem, dla którego tylko u niezależnych sprzedawców mogli sprawdzać efekt było to, że niektóre sieci handlowe organizowały promocje, do których należały moje książki, co dla nich zacierało rezultaty.)

Otrzymaliśmy także cenne opinie od tysiąca ludzi, którzy wypełnili Ankietę Użytkowników, którą Neil zamieścił na swoim blogu.
Znaczna większość ankietowanych czytała już kiedyś jedną z książek Neila, ale 20% z nich nie zetknęło się wcześniej z "Amerykańskimi bogami".

41% po raz pierwszy czytało książkę w formie e-booka

Reakcja na nasz internetowy czytnik "Przejrzyj w środku" była mieszana - 44% stwierdziło, że podobało im się to doświadczenie, a 56% powiedziało, że nie byli zadowoleni. Do głównych skarg należało to, że czytanie książki wymaga połączenia z internetem, trzeba przewijać stronę, by zobaczyć ją w całości, a także czas ładowania był czasem długi. 69% ankietowanych wyraziło chęć pobrania książki. Niektórzy narzekali, że nie mogli zaznaczyć miejska, w którym skończyli i mieli trudności z ponownym odnalezieniem strony.

44% podobało się to doświadczenie....9% ankietowanych powiedziało, że przeczytali 100% książki, a 30% stwierdziło, że użyliby tego narzędzia, by przeczytać całą książkę.

W komentarzach wiele osób prosiło, by udostępnić więcej książek Neila.

Tak jak na samym początku powiedziałem właścicielowi księgarni, który martwił się, że ograbiam go ze środków na życie,

Tak czy inaczej (prawdopodobnie się powtarzam) to jest eksperyment. Harper Collins będzie obserwował przez następne miesiące liczby. Jeżeli sprzedaż "Amerykańskich bogów" lub wszystkich innych moich książek drastycznie spadnie - więcej tego nie zrobią. Jeśli natomiast "Amerykańscy bogowie" będą sprzedawać się lepiej, jeśli inne moje książki także poprawią swoje miejsce w statystykach Bookscan to myślę, że Ty i inni księgarze będą sprzedawać więcej i wtedy nie będziecie mieli o co się martwić

Pamiętajcie, wydawcy nie zarabiają żadnych pieniędzy z darmowych książek do pobrania czy darmowych książek online. Tak jak Wy (i jak ja), zarabiają na sprzedanych książkach.

Biorąc pod uwagę, że Harper Collins sprzedał o wiele więcej wszystkich moich książek podczas gdy "Amerykańscy bogowie" byli dostępni, przy wzroście sprzedaży wszystkich moich dzieł o 40% w niezależnych księgarniach, myślę, że mogę spokojnie powiedzieć, że będziemy to robić--a raczej coś podobnego--ponownie. A także, 56% osób, którym nie podobało się doświadczenie czytania online, może o wiele bardziej uszczęśliwić sposób, w jaki zrobimy to następnym razem.

I dziękuję--tym wszystkim, którzy na początku głosowali, tym, którzy przeczytali (albo nie doczytali) "Amerykańskich bogów" online oraz tym, którzy wypełnili ankietę.

Powrócę tak do Brazylii sprzed lat

(To wczorajszy post.) Większość dnia przespałem. Teraz obudziłem się o 4:00.

W czasie mojego pobytu w Brazylii, Tom Sisch popełnił samobójstwo. Chciałem pokochać jego powieści, ale w większości nie udało mi się -- były zdumiewająco bystre, genialne, ale też zimne. (Myslałem, że przeczytałem wszystkie powieści Discha i dopiero kiedy zacząłem czytać recenzję w nekrologach, zdałem sobie sprawę, że nigdy nie przeczytałem "Na skrzydłach pieśni". Westchnienie.) Jednak kiedy go spotkałem podczas ICFA, powiedziałem mu, że jego opowiadanie, "Descending" było perfekcyjne, co jest prawdą, oraz że jego powieść "Echo Round His Bones" było pierwszą książką SF dla dorosłych, którą kupiłem za własne pieniądze, co jest prawdą. Niewielu pisarzy przypomina własne dzieła, ale myślałem, że Tom Disch będzie lodowatym, inteligentnie przerażającym, wysokim osobnikiem, bystrym jak cyborg. Byłem mile zaskoczony, kiedy moje wyobrażenie zostało zastąpione rzeczywistym obrazem dużego, spokojnego dżentelmana o wysokim głosie i rozczulającym skrępowaniem przed ludźmi.

Jego przyjaciel, John Clute, napisał mu nekrolog w Independent, podczas gdy Liz Hand pisze o nim na Salonie (jestem praktycznie pewien, że chodzi o ruchome schody, a nie windę, w "Descending").

Cześć Neil!
Przesyłam Ci linka z Twoim wywiadem z naszego brazylijskiego najbardziej oglądanego nocnego wydania wiadomości.

http://jg.globo.com/JGlobo/0,19125,VTJ0-2742-20080704-325022,00.html

Bardziej chodzi o to "kim jest ten gostek Gaiman" niż coś w stylu "sekrety i szczegóły twórczości Neila Gaimana", no ale wiesz, nie każdy tutaj w Brazylii wie, kim jest Neil Gaiman (co, muszę powiedzieć, jest haniebne).

Powodzenia na dzisiejszym panelu i podpisywaniu.

Pozdrowienia z Rio de Janeiro,

JP Cruz

Podobają mi się krótkie ujęcia, kiedy rozmawiam z opalającą się Maddy, podczas których oczywiście nie wiedziałem, że wciąż mnie filmują.

Cześć Neil,

Chcę tylko powiedzieć, że uwielbiam WILKI W ŚCIANACH, a z ostatnich dzieł NIEBEZPIECZNY ALFABET. Zastanawiałem się, czy zamierzasz napisać powieść obrazkową skierowaną do młodczych dzieci w wieku, powiedzmy, 5-10 lat, która byłaby mniej mroczna?

Dzięki za przeczytanie.

Jeremy Cai (z Singapuru)

W 2009 wyjdzie "Crazy Hair" ("Szalone włosy"). Jest to wiersz, ilustrowany przez Dave'a McKeana, i sądzę, że małym dzieciom się spodoba. Zresztą nie jest w najmniejszym stopniu ponura. No, może trochę.

Neil,
Widzę, że na amazon.com (i w innych miejscach) można zamówić w trybie pre-order "The Complete Death", ale nie mogę dojść, czy jest to coś w stylu/jakości "Alsolute Death" czy też taka wersja jest zostawiona na przyszłość. Czy możesz wyjaśnić?

Dzięki,

Neil

To nie jest "Absolute Death"-- nie będzie mieć twardego futerału i chociaż będzie nadwymiarowa, to i tak nie będzie rozmiar Absolute'a. Ale to będzie piękna książka. (Okładka na Amazon jest, jestem przkonany, tylko po to, żeby zająć miejsce obrazka.)

...

Barbara Bauer to "agentka" (znajduje się na liście 20 najgorszych agentów SFWA), która pozwała do sądu ludzi, którzy zwrócili uwagę, że tak naprawdę nie jest agentem-który-sprzedaje-książki, ale zamiast tego agentem-który-zarabia-z-ograbiania-wschodzących-pisarzy. Jej sprawa przeciwko Wikipedii została oddalona. Jej sprawa przeciwko licznym miejscom i organizacjom, które przed nią przestrzegały (łącznie z SFWA, Neilsenem Haydense, ale beze mnie) wciąż trwa.

Jeśli chcecie przekazać wsparcie finansowe osobom, którym chce zatkać usta: http://authoradvocatedonations.googlepages.com/home

Cześć Neil... wiem, że to trochę nie ma związku, ale właśnie znalazłem egzemplarz "Enchanter" od Eclipse Comics i byłem ciekawy, czy Ty byś wiedział... Co stało się z Mikiem Dringenbergiem? Wciąż jest moim ulubionym artystą od Sandmana... A jego dzieła z Enchantera są niesamowite... Wiesz może, czy wciąż rysuje albo ma stronę internetową albo...? Jedyne, co udaje mi się znaleźć, to wiadomości z Wikipedii... Zdecydowanie powinniście jeszcze kiedyś stworzyć wspólnie jakąś książkę...Dzięki...Joe

Mike nadal rysuje i maluje. Na przykład w nadchodzącym komiksie Tori Amos "Comic Book Tatoo" będzie miał jedną historię, poza tym narysował Śmierć na plakacie z okazji dwudziestolecia Sandmana.


Jeśli w tym roku wybieracie się na Comic-Con, w czwartkową noc Orkiestra Symfoniczna San Diego da koncert "Gry video na żywo".

Bilety dostępne są na:
http://www.sandiegosymphony.com/summerpops/event.php?id=7

...

Na http://nymag.com/daily/entertainment/2008/07/comics_ndn.html znajduje się nowy komiks Harveya Pekara, narysowany przez Ricka Veitch.
...

I na koniec drobna zagadka--według http://wiedemerwords.blogspot.com/2008/07/more-news-on-age-banding-conflict.html Philip Pullman i Celia Rees (między innymi) mieli spotkanie z brytyjskimi wydawcami, prowadzone przez Philippę Dickinson z Random House, w sprawie nałożenia limitu wiekowego na książki:

W dalszej części dyskusji wydawcy powiedzieli, że spotkali się z poparciem "większości" swoich pisarzy, a o żadnych problemach nie było mowy. W celu poparcia tego stwierdzenia zaprezentowali stos książek z liczbami limitu wiekowego na okładkach. Nie przyglądaliśmy się im dokładnie, ale jedną z nich, jak później zgodziliśmy się z Celią Rees, kiedy o tym rozmawialiśmy, był egzemplarz "Koraliny" Neila Gaimana. Było to dla nas zaskoczeniem ponieważ Neil Gaiman jest sygnatariuszem tego twierdzenia. Philippa Dickinson przyznała mi się potem, że były to wersje amerykańskie, "z których wszystkie zawierają sugestie co do wieku czytelników".

I myślę, że w Wielkiej Brytanii muszą być zdesperowani, by próbować twierdzić, że jestem po ich stronie, tylko ponieważ znaleźli wydania z całego świata, które zawierają sugerowany wiek czytelników.
http://www.notoagebanding.org/

czwartek, 10 lipca 2008

Dzień jak każdy inny. Trzeba się zachowywać, jak gdyby nigdy nic.

Tu Webgoblin, śmię przeszkodzić na tyle, by powiedzieć, że zamierzam zaraz przeprowadzić Bloga z szablonu Blogger Classic na inny, już-nie-tak-bardzo-Beta. W tym czasie przejdzie przez pewne drastyczne zmiany w układzie, zanim wróci do dobrze znanego wyglądu.

Miejmy nadzieję, że nikt nie zauważy.

Nie zwracajcie uwagi.

Mnie tu nie było. Ta rozmowa nigdy się nie odbyła.

AKTUALIZACJA: Zdaje się, że wszystko się udało. Jeśli napotkacie jakieś problemy z Blogiem, donieście mi o nich.

Hellboy 2- Złota Armia...

Wróciłem z Brazylii -- czuję się trochę pod psem, a post z 4.00 nad ranem wciąż niedokończony -- tak więc, by uczcić premierę Hellboya 2 (http://www.hellboymovie.com/), oto parę zdjęć z moich podróży do Budapesztu, których nigdy nie wrzucałem na bloga...

Selma Blair śpi przy kamieniu.


Semla nie śpi i udaje, że jest okładką książkową.

Guillermo Del Toro, prawdopodobnie przy pośpiesznym węgierskim lunchu.

I na koniec ja potrzbujący strzyżenia, w towarzystwie elfiego księcia i elfiej księżniczki (Luke Goss oraz Anna Walton)...

No więc idźcie zobaczyć ten film... (na stronie Hellboya jest widget umożliwiający kupno biletu, ale kiedy go wypróbowałem, wydawał się przekonany, że mogę zobaczyć film tylko między 1:30 a 9:30. Co właściwie odpowiada moim obecnym godzinom wstawania, ale niespecjalnie nadaje się na oglądanie tu filmów.)

wtorek, 8 lipca 2008

W ramach przeprosin...

Jak pewnie część z Was zauważyła, ostatnio nasza strona przeżywała drobny kryzys. Niestety, rzeczywistość łaskawa dla nas nie jest i pochłania niemal cały czas, który do tej pory poświęcałyśmy na tłumaczenia. Prosimy Was zatem o wyrozumiałość (a może nawet pomoc- patrz ogłoszenie na początku strony).

Tymczasem, w ramach rekompensaty za niemal dwumiesięczną przerwę, przygotowałam dla Was dział "Rożne różności", do którego trafią materiały z bloku "Cool Stuff and Things" na stronie Neila. Jak na razie znaleźć tam możecie teksty zamieszczane już wcześniej na naszym blogu (częściowo przetłumaczone FAQ, 30 sekundową straszną historię, Fotohistorię włosów Neila oraz dwa opowiadania- Cynamon i List miłosny), lecz z biegiem czasu dojdą do tego nowe rzeczy.

Wakacyjne pozdrowienia dla wszystkich fanów Neila,

Varali

niedziela, 6 lipca 2008

A jutro był kolejny dzień...

Wczoraj uczestniczyłem w panelu z Richardem Price, a potem przez pięć i pół godziny podpisywałem dla (jak piszą gazety) około sześciuset osób. Zwykle bardzo staram się być równie miły dla ludzi, którzy czekali parę godzin, jak dla tych na początku, ale myślę, że mogłem trochę pomiatać ludźmi z końca kolejki, chcąc upewnić się, że skończę przed wystąpieniem Toma Stopparda o siódmej. (Skończyłem 25 minut przed czasem.)

Ludzie byli uroczy i w zadziwiająco dobrych humorach, biorąc pod uwagę jak długo stali i czekali.

No ale nic. Pięć i pół godziny, czyli mniej więcej pięć godzin i dziesięć minut dłużej niż ktokolwiek inny, co oznaczało, że pisarze, z którymi jeszcze tego samego ranka dzieliłem wspólne tematy i miejsce przy stole, zerkali na mnie podejrzliwie niczym na jakąś przedziwną obcą istotę. Myślę, że już mi wybaczyli.

[Edycja, by dodać: to był żart, a wszyscy pisarze odnosili się do tego bardzo miło. Tom Stoppard, który wpadł na chwilę podczas rozdawania autografów uważał, że to przezabawne.]

Po panelu Stopparda, który był cudowny, prawdziwy wykład mistrza, (piszę to na komputerze w hotelowym lobby i właśnie zostałem popukany w ramię przez fotografa z gazety, który chciał, żebym zapozował do paru zdjęć. Sprawiał wrażenie zbitego z tropu, kiedy zwróciłem mu uwagę, że pracuję.) poszedłem na kolację z jednym z moich brazylijskich wydawców. Tak naprawdę nie jadłem od śniadania, od którego minęło dwanaście godzin i odkryłem, że kiedy dostajesz na pusty żołądek bardzo dużą porcję caipirinhy z marakui po pięćipółgodzinnym rozdawaniu autografów, czujesz, że działa, ponieważ twoje stopy drętwieją. Może po prostu sobie poszły. Na szczęście, moje stopy wróciły zanim musiałem wracać do hotelu, ale to było doprawdy dziwaczne.

Dziś kończy się FLIP i panel "Książki na bezludną wyspę". Będę czytał fragment "Trzynastu zegarów" Jamesa Thurbera.

piątek, 4 lipca 2008

Wciąż z milionem słów do powiedzenia...

Dotychczasowa idylla przerodziła się dziś w coś o wiele bardziej przypominającego pracę. Wywiady dla telewizji przez cały ranek, konferencja prasowa przez całe popołudnie. No cóż.

Neil,jestem w Campinas w Brazylii, 5 godzin drogi od Paraty. Jeśli się tam dostanę, najprawdopodobniej w sobotę, gdzie będę mogła Cię znaleźć, jako że nie mam biletu na Flip? Naprawdę, NAPRAWDĘ chciałabym, żebyś podpisał mi jedną z książek. Jak wielu mieszkańców tego słonecznego kraju jestem Twoją wielką fanką. NAPRAWDĘ uwielbiam Twoje książki! I już nie mogę się doczekać aż zabiorę się za "Księgę Cmentarną" i "Nigdziebądź"... Dzięki za uwagę Livia

Zobaczmy... po pierwsze, nie potrzebujesz biletu na FLIP. Potrzebujesz go, żeby wejść do głównego namiotu, gdzie przemawiają pisarze, albo żeby usiąść i patrzeć na telebim-- ale możesz oglądać wywiad na stojąco lub słuchać w jakimkolwiek miejscu, które jest blisko telebimu. Richard Price i ja będziemy rozmawiać o 11:45. Co do podpisywania, o 13:00 w sobotę będę rozdawał autografy w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu i bez wątpienia będzie to trochę trwało. Prawdopodobnie wprowadzą pewien limit rzeczy, które będę mógł podpisać (więc na bogów nie jedź autostopem albo nie prowadź mając ze sobą wszystkie tomu Sandmana plus drugi zestaw dla umierającego przyjaciela-- nie zostaną podpisane. To będą maksymalnie dwie, może trzy rzeczy). Skończę podpisywać o 19:00, kiedy zacznie się rozmowa z Tomem Stoppardem, ponieważ chcę ją usłyszeć.

W niedzielę będę też uczestniczył w panelu KSIĄŻKI NA BEZLUDNĄ WYSPĘ o 17:00-- jednak po tym nie planuje się rozdawania autografów.

Mogą jeszcze być jakieś podpisywania, może ich nie być-- prawdopodobnie nie, ponieważ organizatorzy nic nie planowali. Mogę coś podpisać, jeśli wpadniesz na mnie na brukowanej ulicy albo na rynku miejskim i ładnie poprosisz albo po prostu podasz mi to i się uśmiechniesz (do tej pory tak robiłem, ale to będzie trochę zależało od tego, jak wiele osób próbuje oraz od tego, czy w danym momencie muszę się gdzieś dostać), szczególnie jeśli możesz to zrobić tak, by nie wyszło na to, że nagle zdecydowałem się zorganizować sesję rozdawania autografów na ulicy.

środa, 2 lipca 2008

Poranek zastał mnie mile stąd...

Wciąż w Brazylii. Wciąz z Panną Maddy. Wciąż wspaniale spędzając czas.

Kupiłem dziś mnóstwo książek w księgarni Paraty Festival oraz znalazłem wiele pięknych brazylijskich wersji moich dzieł, których wcześniej nigdy nie widziałem.

Tak się składa, że najlepszym artykułem, jaki przeczytałem w samolocie, był wspaniały tekst z Harpers "Magiczne Igrzyska- sztuczki zdemaskowane!" pióra Alex Stone. Możecie go przeczytać online na http://harpers.org/archive/2008/07/0082095 (drugi w kolejności był artykuł Gopnika o Chestertonie z "New Yorkera", który nie jest dostępny online. Myślę, że mijał się z prawdą o Chestertonie pod względem politycznym). [Mój błąd. Artykuł Harpers mogą przeczytać jedynie subskrybenci.]

Cześć Neil,Napisałeś uroczą historię, opowiedzianą przez Abel (tak myślę), która opowiada o krukach osądzających swoich bajarzy. Gdzieś po drodze ta historia przerodziła się w fakt w moim umyśle. Zastanawiałam się, czy w tym micie jest jakieś ziarnko prawdy czy też to tylko legenda. Może mógłbyś przekazać to pytanie Ptasiej Lasce? Dzięki!MRM

Opis krukowatych, które siedzą wokół jednego z ich własnego grona, kraczą i czasem zabijają, a czasami odlatują jest czymś, na co natrafiłem w starej literaturze o ptakach (ostatnio również-- odkąd wyszedł Sandman 40, przeczytałem relację naocznego świadka w Smithsonian Magazine). Nie sądzę, by można było znaleźć choć jednego ptasiego specjalistę, który by twierdził że wie, dlaczego tak się dzieje.

Powinienem wspomnieć, że rzeczownikiem zbiorowym dla gawronów nie jest 'parliament' (który właściwie jest rzeczownikiem zbiorowym dla sów), a przynajmniej nie był dopóki nie napisałem Sandmana 40. Najczęściej jest to 'building' lub 'clamour' gawronów. Czasami jest to 'storytelling' gawronów, co brzmi jak coś, co tak czy siak mogłem wymyślić...

[Wszystkie wymienione w ostatnim akapicie słowa mogą oznaczać 'stado (gawronów)'. Jednak oprócz tej definicji, mają też inne znaczenia. I tak wychodzi nam: parliament-parlament, building-budynek, clamour-krzyk, wrzawa, storytelling-opowiadanie historii. Uch... gra słów jest nieprzetłumaczalna, mam nadzieję, że rozumiecie, o co chodziło Neilowi ^^ przyp. Varali]

Czy Neil ma oficjalną stronę myspace? Jeśli tak, to jaki jest jej adres?

Nie, nie mam. Istnieje strona nieoficjalna, albo nawet parę stron nieoficjalnych. Wciąż zamierzam założyć oficjaną stronę myspace i facebook, jednak tak naprawdę czuję, że utrzymywanie tego jednego miejsca pod kontrolą to aż nadto jak na jednego pisarza i w końcu nic w tej sprawie nie robię.

Cześć Neil-- To właściwie nie jest pytanie do Ciebie, a tylko komentarz. Wspomniałeś dziś na swoim blogu o Tomie Stoppardzie. Mówi się, że nigdy nie powinno się spotykać swoich bohaterów, ale nigdy nie mówi się jak to jest, gdy paru z nich spotyka się i zaprzyjaźnia. Zdaje się, że Ty dogadujesz się z każdym. Sprawia mi przyjemność, że tak wiele z tych osób jest moimi idolami (Dave McKean, Roger Zelazny, Tom Stoppard, Philip Pullman,...) Powodzenia w stawaniu się panem Stoppardem. Zdaje się, że dobrze Ci idzie. Miłej zabawy! Geoff

Tak naprawdę nigdy nie powinieneś spotykać swoich bohaterów jeśli chcesz, by nimi pozostali. Może się to skończyć przyjaźnią, rozczarowaniem lub miłą niespodzianką, ale kiedy ich poznajesz, automatycznie przestają być bohaterami. (Odrzuciłem ładnych parę okazji, by spotkać się towarzysko ze Stephenem Sondheimem, ponieważ praktycznie tylko on mi został. Nawet Davidowi Bowie, którego nigdy nie spotkałem, udało się przetransformować w moim umyśle z DAVIDA BOWIE ZOMG!!1!* w ojca mojego przyjaciela Duncana.)

Jednak z drugiej strony, nigdy nie jestem do końca przekonany do bohaterów. Pisałem o tym w http://journal.neilgaiman.com/2004/10/whatever-happened-to-sancho-panza.asp i wciąż odczuwam mniej więcej to samo.

Najbardziej niezwykłą cechą Toma Stopparda (oprócz tego, że jest geniuszem) jest fakt, że jest dwadzieścia lat starszy ode mnie, a ma moje włosy!

To daje mi nadzieję.



.......

* pomoc z prawidłową interpuncją !!1! - Maddy
 
Copyright 2009
Original theme by WP Themes Creator, modified by VARALI, main graphics by KUNDAGI